netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

34 odpowiedzi5 592 wyświetleniazałożony przez poranna, 02.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Przyszedł pewnego dnia do domu i opowiadając co przydarzyło się mu w ciągu dnia, stwierdził, że (między innymi) poznał fajną Panią Prawniczkę, która będzie mu robiła audyt w firmie...puściłam mimo uszu, wiele takich rzeczy, wiele klientek, wiele spraw, przyzwyczaiłam się. Nie zdziwiłam się nawet gdy zaczęła do niego dzwonić o dziwnych porach, np. o 21, niby chodziło o pracę. Przecież ON pracuje cały czas. Ma firmę. Nie zdziwiłam się (o głupia!) jak dostawał od niej smsy o 23, nie pytałam o treść, ufałam bezgranicznie.
Robiła audyt całości, więc jeździli po wszystkich lokalizacjach, on był nią coraz bardziej zachwycony, że ma TAKĄ wiedzę, że ma TAKIE kontakty. W jego urodziny, ja zachrzaniałam z zakupami, tortem i obiadem a on "audytował" z Panią jakieś odległe miejsce, przyjechał tak późno, że zjadł ten cholerny obiad pięć razy odgrzewany, pozachwycał się, że pomogła mu w trudnej sytuacji i że "wprost z ust mu słowa wyjmowała" jakie to niesamowite!
Stał się nieobecny, zimny (że niby to dużo pracy), wracał, znikał w komputerze. Coś mnie tknęło. Zaczęłam szukać. Gdy weszłam na jego firmowego emaila, świat usunął mi się z pod nóg...przysięgam, że tak właśnie się poczułam czytając jego maile do niej i odwrotnie....
Romantyczny, czuły, ciekawy jej, ona pisząca, że jeżeli to nikomu krzywdy nie robi, niech trwa....

Potem, że kocha...., nie wytrzymałam, powiedziałam mu, że wiem o wszystkim. Zarzekał się, że to wygłup, że ona mu była potrzebna do sfinalizowania transakcji, że to się nie liczy i takie tam, pewnie zwykłe teksty każdego faceta, który został złapany. Dałam się nabrać. Uwierzyłam, że to skończył, dałam "ostatnią" szansę. To był początek tego roku.
Nawet nie jestem w stanie opisać tutaj tego co przeżyłam. Mamy malutkie dziecko, (8 miesięcy), siedzę z nim w domu, nie pracuję, bo nie mam go z kim zostawić. Zresztą tak zakładaliśmy na początku.

Jednak coś cały czas mi się nie zgadzało. Brakowało mi tego "czegoś", tego co sprawia, że człowiek wie, że jest kochany, tej iskry potrzebnej w związku dwojga ludzi... Moje pytania zbywał, późno wracał, kładł się spać, rano wstawał, komputer i do pracy.
Rozmawiał ze mną o tym co zaszło bardzo rzeczowo, nie unikał tematu, był, że tak powiem poprawny. Jednak ciągle było mi brak tego czegoś... W pewną niedzielę z desperacji zaproponowałam mu separację, powiedziałam, że nie ma w nim żadnych uczuć do mnie, ja tego nie czuję, jeżeli już nie kocha, niech powie. Przecież to się wydarza, ludzie przestają się kochać, powiedziałam mu, że
jest mi źle po prostu, że tamto, że brak emocji. Ja też mam prawo ułożyć sobie życie szczęśliwie.
Zaklinał się, że kocha i takie tam to samo co zwykle, że chce być ze mną.
Wiem, że to ohydne (czuję się kompletnie usprawiedliwiona smile), pogrzebałam mu w mailu. Od TAMTEJ pory telefon zawsze leżał na wierzchu, maile mogłam przeglądać  - wszystkie pozory świetnie potrafił zachować. O godzinie 20:30 znalazłam trop. Otworzył sobie innego maila (przecież to jest powszechnie dostępne) i tam z czułością dalej korespondowali.
O wszystkim, o tym, że pada śnieg, o tym, że "pełna synchronizacja telefonów i emaili" żebym czasem na nic nie wpadła...o tym, że on kocha ją a ona jego, o tym, że teraz mogli widzieć się na godzinkę dziennie ale mają nadzieję na więcej...
Jezus Maria! tak jakby byli razem od wieków, bardzo zakochani...

Wywaliłam go z domu, wraca jak kiepski żart. Długo rozmawialiśmy, bo zagroziłam rozwodem. Wiem, że długo przedtem mieliśmy problemy (kryzys w związku, dwa światy - on praca ja dziecko), wiem, że w pewnych rzeczach zawiniłam. Wiem.
On walczy. Nie chce rozstania, nie chce rozwodu. Powiedział, że ciągnął to, bo "bał się", że między nami się nie zmieni, że ona dała mu "ładnie zapakowany" batonik, na który poleciał czyli czułość, zainteresowanie, podziw. W domu miał tylko złość i wściekłość z mojej strony, że nic nie robi. Podobno wie, że zawalił, że powinien ze mną rozmawiać. Mówi, że zależy mu na mnie i na dziecku, że wie co może stracić. Jej wysłał maila, że to koniec. Ona od dwóch miesięcy jest za granicą (ze swoim facetem i dzieckiem - szuja)
Stąd te maile, i tylko maile. Podobno.
Nie ufam mu, w nic nie wierzę, zawalił mi się świat. Podobno z nią nie spał. Wszystko tylko podobno, bo raz uwierzyłam a on mnie okłamał. NIe wiem co mam robić, w którą stronę iść...Codziennie jak otwieram oczy rano - mówię sobie - witaj koszmarze kolejnego dnia mojego życia....

2

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

To, co opisałaś...
To smutne. Muszę to przeczytać jeszcze raz i jeszcze raz, by pozbierać wszystkie słowa w myślach, które tworzą chaos teraz...
Ale i tak już wiem jak odpowiedzieć: tak, to już zdrada.

3

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Wszystko zaczyna się od głowy

ZAUROCZENIE bo o jakiej tu miłości mówimy ?

zapewne gdyby jej i jego życie było mniej skomplikowane mówię tutaj o dzieciach

jej facecie itd poszliby dalej.

Ciekaw jestem co by się stało jakbyś nic nie mówiła ? Chłop się przestraszył

przestało być wszystko różowe.Sprawa się skomplikowała.A nikt tego nie lubi.

4

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

zdrada emocjonalna/

5

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Smutne to co piszesz, ale życiowe niestety. Wiesz, myślę, że dobrze wyczuł, że skoro dałaś szansę to dasz i kolejną, więc nawet jak się znów dowiesz to jakoś z czasem sytuacja się uspokoi. Tak to już jest z tymi zdradami (czyta się o tym wszędzie), że jak zrobi ktoś raz, zrobi i drugi. Nie chcę Cię dołować, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że skoro pisali do siebie tak czułe e-maile, to poprzestali tylko na nich, tym bardziej, że pracowali razem, więc sposobności do kontaktu były pewnie. Wiesz musisz sama zdecydować co dalej, są kobiety, które dają miliony szans i tak sobie żyją i żyją. Mówią, że jak coś się dzieje w związku, to zawsze winne są dwie strony, ok, jestem w stanie się z tym zgodzić, tylko proszę Cię, nie obwiniaj teraz siebie, kiedy i tak jesteś w rozsypce. Piszesz, że on Ci zarzuca w domu Twoją złość i wściekłość i to niby dlatego to zrobił....fajne wytłumaczenie, tylko trochę winy nie współmierne....Pozdrawiam i napisz jak się sprawy mają.

