Do napisania tego wątku zainspirowała mnie akcja promocyjna matki jednego z chłopców, który w wigilię 2012 roku popełnił samobójstwo. Matka chłopca twierdzi, że wpływ na jego czyn mogła mieć psychoza, która miała miejsce po spożyciu narkotyków. Po śmierci okazało się że dziecko przynajmniej od kilkunastu miesięcy codziennie paliło marihuanę. Matka niczego się nie domyśliła, dziś apeluje do rodziców o czujność i zachęca do tego, aby w razie jakichkolwiek wątpliwości, syndromów robić testy na obecność narkotyków .
Takie testy są dostępne niemal w każdej aptece w cenie ok. 30 zł, są łatwe w użyciu i co najważniejsze wykrywają obecność narkotyku w moczu do 3 dni po użyciu w przypadku amfetaminy i 20 dni po użyciu w przypadku marihuany czy haszyszu .
Po reportażu, który zobaczyłam zastanawiam się na ile świadome jest ( albo na ile świadome chce być ) nasze społeczeństwo. Mamy możliwości zareagować wcześnie, dlaczego w tak wielu przypadkach rodzice nie sięgają po takie testy???
Czy to wynika z braku wiedzy o tym, że takowe istnieją? Czy są jakieś inne przyczyny?