od jakiegoś czasu borykam się z poważną życiową decyzją, chcę odejść od narzeczonego. wiele razy chciałam, ale po czasie mi przechodziło. wszystkie znaki na niebie wskazują, że powinnam tak zrobić, ale ja zwlekam. dla niego wyprowadziłam się z rodzinnego domu, on zostawił swój, gdzie jego matka nas tyrała i wciągnęła go w ogromne długi. wyciągnęłam go z tego bagna, przestał pić, nawet palić. praktycznie odrzucił dawne życie. żyło nam się dobrze, choć bardzo skromnie, bo ja nie chcę pomocy od rodziców. moi rodzice też się nacierpieli widząc mnie, gdy... ja się z nim kłóciłam odprawiał mi istny terror psychiczny. każdą sytuację potrafił tak zakręcić, bym to ja się czuła winna. w większości takich sytuacji zawsze łamał dane mi słowo i szedł się napić, a wtedy stawał się potworem. nie wiem jak zniosłam te wszystkie obelgi skierowane do mnie i na moją rodzinę. zawsze starałam się go zrozumieć i sama się tłumaczyć miłością do niego. jak jeszcze nie mieszkaliśmy razem to często wyganiał mnie ze swojego domu, a ja zawsze tam wracałam. straciłam honor. do pracy nie poszłam przez rok, ponieważ on pracuje na dwie zmiany, więc jakbym do niego przyjezdzała, wg niego tyle czasu byśmy się nie widzieli. straciłam znajomych, zostali nieliczni. stracilam przyjaciol.
nie mam się komu zwierzyć, bo rodzice są stronniczy. ja wiem, że oni go nie akceptują za to, jak mnie traktował. jestem porzadną dziewczyną, to mój pierwszy związek. kiedyś dusza towarzystwa, uśmiechnięta na codzień, dziś poważna nie mogę się nawet piwa napic, bo sie solidaryzuję z nim, wiem ze on nie ma umiaru. z koleżanką jakąś spotkam się raz na kwartał chyba. dziś pracuję i sie uczę i to daje mi w miare satysfakcję. inaczej spoglądam na tę sytuację. jak narazie wymieniałam same zle strony związku, jest wiele dobrych. zmienił się, nie umawia się z towarzystwem, ktore namawia go na picie, stara sie w pracy, by dostac podwyzke, nie pali, dba o mnie. ale niestety, gdy cos sie nam nie uklada( np teraz musimy sie szybko wyprowadzic z wynajmowanej kawalerki) to wszystko sie odbija na mnie. w tym samym czasie zepsulo nam sie auto, a wczoraj zdechł mój pies, czternastoletni przyjaciel, który był ze mną całe dzieciństwo i poczatek dorosłości... jestem skołowana. wiem, że nie moge w sobie dusić, bo doszło do tego, że zaczęłam się ciąć. psycholog, jak się przełamałam zeby pojsc wciaz patrzyla na zegarek i podsumowala mnie jako dziecko.
kiedys gdy po raz kolejny odmowilam mu slubu ( przez te wlasnie watlpliwosci) wyzwal mnie, zostawil na tydzien. ze stresu strasznie sie rozchorowalam i lezalam ten czas w lozku z goraczka. nawet do mnie nie przyjechal. caly ten czas plakalam. nigdy tego nie zapomne. i zawsze wtedy powtarzal, ze zniszczylam milosc, ze to ja odeszlam, to moja wina i on gorzej cierpi. zawsze. i w koncu ja zawsze ulegalam.
teraz przestalam. patrze trzezwo.
teraz mielismy wiele stresow, zwiazanych z w/w sprawami, gdy dlugo nie moglismy znalezc oferty mieszkania, jak zwykle sie zlamal i zlamal zasade- zapalil. po czym seria krzykow na mnie, ze go nie wspieram tylko utrudniam.
zanim sie zeszlismy, ludzie byli w szoku. znajac jego kibolowską przeszlosc dziwili mi się ze sie z nim zwiazalam. ja nie sluchalam. a juz w pierwsze dni okazywal swoja zazdrosc. sporo by wymieniac, pewno po tym co napisalam mozna sie zdziwic, ze jeszcze jestem w tym zwiazku, ale ja zawsze miekne, poddaje sie gdy on przeprosi mnie lub strasznie tesknie za nim gdy sie nie widzimy. nic mnie wtedy nie pociesza. nie wiem co robic, ale wiem ze cos muszę
Podobne tematy
Nic nie musisz. Możesz. A to wielka różnica.
Możesz dalej żyć tak, jak żyjesz dotąd, czyli żyć z osobą stosująca wobec Ciebie przemoc psychiczną.Możesz też zmienić swój sposób życia, czyli przerwać krąg przemocy.
Przeczytaj zdania z mej sygnatury, są pomocne.
hmm, niby chciec to móc. ale wiadomo jak bolesne sa rozstania. ja po zwyklym zauroczeniu nie moglam sie pozbierac 1,5 roku
4 2012-07-26 13:22:33 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-26 13:23:34)
Nic nie musisz. Możesz. A to wielka różnica.
Możesz dalej żyć tak, jak żyjesz dotąd, czyli żyć z osobą stosująca wobec Ciebie przemoc psychiczną.Możesz też zmienić swój sposób życia, czyli przerwać krąg przemocy.Przeczytaj zdania z mej sygnatury, są pomocne.
Ja trochę nie na temat ![]()
Wielokropku, czy mogłabyś napisać mi czyje są to słowa w Twojej sygnaturze?
Będę wdzięczna. /szukam w necie ale nie zaszkodzi zapytać/
hmm, niby chciec to móc. ale wiadomo jak bolesne sa rozstania. ja po zwyklym zauroczeniu nie moglam sie pozbierac 1,5 roku
A czym jest 1,5 roku wedle całego życia?
"Chcieć to móc" - to tylko powiedzenie.
Dla wielu osób od "chcenia" do decyzji droga bardzo daleka.
Mam wrażenie, że decyzję już podjęłaś. Decyzję o trwaniu w związku, a teraz tylko szukasz usprawiedliwienia dla niej.
Ja trochę nie na temat
Wielokropku, czy mogłabyś napisać mi czyje są to słowa w Twojej sygnaturze?
Będę wdzięczna. /szukam w necie ale nie zaszkodzi zapytać/(...)
Nie mam zielonego (czerwonego też nie) pojęcia. ![]()
Kiedyś sobie o nim przypomniałam, często tutaj na forum cytowałam, aż ktoś (niestety, nie pamiętam kto) zaproponował, bym wpisała te prorocze zdania do swej sygnatury.
7 2012-07-26 13:30:03 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-26 13:30:13)
Leila01 napisał/a:Ja trochę nie na temat
Wielokropku, czy mogłabyś napisać mi czyje są to słowa w Twojej sygnaturze?
Będę wdzięczna. /szukam w necie ale nie zaszkodzi zapytać/(...)Nie mam zielonego (czerwonego też nie) pojęcia.
Kiedyś sobie o nim przypomniałam, często tutaj na forum cytowałam, aż ktoś (niestety, nie pamiętam kto) zaproponował, bym wpisała te prorocze zdania do swej sygnatury.
Właśnie ciężko mi znaleźć autora.
Ale nic to.
W każdym razie wykorzystam je.
I dziękuję za odpowiedź ![]()
teraz gdy siedze tak dlygo bez niego, wiem ze dzis miala byc nasza przeprowadzka do wiekszego mieszkania... jest piekna pogoda, on pisze. chce mu napisac ze go kocham, ale cos mnie powstrzymuje
rozstaliśmy sie