6

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Między zauroczeniem a zdradą jest cienka linia.....czy ją przekroczył?...trudno powiedzieć i tak na prawdę to chyba nigdy się nie dowiesz,bo straciłaś zaufanie.
Brak zaufania to szereg wątpliwości i zawsze jakieś niedomówienie.
Tak czy inaczej "gdzieś" się pogubiłaś w tym wszystkim.
Odnalezienie tej właściwej drogi będzie od Ciebie wymagać długich godzin "walki ze sobą".
Musisz najpierw podjąć decyzję czy "gdzieś tam w środku" jest jeszcze miejsce na odnalezienie mimo wszystko zaufania do męża i ratowanie waszego związku.
Napisałaś,że w pewnym sensie swoim zachowaniem spowodowałaś "schłodzenie" waszych kontaktów
......i tu prawdopodobnie zabrakło rozmów między wami a ona "wstrzeliła się" jako ta dobra dusza.Powoli postaraj się "budzić bez koszmarnych myśli na każdy dzień"......i zapomnij o "podobno".
Jesteś bardzo mądrą kobietą i na pewno dasz rade to wszystko ułożyć tak,żeby kolory dnia codziennego mogły sprawiac Ci przyjemność.:):):)

7

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Nie wiem, nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy...
Muszę działać rozważnie. Mamy malutkie dziecko. Wrzuciłam siebie w rodzaj "kwarantanny". Życie normalne to jedno, to co zrobił, wyjęte, wybebeszone gdzieś z boku mojej głowy. Zaczęłam walczyć o siebie, założyłam firmę, jednak jak to w życiu, zanim zacznę zarabiać trochę potrwa. To się teraz liczy. Nade wszystko uniezależnić się finansowo. Każdy inny krok powodowałby teraz zbędne perturbacje dla dziecka, obciążanie innych, jeszcze większe kłopoty.

Założyłam, że będzie to jeszcze ciągnął. Ona przecież wróciła z zagranicy, nie sądzę, że wystarczy jej pożegnalny email. Na 100% spotkają się. Na 100% ona się uśmiechnie, on ulegnie, jeszcze tylko troszkę, jeszcze tylko chwilę, jeszcze tylko parę maili...

Cóż jego wybór, już teraz wie co straci. Rozmawialiśmy znów wczoraj, okazało się, że on nie myślał kompletnie o konsekwencjach, nie zastanawiał się nad tym co robi i co się stanie jak się dowiem. K....a, nie myślał!
Zapytałam wobec tego o czym myślał, jak perfidnie układali sobie ciąg dalszy czyli nowy email, synchronizację telefonów...Zapytałam czy ma świadomość tego jak podle wykorzystał mnie i moje uczucia, ja mu zawierzyłam a on ustalił, że będą pisali na nowego maila i ona nie przyśle smsa po 18... Aż mnie telepie jak to piszę.

Ona jest starsza od J o 10 lat! Jej facet jest z kolei starszy od niej dość dużo, dla niej to na pewno atrakcja zachwyt młodego mężczyzny, nowa krew, świeżość...poza tym, tak jak już pisałam połączyła ich praca. Ona stała się dla J guru. Mam wrażenie, że zaplątał się jeszcze w to -w pewnym momencie zaczął poruszać się w biznesie po nieznanym terenie - ona wszystko wiedziała, jak zrobić, co napisać, co powiedzieć. Doszło do tego, że zaczęła uczestniczyć we wszystkich jego większych projektach biznesowych!
Sprawdzała mu każdą umowę (wiem to, widziałam jak przechodziły maile do jej wiadomości, okraszone odpowiednim kłamstwem dla mnie), radziła mu jak postąpić. Manipulowała - sprzedała mu np wiadomość, że ktoś chce go wyrolować z tej najważniejszej transakcji -sugerując, że naraża się mówiąc mu to... a on naiwny uwierzył. W końcu zauważył sam, że ona za bardzo interesuje się tym co on robi, jakby szukała zaczepienia, pomysłu na życie a on je ma. Przestał jej mówić o niektórych rzeczach, teraz przekonuje mnie: "o tym nie wie, o tym też!"
Widzę go teraz zupełnie od innej strony. Był dla mnie wszystkim, był naj... a okazuje się, że jest niedojrzałym chłopcem, który wolał pójść na łatwiznę i "zrobić sobie dobrze" niż walczyć o to co miał w domu, chłopcem, który nie dojrzał do rodziny, do dziecka, do robienia takich interesów jakie zaczął robić. Przecież on ma 30 lat na litość boską!!!
Chłopcem, który jest tak bezmyślny, że nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji i wagi własnych kłamstw...
O Boże, czas chyba dla niego aby nauczył się, że za wszystko ponosi się konsekwencje.

Dziękuję za to forum. Ratuje mnie to pisanie. Pozwala układać myśli. Pozwala zrozumieć co się stało.
Na dzień dzisiejszy wiem jedno. Liczę się tylko ja i synek. Muszę się wzmocnić, muszę stać się niezależna nade wszystko. Siłę mam, żeby tylko starczyło cierpliwości.
Czy go kocham? Kocham. Jeszcze. Z dnia na dzień jednak, z minuty na minutę, z każdym uświadomieniem sobie tego co się stało na prawdę - mam do niego coraz mniej szacunku. Jakby nie było między nami  - poddał się, postawił mnie i dziecko na szali potrzeby własnego zadowolenia. Nie walczył, nie rozmawiał ze mną. Nie chciał tego. Poszedł do niej. To nie tak miało być. Mi też było bardzo źle.
Nie miałam z kim rozmawiać, nie było go. Miałam siedzieć i nic nie mówić, przecież to on pracuje i nas utrzymuje. Miałam po prostu być jak roślina. Jednak ja nie poszukałam sobie odskoczni emocjonalnej w innym mężczyźnie. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. On tak.
No nic. Trzeba to sobie poukładać. Powoli, rozważnie. Boże, daj mi siłę!

8

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

poranna - ostatnia rzecza, ktora powinnas teraz zrobic, jest usprawiedliwianie meza. Jeszcze gdyby wszystko zatrzymalo sie na pierwszym etapie z mailami, to ok. Facet sie zagubil, wpadl jak sliwka w kompot, zauroczyl, ale powinien wtedy definitywnie to zerwac i ostro pracowac nad tym, aby odbudowac to, co zepsul. Nie zrobil tego. Widzisz teraz, ile znacza jego zapewnienia, ze kocha - NIC.

9

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Problem tkwi w tym że on się zauroczył i nie może z tym skończyć, bo przebaczasz i przebaczasz..., ciągle mają ze sobą jakiś kontakt, pogubił się i o niej myśli non top. Musisz mu postawić ultimatum i zagrozić rozwodem ale tak na poważnie. Może się otrząśnie, może..... Musi w końcu wybrać albo ona albo nadal rodzina którą jeszcze ma. Nie chce tracić rodziny ale ktoś mu w głowie zamieszał, a nawet jeśli nie doszło do zdrady fizycznej- to pisanie korespondencji też jest zdradą- tego typu pisanie jak on pisze. Musisz się usamodzielnić finansowo bo nie wiadomo jak to się skończy.

