Zarejestrowałam sie tutaj bo potrzebuje porady. Otóż już Sama nie wiem kim jestem,chodzi o to , że jestem kochanką żonatego meżczyzny,Ja jestem wolna , a On żonaty taki banał. Poznaliśmy sie dwa lata temu w pracy po trzech miesiącach cos zaiskrzyło zaczelismy sie spotykac,po dwóch dniach wylądowalismy w łóżku. Trwa to już od półtora roku, wcześniej spotykalismy się raz w tygodniu , ale od jakiegoś czasu już nie tylko tak raz na jakis czas. Chodzi o to ,że Ja kogoś poznałam i powiedziałąm Jemu o tym no i zaczeło się.Ja chce to skończyc , ale On nie,powiedział mi , żebym nawet się nie ważyła spotkac z tamtym chłopakiem, że On się nie zgadza , że mam to sobie wybic z głowy.Teraz moje pytanie do Was co mam robic prosze poradźcie mi co mam zrobic?
1 2012-04-26 16:15:44 Ostatnio edytowany przez Agnese (2012-04-26 16:18:09)
Podobne tematy
Dziewczyno uciekaj...gdzie tylko pieprz rośnie. Facet-kochanek jest zwykłym egoistą. Wpędza Cię w lata- jak to się kiedyś mówiło. Tracisz czas, a on ma się swietnie. Zobacz ile to już trwa?! 1,5 roku! Obudź się z letargu i nie słuchaj tego pseudofaceta. Sam sypia z 2 kobietami( bo sypia na pewno, nawet jesli mówi, że tak nie jest), a mówi Ci z kim masz się spotykać a z kim nie?
Byłam kochanką żonatego faceta i byłam także zdradzaną żonę. Uwierz mi, bo wiem jak się sprawy mają.
Wiem jak to jest Ja również byłam po obu stronach,byłam zdradzona. Tak sypia z dwoma kobietami czyli ze mną i żona wiem o Tym nigdy mi nie mówił źle o niej wrecz przeciwnie same komplementy. Powiedział mi , że się nie zgadza ponieważ sie zakochał we mnie w co Ja nie wieże. To wszystko jest pogmatwane zbytnio.
Dlaczego tkwisz w tym związku, aż tyle czasu, skoro wiesz, że on nie odejdzie od żony?
Dziewczyno, ale sprawa jest zaskakujaco prosta. JEstes jego odskocznia i podreperowaniem ego, a bardzo mozliwe, ze przyczyna lez jego zony. Jesli ta rola Ci odpowiada, to na zdrowie. Jesli nie, to wywal to co Ci w zyciu nie odpowiada i zyj dalej - tak jak chcesz. Powodzenia.
Agnese!
Dołączam się do chóru. Jak masz kogoś na oku, to zmykaj gdzie pieprz rośnie.Facet ma dwie laski i z obiema mu dobrze.I on jeszcze śmie Ci czegoś zabraniać? Smiechu warte!!!
uciekaj gdzie pieprz rosnie ;p
Dlaczego tkwisz w tym związku, aż tyle czasu, skoro wiesz, że on nie odejdzie od żony?
To nie jest tak , ze Ja wiem ,że on nie odejdzie od żony,On chciał odejśc od niej , ale to Ja niechciałąm tego.
Jejku. Ty pytasz co masz robić? Chcesz by wilk był syty i owca cała? Sama musisz podjąć tą decyzję i zdecydować czego chcesz.
Męski punkt widzenia: Facetowi coś się kompletnie pochrzaniło i probuje założyć sobie haremik, na który ma monopol... Pomyśl tak: ma żonę, nie przejmuje się tym, nawet jak sie "zakochał: - Ciebie zdradza z nią, ją z Tobą. A Ty masz pełne prawo w związku z tym nim się nie przejmować i układać sobie zycie, już bez zobowiązań, tak jak byś chciała.
A on się nie zgadza ? Szczyt wszystkiego - w razie czego to Ty masz asa w rękawie ![]()
Typowe. Zmykaj z takich relacji, sam fakt, że zdradza żonę powinien dać do myślenia.
Witaj,
Radzę Ci ponownie, jak wszyscy powyżej: zmykaj, gdzie pieprz rośnie!
