netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Samo życie :o

31 odpowiedzi4 286 wyświetleńzałożony przez esde, 24.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Samo życie :o

Cze, jestem tu nowy, nie bede Wam działów zaśmiecał to pisze tutaj (chyba dobre miejsce?), chyba, że moderator uważa, że należało by ten temat przenieść, to niech to robi bez wahania.

Muszę się kogoś poradzić, a że najłatwiej o radę od nieznalomych w necie pojawiłem się tutaj.

Sprawa wygląda tak: jest dziewczyna. ;]

Zawsze mi się podobała, ale zawsze sądziłem, że nie mam u niej żadnych szans, a że dosyć rzadko się spotykaliśmy, bo tylko w określonym gronie, i przeważnie na jakichś większych imprezach nigdy jakoś nie przejmowałem się jej zdaniem o mnie i jakoś zawsze wydawało mi się, że raczej mogła spojrzeć na mnie z tej gorszej strony. ;c

Jakiś czas temu dała mi do zrozumienia, że się jej podobam i było bardzo miło przez kilka chwil, nie doszło do niczego poważniejszego, ale było bardzo przyjemnie. Jest jeszcze taki problem, że ona ma chłopaka, ale nie dostaje od niego tego czy by chciała(i w ogóle nie mówie tu o żadnych dobrach materialnych).

Impreza dalej przebiegła "standardowo", lecz tym razem na drugi dzień było inaczej.
Po pierwsze wiele razy odtwarzałem przebieg zdarzeń z tamtego dnia i miałem przykre uczucie, że jdnak mógłbym się pokazać z lepszej strony, nigdy się tym za bardzo nie przejmowałem.
Po drugie zastanawiam się co teraz ona myśli, napisała mi na dugi dzień, że nie powinniśmy utrzymywać kontaktu i zapomnieć o tym wszystkim.

Może jakieś spojrzenie na sprawę trzeźwego umysłu?

dzięki za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam.

2

Odp: Samo życie :o

Najprawdopodobniej zależy jej jednak na chłopaku i jako, że jest zajęta odpuść.

3

Odp: Samo życie :o

Nie ma juz miedzy nimi milosci, chyba ze ja cos źle zinterpretowałem.
Mają za to jakieś wspólne życie.

4

Odp: Samo życie :o

Jeśli nie ma między nimi miłości, to niech się najpierw rozstaną.
Na chwilę obecną powinna być nietykalna, a jeśli jest to najlepiej świadczy o niej samej i zastanów się, czy chciałbyś taką dziewczynę.

Jeśli jednak napisała Ci tą wiadomość, to najprawdopodobniej coś jednak do swojego chłopca czuje. Ba, nawet jej może zależeć na nim.

5

Odp: Samo życie :o

Wolałbym żeby była singielką i wtedy było by wszystko łatwiej. :<
Nie chce komuś związku niszczyć, bo ktoś nad tym jednak pracował kilka lat.

6

Odp: Samo życie :o

No to chyba sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie.

7

Odp: Samo życie :o
rolikatka napisał/a:

No to chyba sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie.

To po co pokazała, że ktoś taki jak ja może jej się podobać?

Potrzebny byłem jej tylko w tamtej chwili? To, że ostatnio o mnie często myslała to prawda, czy po prostu wymyśliła, to na potrzeby tamtego momentu? hm?

8

Odp: Samo życie :o

Już napisałam wcześniej, że takie zachowanie najlepiej świadczy o niej samej.
Nie ma się co rozdrabniać.
Nie siedzę w jej głowie, więc nie wiem po co to było, a uważam, że na chwilę obecną to nieistotne.

9

Odp: Samo życie :o

Może napisze? :<

Może ktoś jeszcze się wypowie, zapraszam.

10

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:

Wolałbym żeby była singielką i wtedy było by wszystko łatwiej. :<
Nie chce komuś związku niszczyć, bo ktoś nad tym jednak pracował kilka lat.

Każdy odpowiada za swoje działania. Jak Ci się ona podoba to możesz dać jej do zrozumienia. Najwyżej Cię odrzuci. Idź za głosem serca nie rozumu.

Nad związkiem się nie pracuje. Jak się kogoś kocha i chce się z nim być to się nie pracuje nad tym -- po prostu się z kimś jest.

