Zawsze mnie interesowało co atrakcyjna Kobieta ,która myśli ,że może mieć kazdego ,czuje ,gdy Facet ją olewa. Zaczyna za nim dosłownie biegać ,żeby udowodnić mu za wszelką cenę ,że i tak Go zdobędzie ,czy zaczyna działać na odwrót- wzbudza zazdrość itp. ???
Podobne tematy
Najlepiej zapytaj samą zainteresowaną. Myślę, że dokładnie to samo co mężczyźni których olała kobieta - czyli różnie.
To zależy. Jeżeli nie jest Tobą zainteresowana, to nawet jej na rękę Twoja olewka ![]()
Najlepiej zapytaj samą zainteresowaną. Myślę, że dokładnie to samo co mężczyźni których olała kobieta - czyli różnie.
Między kobietą a mężczyzną jest taka duża różnica, że to Ona zawsze decyduje czy z kimś będzie czy nie, to facet przeważnie stoi na tej niepewnej pozycji.
To zależy. Jeżeli nie jest Tobą zainteresowana, to nawet jej na rękę Twoja olewka
Przeczytaj dokładnie wątek, pózniej odpowiadaj.
alfaalfa napisał/a:Najlepiej zapytaj samą zainteresowaną. Myślę, że dokładnie to samo co mężczyźni których olała kobieta - czyli różnie.
Między kobietą a mężczyzną jest taka duża różnica, że to Ona zawsze decyduje czy z kimś będzie czy nie, to facet przeważnie stoi na tej niepewnej pozycji.
Masz to na co się godzisz ![]()
Ja jestem w takiej sytuacji, byliśmy na kawie i nic. Cisza. Cóż, łaziłam po ścianach i nic nie jadłam przez dwa dni, ale w końcu się ogarnęłam. To nie koniec świata, ale boli jak jasna cholera. ![]()
Ja jestem w takiej sytuacji, byliśmy na kawie i nic. Cisza. Cóż, łaziłam po ścianach i nic nie jadłam przez dwa dni, ale w końcu się ogarnęłam. To nie koniec świata, ale boli jak jasna cholera.
Podejrzewam,że nic straconego. Może On tak samo jak Ty chodził po ścianach i myślał ,że się odezwiesz? Nie chciał być nachalny ,podobno Kobiety tego nie lubią ![]()
Ja tylko dodam, że nie każda atrakcyjna kobieta jest pewna siebie i przekonana, że może mieć kazdego. Często atrakcyjne kobiety wcale tak siebie same nie postrzegają, czyli mają też swoje kompleksy.
A co za tym idzie mogą być nieśmiałe, na dystans itp.
Taka kobieta jak poczuje, że facet ją olewa może zwyczajnie też "olać" jego - po co tracić czas na kogoś kto nas tak traktuje!
Ale rozumiem, że Ty pytasz o taką "gwiazdę", która jest pewna swojej atrakcyjności i w swoim podejściu do facetów jest nieco wyrachowana?
Jeśli taka widzi, że facet jest trudny do zdobycia to może na siłę sobie go upatrzeć jako zdobycz, którą musi mieć i wówczas będzie go uwodzić itp.
Jeśli zaś poczuje się "olana", że facet ją zignorował to może zrobić się wredna i chcieć mu "utrzeć nosa". Czyli udać, że jest zainteresowana aby potem go odrzucić. Albo wzbudzić w nim zazdrość pokazując się z innym.
Nie wiem.... Możliwości jest dużo, zależy indywidualnie od kobiety, jej potrzeb, jej pomysłowości... Jej charakteru
Zawsze mówiłem wprost - nie jestem zainteresowany, co ciekawe dla wielu było to nie zrozumiałe i dalej mataczyły i knuły. Jak to się mówi nie igraj z ogniem bo cię poparzy, no i potem był płacz i zgrzytanie zębów.
