Proszę tylko o poważne odpowiedzi. Jestem z moim chłopakiem półtora roku, było różnie, czasem się rozstawaliśmy o pierdoły. Kocham Go a On mnie. Jednak nie wiem czy to ja przesadzam czy mam rację i prosiłabym o opinię. Otóż chodzi o spotkania z kolegami Jego oczywiście, ciągle się z nimi szlaja a gdy ja się czepiam dziwi się i mówi że nie wie o co mi chodzi. Pije z nimi co mnie strasznie denerwuje. Potrafi się cały dzień nie odzywać czasem tłumacząc się potem dlaczego tak robił. Ja wiem że nie jestem święta czepiam się ale to dlatego że nie wiem co jest grane... były rozmowy na ten temat i pytal mnie dlaczego miałby z nimi nie wychodzić i czy robi coś złego. Jak uważacie czy przesadzam? że nie mam prawa zabraniać mu na spotkania z Nimi? dodam że widujemy się 3, 4 razy w tygodniu czasem rzadziej. Może powinnam odpuścić i sama robić tak jak on? wychodzić i się nie przejmować . Proszę o rozsądne rady...
Podobne tematy
Widujecie się się 3-4 razy w tygodniu, więc Ciebie raczej nie zaniedbuje. Potrafi podzielić swój czas pomiędzy Ciebie i kolegów, więc w czym problem? W tym, że z nimi pije? Ile pije? Upija się do nieprzytomności czy po prostu walną sobie po piwku? A Ty nie masz żadnych koleżanek? Siedzisz w domu cały dzień i czekasz aż on się do Ciebie odezwie? Masz jakieś życie poza tym związkiem? Bo jeśli nie, to czas najwyższy zająć się czymś jeszcze. I tak, trochę na pewno przesadzasz...
skąd ja to znam ehh:/
Odpowiedz, proszę, na kilka pytań.
Co rozumiesz przez stwierdzenie "ciągle się z nimi szlaja"?
Twierdzisz, że pije z kolegami. Ile pije?
Dlaczego ma się Tobie tłumaczyć ze swego jednodniowego milczenia?
Uważasz, że masz jakieś prawo zabraniać mu czegokolwiek?
Odpowiedz, proszę, na kilka pytań.
Co rozumiesz przez stwierdzenie "ciągle się z nimi szlaja"?
Twierdzisz, że pije z kolegami. Ile pije?
Dlaczego ma się Tobie tłumaczyć ze swego jednodniowego milczenia?
Uważasz, że masz jakieś prawo zabraniać mu czegokolwiek?
spędza z nimi cały swoj czas, dla mnie ma kilka godzinek tygodniowo
czasem napije się kilka piwek a czasem upija że ledwo chodzi
nie uważam że mam prawo mu czegoś zabraniać ale gdy ma się dziewczynę to uważam nie po to by ją olewać i przypomniać sobie o Niej gdy Oni nie mają czasu i Jemu się nudzi.
Widujecie się się 3-4 razy w tygodniu, więc Ciebie raczej nie zaniedbuje. Potrafi podzielić swój czas pomiędzy Ciebie i kolegów, więc w czym problem? W tym, że z nimi pije? Ile pije? Upija się do nieprzytomności czy po prostu walną sobie po piwku? A Ty nie masz żadnych koleżanek? Siedzisz w domu cały dzień i czekasz aż on się do Ciebie odezwie? Masz jakieś życie poza tym związkiem? Bo jeśli nie, to czas najwyższy zająć się czymś jeszcze. I tak, trochę na pewno przesadzasz...
Mam koleżanki i często wychodzę z nimi. Ale te 3-4 razy w tyg są z mojej inicjatywy najczęsciej, nie kończy się na 1 czy 2 piwkach. Jak się już widzimy to pod wieczór bo caly dzień jest z nimi.