11

Odp: Samo życie :o
sam22 napisał/a:
esde napisał/a:

Wolałbym żeby była singielką i wtedy było by wszystko łatwiej. :<
Nie chce komuś związku niszczyć, bo ktoś nad tym jednak pracował kilka lat.

Każdy odpowiada za swoje działania. Jak Ci się ona podoba to możesz dać jej do zrozumienia. Najwyżej Cię odrzuci. Idź za głosem serca nie rozumu.

Nad związkiem się nie pracuje. Jak się kogoś kocha i chce się z nim być to się nie pracuje nad tym -- po prostu się z kimś jest.

O, ciekawie.

Bo mam takie wyrzuty sumienia, że po tym jak mi to wszystko powiedziała, powinienem się zachowywać bardziej dojrzalej przynajmniej do niej, a nie tak jak zawsze chcąc zatuszuwać swoje uczucia. :<

12

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:

nie doszło do niczego poważniejszego, ale było bardzo przyjemnie.

a mógłbyś się rozwinąć...

13

Odp: Samo życie :o
K.82 napisał/a:
esde napisał/a:

nie doszło do niczego poważniejszego, ale było bardzo przyjemnie.

a mógłbyś się rozwinąć...

ona chciała, żebym ją przytulił, a ją przytuliłem i pocałowałem, to tak ogólnie...

14

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:
K.82 napisał/a:
esde napisał/a:

nie doszło do niczego poważniejszego, ale było bardzo przyjemnie.

a mógłbyś się rozwinąć...

ona chciała, żebym ją przytulił, a ją przytuliłem i pocałowałem, to tak ogólnie...

Spodobało mi się takie jedno sformułowanie gdzieś tutaj znalezione: ŻONATY=TRĘDOWATY. Nie chcę go teraz na siłę przeinaczać, ale wiadomo o co chodzi. Powiem Ci jedno - odpuść ją sobie. Chciałbyś kiedyś w przyszłości, żeby ona potraktowała tak Ciebie, gdy między wami nie będzie dobrze...?!

Przytaczasz argument, że "Nie ma juz miedzy nimi milosci". jeśli nie ma to wkrótce odejdzie i wtedy możesz się z nia wiązać.

15

Odp: Samo życie :o

A gdyby była chociaz troche zakochana (nie twierdze wcale, że tak w ogóle jest) to chiała by żebym się odezwał, czy nie? Drogie panie postawcie się w takiej sytuacji na chwile. Nie potrafię czuć jak kobieta. sad

16

Odp: Samo życie :o

Moim zdaniem jest jedno wyjście z tej zawiłej sytuacji: przeprowadzić rozmowę w cztery oczy na neutralnym gruncie z tą dziewczyną. Powiedz jej, że tamto zachowanie dało Ci nadzieję, że moglibyście razem być, ale teraz nie wiesz, czy ona tego chce. Zapytaj ją dlaczego Cię nęciła, a teraz odrzuca. Wprost, bez ogródek. Bądź jak facet na 100% i postaw sprawę jasno. Jeśli ona wykaże choć cień zainteresowania to powiedz, że może na Ciebie liczyć, że jesteś przy niej. A co potem- okaże się z czasem.
Licz się jednak z tym, że jej zachowanie mogło wynikać z czasowych problemów  z obecnym chłopakiem, a Ty zostałeś potraktowany jak odskocznia. Bolesne, ale prawdziwe. jeśli jednak tak jest to nie warto tracić czasu, a rozmowa rozwieje Twoje wątpliwości.
A jeśli ona nie zechce rozmawiać to wiedz, że oznacza to tyle samo, co "nie jestem zainteresowana". Wtedy zapomnij o tym, co zaszło, bo planowanie czegokolwiek będzie tylko budowaniem na grząskim terenie i przysporzy Ci więcej zmartwień niż to warte. Powodzenia!

17

Odp: Samo życie :o
sam22 napisał/a:
esde napisał/a:

Wolałbym żeby była singielką i wtedy było by wszystko łatwiej. :<
Nie chce komuś związku niszczyć, bo ktoś nad tym jednak pracował kilka lat.

Każdy odpowiada za swoje działania. Jak Ci się ona podoba to możesz dać jej do zrozumienia. Najwyżej Cię odrzuci. Idź za głosem serca nie rozumu.