11 2012-10-07 14:48:07 Ostatnio edytowany przez relax28 (2012-10-07 14:50:13)
enya napisała: "Jeśli zaś poczuje się "olana", że facet ją zignorował to może zrobić się wredna i chcieć mu "utrzeć nosa". Czyli udać, że jest zainteresowana aby potem go odrzucić. "
Ha,ha
Też tak pomyślałem szczerze mówiąc. Miałem kiedyś taki przypadek,że bez zamiany żadnych słów z pewną dziewczyną udało mi się ją poderwać na pewność siebie i przenikliwe spojrzenie. Jednak pózniej dowiedziałem się paru rzeczy o Niej ,które to nie odpowiadają mi jako przyszłemu partnerowi i dałem na maxa STOP. Długo chodziła zdziwiona a jej wzrok wiecznie spoczywał na mnie. To była jedna z tych Kobiet , które moga olac każdego , a i tak wiedzą ,że same nie będą. A tu ktoś spłatał takiego figla. Jednak pózniej zaczałem się zastanawiać, czy może jednak nie spróbować, ale pomyślałęm o tym właśnie co napisałaś ![]()
12 2012-10-07 14:49:11 Ostatnio edytowany przez enya (2012-10-07 14:56:06)
Jeśli zaś miałeś na myśli zwykłą, "normalną" relację, bez wyrachowania itp.
To odpowiem tak, gdyby facet mnie olewał, na którym by mi zależało to z dnia na dzień traciłabym do niego zaufanie, coraz bardziej by mnie denerwował, coraz bardziej nastwaiałabym się do niego negatywnie więc gdyby jednak się z tego coś potem okazało to miałby zdecydowanie "pod górkę" do mnie.
Jeśli zaś nie znalibyśmy się za bardzo, a wiedziałabym, że mu się podobam i on mi też by się podobał to gdyby jego olewanie wynikało z faktu, że byłam dla niego zbyt surowa, zbyt niedostępna i nagle poczułabym, że go w ten sposób tracę to zaczełabym wychodzić do niego z miłymi gestami. Starałabym się zatrzeć złe pierwsze wrażenie jakie zrobiłam.
Jeśli zaś zachowywałabym w stosunku do niego neutralnie bądź przychylnie, a on zaczął by mnie olewać to też bym go olała dając sobie z nim spokój.
Jeśli zaś nie byłabym nim zainteres
owana to jego "olewanie mnie" by mnie nie obeszło.
Z pewnością nie bawiłabym się w jakieś "odgrywanie na nim" bo to według mnie jest dość żałosne. Szkoda czasu i energii. Zwyczajnie poszłabym w swoją stronę...
Moim zdaniem, gdy kobieta jest "olewana" to bieganie za facetem uwłaszcza Jej godności, natomiast wzbudzanie zazdrości itp gierki są po prostu dziecinne...
Jeśli facet najpierw by mi wysyłał mocne sygnały zainteresowania i nagle bez żadnego wytłumaczenia "dał STOP" - tak jak napisałeś- to nie zrobiłabym nic.
Byłby dla mnie skreślony, również jako przyjaciel - bo taka nagła zmiana zachowania wobec mnie oznacza dla mnie, że nie mogę mu ufać, że przede mną udaje... a brzydzę się kłamstwem.
Może powinieneś lepiej ją poznać zamiast wierzyć opowieściom z 1001 nocy.. zwłaszcza jeśli dziewczyna jest ładna - wówczas każdy "koleś" potrafi o niej coś powiedzieć, zwłaszcza dużo mają do powiedzenia Ci którzy jej nawet nie poznali .. fantazja czasem facetów ponosi ..
Moim zdaniem, gdy kobieta jest "olewana" to bieganie za facetem uwłaszcza Jej godności, natomiast wzbudzanie zazdrości itp gierki są po prostu dziecinne...
Trochę się mylisz, bo znałem kilka takich przypadków , w których to kobiety były nachalne i nie robiły sobie żadnych przeszkód w uwłaszczaniu sobie godności ![]()
Jeśli facet najpierw by mi wysyłał mocne sygnały zainteresowania i nagle bez żadnego wytłumaczenia "dał STOP" - tak jak napisałeś- to nie zrobiłabym nic.
