netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

4 odpowiedzi2 859 wyświetleńzałożony przez Okruszka, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2012-12-02 03:30:43)

Temat: Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

Oczywiście wiadomo, że im człowiek starszy i im więcej zbiera doświadczenia, tym inaczej podchodzi do kolejnych etapów w życiu. Przeraziło mnie jednak to, co zauważyłam nie tylko u siebie ale również u innych znajomych. Chodzi oczywiście o pewien dziwny syndrom, jaki przychodzi po dłuższym czasie samotności, ale i nie tylko. Aby lepiej to zobrazować opiszę to pokrótce na moim przykładzie i osoby znajomej.

Osobiście nie należałam do "szczęśliwców", którzy za "pierwszym podejściem" wyłowili odpowiedniego partnera i zaobrączkowali się na wieki, wieków amen. Ponad rok temu, przed moim obecnym partnerem, przykleiłam sobie etykietkę "singiel" i korzystałam pełną gębą z przywilejów "wolności" smile. Wiadomo, że jak każdy człowiek, przychodziły dni lepsze i gorsze. Na te ostatnie, jak można sobie wyobrazić, składały się dołujące myśli o byciu samotnym i wszystko co się z tym wiązało. Myślałam o tym, jak to niektórzy (sparowani) znajomi planują przyszłość, że im się udaje, śluby, porody. Robiłam bilanse w głowie dotyczące moich ex... Co poszło nie tak/ gdzie popełniłam błąd/ gdzie on popełnił błąd/ gdzie mam teraz szukać faceta jak dookoła posucha????? Itd. Myślę, że prawie każdy kto przez to przeszedł, albo przechodzi, snuł temu podobne dywagacje.
Nagle pojawił się. Oto i on! Ten wyczekiwany facet! Zabiegał, walczył, ja się temu poddałam... Randki, pierwsze pocałunki, kwiaty, spacery i wszystko, co wiąże się z pierwszym etapem zakochania. No i tu pojawia się "ale". Niby nowa osoba, niby wszystko nowe... A tak dziwnie znajome. Wiecie, trudno jest po długich związkach z identycznym entuzjazmem podchodzić do kolejnego bukietu kwiatów, kolejnego misia, karteczek z życzeniami, tego miliona (ok przesada wink ) sms-ów z buziaczkami. Dotarło do mnie, że moje porażki nieuchronnie odbiły się na moim podejściu do nowego związku. Jestem zakochana, jest wszystko na swoim miejscu... Ale na widok misia pomyślałam: "kolejne siedlisko kurzu", liściki miłosne przeczytałam raz i schowałam (oczywiście z szacunkiem) do pudełeczka z pamiątkami. Kiedyś tak nie było. Z misiem spałam co noc, liściki znałam na pamięć... Człowiek bardziej emocjonalnie podchodził do tych wszystkich gestów. Oczywiście obecnie, na widok tych rzeczy cieszyłam się. Oczywiście były piękne, dostarczyły nowych wspomnień... Piękne, ale inaczej. Partner też nie taki idealny. Widzę wszystkie jego wady, analizuję zachowania...

Zapewne myślicie teraz: ok. Po prostu jesteś starsza, masz już inne priorytety. Inne rzeczy cię cieszą. Też prawda! Ale mi również chodzi o takie wypalenie. O chęć powiedzenia: "ok, przeskoczmy już ten etap, to już było". Oczywiście nigdy bym tego nie zrobiła, ale sam fakt, że takie myśli rodzą mi się w głowie są przykre dla drugiej osoby, która w moim przypadku, po raz pierwszy przeżywa prawdziwą miłość. Przeraziły mnie te myśli i zdarzyło mi się zapłakać do poduchy. No nic... Nie ma co marudzić, najważniejsze, że się kocha smile.

A chciałam się tym podzielić, bo jestem ciekawa waszych historii. Czy takie "wyrachowanie" jest normalne? (Czy wyrachowanie to w ogóle odpowiednie słowo).
A tak apropos mojego otoczenia. Mam znajomą, która od 3 lat jest wciąż sama. Ostatnio spotykała się z jednym mężczyzną, który jej się podobał, ale zerwała kontakt bo denerwowało ją jak chodził po mieszkaniu, które ona kupiła i które sama wykańczała. Na prezent zapakowany w wiele warstw pomyślała: "boże, ile śmieci będzie"...

