netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

27 odpowiedzi8 301 wyświetleńzałożony przez Mercedeska, 23.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Dziewczny, jak wczesniej pisalam ze jestem sama i uzalałam sie nad soba, przyszedl moj J jak grom z jasnego nieba. Jestem z nim juz od 6 mcy, mamy po 26 lat i planujemy w swieta zareczyny, slub w 2014 roku. Nie wiem co jest nie tak ale ja nie czuje jakiejs wielkiej milosci, moze dlatego ze doszlo do tego z J. mnie osacza i jak mowie ze sie nie spotkamy danego dnia czuje jego niezadowolenie o czym z nim powaznie porozmawialam i jest ok. Chłopak super , czuły wiem ze zrobiłby dla mnie wszytsko i na dodatek znosi moje humory. wkurza mnie jego ojciec odwieczny alkoholik ktory zyje w przekonaniu ze razem z nimi bede mieszkała tak zeby było mu dobrze... Ale nie o tym tu chcialam...

Czy wielka milosc przyjdzie z czasem? czy wy po slubie nie mozecie zyc bez drugiej połowki? jak to wglada? Ja go kocham szanuje ale moze troche nie doceniam sad

2

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Zaraz, zaraz. Czegoś nie rozumiem.
Miłość jest dla Ciebie równoznaczna z niemożnością życia bez partnera? Dobrze rozumiem?
Miłość = uzależnienie?

Kobieto, jeśli tak myślisz, to za lat kilka na tym lub innym forum, otworzysz wątek "Co robić, on ucieka przede mną".

3 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-10-23 23:22:19)

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Mercedesko, przede wszystkim... do wzięcia ślubu potrzebna jest WIELKA MIŁOŚĆ... jeśli jej nie ma, to ślub jest głupim pomysłem...
Na pewno miłość nie jest uzależnieniem, bardziej jest zaufaniem, szacunkiem, zrozumieniem, wiernością... Doceniać trzeba przed ślubem. Sam ślub, niczego nie zmienia na lepsze, jeśli wcześniej to dobre nie było...

4

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
Mercedeska napisał/a:

Dziewczny, jak wczesniej pisalam ze jestem sama i uzalałam sie nad soba, przyszedl moj J jak grom z jasnego nieba. Jestem z nim juz od 6 mcy, mamy po 26 lat i planujemy w swieta zareczyny, slub w 2014 roku. Nie wiem co jest nie tak ale ja nie czuje jakiejs wielkiej milosci, moze dlatego ze doszlo do tego z J. mnie osacza i jak mowie ze sie nie spotkamy danego dnia czuje jego niezadowolenie o czym z nim powaznie porozmawialam i jest ok. Chłopak super , czuły wiem ze zrobiłby dla mnie wszytsko i na dodatek znosi moje humory. wkurza mnie jego ojciec odwieczny alkoholik ktory zyje w przekonaniu ze razem z nimi bede mieszkała tak zeby było mu dobrze... Ale nie o tym tu chcialam...

Czy wielka milosc przyjdzie z czasem? czy wy po slubie nie mozecie zyc bez drugiej połowki? jak to wglada? Ja go kocham szanuje ale moze troche nie doceniam sad

To brzmi jak nieco od du..y strony...
najpierw slub a potem wielka milosc..?

Wydawalo mi sie ze powinno byc odwrotnie ale co ja tam wiem smile

5

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Do wzięcia ślubu potrzebna jest WIELKA MIŁOŚĆ? A czym się ona różni od miłości i jak się ją mierzy?

Bo wiem, czym się różni miłość od stanu zwanego zadurzeniem, do którego to dąży (tak mi się zdaje) autorka wątku. Zadurzenie polega na tzw. motylach w brzuchu i utracie (na szczęście czasowej) wszystkich zmysłów; zresztą rozum też idzie w tym czasie na spacer.