Nad związkiem się nie pracuje. Jak się kogoś kocha i chce się z nim być to się nie pracuje nad tym -- po prostu się z kimś jest.

No sorry ale z ta wypowiedzia sie NIE zgadzam.
Jak to idz za glosem serca a nie rozumem?
Wlasnie w takich przypadkach powinno sie myslec glowa.

Heh wogole Ciebie sam22 teraz nie rozumiem,nad zwiazkiem trzeba zawsze pracowac.To ze z kims jestes to ma wystarczyc?Heh
Milosc trzeba pielegnowac,partnera trzeba zaskakiwac w pozytywnym tego znaczeniu.Zwiazek to jest praca obojga partnerow przez cale zycie nad tym zeby milosc kwitla.Jesli myslisz ze jak juz z kims jestes to wystarczy i nic nie musisz wiecej robic to popelniasz wielki blad.

Co do autora tego watku to powiem tak:
jesli ma chlopaka to odpusc
Jesli go nie kocha to niech od Niego odejdzie ale nie dla Ciebie tylko dla siebie

18

Odp: Samo życie :o

Dzięki za wszystkie odpowiedzi, musze się przespać z tym wszystkim jutro tu zajrzę na pewno, pozdrawiam.

19

Odp: Samo życie :o
zagubiony12345 napisał/a:

Heh wogole Ciebie sam22 teraz nie rozumiem,nad zwiazkiem trzeba zawsze pracowac.To ze z kims jestes to ma wystarczyc?Heh

Raczej nie mylę się. Jeśli dwoje ludzi łączy miłość, seks, szacunek to nie trzeba pracować nad tym, aby razem było przyjemnie. Chodzi o to, aby razem iść przez życie. Chodzi o to, aby "patrzeć w tym samym kierunku, a nie na siebie nawzajem".



partnera trzeba zaskakiwac w pozytywnym tego znaczeniu.Zwiazek to jest praca obojga partnerow przez cale zycie nad tym zeby milosc kwitla.

Dlatego tak łatwo w małżeństwach zapada marazm i rozczarowanie.



Jesli myslisz ze jak juz z kims jestes to wystarczy i nic nie musisz wiecej robic to popelniasz wielki blad.

Miłość powinna wystarczyć. To chyba najbardziej wymarzone szczęście po prostu spędzać życie z osobą, którą się kocha...

20

Odp: Samo życie :o

Siedzę i myślę nad tym wszystkim i dostałem od niej esemesa po kilku dniach.
2 słowa Tylko, a tyle zmieniają..

21

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:

Wolałbym żeby była singielką i wtedy było by wszystko łatwiej. :<
Nie chce komuś związku niszczyć, bo ktoś nad tym jednak pracował kilka lat.

I prawidłowe podejście. Jak ona nie umie odejść od faceta i chce złapać dwie sroki za ogon, to nie licz na to, że Ty będziesz dla niej tym jedynym.

22

Odp: Samo życie :o
sam22 napisał/a:
zagubiony12345 napisał/a:

Heh wogole Ciebie sam22 teraz nie rozumiem,nad zwiazkiem trzeba zawsze pracowac.To ze z kims jestes to ma wystarczyc?Heh

Raczej nie mylę się. Jeśli dwoje ludzi łączy miłość, seks, szacunek to nie trzeba pracować nad tym, aby razem było przyjemnie. Chodzi o to, aby razem iść przez życie. Chodzi o to, aby "patrzeć w tym samym kierunku, a nie na siebie nawzajem".



partnera trzeba zaskakiwac w pozytywnym tego znaczeniu.Zwiazek to jest praca obojga partnerow przez cale zycie nad tym zeby milosc kwitla.

Dlatego tak łatwo w małżeństwach zapada marazm i rozczarowanie.



Jesli myslisz ze jak juz z kims jestes to wystarczy i nic nie musisz wiecej robic to popelniasz wielki blad.

Miłość powinna wystarczyć. To chyba najbardziej wymarzone szczęście po prostu spędzać życie z osobą, którą się kocha...