Spotyka się z Tobą 3-4 razy w tygodniu. Dla Ciebie, to za mało. Jak często mógłby się spotykać z kolegami, by to nie wywoływało Twej irytacji i pretensji?
Napisałaś, że Cię kocha. I że Cię olewa. Te dwa zdania są ze sobą sprzeczne.
Spotyka się z Tobą 3-4 razy w tygodniu. Dla Ciebie, to za mało. Jak często mógłby się spotykać z kolegami, by to nie wywoływało Twej irytacji i pretensji?
Napisałaś, że Cię kocha. I że Cię olewa. Te dwa zdania są ze sobą sprzeczne.
mógłby nawet codziennie cale dnie! ale gdyby choć pokazał się wieczorem na moment, bo mówi że mnie kocha... lecz twierdzi też że nic złego nie robi spotykając się z nimi.
Uważasz że przesadzam i powinnam odpuścić?
Zastanowiłabym się, będąc na Twoim miejscu, z czego wynika taka potrzeba trzymania chłopaka na smyczy, na krótkiej smyczy. I zajęłabym się rozwiązaniem tego problemu.
Z Twojego opisu wynika, że chcesz go kontrolować, nakazywać, zezwalać. Że chcesz stworzyć związek opiekuńczo-wychowawczy, nie zaś partnerski. Skąd u Ciebie takie matkowanie (czy bycie strażnikiem, wychowawcą) swemu chłopakowi?
Zastanowiłabym się, będąc na Twoim miejscu, z czego wynika taka potrzeba trzymania chłopaka na smyczy, na krótkiej smyczy. I zajęłabym się rozwiązaniem tego problemu.
Z Twojego opisu wynika, że chcesz go kontrolować, nakazywać, zezwalać. Że chcesz stworzyć związek opiekuńczo-wychowawczy, nie zaś partnerski. Skąd u Ciebie takie matkowanie (czy bycie strażnikiem, wychowawcą) swemu chłopakowi?
Dlaczego Twoim zdaniem moja potrzeba tego aby dał znak życia chociaż raz dziennie jest trzymaniem na smyczy? uważasz że ma prawo robić co chce, z kim chce i gdzie chce zaniedbując związek ze mną?
Matkowanie jak to nazwałaś wzięło się z tego, że boję się o Niego. Strach przed tym że może wpakować się z tym towarzystwem a jakieś za przeproszeniem gówno. Z tego, iż boję się że kumple staną się tak ważni że ja będę już dla niego niewidoczna niemalże
Będąc na Twoim miejscu, zajęłabym się swoim sposobem myślenia o związku, o partnerze, o relacjach w związku. Wyraźnie widać, że Twojemu chłopakowi nie podoba się perspektywa związku z drugą matką/wychowawczynią/opiekunką.
Będąc na Twoim miejscu, zajęłabym się swoim sposobem myślenia o związku, o partnerze, o relacjach w związku. Wyraźnie widać, że Twojemu chłopakowi nie podoba się perspektywa związku z drugą matką/wychowawczynią/opiekunką.
masz całkowitą rację powiedzial mi to nie raz, tylko poradź proszę co mogę zrobić aby było dobrze? jak mam zachowywać się? dać mu spokoj, nie odzywać się ?
Przecież przez jakiś czas będziesz milczała, a później, gdy wszystko podejdzie Ci do gardła, wypłacisz mu z nawiązką. Dlatego też zaproponowałam, byś popracowała nad sobą, znalazła przyczyny (w sobie) takiego swego zachowania.
Odpowiedz na pytanie, czemu chcesz mu narzucać swoje zasady, swój sposób życia? Dlaczego uznajesz, że lepiej od niego wiesz, jak ma żyć, jak się zachowywać? Dlaczego traktujesz go jak mało sprawnego intelektualnie dzieciaczka?