6

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Wielokropku, miłość jest miłością...jak ją sobie nie nazwiesz...może być wielka, może być ogromna, może być słodka, niezmierzona ... ale zawsze to ta sama miłość...
Autorka jednak pyta o tą WIELKĄ MIŁOŚĆ, czy przyjdzie po ślubie... więc ja odpowiadam, że ona jest potrzebna przed... trzeba ją czuć aby zdecydować się na tak ważny krok...po ślubie sama nie przyjdzie...

7

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Margolinko, faktycznie, zasugerowałam się Twymi słowami, a raczej wielkością liter zastosowanych przez Ciebie, nie zwracając uwagi na to, że odpowiedziałaś jedynie na słowa autorki. Przepraszam.

A miłość jest miłością. I dobrze ją odróżniać od zadurzenia.

8

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Nie ma za co Wielokropku ...
A miłość ...tak jak mówisz... trzeba ja odróżniać od zauroczenia...
Zauroczenie z czasem już nie wystarcza...i mija...
Miłość za to tak szybko nie mija, nawet gdy znikną "motyle w brzuchu"...z czasem jest bardziej dojrzała, zaczynają się liczyć inne rzeczy, niż te którymi byliśmy zauroczeni...

9

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Ja miałam tak jak przedmówczynie opisują - kochałam mojego przyszłego  męża kiedy był moim chłopakiem, nadal kochałam go jako narzeczonego, teraz kocham go jako męża. Na pewno jest to uczucie nieco inne, głębsze i dojrzalsze niż przed ślubem. Ale to nie tak, że nagle pstryk i wielka miłość. I choć małżeństwem jesteśmy stosunkowo krótko, to już musimy mierzyć się z wieloma naprawde poważnymi problemami - i myślę, że bez miłości nie wyszlibyśmy z tego "cało". Bo bez szacunku i zrozumienia łatwo o obwinianie się wzajemne, szukanie ujścia złości na partnerze itp. A dzięki temu co zbudowaliśmy już przed ślubem potrafimy jako jedna drużyna stanąć przeciwko problemom, bez tego pewnie stanęlibyśmy przeciwko sobie. A to ta wielka miłość była motorem do ślubu, i ta sama (choć zmieniająca się razem z nami) wielka miłość pomaga nam nadal ze sobą być.

I jeszcze jedno - miłość, to nie jest poczucie, ze nie można bez kogoś żyć.  Można. Ale się nie chce. I to jest wybór a nie konieczność.

10

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
nocnalampka napisał/a:

to ta wielka miłość była motorem do ślubu, i ta sama (choć zmieniająca się razem z nami) wielka miłość pomaga nam nadal ze sobą być.

I jeszcze jedno - miłość, to nie jest poczucie, ze nie można bez kogoś żyć.  Można. Ale się nie chce. I to jest wybór a nie konieczność.

Ooooo.... super napisane...
Nie ujęłabym tego lepiej ...

11

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

jezeli to nie jest jak piszesz " wielka miłosć" to nawet nie przyjmuj oswiadczyn, ludzie kochaja sie a potem i tak czasami rozwodza, wiec jezeli Ty go nawet nie kochasz to rozwód za kilka/kilkanascie lat gwarantowany... a wyobrazasz sobie jakbyscie mieli dzieci? co wtedy z nimi? albo jak poznasz kogos innego-do którego poczujesz "wielka milosc" -wtedy mozesz posunac sie do zdrady...;/ zastanow sie, moze po prostu panikujesz za bardzo... pomysl dlaczego jestes z tym facetem, ile dal Ci szczescia/czy wgl dal... oraz czy warto to niszczyc, badz dalej trwac a takim zwiazku...! zapytaj o to siebie sama jak bedziesz miała czas i bedziesz wyciszona, poniewaz robienie czegos pod wpływem emocji jest niedorzeczne.

pozdrawiam smile:)

12

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
derkez napisał/a:

jezeli to nie jest jak piszesz " wielka miłosć" to nawet nie przyjmuj oswiadczyn, ludzie kochaja sie a potem i tak czasami rozwodza, wiec jezeli Ty go nawet nie kochasz to rozwód za kilka/kilkanascie lat gwarantowany...