10

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Gratuluję wielkiego rozsądku.....niewielu kobietom w takiej sytuacji udaje się go zachować.:)
Co do dojrzałości Twojego męża...tak,masz absolutną rację....on nie dojrzał do roli jaką "trzeba odgrywać" zakładając rodzinę.
Coś podobnego miałam z moim mężem.....po pewnym, długim czasie zrozumiałam,że on założył rodzinę dla samego jej posiadania( bo tak wypada,bo inni znajomi juz ją mają...),ale wzięcie całkowitej odpowiedzialności za wszystko co było z nią związane przelatywało mu "bokiem".
Twój mąż posiada syndrom "osiołkowi w żłobie dano........" a poza tym dużo starsza partnerka potrafi doskonale manipulować "młodym ,niby zagubionym".....posiada już doświadczenie,które wielu facetom takim jak Twój mąż imponuje.
Ale on w swoim chorym umyśle nie bierze pod uwage tego,że Ty za kilka lat będziesz szczęśliwą młoda kobietą a ona zacznie wchodzić w wiek "przekwitania" i wszystkie związane z tym niedogodności.....i wtedy będzie dopiero jazda.:)
Faceci,którzy mają "niedojrzałość rodzinną" nigdy nie zwracają uwagi na problemy żony i dzieci.....wręcz mam wrażenie,że czują się pokrzywdzeni przez los,bo nie mogą "żyć swobodnie" i dlatego tak łatwo ulegają "aniołom?":(
Jeżeli on w dalszym ciągu na 100% nie potrafi przeciąć tego "węzła" i całkowicie zapomnieć o tej kobiecie to chyba jednak nie ma szansy na uratowanie waszego małżeństwa.Tak jak napisałaś ona wyśle jednego maila z kilkoma pytaniami...on jej odpowie...itd.itd.itd.
Była szansa na zerwanie tej znajomości,gdyby ona na bardzo długi czas została zagranicą.
Ale tak sie nie stało...więc musisz ten "szczegół" rozważyć w czasie najbliższej "burzy mózgu".
Trzymam kciuki za Twoje rozsądne decyzje.....głowa do góry.....dasz radę smile:):)

11

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

poranna jeśli Wam obojgu zalezy....to warto skorzystać z pomocy specjalisty.

12

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witaj Poranna.

Myślę, że zanim podejmiesz jakiekolwiek "długoterminowe" decyzje powinnaś (sorry za "powinnaś") się zastanowić czego się boisz najbardziej. Moze się bowiem zdarzyć tak, ze ich znajomość poszła dalej - nie musiała, dlatego niby taka "niewinna", ale mogła. I w oparciu o najczarniejsze dane - podejmować decyzje. Dokładnie tak jak to robisz, na spokojnie. Za co Cię bardzo podziwiam.

W przeciwnym wypadku bowiem, za każdym kolejnym razem kiedy odkryjesz jakiś istotny "detal", będziesz sobie musiała układać wszystko od nowa, być może pod presją czasu.

Tak jak Catwoman, myślę, ze terapia byłaby dobrym rozwiązaniem. Wiem, że są terapie przez Skypa - bez konieczności wychodzenia z domu, skoro masz malutkie dziecko.

Pozdrawiam i życzę dużo siły i szczęścia. Wyściskaj malucha. smile

13

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Dziękuję dor57 smile.
Nie wiem czy to rozsądek. Pewnie też, ale najwięcej w tym wszystkim jest chęci ratowania samej siebie. Nie chcę być "wiecznie wybaczającą żoną" tylko dla tego, że sama nie utrzymam siebie i dziecka. Nigdy nie sobie tego nie zafunduję. Wiem też, że na dzień dzisiejszy nie potrafię mu wybaczyć tego, że oszukiwał mnie z totalną premedytacją. Masz rację, że dla nich (pewnie nie dla wszystkich) rodzina jest do "posiadania", żona do posiadania statusu "żona" a całą resztę mają w poważaniu. Wszystko inne można kupić a jak jest źle, to zawsze napatoczy się jakaś biedna, opuszczona emocjonalnie przez męża czy partnera, która przygarnie, utuli, pocieszy. Najważniejsze to być dla kogoś Bogiem. Dla żony ciągle się nie da, przecież ona za dużo wymaga, egzekwuje, nie płonie z zachwytu jak on wraca z pracy tylko ma pretensje. Tak głupie i banalne, że pudła, że nie pomaga, że ciągle musi sama. I jak on ma to porównywać do choćby krótkich spotkanek, wpatrzonych z zachwytem oczu, dreszczyka emocji.

W mojej sytuacji nie rozumiem tylko jednego. Było jak było, wiem, znalazła się ona, manipulowała, manipuluje, nie istotne, uważam, że on też ma mózg i wolną wolę. Chciał w to wejść, ok, zrobił to. Znam go jak zły szeląg, wiem co mu imponuje, wiem co go zachwyciło w niej na początku - znajomość tego co robi (nota bene blisko związane z jego działalnością), szerokie jej kontakty. Wiem, że postanowił to wykorzystać, jest kontaktowy, szybko skraca dystans, wiem. To nigdy nie było problemem, bo wiedziałam, że się kochamy, jesteśmy blisko. Ja tylko nie zauważyłam tak na prawdę kiedy upłynął ten czas, że to tak było długo, kiedy oddaliliśmy się od siebie. Zaczęliśmy żyć osobno. Ona trafiła w tą pustkę. I nie chcę go usprawiedliwiać. Układam to sobie, żeby zrozumieć. Tylko dlaczego nie skończył tego w styczniu, kiedy po raz pierwszy to odkryłam?? Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Przecież wola zakończenia tego wyszła od niego. To on prosił o szansę. Pytany odpowiada, że 1. Nie wierzył, że między nami się poprawi (czyli słodka alternatywa - perfidne),
2. Chciał dokończyć kilka spraw a bał się, że ona mu to utrudni (wygodne i perfidne).
Twierdzi, że się bawił, był przekonany, że się pobawi i to zostawi a ja się nie dowiem. Więc dlaczego tego nie zakończył???

Nie chciał oddać zabaweczki przymuszony? Zauroczył się?? A ona?? Nią też się pobawił??
Jeżeli się zauroczył  - to szybko wyjdzie. Wiem kiedy kłamie, kwestia znalezienia nowego maila. Zbieram dowody. Większość maili zdołał usunąć jednak jeżeli będzie to ciągnął, popełni błąd jak każdy kłamca a ja to wykorzystam. Doprowadzę do rozwodu z orzeczeniem o winie. Jego winie. Na razie mam inny cel  - niezależność. Wyłazi ze mnie Dr Jekyll i Mr Hyde. Ja zraniona to jedno, walcząca o siebie to drugie. Nie wiem na co on teraz liczy z mojej strony, dba, adoruje, zajmuje się dzieckiem, inny człowiek! gdy go pytam jak to sobie wyobraża, mówi, że wie, że będzie ciężko ale on będzie czekał, bo kocha i wie jaką głupotę zrobił.
Nieważne. Jakkolwiek by to tłumaczyć, postawił na szali mnie i dziecko. Z premedytacją. Nie jestem w stanie tego pojąć i to boli najbardziej.