A czy żona Twojego kochanka pozwoliła mu spotykać się z inną?
Wiesz, ona też się w nim pewnie zakochała...
Macie racje , że powinnam uciekac, ale to nie jest proste. Wczoraj miałąm o 18 się spotkac z tamtym chłopakiem, do spotkania nie doszło. Ponieważ o 18 pod moim domem pojawił się On. Już sama nie wiem co robic.
Co za palant!!!! Nad czym Ty się zastanawiasz, dziewczyno? Pozwolisz, żeby jakiś facet, który NIE MA ABSOLUTNIE ŻADNEGO PRAWA, żeby Ci cokolwiek narzucać, bo sam jest nie fair w stosunku do Ciebie i do żony, decydował o kierunku Twojego życia? A gdzie w tym wszystkim Twoja wola???
Trzeba było się spotkać z tym chłopakiem, może by się Twój Pan odwalił.
16 2012-04-27 13:02:12 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2012-04-27 13:04:32)
a ciekawe skąd wiedział ze ma się u Ciebie pojawić o 18?! Nie wierzę Ci, że masz dylemat, chcesz żeby ten żonaty poświęcał Ci więcej uwagi stąd ten drugi facet. Mówisz mu o niby konkurencji mając nadzieje, że zacznie spędzać z Tobą więcej czasu. Jak jesteś naiwna to tkwij w tych relacjach tylko nie skomentuje co sądzę o kobiecie która sypia z dwoma facetami na raz
w dodatku nie będąc z nimi !
a ciekawe skąd wiedział ze ma się u Ciebie pojawić o 18?! Nie wierzę Ci, że masz dylemat, chcesz żeby ten żonaty poświęcał Ci więcej uwagi stąd ten drugi facet. Mówisz mu o niby konkurencji mając nadzieje, że zacznie spędzać z Tobą więcej czasu. Jak jesteś naiwna to tkwij w tych relacjach tylko nie skomentuje co sądzę o kobiecie która sypia z dwoma facetami na raz
w dodatku nie będąc z nimi !
Wiedział , o której ponieważ od 18 do 20 mam czas wolny gdzie moge wyjśc. Pozaytym ja mu powiedziałam , że mam spotkanie. Gdybym chciała , aby spotykał się ze mna częściej nie musiała bym posuwac sie do kłamstwa. A tak na marginesie to gdzie jest napisane , że sypiam z dwoma facetami na raz i nie jestem z nimi?
Pytanie czy Ty na prawdę chcesz odejść od tego żonatego faceta ?
Pytanie czy Ty na prawdę chcesz odejść od tego żonatego faceta ?
Agnese chce odejść od tego faceta, ale boi się, że nowy związek możę nie wypalić i nie będzie miała nikogo. Mówiąc o poznanym chłopaku swojemu kochankowi miała nadzieję, że on to zrozumie i wróci do żony, a ona będzie szczęśliwa, że zakończyła toksyczny związek. Wydaje mi się, że Agnese darzy tego żonatego przyjaciela silnym uczuciem, ale zdaje sobie sprawę, że to związek bez przyszłości i bardzo napiętnowany społecznie. Ciężko w takim wypadku pogodzić serce i rozum. Myślę, że Agnese powinna zajrzeć do wątku o kobietach, które kochają za bardzo. Tam można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące wewnętrznie pytania. Powodzenia Agnese w podjęciu właściwej decyzji.
20 2012-04-29 01:51:23 Ostatnio edytowany przez BOO (2012-04-29 01:57:19)
naiwna historyjka internetowego trolla.
daliście się podejść.
i jeszcze ta logika:
"Wczoraj miałąm o 18 się spotkac z tamtym chłopakiem, do spotkania nie doszło. Ponieważ o 18 pod moim domem pojawił się On. Już sama nie wiem co robic."
"Pozaytym ja mu powiedziałam , że mam spotkanie."
naiwna historyjka internetowego trolla.
daliście się podejść.i jeszcze ta logika:
"Wczoraj miałąm o 18 się spotkac z tamtym chłopakiem, do spotkania nie doszło. Ponieważ o 18 pod moim domem pojawił się On. Już sama nie wiem co robic."
"Pozaytym ja mu powiedziałam , że mam spotkanie."