Sam22 jesli tej milosci nie pielegnujesz to z czasem ona wygasa.Napisales piekne slowa o milosci ale w zyciu jest tak ze to jest za malo i jesli nie dba sie o ta milosc to niestety ale taki zwiazek konczy sie rozstaniem.

23 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-25 23:04:58)

Odp: Samo życie :o
sam22 napisał/a:

Nad związkiem się nie pracuje. Jak się kogoś kocha i chce się z nim być to się nie pracuje nad tym -- po prostu się z kimś jest.

Dokładnie!

Ci, co nie rozumieją nie byli w szczęśliwym związku.

Jeśli on kocha mnie taką, jaka jestem, jeśli ja kocham go takiego jakim jest, nikt nikogo do niczego nie zmusza. Nie zmusza też siebie do żadnej "pracy nad związkiem".

Nie jest pracą, gdy rano on wstaje cichuteńko, żeby mnie nie obudzić, bo wie, że lubię dłużej pospać. Nie jest dla niego pracą przyjść gdy się obudzę i zawołam, nie jest dla mnie pracą wstać cichuteńko, podejść do niego i przytulić się. Nie jest dla niego pracą zrobić mi herbatę a dla mnie nie jest pracą obrać dla niego jajko. Nie jest dla nas pracą seks ani przytulanie. Ani słuchanie gdy drugie mówi - bo on dla mnie a ja dla niego jesteśmy ogromnie interesującymi rozmówcami. Nie jest dla niego pracą mówienie mi że mnie kocha, że jestem piękna, mądra ogólnie cudowna i wspaniała - po prostu mówi co myśli. Nie jest dla mnie pracą mówienie mu, że jest najprzystojniejszy na świecie, mądry, dobry i w ogóle idealny - po prostu mówię co myślę. Nie jest dla mnie pracą mówić czego chcę: jeśli zechcę kwiatów - powiem, a on mi je kupi. Nie jest dla niego pracą robienie tego, o co proszę - bo uwielbia mnie rozpieszczać. Nie jest dla mnie pracą mówienie czego chcę, bo on nigdy nie ocenia moich potrzeb (i jest nie do pomyślenia, żeby je wyśmiał). Nieprzerwanie jestem w stanie wdzięczności i uwielbiam go. Pożądam go (nigdy nie "boli mnie głowa") i uwielbiam przebywać w jego obecności. On ma tak samo.

Wydaje mi się, że ci, co uważają, że trzeba pracować nad związkiem:
1. Nie dość pracowali nad sobą wcześniej (może mają kompleksy).
2. Są z osobą, która nie wydaje im się wystarczająco atrakcyjna.

Wskazówka dla Autora wątku i innych. Zachowania spontaniczne może i są zachwycające - dla mamy, gdy syneczek ma mniej niż 3 lata. Później i ona, i inni ludzie oczekują, że człowiek uwzględni ich obecność i ich uczucia. Lepiej pokazywać się ludziom z dobrej strony. Ma to jeszcze taki plus, że gdy się przyzwyczaimy - cóż, przyzwyczajenie druga naturą człowieka - wyrobimy w sobie więcej pożądanych cechy a pomniejszymy te niekonieczne dobre.

24

Odp: Samo życie :o
Artemida napisał/a:
sam22 napisał/a:

Nad związkiem się nie pracuje. Jak się kogoś kocha i chce się z nim być to się nie pracuje nad tym -- po prostu się z kimś jest.

Dokładnie!

Ci, co nie rozumieją nie byli w szczęśliwym związku.

Jeśli on kocha mnie taką, jaka jestem, jeśli ja kocham go takiego jakim jest, nikt nikogo do niczego nie zmusza. Nie zmusza też siebie do żadnej "pracy nad związkiem".