Byłby dla mnie skreślony, również jako przyjaciel - bo taka nagła zmiana zachowania wobec mnie oznacza dla mnie, że nie mogę mu ufać, że przede mną udaje... a brzydzę się kłamstwem.Może powinieneś lepiej ją poznać zamiast wierzyć opowieściom z 1001 nocy.. zwłaszcza jeśli dziewczyna jest ładna - wówczas każdy "koleś" potrafi o niej coś powiedzieć, zwłaszcza dużo mają do powiedzenia Ci którzy jej nawet nie poznali .. fantazja czasem facetów ponosi ..
Wszystko sam sprawdziłem. Kobiety czasem nie zdają sobie sprawy ,że facet może sobie zadać odrobine trudu i samodzielnie pomyśleć
W dobie internetu wszystko jest możliwe.
Wszystko sam sprawdziłem. Kobiety czasem nie zdają sobie sprawy ,że facet może sobie zadać odrobine trudu i samodzielnie pomyśleć smile W dobie internetu wszystko jest możliwe.
Mam rozumieć, że te rewelacje się potwierdziły?
Cóż, współczuję i zwracam honor.
Więc jaki jest cel tego wątku?
Chcesz aby Cię zdobywała?
Wszystko sam sprawdziłem. Kobiety czasem nie zdają sobie sprawy ,że facet może sobie zadać odrobine trudu i samodzielnie pomyśleć smile W dobie internetu wszystko jest możliwe.
Mam rozumieć, że te rewelacje się potwierdziły?
Cóż, współczuję i zwracam honor.Więc jaki jest cel tego wątku?
Chcesz aby Cię zdobywała?
Uraziłem Ciebie???
Przepraszam bardzo, bo moż byłaś w podobnej sytuacji???
Sens tego wątku jest taki jak wielu innych, ciekawość jak wygląda to z innej strony, chęć zgłębienia psychiki i zachowań płci odmiennej, a nie tylko wciąż powtażających się tematów o tym jak Ona zdradziła Jego , czy na odwrót i co z tym zrobić. Mam do tego takie samo prawo jak każdy inny!
19 2012-10-07 15:42:48 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-10-07 15:49:41)
relax - źle mnie zrozumiałeś.. zapytałam z ciekawości ![]()
Dodam więc jeszcze:
Gdy byłam bardzo młoda to zdarzało mi się "zdobywać" bez zawracania sobie uwagi czy facet jest czy nie w związku..
Wyrosłam już jednak z takich głupich zachowań, można powiedzieć - zmienił mi się punkt widzenia pewnych rzeczy .. jeśli mężczyzna nie zwraca na mnie uwagi to oznacza że mu nie zależy - więc nie zawracam sobie nim głowy.
Co innego gdy jest się z kimś w związku - wówczas trzeba się cały czas starać aby płomień nie wygasł..
Kobra99 napisał/a:Moim zdaniem, gdy kobieta jest "olewana" to bieganie za facetem uwłaszcza Jej godności, natomiast wzbudzanie zazdrości itp gierki są po prostu dziecinne...
Trochę się mylisz, bo znałem kilka takich przypadków , w których to kobiety były nachalne i nie robiły sobie żadnych przeszkód w uwłaszczaniu sobie godności
Ale ja wcale nie twierdze, ze takich przypadków nie ma ![]()
relax - źle mnie zrozumiałeś.. zapytałam z ciekawości
W takim razie sorki
, ale tego typu komentarze zawsze kojarzyły się mnie z urazą i chęcią przypuszczenia odwetu
. psychologia troche mnie interesuje , chociaż nie wiąże się to z innymi moimi zainteresowaniami, życiem prywatnym ani zawodowym. Zachowanie Kobiet w różnych sytuacjach jest ciekawe i ich zgłębianie bardzo się przydaje w życiu ![]()
hah mam zasadę - nie atakuję osób z takim nickiem
za bardzo przypomina mi piosenkę ..
