witam wszystkich:)
jestem tutaj pierwszy raz. otóż mój problem wydaje mi sie nie do rozwiazania i nie wiem co mam robić, może ktoś mi doradzi. Jestem mężatką od trzech lat choć razem jestesmy juz 13 lat mamy dwójke wspaniałych dzieci, ale w moim małżeństwie coś sie popsuło i mysle ze nie da sie tego odbudować. od jakis dwóch lat mój mąż zaczął dziwnie się zachowywać, póżno wracać z pracy, częśto pod wpływem alkoholu, przestał zwracac na mnie uwagę , a gdy chciałam gdzies wyjść zeby odpoczać lub po prostu z kimś pogadac on wymyślał że teraz musi wyjść lub że jedzie na ryby zawsze znalazł wymówkę żeby uciec z domu, rzadko pomaga mi przy dzieciach i w obowiązkach domowych równiez. Ostatnio jednak zrobił się jeszcze gorszy. Kilka razy powaznie sie kłócilismy i wtedy bywało ze nie rozmawialiśmy bardzo długo az wkońcu ja wyciągałam rękę pierwsza. Wtedy p[róbowałam z nim rozmawiać ale to na nic, po kilku dniach było to samo. Ani grożby ani prośby nie pomagają. mówił że do póżna pracuję więc któregos dnia nie wytrzymałam i poszłam pod jego pracę by zobaczyć o której faktycznie kończy( bo wiele razy złapałam go na kłamstwach) i okazało sie że zamiast po pracy wracać do domu do ,,nas" wolał kilka godzin spędzać w barach z kumplami a mi wciskać kit. Zagroziłam mu rozwodem i wyprowadziłam sie do mamy z dziećmi. Wtedy obiecywał( ale tylko w sms_ach) że obiecuje poprawe że teraz tylko my bedziemy najważniejsi no i uwierzyłam, myślałam sobie że dla dzieci warto spróbować no i wróciłam. kilka tygodni było ok, wracał po pracy, zajmował sie dziecmi i pomagał w domu, do czasu. ostatnio nawet dla mojej mamy (bo teściowa nie żyje) jest bezczelny i chamski. Podczas ostatniej kłótni (o drobiazg ) wyrzucił mnie z domu:( więc zabrałam dzieci i wylądowałam znów u mamy ale tylko w tym co stałam bo nawet klucze mi zabrał. Przez tydzień nie raczył zapytac nawet o dzieci aż w którąś sobote zadzwonił żebym pozwoliła mu zobaczyć dzieci ( nie mogę mu zabronić bo wkońcu to ich ojciec) ale mój synek nie chciał już do niego iść( słyszał niestety jak mnie wyrzucał z domu) ma 7 lat i wiele rozumie. Prosił po jakimś czasie żebym wróciła ale ja juz mam dosyć takiego życia, pomiatania mną i traktowania jak słóżącą. Wróciłam ale tylko do mieszkania bo wkońcu dzieci muszą mieć swój kąt, ale mężowi powiedziałam że skoro on nie chce się wyprowadzić to zobaczymy co orzeknie sąd podczas rozwodu ( NARAZIE NIE ZŁÓŻYŁAM POZWU) ale kazałam go napisać. Nie wiem co robić chciałabym aby dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie ale syn za dużo juz widział a ja chcę mu oszczędzić takich rozterek , córcia ma 2 latka więc niewiele rozumie, a ja jestem na skraju. proszę doradzcie mi co robić...
Podobne tematy
chciałabym aby dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie
Kochana.... a kto nie chce? ![]()
Niestety nie zawsze jest to możliwe i czasem lepszym wyjściem jest rozwód. Mnie też mąż wyrzucał z domu wiele razy. Ostatnio miesiąc temu. Powiedziałam wtedy 12-letniemu synowi, że to już koniec, że będzie rozwód. Wiesz co odpowiedział? Zapytał z nadzieją w głosie "Kiedy?".
Nie czekaj aż Twoje dzieci napatrzą się na jeszcze większe awantury. Skończ to zawczasu, bo potem możesz żałować, że Twoje dzieci a zwłaszcza to starsze za dużo wycierpiały.
No chyba, że jest jeszcze jakaś szansa na rozmowę, terapię czy coś...
No obiecywał że będzie inaczej że jak chce to pódzie się leczyć ale na tym się skończyła a ja juz chyba nawet nic do niego nie czuję. Kochałam go i to bardzo ale on tą miłość po prostu zdeptał:(
Moja kochana zdesperowana, wiem co czujesz, to straszne w jakiej jesteś sytuacji. Moja sytuacja jest jeszcze gorsza, bo mój mąż jest na dodatek alkoholikiem. A to co opisałaś, to jota w jotę, moje wcześniejsze życie, wieczna sinusojda, raz lepiej, raz gorzej. Też się wyprowadzałam i wracałam, bo nie miałam gdzie mieszkać, nie miałam pieniędzy....I tak minęło 17 lat a sytuacja wygląda bardzo źle. Wczoraj musiałam dać synowi (12 lat) środki na uspokojenie, bo widział, że ojciec pije. Długo mogłabym opisywać gehennę jaką mam z tym pijakiem, ale nie chcę cię dołować.