Wielka Miłość niestety też nie gwarantuje, ze nie będzie zdrady i rozwodu...

ale jest szansą. Wielka miłość daje nadzieje.

I tak wszystko zależy od ludzi.

13

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Piszę bo nie wiem co mam zrobic, zazwyczaj uczę sie na błędach, a teraz jestem w takim zwiazku jak kilka lat wczesniej.. wiem ze facet zrobilby dla mnie wiele a nie potrafilam wczesniej tego docenic...

Jestem z nim ponad pol roku, pierwsze miesiace byly super, wydawalo mi sie ze to ten jedyny, planowalismy nawet wstepnie slub,wesele do czasu jak zaczely sie pojawiac sytuacje ktore na prawde mnie irytowaly...
Wracamy z imprezy, pierwsze co robie myje zeby rece, a on nie widzi potrzeby, ostatnio robil u mnie kolacje pytam czy myl rece, a on potwierdzil, tak myłem w domu... rece mi opadły... ale staralam sobie to wytlumaczyc ze to kwestia wychowania,ze mozna go tego nauczyc...

9 listopada mialam urodziny,wspolnie doszlismy do tego,ze sama sobie wybiore prezent pojedziemy na zakupy bylam oczywiscie za tym. Przyszedł dzien urodzin, to byl piatek, po pracy umowilam sie z kolezanka bo on mial nocna zmiane w pracy, przyjechał bylam pewna ze przyjechał po to aby wreczyc mi kwiaty badz chociaz jakies czelokoladki, a on przyjechal wszedl do mojego pokoju gdzie zobaczyl kwiaty od przyjaciolki i mowi kpiąco: "Hmm ja z pustymi rękoma" Tak mi bylo przykro ze nie bylam mu w stanie nic powiedziec, malo tego powiadomil mnie ze kupil bilety na andrzejki i wydał 70 zł od osoby, dal mi do zrozumienia zebym zaplacila za siebie wiec dalam mu 100zl w dzien moich urodzin nie wydał reszty bo nie miał... I tak juz kilka razy, on bardzo dobrze zarabia dodam. No i po tym jak sie uzbieralo dodatkowo zobaczylam ze pisze sms z jego byla ktora tak wczesniej krytykował, klamal mnie ze z nia nie pisze a jednak sie zlamal i przyznal, pozniej do neigo dzwoniła... jak mu o tym powiedzialam wpadl w taki szał co potwierdzilo moje przekonanie ze cos jest nie tak. Nie mam zamiaru sie wygłupiac i walczyc, bo wiem ze to nic nie da, mialam faceta ktory wrocil do swojej bylej, drugi mnie zdradzil z byla.. nie wygram wiem, bo kobiety potrafia byc manipulantkami, a ja rowniez swieta nie jestem,choc zadnych zażyłych kontaktow z bylymi nie mam..

Jeszcze ostatno wyszla sprawa z mieszkaniem, on ma dom z rodzicami przepisan na niego ja to samo, tylko ze ja rodzicow nie zostawie, wiem ze sie nie raz kloce z mama, ale nie mam sumienia zostawic ich samych, mama ma raka a moj brat zginal rok temu zostaliby sami w takim wielkim domu, jemu to rozwiazanie mieszkania nie pasuje rowniez... Nie mam sil juz sie przegadywac a wlasnie takimi drobnostkami jak mycie rak, koszulka 2 dni ta sama w lato, rozliczanie sie ze mna jak z kolega, kwiaty ktorych nie ma potrzeby dawac, wlasnie tym zgasilo sie we mnie prawie wszytsko...

