netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problem w związku

21 odpowiedzi4 674 wyświetleniazałożony przez niitka, 10.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Problem w związku

Jestem z pewnym facetem już 1,5 roku. Na początku było trudno, bo zaczęliśmy się spotykać miesiąc po moim rozstaniu z chłopakiem z którym byłam 3 lata. Jednak on był bardzo wyrozumiały, cierpliwy a ja pomimo iż czasami wracałam myślami do byłego to czułam się szczęśliwa jak nigdy wcześniej. I tak w między czasie zaczęliśmy planować wspólną przyszłość, odważyłam się pomyśleć o nim jako tym jedynym, myślałam że tak zostanie.
Jednak od pewnego czasu coś się zmieniło zaczęłam czuć się źle w tym związku, wręcz dusić się a nawet kiedy zauważyłam zainteresowanie innego faceta mną to byłam skłonna flirtować z nim. Wiem pewnie część osób teraz mnie z góry przekreśli, ale ja jednak wiem, że to uczucie kiedyś było i nie umiem zrozumieć, że nagle się rozpłynęło. Nie powiedziałam mu co czuje, boję się go zranić ale on chyba coś przeczuwa... On jest wspaniałym facetem, opiekuńczy, dobry, troskliwy i wiem że mnie bardzo kocha. Zastanawiam sie czy to chwilowe czy jest jeszcze co ratować... Nie chce go ranić mówiąc mu że już go nie kocham...bo w ten sposób rozstałam się z moim byłym który po 3 latach mi to oznajmił i wiem jak to bolało. Proszę o szczerą porade.

2

Odp: Problem w związku

Szczerze dziewczyno to zaloz sobie klapki na oczy dopoki Ci nie minie , masz dobrego i kochanego chlopaka.

3

Odp: Problem w związku

Żeby to tylko było takie proste. Od początku widziałam że mamy bardzo odmienne zdania na wiele tematów i oboje jesteśmy uparci, zazwyczaj się jakoś dogadywaliśmy. Jednak ostatnio było kilka sytuacji których kategorycznie nie akceptuje, kilka bardzo ostrych kłótni. Niby się pogodziliśmy ale czuć coś w powietrzu. Zaczynam czuć że to nie ma sensu i zmagam się już z tym jakiś czas, ciągle sama siebie pocieszając, a w głębi duszy wiem że z mojej strony miłości już nie ma... nawet nie potrafię mu tego powiedzieć kiedy on wyznaje mi miłość. Piszę, bo sama siebie już nie rozumiem... Serce mówi odejdź od niego a rozum zostań...

4

Odp: Problem w związku

Zdecyduj się! Albo go nadal okłamuj i korzystaj z jego opiekuńczości i miłości, albo powiedz, co czujesz i bądź wobec niego uczciwa...
W pierwszej wersji okażesz się wkrótce wyrachowaną... W drugiej - boleśnie szczerą.
Facet wart - wedle Ciebie - jest kłamstw czy szczerości?
Odpowiedz sama sobie i -zgodnie z odpowiedzią - zrób...

5

Odp: Problem w związku

Musisz to dokładnie przemyśleć. Jeśli będziesz kierowała się rozumem, Odpowiedz sobie na pytanie: co będzie za parę lat? Byłam w podobnej sytuacji. Przeczytaj mój post. Ja do dziś nie mogę sobie darować ze zostałam przy chłopaku.

6

Odp: Problem w związku

Postanowiłam poczekać trochę nie podejmować pochopnych decyzji, ale życie chyba kazało mi wybrać, bo dziś mi się oświadczył. Odmówiłam, powiedziałam o wszystkim, przeprosiłam go za wszystko, ale czuję sie z tym wszystkim potwornie. Powiedziałam, że to widocznie tak miało być, on prosił abym sie nie poddawała i walczyła o ten związek, ja jednak powiedziałam, że będąc z nim tylko będę go krzywdzić, byłam szczera z nim, ale serce mi pęka, że musiałam go tak potraktować;(

