Zdaje mature i doszłam do w niosku że może było by lepiej gdybym uczyła się w bibliotece (cisza i nic nie rozprasza płacz dziecka mąż ) tak mi sie wydaje;) Jak u was jest? Uczycie sie w bibliotece ? Widzicie jakieś plusy minusy w tym?? Pozdrawiam
Podobne tematy
ja do nauki potrzebowałam zupełnej ciszy, a w bibliotece nie było takiej ciszy, bo ludzie chodzą, wstają i w ogóle są
no i wolę bardziej luźną pozycję do nauki. Najlepiej uczyć mi się w nocy, kiedy wszyscy pójda już spać, w pokoju albo w łazience. W dzień domownicy, zazwyczaj coś chcą i wybijają z rytmu. W czasach nauki nieodłącznym moim gadżetem były stopery do uszu, co pozwalało odizowować się od świata zewnętrzenego, stosowałam w domu czy w parku gdzie szłam z notatkami czy książką.
Jeśli klimat biblioteki pomaga Ci w skupieniu i nauce to czemu nie ? Zwłaszcza jeśli nie masz odpowiednich warunków w domu.
Z tego co piszesz wynika, że masz dziecko, męża w domu. W takim wypadku faktycznie nauka w bibliotece to rozsądne wyjście. Ja nie mam tak głośno w domu, a też czasem uczę się w bibliotece, biorę np w czytelni to co mam wziąć, piszę notatki i ogólnie uczę się.
Często robiłam tak w trakcie studiów. Głównie przez to, że szybciej zdobyłam książkę w czytelni niż w bibliotece, a na ksero się czekało min. 1 dzień. Jeśli Ci to odpowiada to czemu nie;)
Smutny_miś: Też lubiłam się po nocach uczyć- taka cisza i spokój, gorzej bywało z rana, kiedy trzeba było iść po takiej nocy na zajęcia;p;), ale i to mnie nie powstrzymało!
Za czasów studiów jak było trzeba, siedziałem w bibliotece, nie taka straszna, a książki i pomoce zawsze pod ręką
Polecam, gdy brak miejsca i spokoju na naukę.
Ja też najlepiej skupiam się w nocy, bo nikt mi nie przeszkadza, ale biblioteka to też niezły pomysł: widzi się tych wszystkich skupionych ludzi i aż głupio się nie uczyć
Minusem jest, że nie mogę sobie normalnie posiedzieć pod kocem z kubkiem herbaty... Tzn. z herbatą mogę wejść, ale z kocem już trochę ciężej by było ![]()
Dobrze jest wyjsc do bibliteki, bo ceniąć swój czas człowiek bardziej sie skupi, nie mówiąc juz o tym że mniej rzeczy bedzie Cie rozpraszac:)
Nigdy nie umiałam się tak do końca skupić na nauce w bibliotece. Zawsze mnie w pewien sposób stresuje, że robię swoim zachowaniem za dużo hałasu i przeszkadzam innym
Ale jak nie ma się warunków w domu to pewnie najlepsze wyjście.
jestem osoba któr aco pół roku mogła by zmieniac miejsce zamieszkanie..to samo do nauki nie potrafie sie uczyc przez dłuszy okres w jednym pomieszczeniu..zupełnie nie wiem dlaczego..wyprubuje biblioteke.:) Wszystkiego najlepszego wam i sobie życzę z okazji Dnia Kobiet:) Buziaczki..mam dziś dobry humor:)
I dla Ciebie SAMOTNA wszystkiego najlepszego z okazji dziewczyńskiego święta
niech ten radosny nastrój trwa i trwa...
Noc jest do tego, żeby spać
no chyba że sypiamy dużo w dzień. W przeciwnym wypadku szkoda czasu, bo trwałość zapamiętywania informacji uczonych w nocy jest niska. Biblioteka to fajne miejsce, z tym że wystarczy że wejdzie jakaś fajna dziewczyna i już człowiek się rozprasza ![]()
A dziękuję:)
No to może ja pójdę dziś do biblioteki bo właśnie wróciłam od fryzjera....no i sama do siebie się uśmiecham ![]()
Jak dla mnie biblioteka jest dobra żeby po prostu poczytać prasę, ciekawą książkę. Uczę się w domu, gdzie mam ciszę i doskonałe warunki - nie mam wrzeszczących dzieci ani męża...każdy ma jakiś inny sposób na skupianie się.
