"Róża" to co widziałam ostatnio...dobry, naprawdę dobry film, no zresztą Smarzowski, choć uważam, że takie "wesele" to było arcydzieło. "Róża" nie sprawiła co prawda, że zostałam wbita w fotel (jak to można było przeczytać w zapowiedziach czy recenzjach), ale serio od poniedziałku to we mnie siedzi. Mam setki pytań i wątpliwości, nawet jeśli chodzi o chronologię zdarzeń (ach ten Smarzowski). Kilka scen zabawnych, kilka scen przerażających, kilka scen wołających wręcz o empatię...smutnych...a ostatnie bardzo wymowne. jednakże myślałam, że reżyser pokusi się o szersze i dokładne zanalizowane sytuacji Niemców na Mazurach zaraz po wojnie - nie każdy skończył historię i nie każdy łapie w lot i czyta między wierszami, nie każdy też potem doczyta, dowie się czegoś więcej. Ale, po stokroć, nie żałuję! Dorocin nie zawiódł, Kulesza tym bardziej (był i Marian Dzięgiel i była przynajmniej jedna siekiera - znaki rozpoznawcze, podobno, kina Smarzowskiego...hahaha). Spodnie pękły w każdym razie...kto widział, wie o co chodzi :-) A ukazane uczucie...piękne 
Jeśli chodzi o "Sztos" to widziałam "jedynkę"...no ba, pamiętam do dziś. Odgrzewane kotlety niezbyt mnie interesują. Czyli "Sztos 2" nie widziałam i mi nie tęskno. Widziałam za to "Och Karol2" no i niestety moja teoria już wtedy się potwierdziła: infantylizm, debilizm, groteska...słowem zła renoma dla oryginałów tudzież pierwotnych pomysłów.
Zaś jeśli chodzi o "Dziewczynę z tatuażem" - no tak, amerykańska wersja, totalnie ukrócone, totalnie zmasakrowane, totalnie zamerykanizowane. Nie będę wyliczać tego, co zostało pominięte (bo mnie zaraz trafia...taka fajna historia). Dla chętnych....polecam szwedzkie filmy (bo powstały, do każdej części) a nade wszystko KSIĄŻKI!!!! To jest dopiero niesamowite, to jest dopiero wciągające, żadna ekranizacja tego nie zastąpi! Już nawet sam przykład jak po macoszemu ekranizacje wszelakie traktują tak intrygującą postać jak Erika (ci, co czytali, będą wiedzieli o co chodzi). Tak więc ludziska...przede wszystkim czytajcie. Ten pierwszy tom to jak pamiętam w dwa wieczory pochłonęłam, nie da się odłożyć...tak wciąga historia Harriet 