14

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Mercedeska, pol roku znajomosci i nieco niepewnosci...to nienajlepszy czas na zareczyny...
Nie spieszylabym sie tak bardzo...
Milosc albo jest i jest sie pewnym na 100%, ze chcesz z ta osoba spedzic reszte zycia...albo jej nie ma.
Nie warto liczyc, ze przyjdzie wszystko z czasem.
Na prawde uwazam, ze jesli masz jakiekolwiek niepewnosci, to zareczyny zareczynami...ale ze slubem poczekalabym jeszcze...

15

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Mercedeska - piszesz, że cię osacza, bo czujesz  niezadowolenie jego jak się nie spotkacie, ale z drugiej strony czujesz się niezadowolona jak ma swoje życie  choćby pisząc smsy do byłej. Skoro wymagasz od niego pewnej dozy wolności, to wypadałoby również mu dać, inaczej on poczuje, że go osaczasz i tak się razem  osaczycie, że wyjścia nie będzie wink

16

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Oczywiscie, że macie racje.. Chcialabym poczuc cos extra i nawet poczuc czasem ze to on ma nade mna przewagę, a ja nie tesknie bo jest na co dzien, juz nie ma tego co kiedys, a uniesienie i mysl o slubie to tylko marzenia o stabilnym milym zyciu.. Moje siostry sa juz na swoim a ja nadal jestem panną, wiecznie sama na rodzinnych imprezach bylam a nagle sie to zmienilo..

17

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Mercedesko, jak dla mnie nie jest OK. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy związek jest inny, ale to rozliczanie... jak dla mnie to za dużo. To, że nie myje rąk i nie zmienia koszulki, to powiem Ci, że częste u facetów, mój też nie przywiązywał do tego wagi, ale wiedział, że dla mnie to ważne, po prostu zaczął to robić, teraz dzieci uczy podobnie. Takie rzeczy można wyegzekwować. Tylko, że u nas, jak my się poznawaliśmy mieliśmy naście lat, szkołę, studia i kasy było jak na lekarstwo, ale mój teraz mąż potrafił dać ostatnie pieniądze żeby mi zrobić przyjemność. Potrafił nie kupić sobie butów, które potrzebował żeby kupić mi kolczyki bez okazji, bo przechodził i mu się spodobały i wiedział, że się ucieszę smile mi go było aż żal i prosiłam żeby tak nie robił. Ja zaczęłam w szkole średniej ulotki roznosić żeby trochę grosza zarobić i mu czasem za jedyne pieniądze kupowałam różne rzeczy... Mi się wydaje, że tak wygląda miłość, kiedy się drugiemu człowiekowi ofiarowuje ostatnie. Tylko ta druga nie może być jak studnia bez dna, to powinno działać w obie strony. smile
Teraz, po 11 latach znajomości i 5,5 roku od ślubu mamy znacznie lepszą sytuację finansową, ale on nie jest skąpy, nie wylicza ile zarobiłam, a ile wydałam. Rozbiłam nasz nowy samochód kilka lat temu, na który się zadłużyliśmy, a on mnie przytulił i powiedział, że najważniejsze, że żyję. Resztę się nadrobi. To było bardzo budujące. Dla mnie to jest miłość smile
Choć i niejednokrotnie było mi ciężko, tyle lat się znamy a bardzo często zapomina o moich urodzinach. Ja delikatnie przypominam już wcześniej, a on w dniu urodzin jak poparzony wychodzi z domu i kupuje co bądź, bo wie, że w końcu mu wypomnę... Tylko ja bym wolała małego kwiatka z głębi serca niż drogą biżuterię kupioną na siłę, bo ładnego nic nie mieli, ale wiem co mi zrobisz jak nic nie kupię - to mnie b. boli i już mu to powiedziałam, ale to jak grochem o ścianę. Trochę się przyzwyczaiłam do tego dziwacznego zachowania. Czasem zasypuje mnie prezentami bez okazji, a jak jest okazja, to nie usłyszę nawet "Wszystkiego Najlepszego". Już staram się nie złościć.
Wiem, że kiedy będę potrzebowała jego wsparcia, to je otrzymam. Udowodnił to podczas porodów (trzech), podczas operacji (dwóch). Był ze mną dzień i noc, czuwał przy łóżku. Załatwił opiekę do dzieci, a były maleńkie, bo jedno miało niecałe 2 lata, a drugie 3 miesiące. Zagadywał mnie żebym nie myślała o zbliżającym się zabiegu, że mnie kocha. Snuliśmy plany, on zachował zimną krew nawet jak ja się załamałam. To jest dla mnie miłość.
Drobnę wady ignoruję, przyzwyczaiłam się do jego pewnych cech i czuję, że dobrze, że jesteśmy razem. Może dlatego już mamy trójkę dzieci - bo mu ufam i jest on dla mnie wsparciem.
Może to choć trochę odpowiada na Twojego pierwszego posta co do miłości smile
Powodzenia życzę i rozeznania, czy to na pewno Twój książę z bajki wink
Oczywiście nie mówię, że ma być taki jak mój. On ma się Tobie podobać smile

