Witam
Po długich namysłach postanowiałam jednak napisać co mnie boli gdyż mój facet jakoś nie przejmuje lub nie przyjumje do wiadomości tego co się dzieje na chwilę obecną . Otóż zacznę od tego że jestem kobietą w wieku 40 lat lecz mimo tego wieku nie wyglądam na swoje lata,od x czasu trenuję na siłowni a i do tego warunki genetyczne jakoś zawsze korzystnie wpływały że zawsze dawano mi 30latek , ale to nie jest problemem w związku z którym piszę .
Zacznę teraz od począku , przed paroma miesiącami poznałam kogoś , ta osoba na chwilę obecną ma skończone 34 lata , na samym początku można by powiedzieć że niby sex był regularnie choć w moich oczach wpadał od tak jak na zwykłą parę przypadało , lecz od długiego czasu zauważyłąm że coś jednak nie tak jak to na naiwną kobietkę wypada ,oczywiście na samym początku obarczałam siebie winą , lecz powiem szcerze że od 3 tygodni uświadomiłam sobie że guzik prawda , wina nie jest po mojej stronie ale tylko i wyłącznie po jego stronie , prosiłam o wizytę u lekarza , ale czego to można się spodziewać po patrnerze , oczywiście z nim jest wszystko oki , tylko my kobiety mamy jakiś problem ...teraz np. dowiedziłam się że przyczyną jest ciągły stres... Kurcze ludzie , ja byłam zupełnie czego innego nauczona jeśli chodzi o sferę sexu , a tu takie graniena nosie ....
Mój facet jest osobą mega rozrywkową , lubi sie zabawić (czyt. potanczyć,być w dyskotece) ale jeśli chodzi o łóżko to kurde ale mega , mega zostaje w tyle. Ja jestem Kobietą która lubi czuć faceta w każdym calu , czy to łóżku podczas sexu , czy to w łóżku podczas spania a tu w obu sprawach lipa na maxa . Kurczena serio głupia sprawa , nigdy tak nie miałam , co nJGORSZE ja przez jego zachowanie popadam w jakieś dziwne kompleksy , przeciez to jest chore!!!Nie wiem czy mi ktoś pomoże ale mimo wszystko a co mi tam...
Całuję
Podobne tematy
reniusia - ludzie są różni. Nie wszyscy napotkani mężczyźni będą mieć tyle samo ochoty i na to samo. Jeśli jego brak ochoty to wynik zmęczenia, stresu, choroby, to można coś poradzić. Jeśli po prostu ma inne potrzeby, wtedy przecież na nim niczego nie będziesz wymuszać siłą? Porozmawiajcie szczerze i spokojnie, dowiedz się, czy on chce coś zmienić, czego mu potrzeba, jak woli. Na razie Twoje podejście ogranicza się do "jego wina" i "inaczej mnie uczono", tym facetowi nie pomożesz.
reniusia - ludzie są różni. Nie wszyscy napotkani mężczyźni będą mieć tyle samo ochoty i na to samo. Jeśli jego brak ochoty to wynik zmęczenia, stresu, choroby, to można coś poradzić. Jeśli po prostu ma inne potrzeby, wtedy przecież na nim niczego nie będziesz wymuszać siłą? Porozmawiajcie szczerze i spokojnie, dowiedz się, czy on chce coś zmienić, czego mu potrzeba, jak woli. Na razie Twoje podejście ogranicza się do "jego wina" i "inaczej mnie uczono", tym facetowi nie pomożesz.
Dziekuję za odpowiedz. Powiem tak , próby rozmowy , szczere chęci jakoś zbytnio nie pomogły , zawsze była inna wymówka a to stres , a to że obecnie pracuje i czuje się zmęczony i tak wiecznie . Z rozmowy jego wynika że wina nie tkwi po mojej stronie , ze mną wszystko jest w porządku ,jestem atrakcyjną i zadbaną kobietą to jego słowa .Wiem ,że jego ego ciut na tym podupada ,gdyż tacy są faceci , lecz gdyby był bardziej otwarty to dawno by pomaszerował do specjalisty , raz nawet stwierdziłam ,że być może dlatego nie ma jeszcze żony , ale on twierdzi że wcześniej było wszystko ok , że wszystkie jego poprzednie partnerki były zadowolone , więc wynika niby że dziwnym trafem padło na mnie , że akurat pech tak jakoś chciał .Nie wierzę w tą wersję i tyle . Czekałam na zmianę dokładnie do czwartku tego tygodnia i nie mam już ochoty dalej czekać gdyż widzę że nic się nie zmienia ,baaa mało tego dochodzi do tego że jak rozmawiamy to on tak to odwraca że to ja tłumaczę się z jego błedów a w czym do cholery zawiniłam ? Można by tu dużo i długo debatować ,wniosek jest jeden : do tanga trzeba dwojga ,jedna osoba nic nie zdziała ![]()
reniusia - jeśli nie możesz liczyć na zmianę, na rozmowę, w zasadzie na nic, to jest problem. Ja w takich sytuacjach odradzam związki. Można dobrze o kimś myśleć a nawet kochać, ale nie móc z tym kimś żyć. On może chce dobrze, intencje ma dobre, ale zachowanie w stosunku do Ciebie nie jest w porządku. Jakie masz plany? Będziesz go zmuszać do jakiejś reakcji?