Nie jest pracą, gdy rano on wstaje cichuteńko, żeby mnie nie obudzić, bo wie, że lubię dłużej pospać. Nie jest dla niego pracą przyjść gdy się obudzę i zawołam, nie jest dla mnie pracą wstać cichuteńko, podejść do niego i przytulić się. Nie jest dla niego pracą zrobić mi herbatę a dla mnie nie jest pracą obrać dla niego jajko. Nie jest dla nas pracą seks ani przytulanie. Ani słuchanie gdy drugie mówi - bo on dla mnie a ja dla niego jesteśmy ogromnie interesującymi rozmówcami. Nie jest dla niego pracą mówienie mi że mnie kocha, że jestem piękna, mądra ogólnie cudowna i wspaniała - po prostu mówi co myśli. Nie jest dla mnie pracą mówienie mu, że jest najprzystojniejszy na świecie, mądry, dobry i w ogóle idealny - po prostu mówię co myślę. Nie jest dla mnie pracą mówić czego chcę: jeśli zechcę kwiatów - powiem, a on mi je kupi. Nie jest dla niego pracą robienie tego, o co proszę - bo uwielbia mnie rozpieszczać. Nie jest dla mnie pracą mówienie czego chcę, bo on nigdy nie ocenia moich potrzeb (i jest nie do pomyślenia, żeby je wyśmiał). Nieprzerwanie jestem w stanie wdzięczności i uwielbiam go. Pożądam go (nigdy nie "boli mnie głowa") i uwielbiam przebywać w jego obecności. On ma tak samo.

Wydaje mi się, że ci, co uważają, że trzeba pracować nad związkiem:
1. Nie dość pracowali nad sobą wcześniej (może mają kompleksy).
2. Są z osobą, która nie wydaje im się wystarczająco atrakcyjna.

Wskazówka dla Autora wątku i innych. Zachowania spontaniczne może i są zachwycające - dla mamy, gdy syneczek ma mniej niż 3 lata. Później i ona, i inni ludzie oczekują, że człowiek uwzględni ich obecność i ich uczucia. Lepiej pokazywać się ludziom z dobrej strony. Ma to jeszcze taki plus, że gdy się przyzwyczaimy - cóż, przyzwyczajenie druga naturą człowieka - wyrobimy w sobie więcej pożądanych cechy a pomniejszymy te niekonieczne dobre.

Ale to co napisalas to jest wlasnie pielegnacja zwiazku i milosci.Jesli partnerzy wlasnie w ten sposob siebie traktuja to jest milosc ktora ciagle kwitnie.
Zauwaz ile tutaj jest watkow ktore zaczynaja sie od "na poczatku bylo fajnie i bardzo sie kochalismy i okazywalismy sobie milosc" a pozniej "cos zaczelo sie psuc,przestalismy ze soba rozmawiac,byly klotnie" itd itd to sa wlasnie przypadki zwiazkow w ktorych zabraklo tej pielegnacji milosci.Niektorzy mysla ze jak juz sie z kims jest kilka lat to juz nie trzeba sie starac a to wlasnie jest blad.Partnerzy popelniajacy ten blad moga dalej sie kochac ale to juz nie jest ta sama milosc co na poczatku.

25 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-26 00:05:40)

Odp: Samo życie :o
zagubiony12345 napisał/a:

Sam22 jesli tej milosci nie pielegnujesz to z czasem ona wygasa.Napisales piekne slowa o milosci ale w zyciu jest tak ze to jest za malo i jesli nie dba sie o ta milosc to niestety ale taki zwiazek konczy sie rozstaniem.

Jednak jestem innego zdania. Z miłością jest jak z przedsiębiorczością -- wystarczy nie przeszkadzać, a ona będzie trwać. Ja jestem z żoną już kilkanaście lat razem i wciąż są chwile radości jak za dawnych lat: ona dalej wiesza mi się na szyi, ja ją dalej tulę, dalej mamy super seks, buzi-buzi na dzień dobry i dobranoc.

Zatem co znaczy przeszkadzać miłości? Nie szanować się nawzajem. Nie dbać o siebie. Rozleniwić się i pasożytować jedno na drugim. Do tego dochodzi życie -- brak pieniędzy, frustracje z braku czasu, choroby. Tak się składa, że u nas nic miłości nie przeszkadza oprócz zazdrości, ale jakoś nauczyliśmy się z tym żyć. Może wszystko runie jak dzieci pójdą z domu... zobaczymy.



