Moja historia jest typowa jak wielu z Was, czytm od kilku dni wasze wypowiedzi, wasze tragedie, i moje życie znalazło się na tym samym zakręcie
Zdradę odkryłam około 2 miesięcy temu, robiłam wszystko aby zachować naszą rodzinę i małżeństwo, mąż w zamian zaproponował mi trójkąt, będzie z nami ale nie jest w stanie zrezygnować z tamtej kobiety i z życia jakie zaczął prowadzić z nią, kursy tańca, imprezy i ona.
2 tygodnie temu mój mąż się wyprowadził, powiedział że się zakochał, i nie widzi szans na utrzymanie naszego małżeństwa, dodam że ja nie pracuję, mamy przewlekle chore dziecko które wymaga opieki24h na dobę, choroba nie groźna, mała rozwija się prawidłowo i jest cudną dziewczynką. Nasz córeczka ma 4 latka.
Dodam że mój mąż bardzo dobrze zarabia, jeżdzi jednym z lepszych aut jakie widziałam, dziewczyna którą poznał na kursie jest panną z dzieckiem, mój mąż jest głuchy na wszystkie argumenty, nie chcę tu pisać ze tamta poleciała na kasę i na lepsze życie dla siebie i swojego dziecka - dla mnie jest to oczywiste, powiedziałam mężowi że gdyby jeżdził autobusem i zarabiał 3 tys to nawet by na niego nie spojrzała, głuchy!!! nie ważne
przechodzę tragedię życiową, od 2 tyg jestem na uspokajaczach, nie mogę spać ani jeść, mała słyszy wszystko co się dzieje, zapytała się mnie czy jak tata się wyprowadził to czy my już nie jesteśmy rodzinką.pl (zawsze razem oglądaliśmy ten serial i mówiliśmy ze my też jesteśmy taką fajną rodzinką)
Przechodze chyba wszystkie możliwe etapy porzuconej kobiety, brak wiary w siebie, czuję się poniżona i upodlona, chęć zemsty jest tak wielka że sama się siebie zaczynam bać skąd u mnie takie myśli.
Powinnam dodać jeszcze ze mój mąż uważa ze powinniśmy zostać przyjaciółmi, zachowuje się jak by przecież nic takiego się nie stało, chciałby całować mnie na przywitanie i mieć ze mną "normalne" relacje, a ja nie mogę patrzeć na to jaki jest strasznie pewny siebie, jak się uśmiecha i jest szczęśliwy, jak dotyka moje dziecko i całuje je - czuje obrzydzenie...
Nigdy nie zajmował się małą, prawie nigdy się z nią nie bawił, teraz udaje cudownego tatusia... siada z nią na dywanie i bawi się lalkami czego NIGDY nie robił, głównie to warczał na nią ... jedynie buziak dla niej jak wracał do domu
Powiedziałam mu ze absolutnie nie zgadzam się na żadne kontakty dziecka z jego kochanką i jej dzieckiem, nie zgadzam się aby kontakty jego i naszej małej polegały jedynie na sali zabaw, kulkach itp...
Ale nie wiem jak teraz ja mam się zachowywać w stosunku do niego, jakie są zdrowe granice, najchętniej to bym chciałą już nigdy go nie oglądać na oczy...
Błagam doradźcie mi coś.. jestem pod ścianą nie wiem w którą stronę mam iść... jak z nim rozmawiać, jak postępować, na jakie relacje pozwolić jemu i dziecku.. aby mała wyrosła na NORMALNĄ dziewczynę ...
co robić jak postępować... co dalej