18 Ostatnio edytowany przez terrora (2012-12-01 18:56:56)

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

6 miesiecy związku, sama nie wiesz co czujesz i już planowanie ślubu? Dla mnie to szaleństwo. Jesteś pewna, że chcesz właśnie z nim spędzić całe życie? I nie spiesz się tylko dlatego, że zazdrościsz siostrom mężów. Przecież na imprezy możesz chodzić z chlopakiem, niekoniecznie mężem.

19

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
terrora napisał/a:

6 miesiecy związku, sama nie wiesz co czujesz i już planowanie ślubu? Dla mnie to szaleństwo. Jesteś pewna, że chcesz właśnie z nim spędzić całe życie? I nie spiesz się tylko dlatego, że zazdrościsz siostrom mężów. Przecież na imprezy możesz chodzić z chlopakiem, niekoniecznie mężem.

terrora 6 mcy i zareczyny to szalenstwo? Dla kobiety ktora poznala pierwszego faceta w sowim zyciu oczywiscie, ale ja moja droga na prawde zawsze pechowo trafiałam, on wydawał mi sie zupełnie inny, czy pisałam o zazdrosci ? Tez nie nie wiem po czym to wywnioskowałas? Ja czuje sie samotna, tak było zawsze ja i moj brat na uboczu.. I czy pisalam o imprezach rowniez nie, zaledwie 2 miesiace mineły od załoby ktorą nosiłam odzywczaiłam sie od imprez i nie mam na nie ochoty,domowki owszem wspolnie wychodzimy... 

Pozdrawiam Cie.


jadvinia bardzo dziekuje za Twoj post. Wiem ze tak wlasnie powinna wygladac milosc, wiem ze to nie tylko sielanka ale wlasnie wspolna sciezka zycia przezywanie wspolnie bólu, cierpienia ale i radosci... Ja Tobie zycze powodzenia i jeszcze raz dziekuje i gratuluje gromadki dzieciaczków, w zyciu nie oddałabym swojego dziecinstwa, byla nas czwórka i zawsze mamy co wspominac smile

20

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
Mercedeska napisał/a:

Moje siostry sa juz na swoim a ja nadal jestem panną, wiecznie sama na rodzinnych imprezach bylam a nagle sie to zmienilo..

to o imprezach. Może źle to zinterpretowałam. Ale jak jesteś pewna i wiesz że to ten jedyny, to powodzenia wink

21 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-12-02 00:55:12)

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Z czasem to juz wg mnie nic nie przyjdzie, jak nie ma milosci na początku.....