Artemida napisał/a:

Nie jest pracą, gdy rano on wstaje cichuteńko, żeby mnie nie obudzić, bo wie, że lubię dłużej pospać. Nie jest dla niego pracą przyjść gdy się obudzę i zawołam, nie jest dla mnie pracą wstać cichuteńko, podejść do niego i przytulić się. Nie jest dla niego pracą zrobić mi herbatę a dla mnie nie jest pracą obrać dla niego jajko. Nie jest dla nas pracą seks ani przytulanie. Ani słuchanie gdy drugie mówi - bo on dla mnie a ja dla niego jesteśmy ogromnie interesującymi rozmówcami. Nie jest dla niego pracą mówienie mi że mnie kocha, że jestem piękna, mądra ogólnie cudowna i wspaniała - po prostu mówi co myśli. Nie jest dla mnie pracą mówienie mu, że jest najprzystojniejszy na świecie, mądry, dobry i w ogóle idealny - po prostu mówię co myślę. Nie jest dla mnie pracą mówić czego chcę: jeśli zechcę kwiatów - powiem, a on mi je kupi. Nie jest dla niego pracą robienie tego, o co proszę - bo uwielbia mnie rozpieszczać. Nie jest dla mnie pracą mówienie czego chcę, bo on nigdy nie ocenia moich potrzeb (i jest nie do pomyślenia, żeby je wyśmiał). Nieprzerwanie jestem w stanie wdzięczności i uwielbiam go. Pożądam go (nigdy nie "boli mnie głowa") i uwielbiam przebywać w jego obecności. On ma tak samo.

No to ustosunkuję się do tego. Oboje cichuteńko wstajemy, aby drugiemu nie zaszkodzić. Maksymalnie dużo dla siebie robimy. Lubimy seks i przytulanie. Ja słucham żony, ona uważa, że nie słucham. Ja mówię mało, bo ona zazwyczaj nie szanuje tego co mówię. Często mówię, że ładnie wygląda, rzadko mówię, że kocham, bo wtedy myślę, że to są puste słowa -- raczej powinna czuć że kocham. Nie kupuję już kwiatów, bo nie jestem dżentelmenem, bo zazdrość wszsytko zniszczyła. Ona mówi co chce i prawie wszystko ma, a jeśli czegoś nie ma to dlatego, że nie dała mi wystarczająco dużo wolności (np. nie mamy swojego domu, bo miała pretensje, ze zarywałem weekend, aby oraganizować -- więc dla żony zrobię co tylko chce, czyli nie poświęcam weekendu na dom). Nie określam swoich potrzeb, mam ich zupełnie niewiele. No i tak sobie żyjemy... Jest super, cudownie, ale jest wiele wypaczeń, które już zniszczyły co miały zniszczyć i nie będzie ani lepiej ani gorzej.

Najbardziej miłość jest wyniszczana przez brak szacunku, przez nienawistne spojrzenie, ograniczanie wolności.

26

Odp: Samo życie :o

Dzisiaj wieczorem porozmawialiśmy chwilę i to tylko przez tel.

Nie mam na co liczyć, ona zostaje ze swoim chłopakiem.
Mają wspólne życie powiedziała, że go kocha.

Ja jestem wspaniały, życzy mi jak najlepiej, ale nie będziemy razem.

Dobrze wyszło? Chyba dobrze, tylko mi zostało troche przykro. sad

27

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:

Dzisiaj wieczorem porozmawialiśmy chwilę i to tylko przez tel.

To musiało być super!


go kocha.................troche przykro. sad

Dobra! Nie martw się. Ja też musiałem przeczekać w próżni niejedną miłość, a to głównie dlatego że mnie w domu krótko trzymali (masakra! nawet kiedyś miałem myśli samobójcze). Nie jakieś byle zakochanie, ale taką miłość, co sprawiała, że mogłem cały dzień siedzieć i tylko w szybę smutno patrzeć. Ale jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czynisz dużo dobre, nie krzywdzisz siebie (np. nie poświęcasz się), to nagromadzisz tyle szczęścia, że wymarzona miłość w końcu przyjdzie. Np. moja żona jest jeszcze fajniejsza niż dziewczyna, którą kochałem. Musiałem na to czekać kilka lat.

28

Odp: Samo życie :o
sam22 napisał/a:
esde napisał/a:

Dzisiaj wieczorem porozmawialiśmy chwilę i to tylko przez tel.