Nie będę go do niczego zmuszać gdyż albo kochamy się z racji uczuć albo lepiej dać sobie na luz , wiesz jak kogoś się kocha , jak ktoś bardzo podnieca to mówi się że ma się motylki w brzuchu więc że tak to nazwę , to powinno wyjść właśnie z brzucha z takich motylków,
co to za sex z facetem ,jaka przjemność z tego gdy ma to robić tylko ze względu na to aby zamknąć mi papę ,abym w końcu nie gadała . Ja tak nie potrafię , gdybym tak umiała ,to mogłabym iść i robić za Panią lekkich obyczajów a i przy okazji bym kasę zarobiła hehe
Znam swoją wartość i nikogo na siłę uszczęśliwiać nie mam zamiaru , a jak mam robić za kurę domową i nic w zamian to wolę zostać sama i tyle.
reniusia - zupełnie się z Tobą zgadzam
Tylko bez drugiej osoby czasem ciężko - lepiej jakąś fajną drugą osobę znaleźć
A może to kwestia czestotliwości tego sexu ?? jezeli facet ciężko pracuje to może po prostu nie ma sił
w sumie to żywe stworzenie a nie automat na monety. A swoją drogą zauważyłas że oziębłość kobiet jest tu w pełni akceptoawana i spotyka się ze szczerym zrozumieniem Ale już facet to musi być zawsze chętny i gotowy
Napisałam już na samym początku , że nie chodzi mi o sex tak jak to np. robią króliczki , dużo , często i szybko , lecz o normalne zbliżenie ,choćby 2 razy w tygodniu nawet wystarczy weekend a wtedy mój były facet nie pracował tylko siedział w domu .
Powiem tak, jak są prawdziwe uczucia ,jak kogoś się kocha całym sercem ,jak jest właśnie to coś , że jedno jest wpatrzone w drugie to nie trzeba wtedy namowy na sex ,to nie trzeba nawet czekać na weekend , wystarczy jeden dotyk , jedno spojrzenie i taka para już wie o co chodzi . Wiem o czym piszę i nie jestem ani pijana ani naćpana . Ja też nie jestem automatem , że zaprogramuje się mnie klikając datę w programatorze i podając godzinę oraz dokładny czas trwania stosunku a wtedy będę czekać na mojego zbawiciela aby w końcu dać upust moim żądzom .Tak to niestety widzę i oceniam ja ....
Witam Was serdecznie. Widze że dobrze trafiłam w sensie że mam podobny problem. Mój mąż nie ma ochoty na sex. Od pół roku nic się nie dzieje w naszym łóżku.Dodam że męża nie mam na co dzień w domu z racji wykonywanego zawodu-kierowca.Kiedys pamietam gdy zjeżdżał z trasy nie trzeba go było o nic prosić tylko sam się zabierał do "akcji" teraz twierdzi że nie ma ochoty na sex. Próbowałam rozmawiać z nim o ty,czy nawet proponowałam wspólną wizyte do specjalisty,ale rozmowa się kończy na tym że ja pogadam a on jak słup soli. Już mam dość takiej chorej sytuacji,jestem za młoda(30 l.) na to by czekać kiedy dla męża sie zechce po pół rocznej przerwie ze mną kochać a potem byc może znów to samo... Podpowiedcie co mogę zrobić?? Już myślałąm mu kupić jakiś Vitasteron czy coś podobnego i wsypywać np do browara.ale uznałam że to nie było by w porządku wobec niego. Jestem zakompleksiona,że to może moja wina bo mam tu i ówdzie okrągłości,ale nigdy mi nie powiedział że mam coś z tym zrobić wręcz przeciwnie twierdził,że mu to nie przeszkadza.Proszę pomóżcie.
Jak się ludzie lubią czy kochaja to tęsknią i jest pragnienie przebywania ze sobą i bliskosci, w w tym dotyku i sexu, pomimo stresów w pracy czy zmęczenia.
Owszem tak było kiedyś i nawet teraz gdy męża nie ma dłuższy czas i wiem że ma np jutro być to w myślach sobie myśle że może dziś coś się przydaży i się cieszę na tę chwilę,ale gdy tylko jesteśmy w łóżku to bańka z moją myślą pęka i zaczyna się monotonia czyli odwracanie się plecami do siebie i zasypianie...
k.d. a ciekawi mnie - ile lat bylo dobrze? jesli moge zapytac?
Jesteśmy małżeństwem 11 lat i na początku to praktycznie co tydzień czyli za każdym razem kiedy mąż wracał,nawet w ciagu dnia i potem wieczorem cos było i tak było przez kilka lat nassego zwiążku w 2007 roku był kryzys też pół roczny i też po części z braku chęci mego męża.Potem się poprawiło i z tego wyszedł kolejny owoc naszej miłości
i od lipca u.r. znów klapa
Mam nadzieję że jeśli się poprawi w naszym zwiążku nie będzie już owocu w postaci baby
Ja nie jestem wymagającą kobieta jeśli chodzi o częstotliwość,bo mi wystarczy raz czy dwa razy na m-c ale konkretnie
ale taka przerwa to już nie jest zdrowe...
k.d. a ja tak z grubej rury.... nie pomyślałaś, że mąż może Cię zdradza? Piszesz, że jest kierowcą i wyjeżdża na dłużej, niby można by też powiedzieć, że jest przemęczony i stąd brak ochoty ale skoro wcześniej też miał taką formę pracy a układało Wam się dobrze tak więc takie zachowanie budzi pewne podejrzenia.....