Dlaczego nazywasz mnie trollem? To , że mam problem i go opisałam nie znaczy , że jestem trollem. Miałąm się spotkac ., ale nie było spotkania. Pojawił się bo mnie kontroluje , byłam głupia i naiwna , że powiedział o spotkaniu , ale głupota nie zna granic. Wiem , że nie powinnam była mówic nic i pójśc na spotkanie , ale chciałam byc utrzciwa i powiedziałam to wszystko. Chciała bym odejśc od niego , ale to nie jest proste , a o tym nie chce pisac bo znowu mnie nazwiecie trollem.
Rozumiem że jestes teraz w trudnej sytuacji, miotasz się i analizujesz . Czasami popełniamy błędy... nikt nie jest idealny, ale nikt nie ma prawa cie obrażać! Otworzyłaś się i szukasz jakiegoś rozwiązania,mozna cię za to szanować i wspierać. Wierzę że przyjdzie czas kiedy dojrzejesz do konkretnych rozwiązań, i podejmiesz właściwą decyzję. To jest twoje życie i twój czas....
Rozumiem że jestes teraz w trudnej sytuacji, miotasz się i analizujesz . Czasami popełniamy błędy... nikt nie jest idealny, ale nikt nie ma prawa cie obrażać! Otworzyłaś się i szukasz jakiegoś rozwiązania,mozna cię za to szanować i wspierać. Wierzę że przyjdzie czas kiedy dojrzejesz do konkretnych rozwiązań, i podejmiesz właściwą decyzję. To jest twoje życie i twój czas....
Dziękuje megi17 za wsparcie . tak jestem w kropce i niewiem jak mam z tego wyjśc,to jest zbyt skomplikowane. Co do obrażania już się przyzwyczaiłam , ale nie jestem trollem i mam problem, dlatego szukałąm wsparcia na forum. Jak się mówi co dwie głowy to nie jedna myślałm , że znajde pomoc , ale się myliłam. Ludzie są przyzwyczajeni do obrażania bo każdy widzi innych tylko nie siebie. Przykro mi , już i tak jestem sama z tym wszystkim z dala od domu , a jeszcze na forum człowiek nie może się otworzyc i prosic o pomoc anonimowo . To po co jest to forum? Po to aby każdy wpis nowego członka był obrażany i nazywany trollem?
Agnese
Zastanów się czego Ty chcesz i wedle tego postąp.
Odnośnie pana żonatego to ja wyjaśniłabym mu,że mam prawo spotyakć się z kim chcę tak jak on ma prawo sypiać z dwoma kobietami. Jemu wolno Tobie nie? Phi!
Inna sprawa,ze jeśli polubisz tego drugiego faceta to w sumie szkoda byłoby go zdradzać, bo to jednak świństwo jest. Kto wie, moze coś fajnego wam z tej relacji wyniknie.
Ta z żonatym skoro on deklaruje,że kocha i Ciebie i żonę jest skazana na niepowodzenie,ponieważ widać,ze to taki typ, który jest nastawiony na branie.
Tzn ma żone,dobrze mu z nią ale jak czegoś brakuje szuka gdzie indziej i jest zadowlony z takiego żywota;]
Więc jeśli Ty szukasz czegoś poważnego,myślisz o założeniu rodziny to nie kieruj się jego chceniem i uczuciami. Bo tylko sama na tym stracisz.
Jeśli jesteś na etapie zabawy itp to się baw.
25 2012-05-01 13:29:29 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2012-05-01 13:34:42)
flores18261 napisał/a:Pytanie czy Ty na prawdę chcesz odejść od tego żonatego faceta ?
Agnese chce odejść od tego faceta, ale boi się, że nowy związek możę nie wypalić i nie będzie miała nikogo. Mówiąc o poznanym chłopaku swojemu kochankowi miała nadzieję, że on to zrozumie i wróci do żony, a ona będzie szczęśliwa, że zakończyła toksyczny związek. Wydaje mi się, że Agnese darzy tego żonatego przyjaciela silnym uczuciem, ale zdaje sobie sprawę, że to związek bez przyszłości i bardzo napiętnowany społecznie. Ciężko w takim wypadku pogodzić serce i rozum. Myślę, że Agnese powinna zajrzeć do wątku o kobietach, które kochają za bardzo. Tam można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące wewnętrznie pytania. Powodzenia Agnese w podjęciu właściwej decyzji.