22 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-12-02 01:25:25)

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Dla mnie 6 miesięcy i zaręczyny, to może nie szaleństwo...ale bardzo szybko...w sumie po co tak szybko? Tylko po to, żeby już móc mówić NARZECZONY zamiast chłopak? Swoją droga nawet nie jesteś jego pewna... więc po co? Dla rodziny? Żeby widzieli, że i Ty już szykujesz się do ślubu? Od razu też plany kiedy ślub... to już szalone... przy niepewności, czy go na prawdę kochasz... Chcesz go zranić mówiąc za rok, że "chyba jednak nie"...? Przyjmij te zaręczyny, skoro tak bardzo ci zależy na statusie narzeczonej...ale nie ustalajcie daty ślubu(powiedz że chcesz nacieszyć się stanem narzeczeństwa). To już i tak bardzo poważna deklaracja,  a nie powinnaś jej składać jeśli nie jesteś pewna uczuć. Bądź szczera i uczciwa wobec niego... bo sam ślub nic nie zmieni...nie zaczniesz go raptem bardziej kochać... jeśli teraz go nie kochasz...
Jeśli przed ślubem nie jest do końca tak jak powinno...po ślubie przeważnie bywa tylko gorzej...

23

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Dziewczyny czy napisane jest gdzies ze juz sie zareczyłam, czy on mi sie oswiadczył!? NIE, rozpłyneło sie wszytsko i dobrze bo tez uwazam ze to byla tylko chwila uniesienia. A status narzeczonej jest modny? Nie wiem od kiedy ..

24

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
Mercedeska napisał/a:

Jestem z nim juz od 6 mcy, mamy po 26 lat i planujemy w swieta zareczyny, slub w 2014 roku.

Mercedesko, nie napisane, ze zaręczyny już byly ale że zaplanowane wstępnie na święta...i że data wstęona ślubu tez ustalona... Stąd pewnie te przypuszczenia... same sobie niczego nie wymyśliłyśmy...

Co do "statusu" narzeczonej, to nie wiem od kiedy to modne...ale obserwuje wręcz narastanie tego zjawiska tutaj na forum. "Bo koleżanki już mają pierścionek, bo rodzice się pytają kiedy, bo chce wiedzieć na czym stoję..." Oczywiście dla mnie to absurdalne powody...ale również sama ich sobie nie wymyśliłam...

Jesli wszystko "rozpłynęło sie po kościach", to może i lepiej... widocznie te "ustalenia" były dokonywane pod wpływem emocji... To że nie nie macie "papierka", nie znaczy że nie możecie być razem, jak i to że będziecie mieli papierek nie oznacza, że będziecie razem... Wszystko przemyślcie raz jeszcze...dajcie sobie czas. Zwłaszcza Ty daj sobie czas na decyzje, czy taki krok będzie dla Ciebie odpowiedni...

25

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??
Margolinka napisał/a:
Mercedeska napisał/a:

Jestem z nim juz od 6 mcy, mamy po 26 lat i planujemy w swieta zareczyny, slub w 2014 roku.

Mercedesko, nie napisane, ze zaręczyny już byly ale że zaplanowane wstępnie na święta...i że data wstęona ślubu tez ustalona... Stąd pewnie te przypuszczenia... same sobie niczego nie wymyśliłyśmy...

Co do "statusu" narzeczonej, to nie wiem od kiedy to modne...ale obserwuje wręcz narastanie tego zjawiska tutaj na forum. "Bo koleżanki już mają pierścionek, bo rodzice się pytają kiedy, bo chce wiedzieć na czym stoję..." Oczywiście dla mnie to absurdalne powody...ale również sama ich sobie nie wymyśliłam...

Jesli wszystko "rozpłynęło sie po kościach", to może i lepiej... widocznie te "ustalenia" były dokonywane pod wpływem emocji... To że nie nie macie "papierka", nie znaczy że nie możecie być razem, jak i to że będziecie mieli papierek nie oznacza, że będziecie razem... Wszystko przemyślcie raz jeszcze...dajcie sobie czas. Zwłaszcza Ty daj sobie czas na decyzje, czy taki krok będzie dla Ciebie odpowiedni...