15 2012-01-22 21:40:40 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-01-22 21:42:53)
....raz czy dwa na miesiac to raczej mało, jak dla zdrowego, normalnego 34 letniego faceta???
Raczej to jest ostatnia rzecz o jaką go w tym momencie podejżewam.Pocieszam się tym iż sam był kiedyś zdradzany w poważnym związku i raczej tego samego by nie zrobił.poza tym gdy był ostatnio ponad 3tyg w domu to nie ukrywał się z telefonami czy też nie urywał się z domu,wręcz przeciwnie był non stop ze mną i dziećmi.
Mąż ma 44 lata i to dla mnie wystarcza ten raz czy dwa na m-c.Nie mam potrzeby kochać się kilka razy w tyg np,chociaż kiedyś tak było.Teraz tego nie potrzebuję być moiże przez to że jestem przemęczona zyciem,bo nie pracuje zawodowo i wciąż mam rutyne dzieci dom itp.
Skoro jesteś pewna to w takim razie koniecznie musisz naciskać na kolejne szczere rozmowy, bo przecież o coś musi chodzić...
Postaraj się mężowi wytłumaczyć, że jest Ci bardzo przykro i źle w takiej sytuacji. Porozmawiaj z nim tak jak byś rozmawiała otwarcie o tym z najlepszą swoją przyjaciółką, bez żadnych ogródek.
Próbuje rozmawiac z nim tyle że on jest osobą taką zamknieta w sobie nie to co ja że jak coś nie gra to mówię od razu.Ostatnio nawet w smsach piszę do niego że jest mi z tym źle i że jest to męczoce bo nie wiem o co chodzi,ale zero odzewu z jego strony.Akurat teraz nie ma go w domu,w tym tyg może zjedzie to może uda nam się szczerze pogadać.
20 2012-01-31 01:59:24 Ostatnio edytowany przez reniusia (2012-01-31 02:11:39)
Witam
Nie zaglądałam tutaj gdyż myślałam że po moich postach wątek podupadnie i nikt już tu nie napisze.
k.d - nie chcę w żadnym wypadku Cię zniechęcać do męża , każdy związek jest bardzo indywidulany ,to zależy od uczuć , to zależy od tego jak bardzo sobie ufacie ,jak bardzo jesteście z sobą związani . Powiem tak, ma swoje lata , nie jestem 20latką , przeszłam przez życie dość szeroko stawianym krokiem , byłam zdradzana , potem odeszłam od męża , mimo jak na wdowę młodego wieku przeżyłam nagłą śmierć ojca mojego dziecka , następnie szalona miłość w której to ja zdradziłam , przeszłam przez związek o którym tu Wam wspomniałam i w sumie z powodu tego związku tu trafiłam ,obecnie jestem i zaliczam się do osób spełnionych pod każdym względem .
Jak widzicie ,mój bagaż jest solidny i mam co dzwigać , doświadczeń w życiu całe mnóstwo , dlatego tak jak napisałam wcześniej ,nie chcę i nawet wręcz proszę nie bierz dosłownie tego co tu nabazgrolę , gdyż Twoja miłość jest Twoją miłością , Twoje zaangażowanie jest Twoim zaangażowaniem i kieruj się rozsądkiem i sercem .
Mój post który tutaj trafił dotyczył właśnie osoby która była i jest kierowcą TIR-a , nie umiem do dnia dzisiejszego sobie wytłumaczyć co się stało , dlaczego tak się wszystko potoczyło , czy mój partner mnie zdradzał , czy nie kręciłam go (choć to mało prawdopodobne , gdyż jestem na prawdę atrakcyjną kobietą ) , czy może jednak moja sexualność go przerosła gdyż nie raz na początku wspominał ,, Boże na kogo ja trafiłem , Twoje siły i zasoby sexualne są nieograniczone ", być może to był powód numer 1 .
On - osoba skryta , nie lubił zbytnio rozmawiać gdy były problemy w łóżku , chował że tak powiem głowę w piasek ,aby nikt nie wiadział jego grymasu ,aby ukryć to ,czym mógłby się wydać .Chciał ze mną założyć rodzinę , chciał mieć dzieci (choć nie ukrywam , że z tak kiepskim współżyciem to chyba po 5 latach szanse na ciążę by były zerowe ), powiadał nie raz , że jestem kochana, że jestem bardzo dobrą kobietą , że mam w sobie tyle ciepła że nigdy tego od żadnej nie czuł a jednak niestety , coś pękło , coś nie wypaliło i nasze współżycie poszło na manowce.
Ja- osoba o gorącym temperamencie , otwarta i ceniąca sobie szczerość , ciężko mnie zrobić w przysłowiowego ,,Konia'' ,o czym przekonał się mój były facet , mam swoje wady , kto ich nie ma , jestem niecierpliwa , lubię dostawać to o czym sobie pomyślę , egoistyczna pod względem uczuć gdyż mój facet musi do mnie należeć ,musi mi okazywac dużooooo uczucia , musi mi udowadniać że to ja jestem jego księżniczką i że to ja jestem najpiękniejsza. Więc jak sami widzicie , nie jestem łatwym kąskiem do współżycia .