Przecież przez jakiś czas będziesz milczała, a później, gdy wszystko podejdzie Ci do gardła, wypłacisz mu z nawiązką. Dlatego też zaproponowałam, byś popracowała nad sobą, znalazła przyczyny (w sobie) takiego swego zachowania.
Odpowiedz na pytanie, czemu chcesz mu narzucać swoje zasady, swój sposób życia? Dlaczego uznajesz, że lepiej od niego wiesz, jak ma żyć, jak się zachowywać? Dlaczego traktujesz go jak mało sprawnego intelektualnie dzieciaczka?
nie mam pojęcia skąd się to bierze... młoda jeszcze jestem i głupia, boję się że zostawi mnie nie długo przez to czepianie...
To pomyśl, poszukaj odpowiedzi. Dzięki "nie wiem" nie zmienisz swego postępowania. A to, ze jesteś młoda, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. To, że napisałaś, że głupia (bo przecież tak nie uważasz), też nie.
I faktycznie, masz się czego obawiać. Nie znam nikogo, kto na dłuższą metę trwałby w związku z osobą, która nie ufa.
To pomyśl, poszukaj odpowiedzi. Dzięki "nie wiem" nie zmienisz swego postępowania. A to, ze jesteś młoda, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. To, że napisałaś, że głupia (bo przecież tak nie uważasz), też nie.
I faktycznie, masz się czego obawiać. Nie znam nikogo, kto na dłuższą metę trwałby w związku z osobą, która nie ufa.
może brać się to stąd że mam cięzkie przeżycia za sobą , alkoholizm ojca i tak dalej oraz dlatego że mój chłopak raz się już wpakował w bagno. Brak mi Jego poprostu, wiecznie mi mało Jego bliskości. Smutno mi gdy nie daje znaku życia caly dzień, gdy wybiera ich zamiast mnie
To idź na terapię (są grupy dla Dorosłych Dzieci Alkoholików), a nie oczekuj od swego chłopaka tego, że wynagrodzi Ci braki emocjonalne z dzieciństwa.
Twój chłopak nie jest Twoim terapeutą.
To idź na terapię (są grupy dla Dorosłych Dzieci Alkoholików), a nie oczekuj od swego chłopaka tego, że wynagrodzi Ci braki emocjonalne z dzieciństwa.
Twój chłopak nie jest Twoim terapeutą.
czyli brak czasu dla mnie z Jego strony uważasz że jest moja winą?
Potrafisz odwrócić kota ogonem.
On, jak sama przyznałaś, ma dla Ciebie czas. Chciałabyś jednak, by codziennie wieczorem, po spotkaniu z kolegami, odmeldowywał się u Ciebie, choć na chwilę.
Przedstawiłam Ci mój punkt widzenia. Potwierdziłaś moje spostrzeżenia.
Co z tym wszystkim zrobisz, zależy wyłącznie od Ciebie. Namawiałabym jednak, byś nie uciekała przed swymi problemami, ale byś stawiła im czoła.
Owszem ma czas ale o wiele mniej niż dla nich... z nimi spędza czas codziennie nawet od rana do wieczora. Ze mną widuje się 2,3 razy w tygodniu nie dla tego że nie ma czasu tylko dlatego że woli iść do nich. Gdy się widzimy to nie jest tak że caly dzień tylko 3 godziny maks.
Non stop tęsknię za Nim. Mieszkamy od sobie 2 min drogi. Racją jest że zbyt chcę Go kontrolować. Chodzę i sprawdzam z kim jest i co robi, czy jest w domu, dostaję do głowy gdy nie odpisuje, milczy caly dzień. Chcę aby był szczęsliwy, kocham Go bardzo.
Chcę aby był szczęsliwy, kocham Go bardzo.
Jeśli chcesz żeby był szczęśliwy to daj mu margines jego prywatności. Nie możesz go ciągle kontrolować. Bo żaden facet tego nie zniesie, a Ty popadniesz w paranoję. Brak zaufania to nie jest dobra podstawa związku. Rozumiem, że to wynika z Twoich poprzednich doświadczeń życiowych, ale trzeba nad tym zapanować.