14

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
poranna napisał/a:

Dziękuję dor57 smile.
Nie wiem czy to rozsądek. Pewnie też, ale najwięcej w tym wszystkim jest chęci ratowania samej siebie. Nie chcę być "wiecznie wybaczającą żoną" tylko dla tego, że sama nie utrzymam siebie i dziecka. Nigdy nie sobie tego nie zafunduję. Wiem też, że na dzień dzisiejszy nie potrafię mu wybaczyć tego, że oszukiwał mnie z totalną premedytacją. Masz rację, że dla nich (pewnie nie dla wszystkich) rodzina jest do "posiadania", żona do posiadania statusu "żona" a całą resztę mają w poważaniu. Wszystko inne można kupić a jak jest źle, to zawsze napatoczy się jakaś biedna, opuszczona emocjonalnie przez męża czy partnera, która przygarnie, utuli, pocieszy. Najważniejsze to być dla kogoś Bogiem. Dla żony ciągle się nie da, przecież ona za dużo wymaga, egzekwuje, nie płonie z zachwytu jak on wraca z pracy tylko ma pretensje. Tak głupie i banalne, że pudła, że nie pomaga, że ciągle musi sama. I jak on ma to porównywać do choćby krótkich spotkanek, wpatrzonych z zachwytem oczu, dreszczyka emocji.

W mojej sytuacji nie rozumiem tylko jednego. Było jak było, wiem, znalazła się ona, manipulowała, manipuluje, nie istotne, uważam, że on też ma mózg i wolną wolę. Chciał w to wejść, ok, zrobił to. Znam go jak zły szeląg, wiem co mu imponuje, wiem co go zachwyciło w niej na początku - znajomość tego co robi (nota bene blisko związane z jego działalnością), szerokie jej kontakty. Wiem, że postanowił to wykorzystać, jest kontaktowy, szybko skraca dystans, wiem. To nigdy nie było problemem, bo wiedziałam, że się kochamy, jesteśmy blisko. Ja tylko nie zauważyłam tak na prawdę kiedy upłynął ten czas, że to tak było długo, kiedy oddaliliśmy się od siebie. Zaczęliśmy żyć osobno. Ona trafiła w tą pustkę. I nie chcę go usprawiedliwiać. Układam to sobie, żeby zrozumieć. Tylko dlaczego nie skończył tego w styczniu, kiedy po raz pierwszy to odkryłam?? Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Przecież wola zakończenia tego wyszła od niego. To on prosił o szansę. Pytany odpowiada, że 1. Nie wierzył, że między nami się poprawi (czyli słodka alternatywa - perfidne),
2. Chciał dokończyć kilka spraw a bał się, że ona mu to utrudni (wygodne i perfidne).
Twierdzi, że się bawił, był przekonany, że się pobawi i to zostawi a ja się nie dowiem. Więc dlaczego tego nie zakończył???

Nie chciał oddać zabaweczki przymuszony? Zauroczył się?? A ona?? Nią też się pobawił??
Jeżeli się zauroczył  - to szybko wyjdzie. Wiem kiedy kłamie, kwestia znalezienia nowego maila. Zbieram dowody. Większość maili zdołał usunąć jednak jeżeli będzie to ciągnął, popełni błąd jak każdy kłamca a ja to wykorzystam. Doprowadzę do rozwodu z orzeczeniem o winie. Jego winie. Na razie mam inny cel  - niezależność. Wyłazi ze mnie Dr Jekyll i Mr Hyde. Ja zraniona to jedno, walcząca o siebie to drugie. Nie wiem na co on teraz liczy z mojej strony, dba, adoruje, zajmuje się dzieckiem, inny człowiek! gdy go pytam jak to sobie wyobraża, mówi, że wie, że będzie ciężko ale on będzie czekał, bo kocha i wie jaką głupotę zrobił.
Nieważne. Jakkolwiek by to tłumaczyć, postawił na szali mnie i dziecko. Z premedytacją. Nie jestem w stanie tego pojąć i to boli najbardziej.

to jest tez to, czego ja nie mogłam zrozumieć. zapytałam - czy zdajesz sobie sprawę z tego, że twoja decyzja, by pociupciać panienkę była jedocześnie decyzją- tracę swoją żonę? czy ty rozumiesz, że twoja zdrada oznacza, że postawiłes na szali nasz związek i przewidziałeś konsekwencje, że się rozstaniemy.
czy nigdy nie pomyslałeś -a co jak sie ja dowiem? co będe czuła??

nie wiedział, nie pomyslał, nie zastanowił się

Poranna w moim przypadku kontakty zerwał definitywnie. pewnie, gdyby zaraz po wykryciu jego relacji znalazłabym jakis dodatkowy mail, esemes, to był się nawkurzała i postawiła ultimatum....

ale gdybym teraz, po ponad dwóch latach znalazła jakiegokolwiek esemesa, maila, informacje, poczułą się niepewnie - odeszłabym...
Już NIGDY, ani razu, pod żadnym pozorem nie przystapie do procesu odbudowywania związku po utrracie zaufania. bo takiego związku odbudowac się nie da. to, co mam dzisiaj to nowe relacje i nowy związek
i te nowe relacje i nowy związek nie sa oparte o moje poczucie przynależności, związania czy zalezności od drugiego człowieka.
to jest związek oparty o mnie, moje potrzeby moją siłę i moje fundamenty. mój mąz jest moim towarzyszem. a jak zachce mu się skręcić w inną stronę niz mnie - to droga wolna.

poranna trzeba dużo czasu, by wiedzieć, czego się chce. ja potrzebowałam na to ponad dwóch lat. więc się nie spiesz.
słuchaj siebie.

ale jesli twój mąz nie zrozumiał, o co chodzi między tobą a nim, jesli znajdziesz cokolwiek - zostaw go w diabły. bo nie jest wart, abys ty poswięcała mu swoją energię, uwagę i czaS. WTEDY POŚWIĘC GO SOBIE. bądż sobą i dla siebie.

15

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witaj Poranna    smile
Jesteś młodą osobą/mężatką, a tak szybko doświadczyłaś oziębłości w małżeństwie.
Twój mąż na szale życia rodzinnego położył z drugiej strony rozwój swojej kariery zawodowej. A że pomaga mu w tym kobieta, to przeważyło w tą drugą stronę (nawet wagowo).

Dobrze, że nie działasz w afekcie. Podchodzisz bardzo rozważnie do zdarzeń w jakich się znalazłaś. Tak jak postanowiłaś - najważniejsze, to zapewnić sobie i dziecku byt materialny - niezależność finansową od męża.

On gra i Ty też. Musisz okazać się lepszym reżyserem i aktorką.
Pytanie jak długo tak wytrzymasz? W tym napięciu, stresie, podejrzeniach.
Ale ważne, że służy to obranemu przez Ciebie celowi.

Pozdrawiam Cię serdecznie.  smile

16

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witajcie,

byłam wczoraj na rozmowie z osobą, z którą kiedyś, dawno temu współpracowałam, właściwie to ja miałam sklep a on był dostawcą towaru.
Dziś on znalazł się w sytuacji posiadania takiego sklepu jak ja wtedy (wybaczcie, że nie wdaję się w szczegóły) i za bardzo nie ma czasu aby zarządzać nim tak jak to być powinno. Zaproponował mi coś w rodzaju zarządzania - od razu przedstawiłam warunki, że ja mogę tylko kilka godzin dziennie, ale wiem doskonale co tam trzeba zrobić aby wzrosła sprzedaż. Mamy zdzwonić się po Świętach - ja z konkretnymi propozycjami, on z danymi o obrocie, itd, itp. Jeszcze tylko kwestia finansowa. Nie mam pomysłu, on proponuje prowizyjnie od wzrostu sprzedaży. Podpowiedzcie coś, ja chyba wyszłam trochę z wprawy nie tyle w negocjacjach co wiedzy na temat zarobków, prowizji, wysokości procentów.
Natomiast to mój pierwszy krok do usamodzielnienia. Może coś z tego wyjdzie. Swoją drogą fajny przypadek - facet przypomniał sobie o mnie akurat teraz smile.