Powiem tak , aby być w życiu szczęśliwym , trzeba dużoo rozmawiać , trzeba nauczyć partnera właśnie takich relacji , że nawet w chwilach , gdy on podupada , gdy czuje się mało sexulany to nie poienien obawiać się reakcji swojej partnerki lub żony ,u mnie tego zabrakło z racji czasu , byliśmy z sobą zbyt krótko aby mój były facet mógł się przede mną otworzyć .Jeśli komuś cholernie zależy na swojej drugiej połówce , to bez względu na skutki lepiej podjąć próbę poważnej rozmowy .
Wiem , że do głowy przychodzą różne pomysły , że przychodzi , taki czas jak u Ciebie k.d że czujesz się mało atrakcyjna , że popadasz w kompleksy , tak samo było ze mną , tak jak na samym początku potrafiłam wstać z łóżka nago i przemaszerować przez sypialnię do toalety tak pózniej , zanim podniosłam się ,byłam już ubrana w ciuszki , gdyż krępowałam się swojego partnera , wstydziłam się swojego ciała i wtedy dotarło do mnie , że coś jest nie tak , że kurcze ,miałam styczność z kilkoma facetami , baaa nawet podczas tatuażu lub masaży i każdy mi mówił że mam wspaniałe ciało , że nigdy nie odczuwali takiej przyjemności w dotyku jak u mnie , siedziłam nie raz zatem i się zastanawiałam o co do cholery chodzi . Mój ostatni telefon do niego wykonałam na początku stycznia , przepraszał , wymyślał kolejne powody zwalając winę na mnie i to dało mi dostatecznie do myślenia , że zawsze będzie ktoś winny ,że mój były partner ma problem sam z sobą ale nie chce i nie potrafi się do tego przyznać , jakakolwiek forma pomocy z mojej strony była odrzucana , dlatego też to ja podjęłam decyzję i odeszłam .
Nie żałuję mojej decyzji , jestem wolna od kompleksów , jestem wolna od kłótni , jestem wolna od zamęczania się domniemaniami .
To jest moja historia i niech ona moją pozostanie ,Ty natomiast k.d nie podpisuj się pod nią w sensie, że ja coś tam Ci nakazałam i postanowiłaś np. odejść . Moja rada : usiadz z nim i porozmawiaj szczerze , powiedz mu co Tobie nie pasuje , z racji tej że jesteście tak długo razem , dajcie sobie szansę , spróbujcie to naprawić , może sexowna bielizna ,może kolacja przy świecach , może romantyczna kąpiel przy woni unoszących się aromatów z odrobiną różanych płatków w wannie ...(podaję Ci przykłady z mojego życia ,mój mężczyzna, którego zdradziłam z tym o którym opisywałam , że są problemy w łóżku , mimo zdrady wrócił do mnie , pamiętał te wszystkie romantyczne chwile , pamiętał to , że jak np. szłam biegać to po drodze zbierałam płatki róż aby wejść do domu i móc nimi napełnić wannę i wejść do niej razem z nim ). Jestem romantyczką , uwielbiam świece , kocham się kochać z uczuciem .
Jak będziesz mieć do mnie jakieś pytania służę pomocą , jak się będziesz krępować podam Ci moje gg lub email.
Pozdrawiam i życzę aby się wszystko ułożyło ![]()
Witajcie, odważyłam sie też napisać, co sie dzieje u mnie. Mój facet też nie ma ochoty na seks tak czesto, jak by się tego spodziewała dziewczyna, która zawsze raczej trafiała na mężczyzn lubiących sie kochać, którzy chcieli to robić dwa razy w tyg. co najmniej...tym razem jest inaczej, jestem z facetem ponad dwa lata, bardzo go kocham, raczej sie dogadujemy, a jeśli chodzi o seks to właśnie jest z dwa trzy razy na miesiac...on nie jest takim napaleńcem, ze sam mnie co wieczór w łozku zaczepia...przeważnie to ja domonowalam, jestem jak reniusia, jesli moge tak powiedziec, z temperamentem, potrzebuje duzo uczucia itd, i to ja przewaznie, podkreslam, przewaznie, choć nie zawsze, inicjowalam seks a on przez pierwszy rok jakby mi sie poddawal, potem jak ja zaczelam rozkminiac czemu to on nie chce nie zaczyna nigdy, to przestałam i czekalam...a on nic...bylo duuuzo rozmow mowil, ze nie chce zeby bylo tak ze zawsze kiedy tylko mamy ochote to robimy, ze musimy potrafic powstrzymac sie czasem, a wtedy po jakims czasie bedzie jeszcze fajniej, moze nie chce rutyny...?on zawsze twierdzi ze nie jest tak ze nie ma ochoty na seks, on ma zawsze sie podnieca, ale ze on uwielbia kiedy to ja jestem tak napalona ze wlasnie dominuje i inicjuję...jest niesmialym facetem ogolnie, jest lwem, oni lubia byc doceniani i moze tak jest ze on lubi kiedy czuje sie taki "fajny...ale ja tez bym chciala sie tak czuc.nie powiem bo zaczepia mnie tak jakby chciał mnie podniecic za cycuszka za dupke zlapie no takie tam, ale potem nic dalej jakby znowu czekal ze ja bede kontynuowac.uwielbia jak go pieszcze.uwielbia ponczochy, bielizne ladna kiedy cos takiego zakladam to zawsze sie kusi.moze nie jest w nim nic zlego i nie bedzie tak zle ze bede musiala go zostawic bo to sie pogorszy?moze mowi prawde, jest po prostu inny...?czy zmysla te wszystkie rzeczy...?co myślicie o takim czyms?
persfazja - ludzie są różni i najlepiej gdy im pasuje, jacy są. Jak Ci źle z powodu tego seksu?