Noc jest do tego, żeby spać
no chyba że sypiamy dużo w dzień. W przeciwnym wypadku szkoda czasu, bo trwałość zapamiętywania informacji uczonych w nocy jest niska. Biblioteka to fajne miejsce, z tym że wystarczy że wejdzie jakaś fajna dziewczyna i już człowiek się rozprasza
Wcale tak nie jest. Ja byłam wstanie nauczyć się 200% tego, co w dzień. Mój mózg chyba lepiej pracuje w nocy, chociaż już się przestawił od czasów studiów;p;)
17 2012-03-09 11:19:56 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-03-09 20:58:31)
No to może ja pójdę dziś do biblioteki bo właśnie wróciłam od fryzjera....no i sama do siebie się uśmiecham
Uśmiech to podstawa, tak trzymaj
Matt87 napisał/a:Noc jest do tego, żeby spać
no chyba że sypiamy dużo w dzień. W przeciwnym wypadku szkoda czasu, bo trwałość zapamiętywania informacji uczonych w nocy jest niska. Biblioteka to fajne miejsce, z tym że wystarczy że wejdzie jakaś fajna dziewczyna i już człowiek się rozprasza
Wcale tak nie jest. Ja byłam wstanie nauczyć się 200% tego, co w dzień. Mój mózg chyba lepiej pracuje w nocy, chociaż już się przestawił od czasów studiów;p;)
Domyślam się, że pisząc o studiach i uczeniu się w nocy masz na myśli nie takie zwyczajne codzienne uczenie się w nocy, bo wtedy rzeczywiście efektywność nauki jest niska (jeśli nie żadna) o ile nie śpisz w ciągu dnia, ale naukę tuż przed ważnymi egzaminami, zaliczeniami, kiedy dochodzi do tego wszystkiego dodatkowy czynnik stresowy, który sprawia że faktycznie wiedza wpada do głowy dość szybko.
W normalnym jednak trybie dnia tzn. aktywność umysłowa i fizyczna w dzień, mózg w nocy potrzebuje snu, aby sobie usystematyzować przetworzone w ciągu dnia dane.
Wiesz, nigdy się nie uczyłam na dzień przed egzaminem. Zwykle zabierało mi to od 2 tygodni (przypadku lekkich przedmiotów) do 4 miesięcy (w przypadku ciężki przedmiotów, których nie lubiła np. prawa podatkowego i finansowego, prawa ochrony środowiska). Dzień przed egzaminem nie dałabym rady z materiałem. Albo dzielę materiał na partie i uczę się systematycznie albo nie uczę się w ogóle;) Nigdy nie odczułam, aby aktywność mojego mózgu spadała w nocy, wręcz przeciwnie;)- w tamtych czasach, bo dziś pracując i mając inne obowiązki to się zmieniło i zwykle najlepiej mój mózg pracuje w godzinach porannych, a po 14 to już ciężko mi poskładać myśli w pracy;p Pozdrawiam!
Im więcej mamy na głowie tym bardziej sobie radzimy:) ja wiem napewno dopiero po maturach pomyśle sobie ..że znowu nie dałam z siebie wszystkiego zlenistwa i braku siły.. no cóż.. idę się uczyć ;p Do biblioteki pójdę w pon..zapisać się ![]()
Nie polecam, nie da się skupić, zawsze się trafi jakiś branek, który hałasuje
Ja jednak wolę uczyć się w domu, słuchawki na uszy i już:D W bibliotece kiedyś próbowała, zdecydowanie mi to nie wychodziło...
Ja zawsze lubiłam w biblio. Zakładałam sobie słuchawki na uszy, włączałam jakiś biały szum (suszarka, odkurzacz), który zagłusza dźwięki z zewnątrz i mogłam siedzieć cały dzień:)
Ja w bibliotece nie skupiłabym się w ogóle na nauce, bo patrzyłabym po ludziach
Wolę wyłączyć wszystko i w swoim pokoju się spokojnie uczyć...
Nie. Zdecydowanie lepiej czuję się w swoim środowisku, w wygodnych, rozklapciałych ciuchach, z kubkiem herbaty czy kawy zawsze pod ręką, opcją wyjścia do ogródka i popatrzenia na coś zielonego... Ale fakt faktem, gdybym mieszkała np. w kawalerce z partnerem albo i małym dzieckiem na dokładkę, uciekałabym do biblioteki albo kawiarni.
