Niedawno zauważyłam u siebie krwawienie z odbytu. Lekarz dał mi skierowanie na kolonoskopię, ale jak dostałam termin za 5 tygodni, poszłam prywatnie. Tym bardziej, że mówiono mi, że będzie mega bolało bez znieczulenia. Jestem z Poznania, tu polecono mi Certus. Na miejscu okazało się jeszcze, że mają zniżkę na to badanie, więc humor mi się trochę poprawił
Ale mniejsza z kasą, jeśli chodzi o zdrowie. Obsłużono mnie w końcu jak pacjenta, a nie pasożyta. Wszystko odbyło się bez bólu, intymnie i komfortowo. Nie wierzcie, jak ktoś Wam mówi, że po ludzku nie można.
Podobne tematy
Bliska mi osoba miała to badanie w szpitalu na Lindleya w Warszawie. Badanie w przychodni na NFZ, osoba badająca się zostąła obsłużona jak powinien być obsłużony pacjent, badanie w znieczuleniu, lekarz jeszcze po badaniu sporo czasu poświęcił choremu, mimo że badanie było ambulatoryjnie - jak porządny lekarz,to i w NFZ jest ok. Wszystko zależy od człowieka. czasami nasza otwarta życzliwość otwiera zyczliwość u innych, ja tam mam całkiem pozytywne doświadczenia z naszą służbą zdrowia, a sporo z niej korzystam. Raz tylko musiałam przywrócić do porządku lekarza w nocnej przychodni - dziecko miało kolkę nerkową a on kazał w bólu czekać 3,5 godziny na otwarcie przychodni lub jechać na oddział ratunkowy z bólem - ale dał znieczulenie, chociaż wyraźnie mu się nie chciało.Wystarczyło dobrze zadane pytanie;))
Zależy wszystko od drugiej osoby, ja na szczęście rzadko spotykam się z traktowaniem "jako pasożyt". W końcu to nam się należy z NFZ, więc po co mamy przepłacać. Chyba, że masz termin odległy to wyjścia nie ma.
Ja też muszę dołączyć do koleżanek, które mają pozytywne doświadczenia ze służbą zdrowia. A ostatnio ciągle ktoś z rodziny choruje i to niestety poważnie. Owszem, czasem terminy sa sprawą zaporową... to jest bardzo denerwujące, ale o to nie można mieć pretensji do lekarzy, bo to nie oni tylko system NFZ limituje ilość wykonywanych badań. Ja nigdy nie zostałam potraktowana "jako pasożyt" i zaklądanie takiej postawy z góry jest według mnie brakiem szacunku dla pracy drugiego człowieka.
Znam ten ból. Mieszkam w Niemczech i tutaj są dwa rodzaje ubezpieczenia zdrowotnego: prywatne i państwowe. Na ubezpieczenie państwowe do specjalistów trudno się dostać, zaś jeśli się już człowiek dostanie to jest obsłużony tak na odczepnego. Co zaś się tyczy pacientów z prywatnej kasy chorych terminy dostają od ręki i lekarze obchodzą się z nimi jak z jajkiem.
Jakos mam wrazenie, ze poczatkowy post to kryptoreklama. Pierwszy i jedyny post na forum i od razu takie slogany reklamowe.