Witajcie, odważyłam sie też napisać, co sie dzieje u mnie. Mój facet też nie ma ochoty na seks tak czesto, jak by się tego spodziewała dziewczyna, która zawsze raczej trafiała na mężczyzn lubiących sie kochać, którzy chcieli to robić dwa razy w tyg. co najmniej...tym razem jest inaczej, jestem z facetem ponad dwa lata, bardzo go kocham, raczej sie dogadujemy, a jeśli chodzi o seks to właśnie jest z dwa trzy razy na miesiac...on nie jest takim napaleńcem, ze sam mnie co wieczór w łozku zaczepia...przeważnie to ja domonowalam, jestem jak reniusia, jesli moge tak powiedziec, z temperamentem, potrzebuje duzo uczucia itd, i to ja przewaznie, podkreslam, przewaznie, choć nie zawsze, inicjowalam seks a on przez pierwszy rok jakby mi sie poddawal, potem jak ja zaczelam rozkminiac czemu to on nie chce nie zaczyna nigdy, to przestałam i czekalam...a on nic...bylo duuuzo rozmow mowil, ze nie chce zeby bylo tak ze zawsze kiedy tylko mamy ochote to robimy, ze musimy potrafic powstrzymac sie czasem, a wtedy po jakims czasie bedzie jeszcze fajniej, moze nie chce rutyny...?on zawsze twierdzi ze nie jest tak ze nie ma ochoty na seks, on ma zawsze sie podnieca, ale ze on uwielbia kiedy to ja jestem tak napalona ze wlasnie dominuje i inicjuję...jest niesmialym facetem ogolnie, jest lwem, oni lubia byc doceniani i moze tak jest ze on lubi kiedy czuje sie taki "fajny...ale ja tez bym chciala sie tak czuc.nie powiem bo zaczepia mnie tak jakby chciał mnie podniecic za cycuszka za dupke zlapie no takie tam, ale potem nic dalej jakby znowu czekal ze ja bede kontynuowac.uwielbia jak go pieszcze.uwielbia ponczochy, bielizne ladna kiedy cos takiego zakladam to zawsze sie kusi.moze nie jest w nim nic zlego i nie bedzie tak zle ze bede musiala go zostawic bo to sie pogorszy?moze mowi prawde, jest po prostu inny...?czy zmysla te wszystkie rzeczy...?co myślicie o takim czyms?
Może po prostu nie działasz na niego, może nie włączasz jego zmysłów. Jest z Tobą, bo jest uczucie, ale czy uczucie zawsze idzie w parze z fizycznością? Piszesz - zakładasz ładną bieliznę i się zawsze kusi. Tacy faceci. Ale czy kusi na Ciebie czy na Ciebie w bieliźnie? Zostawić za co? Może porozmawiać i sobie szczerze wytłumaczyć, co leży na sercu? To chyba droga.
persfazja ---
pytasz co myślimy o tym co napisałaś - otóż ,faceci są faktcznie różni to tak samo jak my kobietki , jedni kochają się dzień w dzień a innym wystarczy to zrobić raz na dwa tygodnie ,, sprawy dotyczące sexu są na prawdę bardzo indywidulane i jak się planuje z kimś wspólną przyszłość to lepiej się dogadać ,czasami dobrze by było aby partnerzy potrafili iść na kompromis ,aby nie zawsze musiało być tak jak oni sobie to wyobrażają .Jesteś z swoim mężczyzną już ponad dwa lata ,czasami faktycznie w związek wkradnie się rutynowa codzienność i wtedy igraszki łóżkowe niestety są rzadziej niż wcześniej . U mnie , w moim przypadku ta sexualna rzadkość na serio nastąpiła mega szybko ,jemu wystarczyło tak jak Ty to opisałaś ,przytulić się ,potrzymać za cycunia ,wycałować plecki a mnie takie dotykanie przyprawiało o zawrót głowy gdyż chciałam więcej .Jestem cóż osóbką ciut nieposkromnioną w tej kwestii ,taka moja natura , ale nie zamierzam żyć w celibacie gdyż mój facet ma inne potrzeby .Powiem tak , na wszystko są sposoby , gdyby mój były partner był ciut bardziej wyrozumiały , ciut bardziej sprytny , wiedziałby że wcale nie konieczny jest sex aby sprawić drugiej osobie przyjemność , on był wygodny ,lubił jak się koło niego lata ,jak się jemu pomaga w jego problemach ,jak wraca do domu i już od drzwi czuć zapach ugotowanego obiadku ,to były jego priorytety ,ja natomiast nie potrafię funkcjonować jak robot i nic w zamian nie dostawać .