Krok drugi - moja spółka - otworzyłyśmy z koleżanką małą produkcję (domową) - pomysł na to jak zarabiać siedząc w domu z dzieckiem.
Pomysł, który wymaga jeszcze trochę pracy - na razie robimy "prototypy", które zanim trafią na zdjęciach na stronę muszą być super dopracowane. To będzie sklep internetowy. Mam nadzieję, że pomysł rusz, bo jest dość nietypowy i czasem mam wrażenie, że to tylko moje pobożne życzenia, potem okaże się, że nikt tego w Polsce nie chce kupować.... no nic, okaże się.

Chwalę się tym wszystkim po to by utrwalać sobie takie pozytywy w głowie.
Wczoraj miałam zły i smutny wieczór, Julek płakał (idą mu zęby) ja z nim...ech.

17 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-04 08:17:19)

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

no ja ci nie doradze akurat, bo nie wiem, ale trzymam kciuki smile miłego dnia.

18

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
poranna napisał/a:

Witajcie,

byłam wczoraj na rozmowie z osobą, z którą kiedyś, dawno temu współpracowałam, właściwie to ja miałam sklep a on był dostawcą towaru.
Dziś on znalazł się w sytuacji posiadania takiego sklepu jak ja wtedy (wybaczcie, że nie wdaję się w szczegóły) i za bardzo nie ma czasu aby zarządzać nim tak jak to być powinno. Zaproponował mi coś w rodzaju zarządzania - od razu przedstawiłam warunki, że ja mogę tylko kilka godzin dziennie, ale wiem doskonale co tam trzeba zrobić aby wzrosła sprzedaż. Mamy zdzwonić się po Świętach - ja z konkretnymi propozycjami, on z danymi o obrocie, itd, itp. Jeszcze tylko kwestia finansowa. Nie mam pomysłu, on proponuje prowizyjnie od wzrostu sprzedaży. Podpowiedzcie coś, ja chyba wyszłam trochę z wprawy nie tyle w negocjacjach co wiedzy na temat zarobków, prowizji, wysokości procentów.

Jesli chodzi o Twoje zarobki to doradzam ustalenie pensji na zasadzie: podstawa + prowizja. Podstawa musi byc, bo za co zaplacisz rachunki w chudych miesiacach? A prowizja to taki motywator dla Ciebie zebys sie wiecej starala w pracy:) Absolutnie odradzam zarobki opierajace sie tylko i wylacznie na samej prowizji. No i im wyzsza podstawe sobie wynegocjujesz (do czego zachecam - wiesz, np. banki udzielajace kredytow chca potwierdzenie stalych zarobkow a nie takich uzaleznionych od sprzedazy), tym nizszy bedzie ten procent prowizji. Mniej wiecej zorientuj sie jakie sa obroty miesieczne w tym sklepie i jaki moglby byc Twoj udzial w tych obrotach. Jak to bedziesz znala to sie okreslisz czy starczy Ci jeden procent (przy duzych obrotach to i tak nie lada kwota) czy potrzebujesz wiecej.


A tak ogolnie to wielkie brawa za branie zycia w swoje rece:) Wyjdzie nie wyjdzie, ale wielu rzeczy po drodze sie nauczysz a ta nauka przyda Ci sie kiedys na bank!!!

Zebami malego sie nie stresuj, pare dni i minie. Taka kolej rzeczy, nie da sie obejsc,  ale potem bedziesz mu mogla schabowe na obiad dawac;)

19

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Proszę potrzebuję porady nie wiem co o tym myśleć.
Jestem mężatką z kilkunastoletnim stażem. Mymy dwójkę dzieci. Nastolatka i kilkulatka. Ostatnie lata to głównie dzieci i dom, wydaje mi się że oodaliliśmy się z mężem. Mój mąż dojeżdża do pracy pociągiem. Jakiś czas temu wspominał mi że poznał dziewczynę, bardzo fajną, na pozimie, oczytaną. Na początku puściłam to mimo, ale kiedy przez przypadek zobaczyłam kilka sms - ów od niej coś mi nie pasuje. Nie wiem czy powinnam się tym przejmować i denerwować, nie wiem co mam robić i jak się zachowywać. Niby nic, głupie sms - y typu co porabiasz, jak ci mija dzięń co słychać, a jeszcze codzienne spotkania w pociągu i umawianie się o której pojadą.
Dziewczyna jest 10 lat młodsza ode mnie, jest panną nie ma nikogo  wydaje się że on jest nią zafascynowany Denerwuje mnie to że on tak lubi z nią rozmawiać a womu siada przed komputerem Uważa że przesadzam i że to przecież nic takiego że to jest jego koleżanka, ale ja nie lubię kiedy oa do niego smsuje. Ostatnio nawet umówili się na wcześnijszy pociąg żeby przed pracą pojechac do banku po jakieś kolekcjonerskie monety, bo ONA też się tym interesuja , a ja przecież nie . Cała ta sytuacja przypomina mi sytuację Porannej nie widziałam jednak jego maili. Co o tym myśleć cz ona może być zagrożeniem dla mojego związku?

20

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
aniołka napisał/a:

...czy ona może być zagrożeniem dla mojego związku?

Krok po kroczku, od słowa do słowa - poznawanie się, odnajdywanie (często jednak "na siłę") wspólnych zainteresowań - zbliża te osoby. Wspólnie spędzany czas. Ani się obejrzą, a już będzie to zaawansowana znajomość...
Nie będę Cię uspokajać. Bądź bardzo czujna.
Tylko co to da?

21

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Dla mnie to zdrada. Ja też uwierzyłam gdy mówił ze to tylko smsy. A potem okazało się ze wszyscy wiedzieli tylko nie ja. Do teraz mi wmawia ze on mnie nigdy nie zdradził. Zrobisz jak zechcesz ja pomimo tego ze nie jesteśmy ze sobą już rok czuje się zraniona.kochałam go ponad wszystko ale jak widać to było dla niego za mało:-(trzymam jednak kciuki żeby Tobie się udało:-)

22

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
aniołka napisał/a:

Proszę potrzebuję porady nie wiem co o tym myśleć.
Jestem mężatką z kilkunastoletnim stażem. Mymy dwójkę dzieci. Nastolatka i kilkulatka. Ostatnie lata to głównie dzieci i dom, wydaje mi się że oodaliliśmy się z mężem. Mój mąż dojeżdża do pracy pociągiem. Jakiś czas temu wspominał mi że poznał dziewczynę, bardzo fajną, na pozimie, oczytaną. Na początku puściłam to mimo, ale kiedy przez przypadek zobaczyłam kilka sms - ów od niej coś mi nie pasuje. Nie wiem czy powinnam się tym przejmować i denerwować, nie wiem co mam robić i jak się zachowywać. Niby nic, głupie sms - y typu co porabiasz, jak ci mija dzięń co słychać, a jeszcze codzienne spotkania w pociągu i umawianie się o której pojadą.
Dziewczyna jest 10 lat młodsza ode mnie, jest panną nie ma nikogo  wydaje się że on jest nią zafascynowany Denerwuje mnie to że on tak lubi z nią rozmawiać a womu siada przed komputerem Uważa że przesadzam i że to przecież nic takiego że to jest jego koleżanka, ale ja nie lubię kiedy oa do niego smsuje. Ostatnio nawet umówili się na wcześnijszy pociąg żeby przed pracą pojechac do banku po jakieś kolekcjonerskie monety, bo ONA też się tym interesuja , a ja przecież nie . Cała ta sytuacja przypomina mi sytuację Porannej nie widziałam jednak jego maili. Co o tym myśleć cz ona może być zagrożeniem dla mojego związku?

