Ja miałam wykrytą nadżerkę 2 stopnia już w wieku 16 lat. Nie wiedziałam co to jest, ani co w związku z tym. Moja ginekolog mówiła, że nie ma powodów do niepokoju, że będziemy ją obserwować co pół roku i to wystarczy. Pasowało mi to, bo jestem panikarą i boję się bólu. Tak jak mówiła, tak też robiłyśmy. Mniej więcej co pół roku miałam robioną cytologię i cały czas wychodził 2 stopień. Zawsze na NFZ. Ginekolog mówiła, że usuniemy nadżerkę dopiero, gdy już będę po porodach, no chyba żeby coś w między czasie się działo. Usunięta nadżerka zostawia blizny i po co ryzykować, żeby przy porodzie mi one pękły. To dopiero by był ból - zszywanie popękanych blizn i to jeszcze od razu po tak wielkim bólu. Teraz mam 28 lat, dwójkę dzieci i uznałam że to jest ten moment na usunięcie nadżerki. Dostałam skierowanie od ginekolog do szpitala, zarejestrowałam się i jestem świeżo po zabiegu. Opowiem Wam jak wygląda zabieg w szpitalu na NFZ.
W szpitalu w Pile (tu mieszkam) robią wypalankę. Trzeba mieć ze sobą aktualny wynik cytologii no i skierowanie, ubezpieczenie, dowód osobisty. Rejestrują tak, żeby być od razu po miesiączce. Gdyby przesunęła Ci się miesiączka, to dzwonisz do szpitala i oni przesuną Ci termin zabiegu. Idzie się na zabieg wcześnie rano, przed 7 rano, na czczo, dlatego, aby w razie czego mogli podać każde leki. Zaprowadzili mnie na salę i tam czekałam aż po mnie przyjdą. Na sali jest się jeszcze z ok.2 paniami, które są w takiej samej sytuacji, też przyszły na jednodniowy zabieg, z reguły też na usunięcie nadżerki. Tak więc jest wsparcie :-) Zabieg miałam robiony po godzinie 10. Robiło mi się już słabo z głodu i doszłam do wniosku, że zaczynam chcieć tego zabiegu jak nigdy! Zabieg trwa do 5 minut. Jest robiony bez znieczulenia - choć przez cały czas mówili mi, że je dostanę. Nawet wenflon mi założyli. Przed pójściem na salę podpisałam ankietę osobową dla anestezjologa (na temat przyjmowanych leków, chorób itp.) i cieszyłam się, że będzie znieczulenie, a na zabiegu okazało się, że to było tak "pro forma"! Wypalanie mnie bolało. Lekarz dotyka prądem nadżerkę. Robiło mi się słabo, ale jakoś wytrzymałam, na szczęście długo to nie trwało. I to jest najbardziej pocieszające w całym tym zabiegu, że nie trwa długo! Zaprzesz się sama w sobie i te 5 minut na pewno wytrzymasz. Poza bólem związanym z punktowym dotykaniem prądem wnętrza ciała,mocno boli jeszcze dół brzucha. Po zabiegu normalnie zsiadasz z fotela i możesz jechać do domu. Jesteś przeszczęśliwa, że wracasz do domu i nic Cię już ze szczęścia nie boli. W domu cały czas do końca dnia bolał mnie dół brzucha i krzyż - ale leki przeciwbólowe pomogły. Nie krwawię, leci mi stamtąd coś żółte, ale w takiej ilości, że używam wkładek, a nie podpasek.
Dziewczyny dacie radę. Da się wytrzymać 5 minut bólu na zabiegu niż ryzykować, że kiedyś z nadżerki może zrobić się rak.
Pozdrawiam