Relax, take it easy
For there is nothing that we can do
Relax, take it easy
Blame it on me or blame it on you
Wracając do tematu - kobiet nie da się zrozumieć. Każda postępuje inaczej, często też wbrew sobie w zależności od samopoczucia, pogody, potrzeb, czy ostatnio oglądanego filmu, przeczytanego artykułu.. ale poznawaj ![]()
Ja osobiście uważam, że kobiety "olewane" ganiają za mężczyznami kiedy czują się mało pewne siebie, kiedy się za mocno zaangażują i boją się stracić faceta, który wcześniej okazał im zainteresowanie. Wówczas taka kobieta nie zawsze podchodzi racjonalnie do tego co robi.
Niedoświadczone kobiety w fazie pierwszysch miłości mogą poczuć się zdezorientowane kiedy facet najpierw okazuje, że mu zależy, a potem je zwyczajnie olewa. Może to być dla nich niezrozumiałe, mogą próbować go odzyskać bo może myślą, że coś same "popsuły". Nie mogą uwierzyć, że facet to świnia ![]()
Jeśli facet najpierw by mi wysyłał mocne sygnały zainteresowania i nagle bez żadnego wytłumaczenia "dał STOP" - tak jak napisałeś- to nie zrobiłabym nic.
Byłby dla mnie skreślony, również jako przyjaciel - bo taka nagła zmiana zachowania wobec mnie oznacza dla mnie, że nie mogę mu ufać, że przede mną udaje... a brzydzę się kłamstwem.
Mam tak samo.
alfaalfa napisał/a:Jeśli facet najpierw by mi wysyłał mocne sygnały zainteresowania i nagle bez żadnego wytłumaczenia "dał STOP" - tak jak napisałeś- to nie zrobiłabym nic.
Byłby dla mnie skreślony, również jako przyjaciel - bo taka nagła zmiana zachowania wobec mnie oznacza dla mnie, że nie mogę mu ufać, że przede mną udaje... a brzydzę się kłamstwem.Mam tak samo.
Na chłodno łatwo powiedzieć. Coś mnie się wydaje ,ze motylki w brzuszku zweryfikowały by wasze zdanie na ten temat
. Zero ironi jakby, gdyby...
Osobiście uważam się za kobietę atrakcyjną i jeśli facet.. mnie "olewa", jak to określiłeś, to odbieram to jako jego nadmierną pewność siebie albo zwyczajny brak zainteresowania moją osobą (zalezy od jego zachowania, bo cieżko generalizować). Nie narzucam się, po prostu jestem zainteresowana ludźmi, którzy są zainteresowani mną, nie widzę sensu w tym, by siebie samą, bądź kogoś innego do czegoś zmuszać. Uwazam też, że branie kogoś na zazdrość/ na "olewanie", to raczej szczeniackie zagrywki, na które w świecie ponadszkolnym po prostu brak czasu. Tu każdy ma swoją rodzinę, pracę, zajęcia dodatkowe i to już pochłania dostatecznie dużo jego energii, by bawić się w takie gierki;) Takie jest moje OSOBISTE zdanie.
27 2012-10-08 17:18:46 Ostatnio edytowany przez enya (2012-10-08 17:22:11)
Uważam podobnie, że podryw "na olewanie" to szczeniackie zagrywki. Osobiście nie znoszę takich zadufanych w sobie facetów, którzy mylą pewność siebie z cwaniakowaniem.
Jeśli facet najpierw okazywałby zainteresowanie, starał się i potem nagle "olewał" to zwyczajnie by, też go olała. Jestem za poważna aby pod wpływem "motylków w brzuchu" jakiś facet mną manipulował i robił ze mnie idiotkę. Skoro nie potrafi być ze mną szczery, uczciwie podejść do tematu to pokazuje jedynie, że nie jest wart mojego zainteresowania.