Jak już powiedziałam nie raz ,mój czas trwał 3 miesiące i mi było łatwiej to zakończyć , Ty jesteś w związku ponad dwa lata ,wez swojego faceta ciut pod pantofel że tak to nazwę i powiedz mu wprost :,,Stary ,rozumiem że zwalasz winę na to aby nie być za mało podnieconym itp. ale czuję do Ciebie szalenie wielką miłość a co za tym oczywiście idzie , również podnietę , dlatego nie zabraniaj mi wiecznie sexu z Tobą ,postaraj się też mnie zrozumieć i wyjdz czasami sam z inicjatywą aby się zabawić ".
Zobaczysz jakie będą reakcje ,czy może jednak coś się zmieni ,jeśli nadal będzie tak jak do tej pory to nie pomoże Ci tu chyba nikt gdyż nikt z nas nie ma prawa napisać ,zostaw drania i żyj ,,pełną gębą '' (sorki za zwrot ) ,to musi wyjść od Ciebie ,to musi być tylko i wyłącznie Twoja decyzja ![]()
persfazja napisał/a:Witajcie, odważyłam sie też napisać, co sie dzieje u mnie. Mój facet też nie ma ochoty na seks tak czesto, jak by się tego spodziewała dziewczyna, która zawsze raczej trafiała na mężczyzn lubiących sie kochać, którzy chcieli to robić dwa razy w tyg. co najmniej...tym razem jest inaczej, jestem z facetem ponad dwa lata, bardzo go kocham, raczej sie dogadujemy, a jeśli chodzi o seks to właśnie jest z dwa trzy razy na miesiac...on nie jest takim napaleńcem, ze sam mnie co wieczór w łozku zaczepia...przeważnie to ja domonowalam, jestem jak reniusia, jesli moge tak powiedziec, z temperamentem, potrzebuje duzo uczucia itd, i to ja przewaznie, podkreslam, przewaznie, choć nie zawsze, inicjowalam seks a on przez pierwszy rok jakby mi sie poddawal, potem jak ja zaczelam rozkminiac czemu to on nie chce nie zaczyna nigdy, to przestałam i czekalam...a on nic...bylo duuuzo rozmow mowil, ze nie chce zeby bylo tak ze zawsze kiedy tylko mamy ochote to robimy, ze musimy potrafic powstrzymac sie czasem, a wtedy po jakims czasie bedzie jeszcze fajniej, moze nie chce rutyny...?on zawsze twierdzi ze nie jest tak ze nie ma ochoty na seks, on ma zawsze sie podnieca, ale ze on uwielbia kiedy to ja jestem tak napalona ze wlasnie dominuje i inicjuję...jest niesmialym facetem ogolnie, jest lwem, oni lubia byc doceniani i moze tak jest ze on lubi kiedy czuje sie taki "fajny...ale ja tez bym chciala sie tak czuc.nie powiem bo zaczepia mnie tak jakby chciał mnie podniecic za cycuszka za dupke zlapie no takie tam, ale potem nic dalej jakby znowu czekal ze ja bede kontynuowac.uwielbia jak go pieszcze.uwielbia ponczochy, bielizne ladna kiedy cos takiego zakladam to zawsze sie kusi.moze nie jest w nim nic zlego i nie bedzie tak zle ze bede musiala go zostawic bo to sie pogorszy?moze mowi prawde, jest po prostu inny...?czy zmysla te wszystkie rzeczy...?co myślicie o takim czyms?
Może po prostu nie działasz na niego, może nie włączasz jego zmysłów. Jest z Tobą, bo jest uczucie, ale czy uczucie zawsze idzie w parze z fizycznością? Piszesz - zakładasz ładną bieliznę i się zawsze kusi. Tacy faceci. Ale czy kusi na Ciebie czy na Ciebie w bieliźnie? Zostawić za co? Może porozmawiać i sobie szczerze wytłumaczyć, co leży na sercu? To chyba droga.
Mądre słowa :,,czy uczucie idzie zawsze z fizycznością'' , tak samo ja się nad tym zastanawiałam ,mój były partner bardzo chciał być ze mną , powiem tak , do dnia dzisiejszego dzwoni do mnie przynajmniej raz w tygodniu ,gdzieś tam zawsze między wierszami wtrąci taki wątek ,czy oby może jednak się stęskniłam i może jednak chcę wrócić . Wiem , że uczuciem mnie darzył ale fizycznie po prostu była totalna lipa ,tak jak długo żyję na tym świecie tak nigdy nie miałam takiej sytuacji ,nie potrafiłam się w tym odnaleźć ani zrozumieć.
Zadręczanie się stało się dla mnie na serio kłopotliwe , byle jaki kochanek miałby częściej ochotę na mnie a niżeli facet z którym dzieliłam łóżko i co z tego ,że miałam mężczyznę na wyciągnięcie ręki skoro i tak pożytku z niego nie było ....
