netkobietyWszystkie działy
Psychologia

jestem....płaczliwa

12 odpowiedzi9 020 wyświetleńzałożony przez koleandra85, 20.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jestem....płaczliwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: jestem....płaczliwa

Witajcie.

Problem na tle innych być może błahy, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Nie mogę powstrzymać łez. Nie ma znaczenia gdzie jestem, co robię, z kim rozmawiam.
jeśli jest mi źle i przykro, po prostu ryczę jak bóbr. Jest mi wstyd z tego powodu, bo nie raz miejsce publiczne, bądź rozmowa z kims a ja potrafię zapłakać sie tak, że wyglądałam jakbym tydzień ryczała non stop.

Rozstałam się z facetem, dzisiaj siedziałam w pracy i co tylko pomyślałam o nim - nieważne co to było - już świeczki w oczach.
Koleżanka pyta: "Co Ty dzisiaj taka smutna?"
A ja: "Nawet nie pytaj" - przy czym na "pytaj" głos mi się załamał i ledwo zdążyłam umknąć na swoje stanowisko i juz oczy pełne łez.
Skrobię jakiegoś smsa do niego, nawet nie dokończę a telefon juz zalany łzami.
Podejdę do okna, nagle dostaję jakąś myśl o nim i łzy.


Ale nie tylko o taką sytuacje chodzi.

Ojciec zamyka firmę. Są to dla nas stresujące chwile. Ostatnio opowiadałam o tym mojej szefowej. Zdążyłam wypowiedzieć tylko jedno zdanie, że "mój tata też zamyka firmę" - i już łzy w oczach. Łzy, których nie potrafię powstrzymać.

Inna sytuacja: kiedyś dawno dawno temu próbowałam załatwić sobie staż, ciężko było. Byłam w takiej desperacji, że postanowiłam pójść do samej dyrektorki i pogadać. Jak mi oświadczyła że nie ma szans, bo nie ma pieniędzy bla,bla,bla to siedziałam tam i robiłam wszystko, żeby nie ryknąć na przeciwko niej. Tak to powstrzymywałam, że aż mnie gardło rozbolało.
Wypadłam z pokoju i dopiero na korytarzu łzy przypłynęły mi do oczu.

Często, kiedy próbuje z całej siły powstrzymać łzy, boli mnie gardło. Ale przeważnie zawór i tak puszcza.

Co ja mam zrobić? To takie krępujące, w takich sytuacjach zawsze czuję wstyd i zażenowanie.

2

Odp: jestem....płaczliwa

Koleandra85,
sytuacje, o których wspomniałaś w poście są obiektywnie trudne. Podczas rozstania z partnerem czy opowiadając o skompikowanej sytuacji rodzinnej firmy, każdy z nas przeżywa przykre emocje. Smutek, rozczarowanie, niepewność, lęk. Różnice indywidualne między ludźmi sprawiają jedynie, że niektórzy odczuwają te emocje silniej, a inni słabiej. Jednocześnie - niektórzy potrafią (mimo wewnętrznej burzy) powstrzymać się przed okazaniem emocji, a innym taka kontrola przychodzi dużo trudniej.

Twoja wrażliwość, o której piszesz, oprócz wad, ma również wiele zalet. Prawdopodobnie jesteś osobą czujną i wrażliwą na świat zewnętrzny i uczucia innych, być może jesteś empatyczna, czuła i troskliwa.
Twoją mocną stroną jest również umiejętność i skłonność do opiekowania się sobą. To cenna w życiu umiejętność. Niestety, wielu ludzi cierpi z powodu - autoagresywnej wręcz - samokontroli i surowości wobec samych siebie. Ważne, że nie unikasz swoich uczuć, nie zaprzeczasz im, pozwalasz sobie na ekspresję adekwatną do przeżyć wewnętrznych i wydarzeń.

Mam wrażenie, że nadajesz sytuacjom publicznego płaczu jednoznacznie negatywną ocenę. Zastanów się, jak zareagowałabyś, gdyby ktoś przy Tobie zalał się łzami? Czy czułabyś do tej osoby negatywne emocje? Źle byś ją oceniła? Wyśmiała ją w duchu? Nie sądzę. Podejrzewam, że pomyślałabyś o niej z czułością, opiekuńczością, chęcią wsparcia. Nie oceniałabyś raczej jej wewnętrznych cech (nie pomyślałabyś "Ale z niego mazgaj", "Jaka ona jest płaczliwa"), ale zastanowiłabyś, jakie okoliczności zewnętrzne mogły sprawić, że ta osoba zmuszona była do tak silnej reakcji (np. "Musiało się stać coś naprawdę przykrego, skoro ta kobieta się rozpłakała", "Może mogłabym jakoś pomóc temu mężczyźnie?"). Jednocześnie nie są to myśli ze współczuciem, czy wręcz litością, ale pełne ludzkiego zrozumienia, nie oceniające, wręcz neutralne.