7

Odp: Problem w związku

Wiem, że może to dziwne co teraz napisze, ale czuję się fatalnie po tym wszystkim. Mój już były przyjechał do mnie 2 dni po tym wszystkim, prosił, przepraszał, mówił, że widzi że się męczę. Mimo iż tak naprawde wiem, że to w obecnej sytuacji jedyne wyjście to jest mi z tym źle... Po pierwsze czuje się fatalnie bo wiem, że go skrzywdziłam, a po drugie jakąś pustkę czuję. Niby sobię radzę ale myśli mi same wracają i nie moge sobie znaleźć miejsca, chodzę w kółko, denerwuje, potem mam chwile załamania, a po chwili sama się z siebie śmieje. Jestem totalnie rozchwiana emocjonalnie, mam huśtawki nastrojów... Sama tego nie rozumiem, przecież tego właśnie chciałam, bo zaczynałam się dusić. Owszem nie jest mi on obojętny, bo to bardzo wartościowy człowiek, życzę mu jak najlepiej i jednak kiedyś byłam przy nim szczęśliwa... Powiedzcie mi proszę co o tym wszystkim myślicie, bo ja sama się już gubię... Powiedziałam mu, że już nigdy nie będziemy razem bo tak czułam teraz już niczego nie jestem pewna...

8

Odp: Problem w związku

niitka dobrze zrobiłaś moim zdaniem.
nie żałuj, nie mogłaś dłużej wytrzymać więc co miałaś zrobić? zresztą i tak pewnie starałaś się aby to jednak wypaliło, nie zerwałaś przy pierwszej takiej mysli. Ja kiedy się rozstawałam nie powiedziałam że już nigdy (mimo że tak przeczuwałam) tylko że na dzień dzisiejszy wiem że nie możemy być razem i wiem że to dobra decyzja na ten czas. A co życie przyniesie nie wiadomo. My nadal mamy kontakt , codzienny jak na razie. Może dlatego nie ma dramatów, bo nie było nagłego ucięcia znajomości, kłótni, wszystko w zgodzie porozumieniu i na spokojnie.
Ja z tą decyzją zwlekałam ok 2 lat a teraz wiem że powinnam już dawno się na to zdecydować.

9

Odp: Problem w związku

Ja myślałam że nie będe tego tak przeżywać... U nas też było spokojnie, rozmawialiśmy chyba z godzinę o tym w zgodzie wszystko, owszem były łzy i smutek. Ja od razu miałam ogromnego doła ale myślałam, że tak ogólnie, a później mi wprzeszło nie myślałam o tym... A 2 dni później zaczęłam myśleć i on jeszcze wtedy przyszedł i od tego czasu się rozkleiłam całkiem, chyba zaczynam za nim tęsknić...

10

Odp: Problem w związku

ja też nie mogłam zrozumieć gdzie to uszło, jakby wyparowało z czasem. mi zapewne aż tak go nie brakuje bo z zamiarem rozstania nosiłam się kilka lat, później przyszły kolejne złe dni, kolejne mniejsze i większe rozczarowania, aż nie wytrzymałam i musiałam ... czasami nawet żałuję że nie zrobiłam tego wczesniej (mimo mocniejszego bólu, ryku wręcz-tak myslę zeby tak było) powinnam to zrobić wcześniej ponieważ te ostatnie 2 lata podniszczyły mi psychikę, nadszarpnęły nerwy, straciłam bardzo dużo energii na naprawianie chyba nienaprawialnego..
a latka lecą, ile masz lat? ja 26
niitka spokojnie, daj sobie czas.
co do flirtów to też miałam podobnie, więc Cię rozumiem.

11

Odp: Problem w związku
kawaoporanku85 napisał/a:

straciłam bardzo dużo energii na naprawianie chyba nienaprawialnego..

Źle do tego podchodzisz. Może i te twoje dwa lata były wyczerpujące, ale dzięki swoim staraniom wiesz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś. Ten czas pozwolił ci również dojrzeć emocjonalnie do pewnych decyzji. Gdyby nie ten wysiłek, to teraz pewnie zastanawiałabyś się, czy nie mogłaś zrobić czegoś więcej, czy nie dało się jednak tego uratować. A tak, to przynajmniej to wiesz. Zamknęłaś pewien rozdział w swoim zyciu i możesz iść dalej.

Autorka wątku może mieć ten sam problem - jeśli się nie będzie starać, to później będzie to sobie wypominać. Jeśli będzie się starać i nie wyjdzie to stwierdzi, że straciła czas. Choć osobiście uważam, że ten czas stracony nie jest.