Troszku Dziewczyny zaczynamy odbiegać od tematu. Powoli zaczynam się czuć jak jakiś drań albo zawodowy podrywacz - zamoczyć i zostawić. Nie o to mi chodziło. Widze ,że jako Kobiety zaczynacie się łączyć w siłe z tamtą Dziewczyną i przypuszczacie dla Niej obrone, ale taka widać Wasza solidarność
. Nie obiecałem jej złotych gór ani nic więcej. Nawet do Niej słowa nie powiedziałem, tylko pokazałem jej w pewien sposób ,że bardzo mi się podoba i jest bardzo atrakcyjna. Chciałem dalej w to brnąć ,ale odpuściłem i wyszło według mnie na to tylko ,że doceniłem jej urode, wy Kobiety też tak szkalujecie i prowokujecie ![]()
Nie, po prostu z Twoich wypowiedzi odnosłam wrażenie, że zaczynasz schemat "zainteresować i potem olać" traktować niemalże jak regułę, że kiedy dzieczynę "się olewa" to wtedy ona "biega" za facetem. Czyli, że można to potraktować jako sposób na zdobycie dziewczyny. I nie odniosłam tego do Twojej sytuacji opisanej wyżej.
Jeśli źle odebrałam Twoje wypowiedzi to sorki ![]()
enya napisała : "Jeśli źle odebrałam Twoje wypowiedzi to sorki "
Przyjmuje ![]()
hmy a jak sam siebie postrzegasz? możesz mieć wg własnego mniemania każdą?
Pytam, bo nie znam osobiście takich kobiet, które myślą o sobie że "mogą mieć każdego".. i w sumie to nawet te najpiękniejsze mają duże kompleksy..
hmy a jak sam siebie postrzegasz? możesz mieć wg własnego mniemania każdą?
Pytam, bo nie znam osobiście takich kobiet, które myślą o sobie że "mogą mieć każdego".. i w sumie to nawet te najpiękniejsze mają duże kompleksy..
W żadnym wypadku nie myśle tak o sobie. Wiem natomiast ,że mam ręce i nogi na swoim miejscu, jestem troche ładniejszy od diabła i jak podoba mi się jakaś kobieta ( a jestem sam ) to zawsze warto spróbować- nie dostane po pysku za to. ![]()
Poznałem już nie jedną taką Kobietę.
Nie "jakby, gdyby". Nie mam cech masochistki. Jeśli nie widzę zaangażowania, nie widzę chęć zbliżania się do mnie, moje pierwsze pozytywne uczucia ulatniają się.
Umówiłam się na spotkanie, było miło, nawet bardzo, piękne kwiaty, interesująca rozmowa, podobał mi się, ja jemu bardzo. Ucieszyłam się, myślałam że coś może z tego wyjść - rozmowa konkretna i wydawało się że pasujemy do siebie. Powiedziałam, że się spotkamy za tydzień, ale nie ustaliliśmy dnia ani godziny. Wymieniliśmy parę @, potem zamilkł. Trudno. Po kilku dniach pisze - co ze spotkaniem. Ja - zdumiona. Jak to co ze spotkaniem? Nic. Nie będzie spotkań. Nie zauważyłam zainteresowania. Nie mógł uwierzyć, że tak łatwo odpuszczam. A ja nienawidzę gier. Nie znoszę, gdy facet, jak tylko zauważył, że kobieta jest zainteresowana, zaczyna kombinować. Nie można mnie do siebie przywiązać odsuwając się ode mnie, udając idiotę (albo będąc idiotą).
Facetom coś się pomyliło. Sądzą według siebie. I może mają doświadczenia z tresury psów. Otóż gdy szczeniak nie przychodzi na wołanie, gonienie go nie ma sensu. A ucieczka może pomóc - on zacznie gonić.
Mężczyźni często też tak mają. Jak nie są pewni, starają się. Jak widzą zaangażowanie kobiety, zaczynają olewać. Szukają kochanki albo ogólnie przestają się starać. I uważają, że skoro na nich jest dobrym sposobem takie odsuwanie się, to na kobiety też. A to sposób, żeby kobietę zniszczyć, skrzywdzić, poranić albo nauczyć, że powinna być zimna i wredna, i nie powinna się angażować.
Bo najpierw jest zdezorientowana - co jest, coś zrobiłam źle? Próbuje odzyskać bliskość i ciepło, nie wie że to chamska gra, zabawa nią. On widzi - odsunąłem się i ona się stara. Super. Tak to działa.
Działa. Można laptopem wbijać gwoździe. Też będzie działać.