Myślę, że osoby, przy których Tobie zdarza się uronić łzę (np. koleżanka, przypadkowy współpracownik) myślą podobnie - nie oceniają Cię, starają się zrozumieć sytuację. Jednocześnie jednak nie rozmyślają o niej po Waszym spotkaniu - koleżanka nie opowie innym o Twoich łzach, a dyrektorka placówki, w której chciałaś odbyć staż, już po godzinie nie pamiętała, że Twoja reakcja na odmowę była stosunkowo silna.
Osoby wrażliwe, tak jak Ty, mają skłonność do przeceniania wrażenia, jakie robią na innych ludziach.

Domyślam się jednak, że czułabyś się pewniej, gdyby podobne silnie emocjonalne reakcje nie zdarzały Ci się częściej, niż przeciętnej osobie.

Zastanów się, co mogłabyś zrobić, gdy w oficjalnej sytuacji łzy napływają Ci do oczu? Jeszcze dziś, na chłodno, opracuj własny zestaw technik, które mogłabyś wtedy zastosować.
Paradoksalnie może być to otwarte wyznanie "Zrobiło mi się smutno", "Zawstydziłam się, chyba się czerwienie" - czasami taka deklaracja sprawia, że ekspresja ciała słabnie.
Możesz również przeprosić i wyjść z pomieszczenia, a w torebce mięc przygotowaną chusteczkę, coś zimnego do przyłożenia do twarzy i zestaw do poprawienia makijażu. Choć to prosty - wręcz banalny - sposób, może pomóc Ci czuć się pewniej i bezpiecznej.
Kiedy masz dobry nastrój i czujesz się silna (np. podczas relaksującego wieczoru w domu) odegraj w swojej wyobraźni ryzykowną scenę (np. trudnej rozmowy z szefem). Najpierw w wersji absolutnie pesymistycznej - to znaczy wybuchasz histerycznym płaczem na środku gabinetu. Po pierwsze - jest to niemal całkowicie nierealne. Po drugie - nawet jeśli miałoby miejsce, jakie mogłyby być reakcje szefa? Prawdopodobnie te, które wyobrazisz sobie jako najgorsze z możliwych, również będą niemal niemożliwe. Następnie postaraj się wyobrazić sobie najbardziej optymistyczną wersję tej scenki. W swojej fantazji zachowaj się tak, jak chciałabyś zachować się w rzeczywistości. Bądź pewna siebie. Ułoż sobie w myślach pełne sekwencje, które mogłabyś wypowiedzieć. Planując swoje pożądane działania, przygotowując się do trudnych rozmów, łatwiej nam w przyszłości brać w nich udział w rzeczywistości.

Zastanaów się, co poradziłabyś innej kobiecie, która, podobnie jak Ty, ma trudność z tym, że zdarza jej się uronić łzę wtedy, kiedy by tego nie chciała?

Czy miałaś takie okresy w życiu, kiedy czułaś, że nie masz tego problemu?
Co sprawia, że (choćby chwilowo) czujesz się pewniejsza siebie, bardziej zrelaksowana i opanowana? Stosuj te właśnie sposoby na podniesienie nastroju i podniesienie pewności siebie - zarówno w sytuacjach trudnych, jak i każdego dnia.

3

Odp: jestem....płaczliwa

Nosić chusteczki?

Poważniej już pisząc Twoim problemem jest mentalność. Za bardzo wszystko przeżywasz i bierzesz do siebie. Więcej dystansu. Na Ziemii chyba nie żyjemy całą wieczność. "To tyko teatrzyk" jak rapuje Włodi. Porażki są po to by wyciągać wnioski i iść dalej. Porażka jest pierwszym zaczynem sukcesu. Spróbuj się bardziej wyluzować - gimnastyka, muzyka relaksacyjna, zapaj świece zapachowe, muzyka relaksacyjna, przebywaj ze znajomymi i nie bierz tak wszystkiego do siebie jakby nigdy nic nie miało się zmienić.