Tyle tylko, że będąc ledwie 1,5 roku w związku pisze "już 1,5 roku". Dlatego uważam, że jednak nic z tego nie wyjdzie. Jeśli po tak krótkim czasie ma się takie rozterki, to jednak nie ma co oszukiwać siebie czy partnera, bo to do niczego nie prowadzi.

12

Odp: Problem w związku

No i dobrze zrobiłaś,nie można być z kimś na siłę.On może troche czasu pocierpi ale na prwno znajdzie sobie kogos kto otoczy go prawdziwym uczuciem

13

Odp: Problem w związku

Wiem, że biorąc pod uwagę spędzenie życia razem to 1,5 roku to mało. Dla mnie jednak jako osoby która w tym roku kończy 21 lat to już troszkę jest. Dla mnie to wszystko zadziało się bardzo szybko i poczułam się postawiona pod murem... Wiedziałam, że jemu bardzo zależy bo po 2 miesiącach bycia razem oznajmił mi że on już mógłby ze mną wziąć ślub... Bardzo mnie to przeraziło bo wtedy nawet nie minęło pół roku od rozstania z moim byłym chłopakiem z którym byłam 3 lata i miałam co do niego poważne plany.... Efekt był taki, że nie chciałam się tak poważnie deklarować i otwarcie mówiłam mu że w tej chwili nie czuje się gotowa i nie chce tego. On jednak co jakiś czas wracał, sugerował, prosił abym poszła z nim i wybrała pierścionek... I chyba w tym momencie zaczęłam się bać i dystansować do niego... Od jakiegoś miesiąca czułam, że to sie wypala u mnie a zarazem czułam, że on może mi wyskoczyć z zaręczynami, nie wiem skąd ale czułam, że to zrobi... I nie pomyliłam się... Efekt jest tego wszystkiego taki, że automatycznie powiedziałam że nie mogę przyjąć oświadczyn i że to nie ma sensu już...

Dużo osób pyta się mnie dlaczego, przecież odrzucone zaręczyny nie muszą oznaczać końca związku... A więc to wszystko spowodowało, że już nie będzie tak jak wcześniej, bo on w głębi duszy będzie pragnął ślubu i podświadomie będzie mi o tym przypominał. A ja będę się znów zamykać w sobie i bronić przed tym bo miłość musi dojrzeć do takich decyzji. A ja nie jestem w stanie teraz powiedzieć czy to jest ten facet na całe życie i będę z nim szczęśliwa...  A na pewno nie chce się tak już określać bo to poważna decyzja nie wolno mieć wątpliwości... Ja jestem nawet skłonna powiedzieć że on już chciałby mieć ze mną dziecko, bo powiedział mi kiedyś, że jak byśmy teraz wpadli to on byłby szczęśliwy. On jest 3 lata starszy kończy studia i chciałby się ustatkować ja chcę wolności, swobody i młodości. To wszystko razem nie pasuje do siebie, jesteśmy na innych etapach życia i ani on nie może wymagać ode mnie zmiany ani ja od niego... Tak się czasem zdarza...

Oto cała sytuacja opisana już troche spokojnej i bardziej racjonalnie... Bardzo mi przykro, że to tak się skończyło i że musiałam go skrzywdzić, ale zostając z nim chyba by jeszcze bardziej go zabolało później. Mnie też nie jest lekko mam chwile załamania nawet takie że chciałam iść do niego, ale to dla nas obojga źle by się skończyło...

14

Odp: Problem w związku

a ja jestem z ciebie dumna niitka. bo trzeba miec kregoslup moralny zeby powiedziec nie kiedy naprawde tego sie nie czuje ze to wlasnie to. przeczytaj tutaj ile jest watkow, gdzie dziewczyny - narzeczone zerkaja w druga strone na kolegow, nie wiedza co robic, czesto ciagna dwa zwiazki na raz. to zalosne jest. rania obie osoby i siebie same. wszystko rozbija sie o to, ze nie chca albo boja sie byc same. moze masz te 21 lat ale jestes dojrzala emocjonalnie, wiesz, ze jesli nie kochasz to nie bedziesz dawac temu czlowiekowi nadziei ze nagle cos sie zmieni. I za to masz u mnie sympatie. Jeszcze znajdziesz tego wlasciwego. Na zdrowie.