Droga Aniołko,
ciężko cokolwiek doradzać, ciężko osądzać, każda sytuacja jest inna. Powiem Ci jak u mnie było. Tak jak pisałam zaczęło się od pracy, potem telefony i smsy. Bagatelizowanie z jego strony moich pytań o czym pisze i w ogóle dlaczego. Kiedyś wystrzelił mi z rozmową, że jestem nie tolerancyjna, bo on nie może mieć przeze mnie KOLEŻANEK, że tylko chodzę i szpieguję, że mnie z każdą zdradza. To było na samym początku jego romansu. Był nią zafascynowany, widywali się w pracy, potem pisali maile, smsowali. Tak bardzo ufałam, że nie sprawdzałam. Dopiero uświadomiła mnie teściowa, która sama mi zwróciła uwagę, że on za bardzo się nią ekscytuje.
Czasem jest tak, że nie chcemy pewnych rzeczy widzieć, nie wiem dlaczego nie dopuszczamy do świadomości, że coś jest nie tak.
Jeżeli to tylko koleżanka, niech Cię z nią zapozna, niech wpadnie do Was na kawę. Zobaczysz jak na to zareaguje. Powiedz mu też, że źle się z tym czujesz, że tak dużo czasu spędzają razem i dlatego chcesz ją poznać.
U mnie zmienił się też on sam. Stał się obcy, zimny jak lód, obojętny. W sposób, który tylko ja wiedziałam, że coś jest nie tak, bo ja go kochałam. Wracał do domu i siadał do komputera, wściekał się o głupoty. Nasze relacje się zmieniły. Sama najlepiej wiesz, czy coś jest nie tak czy nie.

23

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
aniołka napisał/a:

Proszę potrzebuję porady nie wiem co o tym myśleć.
Jestem mężatką z kilkunastoletnim stażem. Mymy dwójkę dzieci. Nastolatka i kilkulatka. Ostatnie lata to głównie dzieci i dom, wydaje mi się że oodaliliśmy się z mężem. Mój mąż dojeżdża do pracy pociągiem. Jakiś czas temu wspominał mi że poznał dziewczynę, bardzo fajną, na pozimie, oczytaną. Na początku puściłam to mimo, ale kiedy przez przypadek zobaczyłam kilka sms - ów od niej coś mi nie pasuje. Nie wiem czy powinnam się tym przejmować i denerwować, nie wiem co mam robić i jak się zachowywać. Niby nic, głupie sms - y typu co porabiasz, jak ci mija dzięń co słychać, a jeszcze codzienne spotkania w pociągu i umawianie się o której pojadą.
Dziewczyna jest 10 lat młodsza ode mnie, jest panną nie ma nikogo  wydaje się że on jest nią zafascynowany Denerwuje mnie to że on tak lubi z nią rozmawiać a womu siada przed komputerem Uważa że przesadzam i że to przecież nic takiego że to jest jego koleżanka, ale ja nie lubię kiedy oa do niego smsuje. Ostatnio nawet umówili się na wcześnijszy pociąg żeby przed pracą pojechac do banku po jakieś kolekcjonerskie monety, bo ONA też się tym interesuja , a ja przecież nie . Cała ta sytuacja przypomina mi sytuację Porannej nie widziałam jednak jego maili. Co o tym myśleć cz ona może być zagrożeniem dla mojego związku?

myslę z perpektywy kobiety zdradzonej. nie miałam takiej szansy jak ty, aby dowiedzieć się czegoś więcej, spodziewać się czegoś, bać się.
ty czujesz zagrożenie.
I masz do tego pełne prawo
i ja dzisiaj, z perpektywy moich doświadczeń, powiedziałabym mojemu męzowi, w podobnej sytuacji, jak twoja

czuje się zagrożona twoimi relacjami z koleżanką z pociągu. nie znam jej i nie wiem, jakie ma plany. I chcę powiedzieć ci, co dla mnie byłoby zdradą i na co się nigdy nie zgodzę. chcę, żebyś wiedział jakie są moje warunki zycia w związku. i możesz je przyjąć, albo i nie. Ale pod takimi warunkami jesteś gotowa w związku być:
1. nie zgadzam się na żadne relacje emocjonalne - żadne wyznania, zwierzenia, uczucia
nie zgadzam si,ę na żadne relacje fizyczne i intymne.
masz swój rozum, kjesteśmy rodziną, wierzę, że wiesz co robisz i nie obudzisz się za chwilę w podwójnym związku, kłamiący i oszukujący swoją rodzinę. Chcę, żebyś zdawał sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów. Ty jesteś samodzielnym, mądrym człowiekiem. Nie kontroluję cię i sam decydujesz o tym, co robisz i co zrobisz. I chce tylko, żebyś pamiętał i ROZUMIAł, że każde twoje działanie niesie okreslone konsekwencje.
jesli to co powiedziałam, nie ma wobec ciebie zastosowania i czujesz się urazony, że mówię o takich oczywistościach, to z radością cię przepraszam.
Ale z doświadczenia mojej koleżanki wiem, że czasami sprawy, które dla nas są oczywiste, nie są oczywiste dla drugiej strony.

24

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Myślę, że End_aluzja dała Ci Aniołko idealny przykład jak powinnaś z mężem o tym porozmawiać. Bo faceci nie mają wypobraźni. Być może pierwotne intencje sa jak najbardziej niewinne, ale potem coś zaczyna się dziać i spirala się nakręca. I w pewnym momencie może się okazać, że jest za późno!

25

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Dzięki End_Aluzja za Twoją mądrość.

26

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

End_aluzja ma rację. Dokładnie - przede wszystkim rozmowa, powiedz wprost o twoich obawach i powiedz wprost o konsekwencjach takich relacji, tak żeby sprawy nie zaszły za daleko i nie było za późno.

27 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-04-04 13:55:33)

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witaj PORANNA....

Kolejne brawa za Twoją zaradność.....doprawdy nie rozumiem Twojego męża,który mając tak rozsądną żonę "włazi" w związki (nie ważne jakie) z inną kobietą.
Co do pracy w sklepie......Ja jeszcze do niedawna pracowałam w salonie sukien ślubnych.Miałam określoną podstawę na cały etat chociaż formalnie byłam zatrudniona na 1/2 etatu (druga połowa była "wypłacana spod lady":)) a do tego dostawałam prowizję, inną od sprzedaży sukni ,inną od dodatków.
W sumie pensja wystarczała mi na "życie bez pożyczek":)....niestety kiedy 1,5 roku temu znacznie zmalał "ruch w interesie" to została mi tylko goła pensja i do tego wypłacana "na raty" a w perspektywie zmiany polegające na zmniejszeniu podstawy itp.
Zrezygnowałam,zmieniłam całkowicie branżę i tak jak i Ty próbuję dodatkowo internetowej sprzedaży woalek,które sama wykonuję.
Tak czy inaczej nie możesz podjąć pracy bez podpisania umowy.....potrzebne Ci będzie przecież ubezpieczenie zdrowotne i niestety również lata pracy do tej "nieszczęsnej" emerytury.