To musiało być super!


go kocha.................troche przykro. sad

Dobra! Nie martw się. Ja też musiałem przeczekać w próżni niejedną miłość, a to głównie dlatego że mnie w domu krótko trzymali (masakra! nawet kiedyś miałem myśli samobójcze). Nie jakieś byle zakochanie, ale taką miłość, co sprawiała, że mogłem cały dzień siedzieć i tylko w szybę smutno patrzeć. Ale jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czynisz dużo dobre, nie krzywdzisz siebie (np. nie poświęcasz się), to nagromadzisz tyle szczęścia, że wymarzona miłość w końcu przyjdzie. Np. moja żona jest jeszcze fajniejsza niż dziewczyna, którą kochałem. Musiałem na to czekać kilka lat.

Bardzo ciekawy wpis, taki pozytywny dosyć, coś czego było mi potrzeba. smile

Tylko nie rozumiem o co Ci chodziło z tym poświęcaniem.
Zawsze chiałem być dobry i nikogo nie krzywdzić.

29 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-26 12:35:17)

Odp: Samo życie :o
esde napisał/a:

Tylko nie rozumiem o co Ci chodziło z tym poświęcaniem.
Zawsze chiałem być dobry i nikogo nie krzywdzić.

Wiesz jaka jest tragedia na tej planecie? Że naukowcy ignorują ważny aspekt życia -- filozofię życia, życie moralne, zasady moralne, konsekwencje postępowania. Do tego nakładają się różne dogmaty religijne, które tylko fałszują obraz. Są pewne prawa moralne które za uczynki nagradzają lub karzą. Możesz uznać, że te prawa stworzył Bóg. Prawa te działają na ludzi tak jak grawitacja -- można w nią nie wierzyć, można jej zaprzeczać, można ją ignorować, a ona (grawitacja) wciąż na ludzi działa. Tak samo jest z prawami moralnymi -- można w nie nie wierzyć, nie przestrzegać, ignorować, a one i tak wymierzają sprawiedliwość. Dzieje się to w tym życiu, a nie po śmierci. Powiem coś w skrócie, a jak chcesz więcej to pisz na maila, podam link.

Wszyscy dążymy do szczęścia. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Oznacza to, że musimy postępować tak, aby nasze działania powodowały szczęście. Dobry uczynek to jest działanie, które dostarcza wszystkim szczęście. Żły uczynek to jest taki, który choć jednej osobie tym uczynkiem dotkniętej zabiera szczęście. Zatem jeśli robisz coś, a to coś co robisz powoduje, że jesteś nieszczęśliwy to wykonujesz zło -- to jest właśnie poświęcanie się. Czynienie siebie nieszczęśliwym. Nawet jeśli robisz to aby inni byli szczęśliwi, to czynisz zło.

Podusmowując jeśli ktoś czyni szczęście, to wg moich wierzeń, sam czyni się szczęśliwym. "Wypłata" nastąpi w ciągu paru lat. Dlatego jeśli straciłeś teraz miłość, jeśli coś przepadło, a bardzo chcesz mieć szczęście w przyszłości, to zacznij postępować moralnie. I nie chodzi o wnoszenie babci zakupów na 3 piętro. Możesz na przykład zacząć się dobrze uczyć, aby w przyszłości lepiej służyć społeczeństwu. Jeśli pracujesz fizycznie, to rób to w dobrej motywacji.

Proponuję też nie zmieniać swojego losu przez modlitwę, bo możesz zapędzić się w głębsze tarapaty. Na przykład jeśli rodzic bierze dziecko do dentysty, a ono błaga go "Nie idźmy tam!", a rodzic wysłucha "modlitw" dziecka, to tylko to dziecko w przyszłości będzie miało gorzej. Jeśli chcesz się modlić, to raczej na zasadzie proszenia o szczęście, otwartą głowę i ułożenie życia tak, aby dla Ciebie było dobrze.

"Chciałem być dobry i nikogo nie krzywdzić" -- jeśli ktoś Cię zaatakuje, to będziesz musiał krzywdzić w ramach obrony. Nie chodzi tutaj o dawanie w mordę, ale ochronę swojej wolnej woli i swojego szczęścia.

Mi się wydaje, że strasznie dużo się napracowałem nad tym, aby przełamać pewne bariery i aby być szczęśliwym.