Co do bielizny , hmm kolejny temat nad którym można by debatować , można to chyba w ten sposób skwitować :
jedni zwracają uwagę na smaczne tyłeczki a drudzy na cycuszki ,,każdy z nas ma swój rodzaj fetyszu ....
witajcie jetem tu od niedawna i temat bardzo mnie zainteresowal.Sama mam podobna sytuacje od pol roku jestem z nowym partnerem i odnosze wrazenie jakbym byla z dwoma facetami ten w dzien jest czuly kochajacy a zas ten w nocy zimny i jakby wystraszony.Czesto probowalam rozmawiac z nim dlaczego tak sie dzieje podawal coraz to inne powody,,bole choroba zmeczenie i.t.d.'' wkoncu postawilam ultimatum albo jestesmy para albo przyjacolmi no to niby podjol leczenie niewiem co z tego wyjdzie i jak sie to zakonczy wiem napewno jedno niezamiezam sie duzej obwiniac ale i nie ustapie choc bardzo go kocham
witajcie jetem tu od niedawna i temat bardzo mnie zainteresowal.Sama mam podobna sytuacje od pol roku jestem z nowym partnerem i odnosze wrazenie jakbym byla z dwoma facetami ten w dzien jest czuly kochajacy a zas ten w nocy zimny i jakby wystraszony.Czesto probowalam rozmawiac z nim dlaczego tak sie dzieje podawal coraz to inne powody,,bole choroba zmeczenie i.t.d.'' wkoncu postawilam ultimatum albo jestesmy para albo przyjacolmi no to niby podjol leczenie niewiem co z tego wyjdzie i jak sie to zakonczy wiem napewno jedno niezamiezam sie duzej obwiniac ale i nie ustapie choc bardzo go kocham
Bardzo słusznie! Powinno się naprawiać to, co jest złe, a nie przenosić to w sferę emocji i poczucia winy.
28 2012-05-30 15:04:37 Ostatnio edytowany przez przykrasprawa (2012-05-30 15:26:50)
Witam,
mam podobny problem, tylko że hmm w innym przedziale wiekowym. Zaczynam się denerwować. Mam 24 lata, mój chłopak tak samo. Jesteśmy razem 1,5 roku, kochamy się, planujemy wspólną przyszłość. Nigdy nie było szału jeśli chodzi o sprawy łóżkowe, zawsze kochaliśmy się krótko, tzn... mój ukochany bardzo szybko dochodzi i zabawa dobiega końcowi- z tym byliśmy u seksuologa, ale ponoć czas jest w normie, chociaż nie wiem czy poniżej 2 minut seks może być w normie?! kochamy się bardzo rzadko- raz na 1,5 tygodnia, jest to dla mnie frustrujące i nie wiem co mam robić, bo nie wyobrażam sobie, że z czasem będziemy się kochać częściej, skoro tera tak to wygląda, a jeśli miało by być rzadziej, to... za parę lat będziemy chyba białym związkiem. Rozmawialiśmy oczywiście. On nie ma ochoty na uprawianie seksu częściej niż teraz, jesteśmy niedopasowani pod względem potrzeb- koniec dialogu. Weszła w ruch zdzirowata bielizna, ale właściwie to nie wiem czy działała przez chwilę czy to było udawane, w każdym razie skutek krótkotrwały, jednorazowy, a przecież nie będę co noc występować w nowym bodystockingu, tracę siły na wymyślanie nowych urozmaiceń. Nie mogę powiedzieć, że to jest kwestia determinująca moją chęć bycia z nim, ale nie jestem pewna czy moja frustracja nie urośnie do takich rozmiarów, z jakimi sobie nie poradzę i nasz związek się posypie. Nie wiem co robić, nie wiem do kogo się zwrócić... boję się, że nic się nie zmieni.
Ojj, współczuję, bo zgadzam się, że jest to poważny problem, ale chyba nie do rozwiązania... jeśli faktycznie jest między Wami różnica temperamentów (między mną i moim chłopakiem też, ale jednak dużo mniejsza), to nie da się tego po prostu zmienić - ani Ty nagle nie zmniejszysz swoich potrzeb, ani jemu raczej nie będzie się częściej chciało... A powiedz, czy od początku wykazywał tak małe zainteresowanie seksem?
Wydaje mi się, że jakąś pomocą może być dla Was jednostronne zaspokajanie - on, jeśli w końcu uzmysłowi sobie (musisz mu w tym chyba pomóc), że nie może zaniedbywać Twoich potrzeb, może doprowadzać Ciebie do orgazmu... Jest to o tyle lepsze niż gdybyś zaspokajała się sama, że buduje między Wami bliskość, a nie odwrotnie - mur.
Życzę powodzenia i dużo cierpliwości
przykrasprawa- wiem jak się czujesz bo też mam podobny problem(niedopasowania potrzeb w związku ale nie będę już się powtarzał poza tym to nie o mnie temat). Choć w Waszym przypadku to troche mnie jednak dziwi że tak młody chłopak (24lata) ma tak małe potrzeby. To że szybko kończy może być jednym z powodów(barzdo ważnym) że unika sexu. Kiedy sex trwa te powiedzmy 2-3 minuty to faktycznie raczej Cie nie zaspokoi i chyba ma tego świadomość. A ta świadomość tego każe mu unikać sexu by nie być znów w takiej trudnej sytuacji. Ogromna większość facetów jednak chce dawać przyjemność swoim partnerkom i kiedy to się nie udaje po kilku próbach czasem zaczynają się bać że są do niczego i uciekają. Zasłaniają się zmęczeniem, złym stanem zdrowia, stresem. Unikają sytuacji w których może dojść do zbliżenia. Zwyczajnie zamiast stawić czoło problemowi i pracować nad sobą aby było lepiej to uciekają przed problemem albo go bagatelizują.Niestety wielu facetów chyba to robi. Ale ten problem można rozwiązać-tyle że trzeba chęci z obu stron i cierpliwości. Twój partner musi zrozumieć jak ważny jest sex dla waszych relacji i że nadal chcesz z nim być ale jednocześnie oczekujesz od niego zmiany i pracy nad sobą. Musi jednak czuć Twoje wsparcie i chęć pomocy. Ten problem trzeba rozwiązywać wspólnie. Jeśli będziesz stawiała tylko wymagania to wątpie czy on się zmieni. Raczej jeszcze bardziej się zamknie. Świdomość że nie można zaspokoić swojej partnerki jest często bardzo frustrująca dla męskiego ego. Robi się dysproporcja między potrzebami kobiety (u której nawarstwia się znów uczucie odrzucenia i niespełnienia) a mozliwościami faceta(które są coraz niższe w miarę jak następne próby zbliżeń kończą się niepowodzeniem)
Życze wiele cierpliwości i powodzenia we wspólnej pracy przy naprawie tego co nie działa jak powinno.To naprawde można wspólnie poprawić.