__________________________________________

Wieczne Miasto BG

15

Odp: Problem w związku

Dzięki wielkie aggy, nawet nie wiesz, jak się poczułam. Nie spodziewałam się takiej opinii, myślałam, że raczej każdy mnie wyzwie że co ja w ogóle robię. To nie jest tak że ja nic do niego nie czuje, tego nie mogę powiedzieć, ale wiem, że nigdy nie pokocham go tak jak on mnie i jemu też to powiedziałam, jak przyjechał do mnie aby porozmawiać, bo stwierdziłam, że jeśli nie będę owijać w bawełne, powiem szczerze bez robienia nadziei to on szybciej się po tym wszystkim otrząśnie... Wiem, że będąc z nim to jego bym krzywdziła.... Choć nie ukrywam czasem potwornie boli to, bo w innych okolicznościach mogłoby to się skończyć zupełnie inaczej... Widocznie tak miało być.... I mam prośbę taką abym mogła tu napisać coś czasami jeśli będzie mi gorzej i prosiłabym o jakieś słowa wsparcia... Pewnie wiekszość osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy jak bardzo to pomaga

16

Odp: Problem w związku

Alez mylisz sie, wiekszosc z nas pisze tu wlasnie w celu otrzymania wsparcia. Niektorzy dla wygadania sie, inni ale poparcia swoich tez.

Pisz tyle ile potrzebujesz. Po to jest to forum by sobie pomagac, wspierac itd.
Poza tym uwazam, ze postapilas slusznie. Wyobraz sobie, ze bylby niedlugo slub, dziecko, moze dwoje z czasem a Ty w tym wszystkim. I co wtedy?
Lepiej napisac taki temat teraz niz za kilka lat zalowac i pisac na forum, ze zrobilas zle kilka lat temu.

Powiem tez inaczej-co ma byc to bedzie. Nos do gory smile

Powodzenia.

17

Odp: Problem w związku
yoghurt007 napisał/a:
kawaoporanku85 napisał/a:

straciłam bardzo dużo energii na naprawianie chyba nienaprawialnego..

Źle do tego podchodzisz. Może i te twoje dwa lata były wyczerpujące, ale dzięki swoim staraniom wiesz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś. Ten czas pozwolił ci również dojrzeć emocjonalnie do pewnych decyzji. Gdyby nie ten wysiłek, to teraz pewnie zastanawiałabyś się, czy nie mogłaś zrobić czegoś więcej, czy nie dało się jednak tego uratować. A tak, to przynajmniej to wiesz.

To że tak to ujęłam nie znaczy że nie myslę właśnie w ten sposób o moim wysiłku. Ujmując to tymi słowami, miałam na mysli efekt=brak zamierzonego efektu.

18

Odp: Problem w związku

Myślę, że dla każdego jest to jasne. Walczyłaś o związek, bo miałaś nadzieje, że uda Ci się. I pomimo iż straciłaś dużo czasu i wysiłku na tą nadzieje  a pewnie też nerwów to wiesz, że zrobiłaś wszystko i to nie dało rezultatu. Czas leci nieubłaganie te lata już nie wrócą, ale nie masz czego żałować widocznie potrzebowałaś tyle czasu aby dojrzeć do tego a wcześniej byłaś na to zwyczajnie nie gotowa;)

Ja doszłam do wniosku, że z naszego życia trzeba czerpać pełnymi garściami i nawet jeśli coś nie wychodzi, to życie podpowiada nam to co jest dla nas najlepsze i rozwiązania i co najważniejsze nic nie dzieje się bez przyczyny;) Ja to co się wydarzyło u mnie teraz widzę w ten sposób, że widocznie nie jestem jeszcze na to gotowa. Los podpowiedział mi to co od dawna czułam podświadomie, że zawsze byłam poukładana i odpowiedzialna, a teraz czas na trochę rozrywki, zabawy, beztroski oczywiście w rozsądnej dawce, bo kiedyś mogłabym żałować, że nigdy nie zasmakowałam prawdziwej młodości a w wieku 40-50 lat to już komplikuje życie całkowicie i cierpi zazwyczaj na tym cała rodzina. Dlatego już nie żałuję, mam nadzieję też, że nie będę musiała długo czekać na prawdziwą miłość aby zbudować ją i planować świadomą przyszłość.