30

Odp: Samo życie :o

I dobrze, że tak się skończyło. Nie była fair wobec chłopaka i gdybyś z nią był to kolejny wątek na forum byłby o tym, że nie jesteś pewny czy Ciebie też tak nie potraktuje wink
A na świecie jest wiele fajnych, wartych uwagi dziewczyn.Miej oczy otwarte wink

31

Odp: Samo życie :o
angella89 napisał/a:

I dobrze, że tak się skończyło. Nie była fair wobec chłopaka i gdybyś z nią był to kolejny wątek na forum byłby o tym, że nie jesteś pewny czy Ciebie też tak nie potraktuje wink
A na świecie jest wiele fajnych, wartych uwagi dziewczyn.Miej oczy otwarte wink

Gdzieś tam na mnie może jakaś czeka. big_smile


sam22 napisał/a:
esde napisał/a:

Tylko nie rozumiem o co Ci chodziło z tym poświęcaniem.
Zawsze chiałem być dobry i nikogo nie krzywdzić.

Wiesz jaka jest tragedia na tej planecie? Że naukowcy ignorują ważny aspekt życia -- filozofię życia, życie moralne, zasady moralne, konsekwencje postępowania. Do tego nakładają się różne dogmaty religijne, które tylko fałszują obraz. Są pewne prawa moralne które za uczynki nagradzają lub karzą. Możesz uznać, że te prawa stworzył Bóg. Prawa te działają na ludzi tak jak grawitacja -- można w nią nie wierzyć, można jej zaprzeczać, można ją ignorować, a ona (grawitacja) wciąż na ludzi działa. Tak samo jest z prawami moralnymi -- można w nie nie wierzyć, nie przestrzegać, ignorować, a one i tak wymierzają sprawiedliwość. Dzieje się to w tym życiu, a nie po śmierci. Powiem coś w skrócie, a jak chcesz więcej to pisz na maila, podam link.

Wszyscy dążymy do szczęścia. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Oznacza to, że musimy postępować tak, aby nasze działania powodowały szczęście. Dobry uczynek to jest działanie, które dostarcza wszystkim szczęście. Żły uczynek to jest taki, który choć jednej osobie tym uczynkiem dotkniętej zabiera szczęście. Zatem jeśli robisz coś, a to coś co robisz powoduje, że jesteś nieszczęśliwy to wykonujesz zło -- to jest właśnie poświęcanie się. Czynienie siebie nieszczęśliwym. Nawet jeśli robisz to aby inni byli szczęśliwi, to czynisz zło.

Podusmowując jeśli ktoś czyni szczęście, to wg moich wierzeń, sam czyni się szczęśliwym. "Wypłata" nastąpi w ciągu paru lat. Dlatego jeśli straciłeś teraz miłość, jeśli coś przepadło, a bardzo chcesz mieć szczęście w przyszłości, to zacznij postępować moralnie. I nie chodzi o wnoszenie babci zakupów na 3 piętro. Możesz na przykład zacząć się dobrze uczyć, aby w przyszłości lepiej służyć społeczeństwu. Jeśli pracujesz fizycznie, to rób to w dobrej motywacji.

Proponuję też nie zmieniać swojego losu przez modlitwę, bo możesz zapędzić się w głębsze tarapaty. Na przykład jeśli rodzic bierze dziecko do dentysty, a ono błaga go "Nie idźmy tam!", a rodzic wysłucha "modlitw" dziecka, to tylko to dziecko w przyszłości będzie miało gorzej. Jeśli chcesz się modlić, to raczej na zasadzie proszenia o szczęście, otwartą głowę i ułożenie życia tak, aby dla Ciebie było dobrze.

"Chciałem być dobry i nikogo nie krzywdzić" -- jeśli ktoś Cię zaatakuje, to będziesz musiał krzywdzić w ramach obrony. Nie chodzi tutaj o dawanie w mordę, ale ochronę swojej wolnej woli i swojego szczęścia.

Mi się wydaje, że strasznie dużo się napracowałem nad tym, aby przełamać pewne bariery i aby być szczęśliwym.

Dzięki za szczegółowe wyjaśnienie, teraz wszystko jasne.

Chyba jeszcze muszę nad sobą troche popracować i nabrać więcej wiary w siebie i podnieść swoją samoocenę. Tak jak piasałem wcześniej, nie mogłem uwierzyć, że ktoś taki jak ona może na mnie w ogóle zwrócić uwagę.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026