Co myślicie o sytuacji w której facet mówi Wam, że ślub kościelny go nie interesuje( a już jakiś czas jesteście ze sobą )? Bynajmniej nie chodzi o to, że jest np. ateistą. Po prostu uważa ślub kościelny i wesele za cyrk i niepotrzebny kabaret, o wyrzuceniu pieniędzy w błoto nie mówiąc, a które mogłyby być zamiast tego przeznaczone na jakąś niezwykłą romantyczną podróż(nie chodzi też o to, że jest materialistą). Jak to jest z Wami koleżanki - czy po przyjściu na świat Waszym głównym celem jest dążenie do tego, żeby prędzej czy później przywdziać białe szaty i zaprezentowanie się w nich u boku ukochanego przed całą rodzinką i znajomymi? Załóżmy, że jesteście z facetem np ok. 4-5 miesięcy i gdzieś w rozmowach wychodzi szydło z worka i co wtedy robicie - czy po nie udanych próbach przekonania go, że jest w błędzie machniecie ręką i dalej z nim będziecie, czy dajecie mu "kopa" ? Ciekawe prawda?
Interesuje mnie Wasz punkt widzenia.
Ps. Jestem tu nowy i nie znam panujących tutaj zwyczajów. Swego czasu końmi nie zaciągnęliby mnie na forum dla niuniek, ale ...no cóż - życie
Jest Was tutaj mrowie, że się tak wyrażę, do wyboru i koloru
(bez urazy) i tylko tutaj tak naprawdę uzyskam odpowiedzi pochodzące od kobiet w różnym wieku, pochodzących z różnych środowisk, obracających się w różnym towarzystwie..Cóż za różnorodność!
Liczę na Was niuńki!