19

Odp: Problem w związku

witam moja chistorja jest strasznie duga i skomplikowana mam 4 dzieci mam 31 lat i kazdy zwiazek załozony zamyka mi sie na 4 latach to chyba pech jakis!muj pierwszy zwiazek mam z niego 3 dzieci ale był toksyczny byłam bita gwałcona i traktowana jak szmata udało mi sie uciec z tego koszmaru , poznałam faceta młodszego od siebie majac 24 lata a on tylko 21 nie dawałam sobie szans ze cos wyjdzie z tego bo przeciesz jak to mozliwe ? kto wezmie sobie  na kark 3 dzieci i dotego taki młody! myliłam sie zakochalismy sie  w sobie ,na uczyłam sie odnowa ufac  zyc  poprostu odnowa narodziłam sie lecz jego rodzice nie tolerowali dzieci mowili ze moge byc kolezankom jego i niestety zostawił mnie  po 4 latach. i znowu zostałam sama nie chciałam juz nikogo nie chciałam ranic dzieci lecz dzieciom i mi bylo cieszko . znow singielka  w 2008 latem sasiadka wyrwała mnie na dyskoteke nie bardzo chciałam pujsc bo poco , ale zgodziłam sie . na dyskotece ona sie bawiła ja siedziałam w koncie i nie bardzo miałam ochote na zabawe ale podeszedł domnie ten jedyny światła zgasły świat sie zatrzymał spojzałam na niego i amor strzelił mi w serce to była miłosc od pierwszego spojzenia moja miłosc ta jedyna prawdziwa  wyszliśmy z dyskoteki poszlismy na zewnacz duzo rozmawialismy duzo wspulnego mielismy jego zostawiła dziewczyna mnie chłopak . po prosił o nomer telefonu ale nie mielismy jak zapisac jemu ukradli telefon na dyskotece ja nie wziołam:) wiec odpowiedziałam mu widac pisane bys my sie nie spodkali.. nato on chwila momet nie nie kochana to nie ta bajka skoczył po kartke i dugopis do dja  podałam zapisał i juz z samego rana poprosił o spodkanie:) no i sie zaczoła nasza piekna ale krutka chistoria . bylismy szczesliwi on chciał dziecko ja tez no i po 3 tygodniach zaszłam w ciązy  byłam szczesliwa ze wrszcie bede miec upragniona rodzine tego czego nigdy nie miałam, poznałam rodzicow jego polubieli mnie i dzieci wkazdym razie tak mi sie wydawało, dbali o mnie o ciaze i dzieci do mometu az sie nie urodziła im wnuczka potem pokazali jacy naprawde sa  zresztą on tez pokazał jaki jest . znikał na noce nie pracował uczymywałam go z marnych alimetow nawet w ciazy udezył mnie wybaczyłam mu zbyt bardzo go kochałam obiecał ze to sie nie powtuzy ze to wina ze nie pracuje ze utrzymuje go ale to tylko puste słowa w kture wiezyłam  kucilismy sie on wyprowadzał sie potem wracał i tak sie ciongło . nawet złapałam go jak macał inne kobiety to było straszne płakałam nie ras łapałam go na esemesach z innymi dziewczynami mowiłam o tym jego mamie on sie wykrecał ze jestem zazdrosna chorobliwie moze i tak ale wie co widziałam , jego rodzina uznała mnie za warjatke ! mimo tego dale j byłam z nim bo miałam coreczke z nim niechciałam by wychowywała sie bez ojca tak jak 3 moich starszych dzieci , ale ile mozna patrzec jak traktuje mnie i dzieci nie nawidził starszej mojej corki  ciongle miał jakies ale doniej wyzywał ja , to tylko dziecko . w grudniu 2011 przypadkiem siedziałam na kamerce na stronce gdzie kobiety i meszczyzni sie rozbieraja siedziałam i gadałam z kolezankom mozna było dołonczyc sie i pisac i poznałam tam duzo znajomych mniej wiecej fajnego {kolege} piszemy do tej pory,jest przyjacielem kturemu moge sie zwiezyc . moj facet uznał ze to zdrada poniewsz jak mozna pisac z facetem opcym i zwiezac sie ale on sam zemną nigdy nie rozmawiał zawsze siedział na kompie na tych swoich chorych gierkach poterafił wstac i usiasc i siedziec cały dzien grajac , do pracy nieszedł bo poco ja mu dawałam jesc palic potrafił wyczyscic mi konto nie myslec ze nie bedą dzieci co miały jesc wszystko było na mojej glowie nikt mi nigdy nie pomagał zawsze dawałam sobie rade gdy prubowałam pozyczyc pieniadze od jego rodzicow słyszałam odpowiec nie dzwoncie bo nie mamy ! ojciec emerytowany gornik i nie ma dla syna a dla corki zawsze miał nigdy nie chciałam wiele zawsze to były kwoty około 70 zł ale coz ten co ma nigdy ci nieda ale ci co biedy doznali i nie maja zawsze pomoga . najsmieszniejsze jest ze jak hodziło o wypicie to zawsze  rospijali syna synus zawsze mogł wypic z rodzicami poco poprosic na chlep jak mozna sie napic i zapomniec ze dzieci sa głodne. dzienki bogu był jeszcze moj przyjaciel wstyd bylo poprosic ale poprosiłam go o kase i pozyczył bez zadnego ale i od tamtego dnia wiem ze moge liczyc na niego  lecz w padła w sidła on sie zakochał to juz nie jest zabawne . moj zwiazek wiem ze jest toksyczny patologiczny ale potym co mi powiedział ze co usłyszałam załamałam sie usłyszałam duzo nie miłych słow i ze wstydził sie wychodzic zemną w padłam w szał spakowałam go i wyzuciłam za dzwi , to wszystko w nerwach  załuje strasznie bo wiem ze mimo tego on mnie kocha ja jego cierpie strasznie płacze nocami ale wydaje mi sie ze to jedyne wyjscie by odpoczac psychicznie i dzieci tez.                                                                                                                                          prosze napiszcie doradzcie mi ... przepraszam za błedy lecz jestem dyslektykiem.