Jak wynajmowałam pokój z koleżanką, która zawsze miała egzaminy w innym czasie, to uczyłam się w nocy - jak ona już zasnęła. To samo było w drugą stronę. Może niezbyt mądre rozwiązanie uczyć się w nocy przed egzaminem, ale wtedy jednak wiedza wchodziła najlepiej ![]()
Czasami nie miałam innego wyjścia i szłam do biblioteki, tylko dlatego, że moi sąsiedzi od czasu do czasu lubili się trochę zabawić(w różnych porach dnia). Problem pojawiał się wtedy, gdy biblioteka była zamknięta, a jedynym ratunkiem były stopery w uszach.
To nieciekawie
Nie tylko przy nauce, ale i w ogóle.
Ja czasem się uczę w bibliotece, ale jednak wolę się zakopać pod puchaty koc, wziąć kubek kakao, włączyć ulubioną muzykę i tak się uczyć ;-)
Ja czasem się uczę w bibliotece, ale jednak wolę się zakopać pod puchaty koc, wziąć kubek kakao, włączyć ulubioną muzykę i tak się uczyć ;-)
Oj to ja bym tak nie mogła
Po pierwsze, to muszę bez muzyki, a jakbym się zakopała pod koc, to zaraz bym zasnęła
Więc wolę gdzieś, gdzie jest mi niewygodnie, np. przy biurku, ewentualnie na podłodze... ![]()
tak tak tak! ja tez zawsze uczylam sie w bibliotece, a jak I tam jest maly halas to polecam zatyczki do uszu. pozdrawiam I powodzenia!!!
Kiedy chodziłam do szkoły i zdawałam maturę mieszkałam z rodzicami i w sumie mimo że miałam więcej osób w domu bo jeszcze rodzeństwo miałam spokój i ciszę więc nie było takiej potrzeby a w bibliotece zawsze ktoś jest chodzi przeszkadza no i nie jest otwarta 24 godziny na dobę więc czasem można ale np po nocy jedynie w domu
Ja też najefektywniej uczę się w nocy. W dzień niezbędne są zatyczki do uszu (kosztują złoty coś w aptece)
co dom biblioteki, nie widzę sensu w prawdziwym uczeniu się tam... pójść, przejrzeć, poczytać ot tak, ok - ale gdy ma się naprawdę mało czasu, pobyt w bibliotece u mnie to jego marnowanie - za dużo znajomych, za dużo plotkujących grupek, trzeszczących wózków służących do rozwożenia książek, i wieczne kroki między regałami
33 2013-09-01 08:42:04 Ostatnio edytowany przez Miyoshi (2013-09-01 08:45:21)
Nie potrafię skupić się na nauce, jeżeli ktoś jest w tym samym pomieszczeniu co ja. Do nauki potrzebuję samotności i stu procentowej ciszy. Każdy szmer jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. Kilka razy próbowałam uczyć się w bibliotece lub w innym dość spokojnym miejscu publicznym. Niestety, nie było żadnych efektów. Moją uwagę przykuwało wszystko, tylko nie zawartość książek czy zeszytów. Do tego Ci wszyscy wchodzący i wychodzący ludzie, rozmowy, szeleszczenie kartkami, ... Jak się wsłuchałam, to nawet odgłos piszącego długopisu doprowadzał mnie do szału. Na szczęście, nie muszę uciekać z domu, by się w spokoju pouczyć. ![]()
Mi się w bibliotece lepiej uczy.
Nie dla tego że w domu mam hałas ( wręcz przeciwnie, panuje u mnie cisza), ale dlatego, że widząc innych uczących się jakoś łatwiej mi się zmotywować
Mi się nigdy nie pracowało dobrze w bibliotece. Ale może to wynika z faktu, że po prostu ucząc się, lubię spacerować po pokoju albo leżeć w łóżku. W bibliotece o to trudno ![]()
36 2021-06-24 20:47:48 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-24 22:20:57)
Ja bardzo lubię się uczyć w biblio. Człowiek czuje, że inni wokół robią to samo, więc jest motywacja i jakoś tak raźniej
U nas w uczelni wcale nie jest w czytelni sztywno, bo ten kto chce może iść do części z pufami i rozsiąść się jak mu wygodnie
Nie, nie lubię jak dookoła mnie kręci sie duzo osób i nawet kawy sobie nie mogę wypić.
Lubie gadać do siebie podczas nauki, wiec biblioteka u mnie niestety odpada ![]()
Zdaje mature i doszłam do w niosku że może było by lepiej gdybym uczyła się w bibliotece (cisza i nic nie rozprasza płacz dziecka mąż ) tak mi sie wydaje;) Jak u was jest? Uczycie sie w bibliotece ? Widzicie jakieś plusy minusy w tym?? Pozdrawiam
Nie. Co najwyżej spisuje sobie niezbędne rzeczy, ale wolę się uczyć w domu.