Moje życie jest loteria poplątania żalu ,smutku radości i bólu. Nie jest łatwe przypomina dwa odrębne światy tak jakbym była w dwóch miejscach jednocześnie tu i teraz dziecko, dom,mąż , ciągła gra uśmiech radość i pozory szczęścia. Niby wszytko jest ok a jednak czegoś brak. Smutek i ból żal i łzy codziennie odnowa marzenia i nadzieje ograniczają rzeczywistość.Wiem straciłam, gdzieś po drodze samo siebie. Już nawet sama nie wiem kim jestem i jaka jestem naprawdę. Czy kobietą która dużo osiągnęła jak na swoje możliwości czy dalej mała dziewczynką która siedzi skulona w koncie ze strachu przed ojcem, nigdy nikomu nie mów bo i tak się dowiem, zabije cie jak często to do mnie wraca. Całe życie uciekam przed wszystkim i wszystkimi. A może właśnie tego mi trzeba pisania i wylania by iść dalej ale czy potrafię trudno wrócić wstecz a jeszcze trudniej jest iść dalej. Pisze bzdury
Podobne tematy
no polatanie z pomieszaniem...ciezko co po niektorym uchwycic o co chodzi...tak moze wariujesz...ja Ci nie pomoge...a wiesz dlaczego...bo doskonale Cie rozumiem...jakbym siebie widziala...
Siedzisz sama w pustym ciemnym pokoju płaczesz myślisz co dalej przeć naprzód czy pozostać do końca w samotności tracąc nadzieje ze los inny pisany ci jest. A może właśnie takie rozterki powinny być sygnałem zmień coś idź ale dokąd. Jesteś z kimś a masz dom rodzinę ale nadal jesteś samotny czego potrzebujesz szukasz, chcesz zmienić ale boisz się czy ten twój wymarzony upragniony świat spełni twe oczekiwania. Podejmujesz c odzień nowe drogi myślisz to jest ten dzień dziś to zmienię a jednak wieczorem, jesteś w tym samym miejscu z tą samo rozterką. W ogóle czym kurcz jest miłość czy jestem kochana czy sama potrafię kochać. Kiedyś ufałam i wydawało mi się ze kocham zostałam sama z poczuciem winy znowu zawaliłam. Dalczego moje życie przypomina mieszankę wybuchową.
to juz jest chyba bezradnosc....brak sily...mimo ze ma sie nadzieje bo ona umiera ostatnia...niewiadomo co ze soba zrobic czy isc dalej...czy skulic sie w kacie...trzeba zkims pogadac...nie ma z kim ...trzeba kogos znalesc...kto pomoze odzyskac radosc zycia...bo w koncu czlowiek zniknie...i nikt zupelnie tego nie zauwazy...a tego chyba nie chcemy...