A to,ze ten facet,który Ci zaproponował pracę akurat "teraz" to nie przypadek smile ......pamiętaj,że wszystko ma swój sens i czas.Po prostu los Ci sprzyja (chociaż pewnie brzmi to dziwnie).:):):)

28

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
poranna napisał/a:

Dzięki End_Aluzja za Twoją mądrość.

poranna - to nie jest mądrość, to jest tylko doświadczenie.
ono mi pokazuje, czego żałuję, co zrobiłabym inaczej.
pewnie odwazniej pokazywałabym swoje uczucia i dałabyś sobie większą akceptację. uczucia nie są dobre, ani złe. One są, i mamy do nich prawo
ale mamy prawo wymnagać uczciwości
i ja na to stawiam

29

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witaj dor57,

Taak, mój mąż...
Zawsze byłam bardzo zaradna, miałam swój mały biznes, załamał się jednak jak wiele innych w 2008 gdy przyszedł kryzys. To mnie ścięło z nóg. Miałam mnóstwo problemów, długów itp. Mąż (wtedy jeszcze nie mąż) bardzo mi pomagał. Poszłam do pracy na etat, żeby się pozbierać i zaczęły się problemy. Ja zawsze podchodziłam do rzeczy ambitnie pt:"mnie się uda". Jednak czasami okazuje się, że nie warto. Tak było z pracą właśnie. Chciałam się wybić, chciałam pracować dobrze i być za to docenianą. Jednak jak to na etacie, ciężko, koledzy nie pomagają tylko utrudniają, ja po prowadzeniu własnej firmy miałam inne podejście, mnóstwo pomysłów itp, jednak okazało się  niedobre.
Chyba się mnie po prostu bali. Nieistotne, ważne, że po 1,5 roku mąż zaczął się wkurzać, że jeszcze tam siedzę, że mało zarabiam a haruję itp. Nie rozumiał tego, że górę wzięła ambicja "właśnie im pokażę". Poddałam się po 3 latach, znalazłam inną pracę, potem jeszcze jedną jednak wszędzie byłam nie na miejscu. Gdzieś tak czułam w środku. Nie rozumiałam też męża, który ciągle miał do mnie jakieś pretensje, że marnuję czas, powinnam robić coś innego, gdzie moja ambicja...nie rozumiał, że po zamknięciu firmy długo bałam się robić coś sama. Przerzuciłam ambicję właśnie na najlepszą pracę na etacie. Potem ciąża - siedziałam w domu, bo bardzo źle się czułam. Tu zaczęła się jazda - chciał żebym w tym czasie zaczęła coś rozkręcać, że skoro mam czas i siedzę w domu....no nic. To długa historia, w każdym razie tu zaczęły się nasze problemy. Rozjazd. Niezrozumienie itp. Dodam, że sytuację finansową mieliśmy dobrą. Tylko, że jak to w interesach raz jest dobrze a raz źle. I tego bał się on. Bał się, że jemu się powinie noga i będzie problem, bo ja nie będę w stanie nas utrzymać (kredyt mieszkaniowy, opłaty, życie, do tego doszło potem dziecko itp.) Truł, truł ale nie umiał się wyrazić. Ja odbierałam to wszystko jako jakiś totalny brak zrozumienia a on jako moje lenistwo. Druga sprawa, że kompletnie nie miałam pomysłu na siebie, nie byłam w stanie wpaść na to co mogę, co chcę robić. Teraz wiem, że za długo "pieściłam się ze sobą", za długo na nim polegałam. Gdybym ogarnęła się szybciej, teraz byłoby mi prościej. W jego oczach nie wiedzieć czemu stałam się "kurą domową". Miałam to gdzieś, bo znam siebie i wiedziałam, że przyjdzie na mnie czas. Nie przypuszczałam tylko, że w takich okolicznościach....
Problem jak się okazało tu między innymi był pogrzebany.
Ja mam bardzo dobre wyczucie wielu rzeczy, intuicję. Kiedy on pytał mnie co zrobić w interesach mówiłam mu co i jak. Nie umiem zawsze tylko tego dobrze uzasadnić. Po prostu wiem. On oczywiście robił inaczej, potem wychodziło na moje i latałam za nim kracząc: "a nie mówiłam???" Nigdy też nie powiedział mi, że jestem mądra, bo potrafię mu tak doradzić. Bolało. Pewnie dlatego latałam i krakałam...
Okazało się, że on przy mnie czuł się jak głupek. Właśnie dlatego, że moje rady się sprawdzały.Nie mówił nic, nie chwalił, bo czuł się jak kretyn, gorszy, że to nie on ma wyczucie... Ja z kolei zrobiłam się zazdrosna o jego sukcesy. On  - firma, spotkania, transakcje etc, ja szmata, odkurzacz, pieluchy, zupki....więc wyżywałam się na nim za to, byłam non stop wściekła. Denerwował mnie, że jeszcze nie wrócił a jak wrócił to też mnie denerwował. Zaczął wracać coraz później a potem poznał ją. Powiedziała mu, że jest taki mądry, przy niej poczuł się guru i popłynął...Jednak inna sprawa, że nie mogłam na niego liczyć w prozaicznych problemach, bo ON MA FIRMĘ, PRACUJE I NAS UTRZYMUJE. JAK MI SIĘ NIE PODOBA MOGĘ WRÓCIĆ DO PRACY A ON ZOSTANIE Z DZIECKIEM - tak mi kiedyś powiedział jak gadałam coś na temat tego, że nie mogę się doprosić, żeby okna umył w sobotę. Ja wiem gdzie były moje błędy. Wiem. Jednak to go nie usprawiedliwia w temacie tego co zrobił. Tu wystarczyłaby solidna praca nad związkiem. Wolał iść w bok.
Mam teraz takie momenty, że jak mi się to przypomni, to mam wrażenie, że to mara senna, że to nie przytrafiło się mi....

30

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Dziękuję za Wasze rady. To bardzo mądre co napisałaś End_aluzja. Na pewno będę rozmawiać. Praca, dom, dzieci... przyznam że nie zawsze mieliśmy czas dla siebie... ale z drugiej strony on miał czas na komputer, telewizje i kiedy się odzywałam to przeszkadzałam mu.
Przykre jest to, że kiedy jakiś czas temu powiedziałam mu o swoich obawach to usłyszałam , ze chcę mu zabronić kontaktu z ludźmi, że jestem chorobliwie zazdrosna, miał pretensje że ja go nie wysłuchuję to musi się zwierzać JEJ, a tak naprawdę to ON przeważnie nie miał dla mnie czasu.


Nie wiem co będzie dalej, na pewno muszę jeszcze raz z nim porozmawiać.
Poranna być może masz rację może powinnam JĄ poznać. Tylko czy to coś da. Nie wydaje mi  się w porządku kiedy ONA pisze do niego co porabia i jak spędza dzień. Przez przypadek zobaczyłam takiego sms-a bo akurat miał urlop i był ze mną w domu. Normalnie miał być w pracy. Czy to normalne?

Odezwę się jeszcze. Pozdrawiam.

