Nie wiem dlaczego. Tyle zobaczyłam na mediacjach i w sądzie i w kontaktach. I wiecie chyba było to potrzebne, żeby zobaczyć tak jasno jak na dłoni i przestać się zastanawiać i zadawać sobie pytania typu "A co by było gdyby?..."
Niesamowite jest dla mnie to, że można tak w ogóle nie widzieć swojej winy. Godne pozazdroszczenia.
Muszę popróbować.
A jak Wy reagowałyście zaraz po?