Umiem czytać ze zrozumieniem , nie mam z tym problemu. Ale zapytałam Agnese czy ona chce odejść od tego żonatego faceta , ja kiedyś dawne dzieje też byłam między młotem a kowadłem i wybrałam coś co teraz wydaje mi się , ze było najgorszą rzeczą jaką zrobiłam ale kurcze wtedy ten facet mi się wcale nie podobał teraz jest przystojny i wydoroślał ale dla mnie za pózno nie mam szans ![]()
Witam, wszystkich!
Pewnie i ja teraz zostanę tu przez większość potępiona...
Niestety wpakowałam się w toksyczny związek czyli byłam kochanką. U mnie to wyglądało tak, że żona faceta z którym się spotykałam również miała kochanka, nawet od wielu miesięcy u niego mieszkała razem z dziećmi. Mi wydawało się, że w tej sytuacji sprawa jest jasna. Mój "kochanek" zapewniał mnie że weźmie rozwód, wciskał oczywiście że mnie kocha. Zapewniał, że nie traktuje mnie jak kochankę, że tylko ja, nawet prosił mnie o pomoc w pisaniu pozwu rozwodowego. Ja oczywiście mu uwierzyłam, powiedziałam, że będę się z nim spotykać pod warunkiem, że powie żonie o mnie skoro mają się rozwieść, ona przecież ma innego to było dla mnie logiczne. On tak zrobił, ale jego żona po paru tygodniach zaczęła o niego jednak walczyć. On jeszcze przez jakiś czas był ze mną i u mnie mieszkał, później wymigiwał się, że musi zostać z dziećmi w domu i tak widywaliśmy się coraz rzadziej, od kilku tygodni nagle nie może u mnie nocować i zawsze się spieszy do domu... Kilka dni temu powiedział mi, że nie obiecał mi wspólnego życia, że to było tylko zauroczenie i na pewno nie zaprzepaści tyle lat małżeństwa więc wraca do żony ze względu na dzieci, które teraz ma szansę odzyskać, oczywiście przepraszał cały czas. A ja naiwnie się zakochałam w tym człowieku.... To bolało jak cholera, tym bardziej, że teraz przejrzałam na oczy i jestem przekonana, że od jakiegoś czasu okłamywał nas obie. W ramach zemsty powiedziałam mu że jestem w ciąży, głupek uwierzył. Powiedziałam mu, że nie chcę wchodzić między nich bo to bez sensu. Zaproponowałam, żeby dał mi pieniądze na usunięcie, bez wahania dziś mi przyniósł w zębach wypłatę - teraz widzę ile to wszytko było warte. Ja mam chociaż tyle.... A oni? Pewnie za jakiś czas znajdą sobie nowych kochanków... Ja się tylko cieszę, że nie wpakowałam się w lata, u mnie to trwało tylko 4 m-ce.
Jedno wiem na pewno: nigdy w życiu nie umówię się już z żonatym facetem nawet na kawę ![]()
Jedno wiem na pewno: nigdy w życiu nie umówię się już z żonatym facetem nawet na kawę
Oj na kawę można i na piwo też, ale trzeba wiedzieć żeby nie posunąć się za daleko.
Witam, wszystkich!
Pewnie i ja teraz zostanę tu przez większość potępiona...