Przykład:

Chłopak mnie porzucił - znajdę nowego i lepszego. Jest moc.
Ojciec zamyka firme - w końcu odpocznie Kochany Tato, a później założy nową lepszą.
Nie przyjęli mnie na staż - ich strata. Dość, że mało płacą, albo wcale to krecą nosem.

4

Odp: jestem....płaczliwa

Wiem o czym piszesz, mam dokładnie tak samo. Nie umiem sobie z tym poradzić...ciągle sobie obiecuję że dośc płaczu jednak jestem bezsilna sad

5

Odp: jestem....płaczliwa

Tak nosić chusteczki Nilos,
post Twojej poprzedniczki był jak najbardziej poważny i przemyślany nie rozumiem skąd ta uwaga?
Kolendra85 Twoja wrażliwość jest dla Ciebie "ciężarem" ale może być też i powodem do dumny, przez wrażliwość można odbierać świat "bardziej" , nie ma sensu z nią wojować i krytykować siebie w myślach że popłakałaś się publicznie, nie ma w tym nic  niestosownego a jeśli nawet ktoś tak pomyśli to co z tego? jego ocena nie jest Tobą! masz prawo wyrażać emocje tak jak je czujesz, pisałaś że jak powstrzymujesz płacz to aż boli Cię gardło i często nie udaje Ci się powstrzymać płaczu nawet wtedy myślę że te reakcje tym bardziej będą się nasilały jeśli będziesz z nimi walczyć i się powstrzymywać, sama wiem po sobie, też kiedyś byłam bardzo wrażliwa ba zresztą nadal jestem ale już nie w takim wymiarze żeby mi ta wrażliwość przeszkadzała i właśnie dlatego że w pewnym momencie przestałam z nią a ją zaakceptowałam, może Ci się to wydać rewolucyjnie co teraz napiszę ale ja bym na Twoim miejscu pozwalała się sobie wypłakać w każdej sytuacji do woli, na umór, płakać ile wlezie , wyciągnąć chusteczkę otrzeć łzy i się do siebie uśmiechnąć i pogratulować, że pozwoliłaś sobie na płacz i zobaczysz że jak będziesz tak często robić objawy silnego płaczu znikną!!!!
dla przykładu, jak zaczynałam studia a były mega absorbujące to cholernie się stresowałam na pierwszym roku i zaczełam się w tych sytuacjach bardzo czerwienić;-p normalnie czulam jak fala gorąca zalewa mi całą buzię, tez siebie "ganiłam" i krytykowałam za to ale przeszło gdy zaczełam , mowić do siebie okey to ja się teraz czerwienie i niech sobie inni myślą nie zmienie tego mam to w d.....i przeszło !!!!
problem jest zazwyczaj największy w naszych głowach smile

6 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 18:22:59)

Odp: jestem....płaczliwa
cytrusowa napisał/a:

Tak nosić chusteczki Nilos

To był taki niewyszukany żart. Potem pisałem z sensem.

Udzieliłaś Jej podobnej rady co ja, a specjalnie od razu jak zaczął pisać rozsądnie to padło słowo "poważniej" czyli wskazywało, że to był żart. Ja jestem meżczyzną. Każdy ma ciężko, nikt nie ma lekko. Z czasem jak widzisz sama po sobie trzeba się wziąć w garść i nabrać grubszej skóry. Więcej luzu Drogie Panie.

7

Odp: jestem....płaczliwa
koleandra85 napisał/a:

Co ja mam zrobić? To takie krępujące, w takich sytuacjach zawsze czuję wstyd i zażenowanie.

Moim zdaniem nie ma powodu do wstydu. To mogło by nawet na mnie zrobić dobre wrażenie.

8

Odp: jestem....płaczliwa

To nic złego,że jesteś płaczliwa.  Jesteś osoba bardzo uczuciową i emocjonalnąChyba trzeba nauczyć się z tym żyć. Ja też jestem taka! Dzisiaj byłam z dzieciakami w kinie na ,, Epoce lodowcowej4'' ,dzieciaki się śmiały a ja płakałam- głupio- śmiech na sali ,a mi zrobiło sie przykro i ukradkiem ocierałam łzy.
  Zyczę wytrwałości.

9

Odp: jestem....płaczliwa
Pan Lewski napisał/a:
koleandra85 napisał/a:

Co ja mam zrobić? To takie krępujące, w takich sytuacjach zawsze czuję wstyd i zażenowanie.

Moim zdaniem nie ma powodu do wstydu. To mogło by nawet na mnie zrobić dobre wrażenie.