20

Odp: Problem w związku
zunia napisał/a:

witam moja chistorja jest strasznie duga i skomplikowana mam 4 dzieci mam 31 lat i kazdy zwiazek załozony zamyka mi sie na 4 latach to chyba pech jakis!muj pierwszy zwiazek mam z niego 3 dzieci ale był toksyczny byłam bita gwałcona i traktowana jak szmata udało mi sie uciec z tego koszmaru , poznałam faceta młodszego od siebie majac 24 lata a on tylko 21 nie dawałam sobie szans ze cos wyjdzie z tego bo przeciesz jak to mozliwe ? kto wezmie sobie  na kark 3 dzieci i dotego taki młody! myliłam sie zakochalismy sie  w sobie ,na uczyłam sie odnowa ufac  zyc  poprostu odnowa narodziłam sie lecz jego rodzice nie tolerowali dzieci mowili ze moge byc kolezankom jego i niestety zostawił mnie  po 4 latach. i znowu zostałam sama nie chciałam juz nikogo nie chciałam ranic dzieci lecz dzieciom i mi bylo cieszko . znow singielka  w 2008 latem sasiadka wyrwała mnie na dyskoteke nie bardzo chciałam pujsc bo poco , ale zgodziłam sie . na dyskotece ona sie bawiła ja siedziałam w koncie i nie bardzo miałam ochote na zabawe ale podeszedł domnie ten jedyny światła zgasły świat sie zatrzymał spojzałam na niego i amor strzelił mi w serce to była miłosc od pierwszego spojzenia moja miłosc ta jedyna prawdziwa  wyszliśmy z dyskoteki poszlismy na zewnacz duzo rozmawialismy duzo wspulnego mielismy jego zostawiła dziewczyna mnie chłopak . po prosił o nomer telefonu ale nie mielismy jak zapisac jemu ukradli telefon na dyskotece ja nie wziołam:) wiec odpowiedziałam mu widac pisane bys my sie nie spodkali.. nato on chwila momet nie nie kochana to nie ta bajka skoczył po kartke i dugopis do dja  podałam zapisał i juz z samego rana poprosił o spodkanie:) no i sie zaczoła nasza piekna ale krutka chistoria . bylismy szczesliwi on chciał dziecko ja tez no i po 3 tygodniach zaszłam w ciązy  byłam szczesliwa ze wrszcie bede miec upragniona rodzine tego czego nigdy nie miałam, poznałam rodzicow jego polubieli mnie i dzieci wkazdym razie tak mi sie wydawało, dbali o mnie o ciaze i dzieci do mometu az sie nie urodziła im wnuczka potem pokazali jacy naprawde sa  zresztą on tez pokazał jaki jest . znikał na noce nie pracował uczymywałam go z marnych alimetow nawet w ciazy udezył mnie wybaczyłam mu zbyt bardzo go kochałam obiecał ze to sie nie powtuzy ze to wina ze nie pracuje ze utrzymuje go ale to tylko puste słowa w kture wiezyłam  kucilismy sie on wyprowadzał sie potem wracał i tak sie ciongło . nawet złapałam go jak macał inne kobiety to było straszne płakałam nie ras łapałam go na esemesach z innymi dziewczynami mowiłam o tym jego mamie on sie wykrecał ze jestem zazdrosna chorobliwie moze i tak ale wie co widziałam , jego rodzina uznała mnie