31

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Szczerze mówiąc, nie radzę sobie ze sobą. Ciągle o tym myślę. Ciągle to nie mieści mi się w głowie. Czuję złość, że mi się to przydarzyło. Czuję wściekłość, że on rozwalił mi życie. Zamienił je w piekło. Moje piekło. Piekło mojej głowy. Tych myśli, co robić, jak robić. Wiem, że mam cel. Chciałabym zamienić myślenie o TYM na myślenie o celu jednak non stop to wraca. Właściwie jest cały czas. Analizuję, ciągle analizuję. Jak, kiedy, po co dlaczego. Nie umiem odgonić tych myśli, nie umiem ich wyrzucić. Mam wrażenie, że mam na sobie piętno. Taką szkarłatną literę. Na przemian płaczę, wściekam się, denerwuję. Przeraża mnie myśl, że będę musiała być sama, że życie w pojedynkę, że mały dzidziuś, że zawsze będę miała z nim jakiś kontakt, bo dziecko. Sama - że będę sama. Z każdym bólem, z każdą radością. Z młotkiem w ręce i z łyżką do zupy. Z zepsutą pralką i bólem głowy.
Dlaczego????
To tego tak na prawdę się boję. To strach przed tym każe mi gdzieś tam z tyłu głowy utrzymywać jakąś idiotyczną nadzieję, że to da się naprawić. A potem znowu TO. Jak to można naprawić?? Te myśli, że pewnie już rozmawiali, że na bank mnie dalej oszukuje. Ze nie chcę być oszukiwana. Jeżeli nie chcę  - musimy się rozstać. Wtedy zostanę sama i tak w kółko.
Nie pociesza mnie myśl, że właściwie to byłam sama, nawet z zepsutą pralką. Nie pociesza mnie myśl, że jego słowa to kłamstwo. Jest kłamcą i oszukał mnie z premedytacją. Tkwię w tym, że TO się stało. Boże, czy to kiedyś przechodzi?
Przecież już zawsze będę musiała z tym żyć. Sama czy nie. Czy kiedyś jest lżej o tym myśleć???

32

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?
poranna napisał/a:

Tkwię w tym, że TO się stało. Boże, czy to kiedyś przechodzi?
Przecież już zawsze będę musiała z tym żyć. Sama czy nie. Czy kiedyś jest lżej o tym myśleć???

Z perspektywy prawie roku PO mogę powiedzieć, żę jest lżej. To zawsze będzie zadrą w sercu. Nawet jeśli się wydaje, że już jest dobrze wystarczy sytuacja, słowo lub COŚ co przypomina zdradę i uczucia wracają, może nie z taka siłą jak na początku, ale wracają. Ja staram się odcinać od tych rzeczy, które ewidentnie przypominają mi lub kojarza się z tamtą sytuacją.
Poranna TOjuz zawsze będzie Ci towarzyszyć, bo zapomnieć sie nie da, zwłaszcza, że wszystkie uczucia, które Toba targają są bardzo silne. Ale z Twoich postów wynika, że jestes bardzo silną kobietą, dasz radę, a na razie po prostu "Daj sobie czas"" wyświechtany slogan ale prawdziwy.
Powodzenia.

33

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witajcie...

za dwa dni minie miesiąc od mojego fatalnego odkrycia...
Szybko czas leci...z dobrych wieści, strona internetowa sklepu czeka na nasze dalsze ruchy, wszystko rozkręca się powoli. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Tak poza tym bez zmian. On się stara. Nawet z pracy zaczął wcześniej wracać, już jakoś nie musi siedzieć do dwudziestej, jakoś nie ma spotkań po 18-tej... Jest czuły, miły, taki jak był zanim zaczęło dziać się źle. Widzę to wszystko, ale...nie wierzę, nie ufam.
Są takie momenty, że zapominam o "tym". Kiedy znowu sobie przypomnę, to mam wrażenie, że ktoś sztyletem przecina mnie na połowę.
Chorobliwie doszukuję się dowodów, że on dalej ma z nią kontakt. Każdy nieodebrany przez niego telefon - fala wątpliwości. Siedzi w domu w internecie - na pewno zaraz napisze maila. To jest chore ale nie umiem się tego pozbyć. Choć przecież wiem, że jak będzie chciał to zrobić to zrobi. Już raz perfidnie "synchronizował" się z nią za moimi plecami... Ułożyłam sobie w głowie plan działania. Staram się go trzymać. Właściwie to się go trzymam dokładnie. Jest tylko jeden problem - czas. Mój plan, tak jak wszystko wymaga czasu. Wiem o tym ale...cyk,cyk,cyk - minuta po minucie, godzina po godzinie - mieli się to wszystko w mojej głowie, nie zważając na to, że wszyscy potrzebujemy czasu.
Mam wrażenie, że gdzieś głęboko w głowie na dnie przekreśliłam już szczęśliwy happy end we dwójkę. Nie będę u miała mu wybaczyć - to wiem na pewno, nie będę umiała z nim żyć z tego powodu - tak mi się wydaje. On stara się dużo ze mną rozmawiać na ten temat. Odpowiada na każde moje pytanie, opowiada o wszystkim o co zapytam, chyba nigdy przedtem nie rozmawialiśmy aż tyle o nas, o tym co myślimy, co czujemy. Wie, że nie mam do niego zaufania. Wie, że jestem wściekła, załamana itp. Też twierdzi, że to kwestia czasu.
Nienawidzę go i kocham jednocześnie. Nienawidzę za to, że tak rozwalił nam świat, za to, że teraz się stara chyba też. Cały czas szukam na niego czegoś - chyba po prostu założyłam, że to nie wyjdzie i czekam na rychły koniec...

No nic, może jutro będzie lepiej...

34

Odp: Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Witaj.

poranna napisał/a:

(...)za dwa dni minie miesiąc od mojego fatalnego odkrycia...(...) No nic, może jutro będzie lepiej...

Tak, czas płynie/odmierzany jest jednakowo dla wszystkich...tylko przeżycie go, jego treść jest dla każdego inna.
Ty mierzysz go miarą czasu jaki upłynął od powzięcia informacji wywołującej u Ciebie zaskoczenie, zranienie, ból, rozgoryczenie, gniew...i trwasz w tym nadal, pomimo starań ze strony męża, który chce Ci udowodnić, że to NIC nie było, NIC co by mogło zaważyć na Waszym małżeństwie.
Może tak rzeczywiście być, a może nie...jak zawsze "na dwoje babka wróżyła".

Bo te męża zabiegi są dla Ciebie na ten czas mało wiarygodne, węszysz podstęp, przyczajenie się, staranie o uśpienie Twojej czujności, co do dalszych Twoich podejrzeń, że nadal ich znajomość jest utrzymana na poprzednich relacjach. Jednym słowem ten obecnie wzorowy mąż, aż nadto poprawny w zachowaniu stosunku do Ciebie budzi Twoje podejrzenie i starasz się być czujna.

Jak na razie jesteś na etapie, że chciałabyś powrotu do normalności w małżeństwie sprzed powzięcia tej wiadomości, czyli z wcześniejszym, pełnym zaufaniem do męża, a z drugiej strony odrzucasz to, jako coś co przestało już istnieć między Wami i nie ma i nie będzie już powrotu.

A czy jutro będzie lepiej...to zależy od Was obojgu - na ile mąż jest szczery w obecnym postępowaniu i w jakim stopniu potrafisz mu zaufać, bo bezgranicznie już na pewno nie (tak myślę).
Bo piszesz:"Cały czas szukam na niego czegoś - chyba po prostu założyłam, że to nie wyjdzie i czekam na rychły koniec..."

Pozdrawiam.

Posty [ 35 ]

« zdrada | Witam »

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy emaile i kilka spotkań to już zdrada?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026