Niestety wpakowałam się w toksyczny związek czyli byłam kochanką. U mnie to wyglądało tak, że żona faceta z którym się spotykałam również miała kochanka, nawet od wielu miesięcy u niego mieszkała razem z dziećmi. Mi wydawało się, że w tej sytuacji sprawa jest jasna. Mój "kochanek" zapewniał mnie że weźmie rozwód, wciskał oczywiście że mnie kocha. Zapewniał, że nie traktuje mnie jak kochankę, że tylko ja, nawet prosił mnie o pomoc w pisaniu pozwu rozwodowego. Ja oczywiście mu uwierzyłam, powiedziałam, że będę się z nim spotykać pod warunkiem, że powie żonie o mnie skoro mają się rozwieść, ona przecież ma innego to było dla mnie logiczne. On tak zrobił, ale jego żona po paru tygodniach zaczęła o niego jednak walczyć. On jeszcze przez jakiś czas był ze mną i u mnie mieszkał, później wymigiwał się, że musi zostać z dziećmi w domu i tak widywaliśmy się coraz rzadziej, od kilku tygodni nagle nie może u mnie nocować i zawsze się spieszy do domu... Kilka dni temu powiedział mi, że nie obiecał mi wspólnego życia, że to było tylko zauroczenie i na pewno nie zaprzepaści tyle lat małżeństwa więc wraca do żony ze względu na dzieci, które teraz ma szansę odzyskać, oczywiście przepraszał cały czas. A ja naiwnie się zakochałam w tym człowieku.... To bolało jak cholera, tym bardziej, że teraz przejrzałam na oczy i jestem przekonana, że od jakiegoś czasu okłamywał nas obie. W ramach zemsty powiedziałam mu że jestem w ciąży, głupek uwierzył. Powiedziałam mu, że nie chcę wchodzić między nich bo to bez sensu. Zaproponowałam, żeby dał mi pieniądze na usunięcie, bez wahania dziś mi przyniósł w zębach wypłatę - teraz widzę ile to wszytko było warte. Ja mam chociaż tyle.... A oni? Pewnie za jakiś czas znajdą sobie nowych kochanków... Ja się tylko cieszę, że nie wpakowałam się w lata, u mnie to trwało tylko 4 m-ce.
A w końcu dowiedział się , że nie jesteś w ciąży ? Trochę zle zrobiłaś mówiąc mu , że jesteś niby w ciąży i chcesz usunąć bo ciekawe czy by to sam Ci zaproponował . Ale troszkę Cię chyba rozumiem kiedy tracimy kogoś to czasami nam coś w padnie do głowy... Ale wydaje mi się , ze nie jest wart żadnej z Was , szkoda tylko w tym wszystkim dzieci . Trzymaj się
i głowa do góry .
Flores18261, tak powiedziałam mu, powiedziałam mu że mogę to zrobić jeśli on tego chce. On szybciutko odpowiedział, że nie mamy innego wyjścia, dlatego tak szybko przyszedł z tymi pieniędzmi. Sam pewnie bałby się to zaproponować, z drugiej strony on się boi że teraz żona od niego odejdzie jak się dowie, że my dalej się spotykaliśmy. Masz racje co do tego, że nie jest wart mnie, a czy swojej żony...? Ja szczerze mówiąc myślę, że oboje są siebie warci. Masz rację, szkoda najbardziej w tym wszystkim dzieci....
Ja natomiast jutro zabiorę swoje dzieci na miasto i za tą kasę kupię im coś fajnego ![]()
Dzięki bardzo za wsparcie ![]()
Pozdrawiam!
Ja natomiast jutro zabiorę swoje dzieci na miasto i za tą kasę kupię im coś fajnego
Dzięki bardzo za wsparcie
Pozdrawiam!
To bawcie się dobrze
Ale jednak faceci to ********
Witam. ![]()
Flores18261,
(...) W ramach zemsty powiedziałam mu że jestem w ciąży, głupek uwierzył. Powiedziałam mu, że nie chcę wchodzić między nich bo to bez sensu. Zaproponowałam, żeby dał mi pieniądze na usunięcie, bez wahania dziś mi przyniósł w zębach wypłatę - teraz widzę ile to wszytko było warte.
(...)Ja natomiast jutro zabiorę swoje dzieci na miasto i za tą kasę kupię im coś fajnego
Gratuluję przytomności umysłu
i zaradności. ![]()
Lepsze to, niż opłakiwanie nieszczęśliwej miłości!
A facet...no, żałosny...
Pozdrawiam. ![]()
Żyworódka, dziękuję bardzo
Nawet nie macie pojęcia jakie to motywujące słyszeć takie słowa. Mam nadzieję, że dzięki takiemu wsparciu, za kilka dni nie zadzwonię do niego i nie będę prosić o spotkanie. Wiem, że to byłoby najgorsze co mogłabym zrobić, niestety w poprzednich związkach tak było. Było to strasznie poniżające i to miotanie się z kąta w kąt... Masakra.