za warjatke ! mimo tego dale j byłam z nim bo miałam coreczke z nim niechciałam by wychowywała sie bez ojca tak jak 3 moich starszych dzieci , ale ile mozna patrzec jak traktuje mnie i dzieci nie nawidził starszej mojej corki  ciongle miał jakies ale doniej wyzywał ja , to tylko dziecko . w grudniu 2011 przypadkiem siedziałam na kamerce na stronce gdzie kobiety i meszczyzni sie rozbieraja siedziałam i gadałam z kolezankom mozna było dołonczyc sie i pisac i poznałam tam duzo znajomych mniej wiecej fajnego {kolege} piszemy do tej pory,jest przyjacielem kturemu moge sie zwiezyc . moj facet uznał ze to zdrada poniewsz jak mozna pisac z facetem opcym i zwiezac sie ale on sam zemną nigdy nie rozmawiał zawsze siedział na kompie na tych swoich chorych gierkach poterafił wstac i usiasc i siedziec cały dzien grajac , do pracy nieszedł bo poco ja mu dawałam jesc palic potrafił wyczyscic mi konto nie myslec ze nie bedą dzieci co miały jesc wszystko było na mojej glowie nikt mi nigdy nie pomagał zawsze dawałam sobie rade gdy prubowałam pozyczyc pieniadze od jego rodzicow słyszałam odpowiec nie dzwoncie bo nie mamy ! ojciec emerytowany gornik i nie ma dla syna a dla corki zawsze miał nigdy nie chciałam wiele zawsze to były kwoty około 70 zł ale coz ten co ma nigdy ci nieda ale ci co biedy doznali i nie maja zawsze pomoga . najsmieszniejsze jest ze jak hodziło o wypicie to zawsze  rospijali syna synus zawsze mogł wypic z rodzicami poco poprosic na chlep jak mozna sie napic i zapomniec ze dzieci sa głodne. dzienki bogu był jeszcze moj przyjaciel wstyd bylo poprosic ale poprosiłam go o kase i pozyczył bez zadnego ale i od tamtego dnia wiem ze moge liczyc na niego  lecz w padła w sidła on sie zakochał to juz nie jest zabawne . moj zwiazek wiem ze jest toksyczny patologiczny ale potym co mi powiedział ze co usłyszałam załamałam sie usłyszałam duzo nie miłych słow i ze wstydził sie wychodzic zemną w padłam w szał spakowałam go i wyzuciłam za dzwi , to wszystko w nerwach  załuje strasznie bo wiem ze mimo tego on mnie kocha ja jego cierpie strasznie płacze nocami ale wydaje mi sie ze to jedyne wyjscie by odpoczac psychicznie i dzieci tez.                                                                                                                                          prosze napiszcie doradzcie mi ... przepraszam za błedy lecz jestem dyslektykiem.

21

Odp: Problem w związku

Z tego co mi wiadomo to w regulaminie jest, że nie podczepia się pod kogoś wątek i nie zmienia tematu dyskusji. Więc powinnaś raczej założyć swój temat. Twojego opisu sytuacji jakoś nie bardzo mogę zrozumieć, bardzo to chaotyczne...

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026