Ja już jestem u końca tej drogi, odejście przygotowywałam od kilku lat, teraz będę już miała gdzie mieszkać i możliwość zarobienia na utrzymanie. Dam radę!!!
Myślę, że ty też powinnaś zabezpieczać się finansowo i na zimno, nie kierując się emocjami, planować i przygotowywać się do życia bez niego. Nie powtarzaj moich błędów, szkoda życia. Ja już to wiem, pozbyłam się złudzeń, taki drań nie zmieni się.
Nie daj się! Jesteś mądrą, wartościowa kobietą.
właśnie niedawno zaczęłam pracę ale nie stać mnie tak odrazu żeby zapłaćic z góry 600 zł za złożenie pozwu a poza tym on i tak nie chce sie wyprowadzić tylko siedzi w mieszkaniu. narazie dzielimy sypialnie ja jedną a on druga ale jek dlugo tak można ????
Zdolniacha z niego.
Słuchaj no nie wiem co Ci doradzić.... może faktycznie nie jest Wam dane być razem... Cóż bywa i tak.
Z mojego doświadczenia powiem Ci jak to widzę. Mąż po raz pierwszy próbował wywalić mnie z domu 7 lat temu. Powód? Dostał w pysk za obmacywanie mojej kuzynki w mojej obecności. I szczerze mówiąc powinnam wtedy spakować manele i wrócić do rodziców. Ale nie. Dla mnie rodzina zawsze była najważniejsza tak więc zostałam z tym baranem.
Efekt jest taki, że on i tak dopiął swego i teraz szukam se nowego lokum. Czy żałuję? Nie wiem. Być może nie żałuję niczego, bo zrobiłam wszystko, żeby rodzina się nie rozpadła. Chociaż z drugiej strony... kiedyś byłam młoda i piękna i mogłam se ułożyć życie na nowo. Teraz będzie z tym gorzej a może nawet zostanę sama do usranej śmierci.
Kochana wróć na kilka dni aby zabrać to co jest Ci niezbędne... jeżeli macie wspólne pieniądze zabierz je na swoje tylko konto.
Masz dzieci i musi się zabezpieczyć!
Poinformuj policje o awanturach i o tym, że mąż wyrzuca Cie z domu (wstyd schowaj do kieszeni), jeśli zajdzie potrzeba skorzystaj http://www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280 lub http://www.cpk.org.pl/
Telefonicznie też można z nimi porozmawiać.
Przed rozwodem możesz wystąpić o zabezpieczenie alimentacyjne dla dzieci i o zabezpieczenie kontaktów dzieci z ojcem.
W/w instytucje udzielą Ci stosownych informacji.
To co piszesz jest początkiem gehenny jaka może Ciebie i Twoje dzieci czekać u boku męża
.
Wczoraj musiałam dać synowi (12 lat) środki na uspokojenie, bo widział, że ojciec pije.
Mój Boże biedny dzieciak
Aż mi się płakać chce.
Witaj zdesperowana28 ![]()
Zastanawiające, że dopiero od dwóch lat zachowanie męża uległo zmianie. Zatem stało się tak po urodzeniu drugiego dziecka - córeczki. Czy wcześniej nie miał ciągotek do alkoholu?
Czy tylko to jest alkohol i koledzy, czy też może na horyzoncie pojawiła się jakaś interesująca go kobieta?
Może idź też tym śladem. W każdym razie jakiś powód musi istnieć i tego powinnaś dociekać, bo jego ucieczki z domu w alkohol to jest już skutek.
Wytłumacz, dlaczego uciekasz po awanturze z domu, albo pozwalasz się mężowi z niego wygonić.
Nawet, jeśli to jego mieszkanie kupione przed ślubem, ale jesteś w nim zameldowana z dziećmi, to masz prawo tam przebywać!
Nie narażaj siebie i dzieci na ciągłe tułaczki, chyba, że dochodzi do rękoczynów i czujesz się zagrożona.
Dobrze, gdyby mąż poszedł na leczenie, bo mimo, że twierdzisz, iż zabił Twoje uczucia do niego, to jednak chcesz ratować to małżeństwo. Tak Cię odbieram, że nadal zależy Ci na nim i dlatego szukasz rady.
Właśnie doczytałam, że podjęłaś pracę, to dobrze, bo przyda Ci się taka niezależność finansowa.
Zabezpieczaj się od tej strony. Spokojnie działaj, nie na łapu-capu.
W sumie masz sytuację dosyć "komfortową", bo masz do dyspozycji osobny pokój.
Pozdrawiam. ![]()
pewnie masz rację ale mieszkanie wynajmujemy nie jest nasze bo jak on zawsze twierdził że nie będzie kupować mieszkania skora ma je dostać po ojcu a jesli mowa że może pojawiła sie inna to szczerze w to wątpie, może jest cos racji w tym że po urodzeniu córeczki zaczął uciekać ale nie rozumiem jego agresji i obojętności bo niby przytula córkę ( syna mniej) to mam wrażenie że i tak wolałby być kawalerem i mieć wszystko gdzieś, syna jakos odepchnął i to nie jest tylko mój wymysł ale zauważyli to równiez inni i ciężko mi jest z nim żyć:(
no mój dziś nawet nie raczył umyc dzieci sam za to poszedł spać i jeszcze pretensje że ma dziecku miejsce zrobic w łóżku płakać mi się chcę jak na niego patrze,,,