Ale co się zniszczy, to już głąb nie wie. Ona też nie wie. Wie tylko, że coraz trudniej być z nim, że musi się starać, a i tak chwile szczęścia są rzadkie i za drogo za te chwile płaci. W końcu rozumie, że ten taniec będzie trwał do końca życia. I jeśli ma siłę, odchodzi - bo coś w niej pękło, a on: ojej, dlaczego, ratunku, co zrobić żeby wróciła.
Odsuwanie się po rozkochaniu w sobie kobiety, żeby dostać większe starania, jest skuteczną taktyką mężczyzn. Skuteczną dla kobiet, które wyłączyły myślenie, bo się po wariacku zakochały. Ale przyjemność i chwilowa wygoda mężczyzny jest bardzo drogo opłacana przez kobiety. Jeśli mężczyzna kocha kobietę, a nie wyłącznie siebie, nie będzie takich taktyk stosował. I gdy spotka właściwą kobietę, ma szanse na wielkie szczęście i wspaniały seks.
34 2012-10-09 11:22:54 Ostatnio edytowany przez Letho z Gulety (2012-10-09 11:23:33)
Artemida znasz takie przypadki czy opisujesz hipotetyczną sytuacje?, bo nie chce mi się w to wierzyć. To co piszesz jest wbrew logice. Jako facet w czasach singielstwa często, gęsto spotykałem się z kobietami w celach stricte konsumpcyjnych. Wszystko było wcześniej powiedziane 'czarne na białym', żeby nie było nie potrzebnych animozji. Poza paroma skrajnymi reakcjami kobiety respektowały ten układ i po dziś dzień jesteśmy na stopie znajomych. W ten sposób 'przeżyłem sobie +/-10 lat do poznania mojej Żony. Teraz ta część, której nie rozumiem w Twoim wywodzie - po jaką cholerę ktokolwiek miałby poświęcać swój czas na kuszenie kogoś po to, żeby go olać dla widzi mi się?, to jest nie logiczne!. Jak zobaczyłem moją Żonę to już wiedziałem, że ona będzie moją Żoną albo podpalę świat. Kampania trwała rok, żebym mógł ogłosić Roma Vicit!!!
Mężczyźni często też tak mają. Jak nie są pewni, starają się. Jak widzą zaangażowanie kobiety, zaczynają olewać. Szukają kochanki albo ogólnie przestają się starać. I uważają, że skoro na nich jest dobrym sposobem takie odsuwanie się, to na kobiety też. A to sposób, żeby kobietę zniszczyć, skrzywdzić, poranić albo nauczyć, że powinna być zimna i wredna, i nie powinna się angażować.
.
Zgadzam się - dokładnie tak utwardza się "tyłek" każdej z nas. Przypomniałaś mi, że kiedyś byłam dużo bardziej uczuciowa.. eh
Hej dziewczyny. Tak wplotę do tematu swój problem.
Mam problem z facetem, mianowicie moja sytuacja wygląda następująco.
Znamy się dobrych parę lat. Razem chodziliśmy do tej samej szkoły- podstawówki. Dodam że znajomość była tylko z widzenia na cześć. On mieszkał kilometr ode mnie. Przez lata nasze drogi się nie spotkały. Ja studia w Olsztynie. Sześcioletni związek który zakończył się fiaskiem. On praca w Warszawie. Każde z nas miało swoje życie. Po rozpadzie mojego związku wróciłam w rodzinne strony. Widziałam go na kilku imprezach w okolicy. Patrzył na mnie, nigdy nie zaczepił?. Była tylko wymiana wzrokowa i cześć? (on zawsze mi się podobał). Aż do momentu kiedy ? moja siostra we wrześniu wychodziła za mąż. Wzięła mnie na świadka, a jej mąż wziął jego.