Trudno jest się przestawić z: "dzisiaj zdobywam świat", na: "dzisiaj pozwalam komuś, aby zdobywał ze mną świat". Trudno docenić to co stare, zapakowane na nowo. A może nowe, zapakowane jako stare? I aż się boję, co może się stać, kiedy i ten mój ukochany okaże się "nie tym jedynym"? Ile razy można zaczynać od zera? Czy w pewnym momencie przychodzi czas, kiedy człowiek decyduje się na stereotypowego kaktusa i kota? Mam nadzieję, że tym razem uda mi się stworzyć szczęśliwy związek. Czego i wam życzę! smile

2

Odp: Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

Ja co prawda mam skape doswiadczenie w tych sprawach, bo poznalam swego meza majac 16 lat i choc od razu nie bylismy para, to jednak szybko sie wszystko potoczylo. Jestem mezatka od 5,5 roku i juz mamy 3 dzieci...
Czasem ja jestem zdolowana w druga strone niz Ty i sie zastanawiam jak to by bylo byc jeszcze wolnym, zakochiwac sie, zbierac misie i lisciki. Miec niezobowiazujace zycie, bo teraz musze byc zorganizowana do bolu. Nie ma spontanicznosci, euforii. Motyle z brzucha sie wyprowadzily i slad po nich zaginal. Zastanawiam sie jakby moje zycie wygladalo gdybym keza nie poznala tak szybko...
Tesknimy do roznych rzeczy, zyjemy w innych swiatach i do czegos innego dazymy...
Co do slubow i porodow, to o ile to pierwsze jest wspaniale, cudowne i ach i och, o tyle to drugie dlugie, ciezkie, bolesne i mozna sie zawiesc. Ja przynajmniej myslalam, ze lepiej to zniose wink
Zycze tylko zebys rozeznala, czy ten jest Twoim ksieciem z bajki, czy to z nim chcesz spedzic zycie i CIESZ SIE POKI CZAS PIERDOLAMI: KWIATKAMI I CZEKOLADKAMI, BO ZATESKNISZ wink

3

Odp: Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

Dziękuję jadvinia za Twoje spostrzeżenia. Akurat moje znajome, które mają dzieci przedstawiają macierzyństwo jako stan "och i ach". Mówią: "tak, tak, było trudno, ale warto", a czasami pytają się mnie kiedy ja...? Nie wiem, czy zazdroszczą mi stanu luzu, czy faktycznie jest tak cudownie, że mi tego życzą.
Ja bardzo dbam o mój obecny związek, ale dopadają mnie czasami moje małe paranoje. Kiedy pokłócę się z moim partnerem dopada mnie lęk, że mnie zostawi. Stwierdzi, że jestem taka, owaka i zrobi tak, jak poprzedni a zaraz potem znajdzie sobie inną. Oczywiście tak się nie dzieje, wręcz kłótnie sprzyjają wzmacnianiu naszej relacji. Ale to gdzieś we mnie tkwi... Doceniam kwiatki, staram się cieszyć. Ale zdarzyło mi się, że pomyślałam: "taaaa, te same róże... Te same wyznania... Tamci też tak mówili... No, zobaczymy kolego...". Czuję, że jestem sceptyczna, niesamowicie ostrożna... Nie wspominając już o tym, że jak byłam sama musiałam nauczyć się wielu męskich robótek. Ot chociażby zaawansowanej obsługi komputera (przywracania systemu itp.), odpowietrzania kaloryferów i drażni mnie, że mój obecny partner nie umie robić takich rzeczy. Czuję się skażona tym byciem przez dłuższy czas singlem.

4 Ostatnio edytowany przez elfiona (2012-12-02 17:16:45)

Odp: Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

A ja myślę, że po prostu poważniej patrzysz na świat.

Spojrzałam na Twój wiek i wynosi on 25+. Wybacz, ale gdyby moja 25-letnia koleżanka wyznała, że sypia z pluszowym misiem każdego dnia, a listy od swojego ukochanego czyta tak często, że zna je na pamięć, w duchu umarłabym ze śmiechu.

Masz już te "25+" lat i wydaje się, że zaczynasz zdawać sobie sprawę, że miłość to nie misie ani pluszowe kwiaty. Nie chcę deprecjonować tych miłych gestów, bo są one przyjemne, ale jak już wiesz, nie muszą świadczyć o dozgonnej miłości po grób. A Ty chyba takiej szukasz - szukasz prawdziwego, trwałego uczucia, nic zatem dziwnego, że nie "jarają" Cię już gesty, którymi ekscytowałaś się kilka lat temu.

To dobre dla egzaltowanych nastolatek, ale prawdą jest, że im starsi jesteśmy, tym większego dystansu nabieramy. Do wszystkiego - nie tylko do miłości.

Być może jesteś ostrożna, bo wynika to z dawnych ran na sercu. Prawdziwa miłość, kiedy już przyjdzie, je wyleczy!

Pozdrawiam serdecznie. smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Syndrom byłego singla, czyli im dalej tym gorzej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026