Na moim byłym też takie robiło- na początku.Potem zaczęło go to drażnić,nawet wywoływać pewien rodzaj agresji...
Czasem chciałam porozmawiać o czymś poważnym (np z-teraz-juz-ex) a nie mogłam,bo od razu łzy cisnęły się do oczu i już to wybijało mnie z rytmu, w konsekwencji nie mogłam z siebie wyrzucić słowa i zamykałam sie. Potem już nie nie można było ze mnie nic wydobyć.

Dziękuję za Wasze odpowiedzi, ale nawet one wzruszały mnie tak,że oczy mi się szkliły.
Swoją niezdolność do wypowiadania się na ważne tematy bez emocji (czyt. płacz) traktuję jak ułomność,która po prostu jest uciążliwa - nie tylko dla mnie, ale i dla otoczenia.
Nie jestem empatyczna - jestem nadmiernie i przesadnie empatyczna, a to już jest spory problem.

I tak jak pisze skorpionica, pewnie muszę nauczyć się z tym żyć. Ja jeszcze przeżyje, chyba mam taką smutną i melancholijną osobowość,ale nie chcę narażać na to innych.

10

Odp: jestem....płaczliwa

rozumiem Cie doskonale, tez tak mialam, (mam?)
rozstalam sie z chlopakiem, wiadomo jak to jest, plakalam. potem przy najmniejszym nie powodzeniu nie moglam powstrzymac lez. doszlo do tego ze wystarczylo zeby ktos mi powiedzial cos nie tak, zebym z kims sie poklocila i chcialo mi sie beczec, nie umialam tego kontrolowac. niewiem czy poprostu juz nie mialam na nic sil czy co. ale rowniez jak Tobie przeszkadzalo mi to ciagle ryczenie. i staralam sie to zaczac kontrolowac. jak tylko chcialo mi sie plakac robilam wszystko by lzy nie polecialy mi z oczu. wbijalam paznokcie w rece (wiem ze to glupie) , palilam papierosa. z czasem nauczylam sie powstrzymywac to plakanie. i bylo dobrze. dosc dlugo. a teraz zauwazylam ze zdarzaja mi sie od nowa takie sytuacje. i musze z tym chyba znowu zaczac walczyc. da sie kontrolowac choc troche swoje reakcje. wiem to po sobie.

11

Odp: jestem....płaczliwa

Oh.. też często nie potrafię powstrzymać łez, czasami już prawie mi się udaje po czym ktoś zwraca na mnie uwagę, lub pyta o coś i zaczynają mi lecieć łzy.. Ale nie martw się! Ja uważam, że to wewnętrzna wrażliwość.. czasami płaczę przy piosenkach, które mnie poruszają..
Dziś płakałam przy scenie z bajki Toy Story  2, kiedy zabawka śpiewała jak kiedyś kochała ją dziewczynka ale urosła i ją porzuciła.. Wystarczyły słowa faceta: nie płaczesz? I już się nie powstrzymałam ;P To nic złego, wiem, że jestem bardzo wrażliwa i nie uważam tego za negatywną cechę, choć często ciężej mi w pewnych sytuacjach niż innym ;** Nie jesteś sama, głowa do góry! smile

12

Odp: jestem....płaczliwa
koleandra85 napisał/a:

Na moim byłym też takie robiło- na początku.Potem zaczęło go to drażnić,nawet wywoływać pewien rodzaj agresji...
Czasem chciałam porozmawiać o czymś poważnym (np z-teraz-juz-ex) a nie mogłam,bo od razu łzy cisnęły się do oczu i już to wybijało mnie z rytmu, w konsekwencji nie mogłam z siebie wyrzucić słowa i zamykałam sie. Potem już nie nie można było ze mnie nic wydobyć.

To normalne że ludzie się złoszczą na siebie i rozstają. Być może po prostu nie znalazłaś odpowiednio cierpliwego i czułego faceta dla siebie.

koleandra85 napisał/a:

Dziękuję za Wasze odpowiedzi, ale nawet one wzruszały mnie tak,że oczy mi się szkliły.
Swoją niezdolność do wypowiadania się na ważne tematy bez emocji (czyt. płacz) traktuję jak ułomność,która po prostu jest uciążliwa - nie tylko dla mnie, ale i dla otoczenia.

Każdy z nas ma swoje ograniczenia. smile

koleandra85 napisał/a:

Nie jestem empatyczna - jestem nadmiernie i przesadnie empatyczna, a to już jest spory problem.

Ja odczuwam fizycznie obrażenia które widzę. To dopiero jest przykre wink

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jestem....płaczliwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026