Wtedy się zaczęło? Zgodził się świadkować pod warunkiem, że ja będę sama bez osoby towarzyszącej(tak mi powiedział mąż siostry), bo z góry również zastrzegł że będzie sam ? nikogo nie ma. I jak miało być tak było. Przed weselem spotkaliśmy się. Przyszłe małżeństwo chciało wieczór panieńsko ? kawalerski wspólny, tak żeby całe towarzystwo się zapoznało i dobrze bawili się na weselu. Na owym wieczorze dawał wyraźne sygnały że u się podobam, cały czas tańczył ze mną, próbował się zbliżyć, ja także wysyłałam u te sygnały. Na tym się skończyło. Bez odzewu.. mimo iż miał mój nr tel. W wesele świetnie się razem bawiliśmy. Był wobec mnie szarmancki, uprzejmy. Urzekł mnie jeszcze bardziej swoją osobą. Po całej imprezie pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem. Na drugi dzień poprawiny, sytuacja podobnie wyglądała. Potem cisza. Dodam że wesele było 2 tygodnie temu. Natomiast w tą sobotę była parapetówka u nowożeńców. Byłam ja on, i parę innych znajomych. Towarzystwo się rozwiało? ja porozwoziłam ekipę w tym czasie z siostrą, natomiast, on i mąż mojej siostry zostali sami. On wszedł na mój temat? zaczął mnie komplementować podobno. W końcu dołączyłyśmy do nich i zostaliśmy we czwórkę. Posiedzieliśmy jeszcze trochę, on cały czas zerkał na mnie. No i się zebraliśmy w końcu wracaliśmy razem. Tylko ja i on. Zaczęliśmy rozmawiać po trasie.. on mnie przytulił. Spędziliśmy chyba ze sobą jeszcze ze 2 godziny. Były namiętne pocałunki (do niczego więcej nie doszło). Było miło i namiętnie. Dawał wyraźnie odczuć że mu zależy. Na pożegnanie powiedział widzimy się jutro.. Ale się nie odezwał. Ja również milczę bo nie należę do osób nachalnych oraz narzucających się. Uważam ,że jakby mu naprawdę zależało sam by się odezwał. Zaproponował spotkanie, ale on nic.. Jutro mamy sesję zdjęciową w plenerze, doradźcie jak ja mam się zachować po tym wszystkim. Nie wiem jakie są intencje jego? Czy to jakieś gierki, dać sobie z nim spokój? Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Dodam iż nie jesteśmy małolatami. Ja mam 28 a on 31 lat. Jak postąpić w takiej sytuacji? Z góry dziękuję za opinie i porady.
37 2012-10-09 22:52:30 Ostatnio edytowany przez przeminęłozwiatrem (2012-10-09 22:53:21)
Jestem zła i myślę sobie twoja strata
generalnie staje się dość niemiła, głowa do góry, zadarty nos- wiesz na zasadzie jestem lepsza ;p Nie lubię typa i ide w swoją stronę, nigdy się nie staram. Inaczej wygląda sytuacja kiedy jestem w związku i nagle facet zaczyna olewać, generalnie jest mi żle smutno ale zaczynam dawać z siebie więcej, więc i on zaczyna się bardziej starać - odwzajemnia moje staranie. Aż w pewnym momencie ja zaczyna delikatnie olewać i zabawa się zaczyna od początku ehhhh jeszcze nie nauczyłam się jak w związku wypracować ten złoty środek i żebyśmy się oboje równo starali
:)
Ja osobiście uważam, że kobiety "olewane" ganiają za mężczyznami kiedy czują się mało pewne siebie, kiedy się za mocno zaangażują i boją się stracić faceta, który wcześniej okazał im zainteresowanie. Wówczas taka kobieta nie zawsze podchodzi racjonalnie do tego co robi.
Niedoświadczone kobiety w fazie pierwszysch miłości mogą poczuć się zdezorientowane kiedy facet najpierw okazuje, że mu zależy, a potem je zwyczajnie olewa. Może to być dla nich niezrozumiałe, mogą próbować go odzyskać bo może myślą, że coś same "popsuły". Nie mogą uwierzyć, że facet to świnia
Enya to swietnie opisala.
Ja gdy mnie moj byly olewal, to myslalam, ze moze cos zle zrobilam. NIe moglam zrozumiec dlugo jak mogl tak po kilku latach nagle przestac kochac. Kazdy mi 'delikatnie' dawal do zrozumienia, ze gdyby mu zalezalo to by tak mnie nie potraktowal. I dokladnie.
Jak komus zalez to sie stara.