Chciałabyś z nim być non stop. OK. Rozumiem, ale on zapewne nie. Faceci "działają" trochę inaczej. Kobiecie wystarcza "ten jeden". Faceci potrzebują przestrzeni dla swoich zainteresowań, kumpli etc. Jak go będziesz za bardzo "dusić w swoich ramionach" to jest ryzyko, że tego nie wytrzyma i odejdzie. Ty miej swoją własną przestrzeń i pozwól mieć też jemu.
Spotyka się z Tobą 3-4 razy w tygodniu. Dla Ciebie, to za mało. Jak często mógłby się spotykać z kolegami, by to nie wywoływało Twej irytacji i pretensji?
Napisałaś, że Cię kocha. I że Cię olewa. Te dwa zdania są ze sobą sprzeczne.
Też mi się to rzuciło w oczy. Ile macie lat?
23 2012-07-15 10:02:25 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2012-07-15 10:05:09)
a ja w sumie trochę rozumiem buba21. Gdyby mój chłopak wolał spędzać cały wolny czas z kumplami niż ze mną, to byłoby mi przykro. Oczywiście wiem że kumple są dla faceta bardzo ważni i sama mojemu nie bronię się z nimi spotykać, czasem wręcz proponuję żeby zamiast ze mną spotkał się z nimi bo już dawno nigdzie razem nie byli
ale nie potrafiłabym zaakceptować sytuacji, w której on spędzałby większość czasu z nimi i to tylko ja proponowałabym spotkania za każdym razem.
Buba21 rada dla Ciebie: on mówi że Cię kocha, a mimo to nie proponuje spotkań. Ty też postaraj się nie wychodzić z inicjatywą przez np tydzień. Zobaczysz czy on zaproponuje spotkanie. Jak nie będzie odzywał się cały dzień to nie pisz do niego, zobacz kiedy się odezwie. Wiem że to może być ciężkie dla Ciebie ale w ten sposób zobaczysz jak mu zależy.
A ja w ogóle nie spotykałabym się z chłopakiem który "czasem walnie po piwku a czasem upija się do nieprzytomności" . I tak zastanówmy się parę godzin tygodniowo z Tobą, jeszcze więcej z kumplami..piwko, wódeczka.... Co to za człowiek w ogóle. Nie macie żadnych obowiązków? Szkoły, pracy... nie macie innych zajęć jak tylko przesiadywanie tu czy tam.. i kontrolowanie siebie... To jakaś paranoja. Stąd wynika twoje "matkowanie" , że podświadomie czujesz że coś z gościem jest nie tak. Moim zdaniem on nie daje ci poczucia bezpieczeństwa. Dlatego tak reagujesz, chcesz go okiełznać, ustawić.... Jakbyś widziała że to konkretny facet to by tego nie było.
Pamiętaj. "Im łańcuch dłuższy tym pies wierniejszy." Każdy musi się kiedyś wyszumieć. Pomyśl, wolisz by robił to teraz czy po ślubie kiedy Ty będziesz siedziała w domu z dziećmi.
Ja na Twoim miejscu zacząłbym go traktować tak samo jak on Ciebie. Jak zechce przyjść to powiedz, że nie masz czasu bo idziesz z koleżankami na imprezę. Kilka takich chwytów i sam zacznie za Tobą latać. A jak nie zacznie to znaczy, że nie jest Ciebie wart.
Pamiętaj. "Im łańcuch dłuższy tym pies wierniejszy." Każdy musi się kiedyś wyszumieć. Pomyśl, wolisz by robił to teraz czy po ślubie kiedy Ty będziesz siedziała w domu z dziećmi.
