Jestem pierwszy raz w życiu w takiej sytuacji. Spotykam sie z facetem od 3 miesiecy, nigdy nie miałam problemu w dostawaniu tego czego chce od mezczyzny, i nie koniecznie chodzi mi o rzeczy materialne. Bardzo mi na nim zależy, i sama nie wiem dlaczego. Może dlatego że jest odpychający.Nie dostaje zadnych uczuć od niego, mam na myśli nigdy nie mowi mi ze mu na mnie zalezy, i tylko raz przez ten czas powiedział mi ze teskni za mna. Jestem silnym charakterem i kłotliwym, On skolei jest uparty i zadne szantaze na niego nie działa np w sobote poklocilismy sie przy jego znajomych, wyszlam z domu zaczał wypisywac dzwonic ze mam wracac a jesli nie to koniec, po pewnej chwili przestal dzwonic i pisac, musialam isc o 2 w nocy przez na prawde ciemne ulice sama, wróciłam tam poźniej, bo nie mialam gdzie iść, nie mialam kluczy do swojego domu, kłotnia zaczeło sie, że powiedzialam mu ze jesli wypije wiecej to wyjde. No i wyszłam. Mam wrażenie, że musze prosić Go o uczucia, kiedy są jakies kłotnie to zawsze zwala to na mnie, że ja sobie wymyslam ze on nie wie o co mi chodzi, i ze tylko chce sie z nim kłocic. Czasami bywa dla mnie strasznie wredny, ale na walentynki dostalam od niego weekend dla nas dwoje. Poznalam jego rodziców, często sie z nimi widuje, i bardzo czesto zabiera mnie do siebie do domu. Znam jego rodzine i On równiez zna moja, pracuje z moim Ojcem. Codziennie piszemy, lub On dzwoni. Widujemy sie prawie codziennie. Przyjezdza do mnie prawie 30 kilometrów w jedną strone.Kiedys był w zwiazku z kobieta, która urodzila mu dziecko. Zranila Go, i leczył sie z depresji, mam wrazenie ze moze boi sie przede mna otworzyc i dlatego bywa taki zimny i obojetny wobec mnie i moich uczuć. Nikt nie doprowadza mnie do takiego panicznego płaczu jak On, po kazdej klotni wyje tak mocno, zwijam sie z psychicznego bólu na podłodze obiecuje sobie, ze odejde od Niego ale nie potrafie, i nie wiem czy po prostu nie wpadłam w jakąś chorą obsesje, może to ze mna coś nie tak a nie z nim ? On twierdzi, że cokolwiek on nie zrobi dla mnie to zawsze bedzie za mało. Dziewczyny, ten facet jest dla mnie tak ważny że bardzo dużo w sobie dla niego zmieniłam, wiele wstydu i honoru schowałam w kieszen byle nam wyszło, ale dzisiaj znowu była mała sprzeczka i nawet nie starał się by to załagodzić. Chce mi sie płakać, nie umiem żyć z takim zimnym człowiekiem. Dzisiaj postanowilam, że jutro odejde od Niego, ale najpierw zapytam was o zdanie, zawsze doradzacie tak madrze. Dodam jeszcze, ze nigdy mnie nie okłamał zawsze gdzie wychodzi chce abym szla z nim. Bardzo dobrze traktuje mnie przy ludziach, nigdy nie czułam sie zaniedbana lub że poświecił komus wiecej uwagi niż mi. Wiem, że nie zdradza. Ale nie wiem dlaczego taki jest ? Bardzo mi zależy. Trzy miesiące to tak krótki czas, a ja czasem mysle ze chciałabym Go już na zawsze przy sobie.
Co robić ?! Rozmowy wywołują w nim złość, może macie jakies sposoby na takich zimnych upartych mężczyzn ? Doradzcie mi prosze. Przepraszam za chaotyczny styl pisania, ale jestem zdenerwowana.