Masz racje, zareczyny o sluby sa teraz w modzie, przez miesiac zylam wlasnie takimi marzeniami, dopiero pozniej wkroczyla rzeczywistosc a planowanie czegokolwiek bylo zecydowanie za wczesne. Zycie pokaze...

26

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

moim zdaniem najlepiej będzie jak przeczytasz swój drugi post tutaj co opisywałaś nam go i sama stwierdź gdybyś była na naszym miejscu jako osoba odpowiadająca komuś i udzielająca rady. Co bys sama sobie poradziła? Nie mam zamiaru Cie tez obrazic i mam nadzieje,ze nie bedziesz zla jesli powiem, ze planwanie zareczyn to dla mnie bzdura, bo to powinno byc zaskoczenie, szok..jakaś adrenalina itd. za szybko się pospieszyliście pamiętaj kochana ze dopiero wlasnie TERAZ go poznajesz, po co to wszystko, lepiej poznac tego kogoś, zobaczyc jaki jest, a potem decydowac sie na tak wazny krok na CAŁE ŻYCIE. Przecyztaj jeszcze raz ten post i obiecaj sobie ze nie bedziesz go idealizowac i usprawiedliwiac, tylko szczerze oceń czy chcesz być z takim czlowiekiem do konca swoichc dni i czy nie warto troszke uzbroic sie w cierpliwosc i doznac naprwade wielkiej i prawdziwej milosci?
Ja mialam wielu chlopakow i to nie byla desperacja to nie bylo szukanie na sile , sami sie znajdywali najpierw spotykanie a potemd decyzja ze byc moze warto sprobowac. Czekalam na tego jednego, czekalam i się doczekalam...przynajmnej tak mysle, jestem z chlopakiem juz rok i traktuje mnie bardzo dobrze noo nie do pomyslenia jest to co piszesz o swoim ...co będzie jak będziecie dluzej..? Odpowiedz zostawiam Tobie;*

27

Odp: Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Ponawiam wątek gdyż chce napisać, że J. mi sie oswiadczył, zareczyny piekne bo bylismy sami wypilismy winko i porozmawialismy. Wiem, że to ten jedyny zrozumialam i przemyslalam wszytsko co mi napisałyście. Zdaję sobie sprawę z tego ze bedzie mu tez ciężko sie przestawić, wychowywal sie praktycznie sam... Tata całe zycie pił, mama pracowala a on nadrabiał, wstydzil sie wracac do domu widząc ojca pijanego na ławce, niejednokrotnie płacze mowiąc mi o tym, ale za to stał sie dobrym facetem ktory nie chce życia zniszyc sobie jak jego bliscy. Wkurzam sie czasem, bo u nas w domu calkiem inaczej sie żyje, kazde swieta razem, nie wyobrazam sobie inaczej, zawsze wielkie przygotowania. Po smierci mojego brata ta tradycja sie wzmocniła i cenimy sobie kazdy wspolnie spedzony czas. Niedawno powiedzielismy naszym rodzicom o naszych planach i o tym , że zamieszkamy u mnie, mamy dwa piętra dla siebie. Zezłościło to torche ojca J, bo przeciez on tez ma dom!!! Takie jego słowa, dlaczego teraz mysli o tym jak bedzie jego zycie wygladać , jak przeciez nie wiedzial ze ma dzieci? J powiedzial ze nie chce przechodzić piekla, meczyc sie z nim i pilnowac zeby nam czasem dziecka nie obudzil, ze nie zaprosimy  gosci bo akurat bedzie pijany... Ciezkie to zycie dziewczyny, ale mam nadzieje ze NAM uda sie załozyc wspaniala i szczesliwą rodzinę , juz sie nie mogę doczekac.. Generalnie to obu czeka nas ciezka praca... smile

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy miłość przychodzi z czasem?? Męzatki ??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026