Ja na Twoim miejscu zacząłbym go traktować tak samo jak on Ciebie. Jak zechce przyjść to powiedz, że nie masz czasu bo idziesz z koleżankami na imprezę. Kilka takich chwytów i sam zacznie za Tobą latać. A jak nie zacznie to znaczy, że nie jest Ciebie wart.
Jak robi tak teraz będzie robił tak i po ślubie. Nie oszukujmy się. Pewnie rzeczy się nie zmieniają, a zwłaszcza mężczyźni .... po ślubie...chyba że na gorsze.
27 2012-07-15 11:11:12 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-07-15 11:13:22)
Jak robi tak teraz będzie robił tak i po ślubie. Nie oszukujmy się. Pewnie rzeczy się nie zmieniają, a zwłaszcza mężczyźni .... po ślubie...chyba że na gorsze.
Jak Buba21 nic nie będzie z tym robić to tak zostanie. Co do zmian po ślubie wcale kobiety nie są lepsze.
Ja radzę przestań go kontrolować i strofować bo póki co nie jest Twoim mężem. Niech wybiera co chce robić. Twoim zadaniem jest postępować tak by wybierał Ciebie a nie kolegów.
baziula napisał/a:Jak robi tak teraz będzie robił tak i po ślubie. Nie oszukujmy się. Pewnie rzeczy się nie zmieniają, a zwłaszcza mężczyźni .... po ślubie...chyba że na gorsze.
Jak Buba21 nic nie będzie z tym robić to tak zostanie. Co do zmian po ślubie wcale kobiety nie są lepsze.
Ja radzę przestań go kontrolować i strofować bo póki co nie jest Twoim mężem. Niech wybiera co chce robić. Twoim zadaniem jest postępować tak by wybierał Ciebie a nie kolegów.
Zgodzę się z wszystkim poza ostatnim zdaniem.... może jeszcze powinna stanąć na głowie i zaklaskać uszami żeby zechciał z nią spędzić czas. Bez przesady.
Zgodzę się z wszystkim poza ostatnim zdaniem.... może jeszcze powinna stanąć na głowie i zaklaskać uszami żeby zechciał z nią spędzić czas. Bez przesady.
Źle mnie zrozumiałaś. Chodzi o sterowanie podażą by zwiększyć popyt a nie stawanie na głowie.
Wielokropek napisał/a:Spotyka się z Tobą 3-4 razy w tygodniu. Dla Ciebie, to za mało. Jak często mógłby się spotykać z kolegami, by to nie wywoływało Twej irytacji i pretensji?
Napisałaś, że Cię kocha. I że Cię olewa. Te dwa zdania są ze sobą sprzeczne.
Też mi się to rzuciło w oczy. Ile macie lat?
ja mam 17 lat on 20
Powiem tyle: kumple to kumple, dziewczyna to dziewczyna. Sama mam koleżanki, ale nie przekładam je nad moim chłopakiem. Znajomi są, ale zaraz może ich nie być. Pożenią się, będę pracować, dzieci wychowywać. Zabraknie czasu na jakiekolwiek spotkania. Natomiast ta druga połowa zawsze zostanie. Jednakże myślę, że nie powinnaś się zadręczać, bo spotykacie się wystarczająco często. Ja spotykam się 2 razy w tygodniu. I tylko w sobotę spędzamy cały dzień ze sobą. I nigdy nie pomyślałam o tym, że mnie zaniedbuje czy coś w tym rodzaju. Natomiast niepokojące wydaje mi się, że potrafi się do Ciebie odzywać przez cały dzień. Powinien chociaż wysłać smsa. Daj mu nauczkę. Nie odzywaj się do niego, nie nalegaj na spotkania. Zrób się obojętna. To życie zweryfikuje czy powinniście ze sobą być czy też nie. Na razie wyluzuj, pokaż, że Ty też potrafisz się dobrze bawić. Idź bez niego na imprezę, jak zadzwoni, nie odbieraj. Skoro Cię to boli, postąp wedle reguły 'jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie'.