Przemo- dziękuję za odpowiedź. Właściwie to problem długości stosunku już wałkowaliśmy wiele razy i naprawdę przekonywałam go za każdym razem przez co najmniej pół roku od początku związku, że nie zostawię go przez to i że go kocham i długość nie jest najważniejsza- najważniejsza jest bliskość itd. w końcu doszliśmy do etapu, w którym przestał się ogromnie frustrować z tego powodu. Nie mogę sobie zarzucić braku ciepła czy wsparcia, mój facet ma 100% pewności, że go kocham i że może na mnie liczyć, że jeżeli będzie próbował coś zmienić, ćwiczyć, to będę pomagać. I tak faktycznie jest. Ale już mniejsza z tym, mogę zrezygnować z długiego seksu, nie ma sprawy, byle łaska pańska spływała na mnie 3 razy w tygodniu a nie 3 razy w miesiącu, bo to wpływa na moje samopoczucie, samoocenę, nastrój. Po prostu jestem szczęśliwsza jeśli się kochamy i strasznie bym chciała żeby on też tak czuł, ale przecież nie zmuszę go do niczego. Swoją drogą tak jak wspomniałeś, mówi że to stres, zmęczenie, czy nadal może być sfrustrowany tą nieszczęsną długością?
czy nadal może być sfrustrowany tą nieszczęsną długością?
Jak najbardziej może być.
Czy po pierwszym stosunku próbujecie dalej kolejne razy?
Nigdy, tzn. może 3 razy się zdarzyło, dawno temu, ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę.
Oj to naprawdę kiepsko....myślałem, że jak pierwszy raz kończy szybko, to kolejne będą dłuższe.....
Jasne, to było pierwsze rozwiązanie na jakie wpadliśmy, ale nie ma zauważalnego efektu.
przykrasprawa- skupiliśmy się na przedwczesnym wytrysku twojego partnera ale nie ma pewności czy napewno to jest powodem unikania przez niego zblizeń. Ale załóżmy ze jest jednym z najważniejszych. W takim razie trzeba coś poradzić na tą przykrą dolegliwość. Sposobób jest sporo. Stopień skuteczności to juz chyba indywidualna sprawa.
-metoda uciskowa( uciska się członek u nasady chwile przed tym zanim partner może wytrysnąć- trochę kłopotliwe i nie zawsze skuteczne)
-metoda tzw "start,stop"-w trakcie stosunku ,kiedy partner jest w tobie i czuje nadchodzący orgazm musi na chwilę zaprzestać ruchów lub je mocno spowolnić po czym znów można się kochać we wcześniejszym tempie- jest to trochę wybijające z rytmu dla partnerki i często powoduje że mimo że sam sex trwa dłużej to kobieta i tak ma trudności z osiągnięciem orgazmu.
-ćwiczenie mięśni kegla przez zaciskanie i zwalnianie mięśnia odpowiedzialnego za trzymanie moczu (w odstepach np 2sekundowych zaczynając od 10 potem można zwiększyć liczbę i długość ćwiczeń- to pomaga panować nad nadchodzącym wytryskiem w znacznym stopniu(niestety pierwsze efekty odczówalne są zwykle dopiero po kilku tygodniach ale i tak metoda godna polecenia.
-odwrócenie uwagi i myślenie o czymś zupełnie niepodniecającym w momencie kiedy czuje się nadchodzący ogazm- niektórzy uważają tę metode za skuteczną ale trzeba przyznać że to troche "na siłe" a jednak sex powinien dawać przyjemność więc dziwne że kiedy mamy szczytować mamy myśleć np o grubej sąsiadce zna przeciwka itp.
- cała gama środków farmacełtycznych dostępnych w internecie i aptekach. Skuteczność trzeba sprawdzić samemu. ja od siebie dodam że urzywałem kiedyś takiego sprayu "Black Stene" i o ile pamiętam był dość skuteczny. Natomiast z rozmów z kolegami na ten temat mogłbym polecić środek Last Longer- sam nie stosowałem ale podobno rewelacyjny( to są tabletki i spray)
To tyle na ten temat z tego co mi się przypomniało. Radziłbym tez może jednak wybrac się razem z partnerem do specjalisty po fachowa pomoc bo to co tu piszemy na forum to jednak nie są diagnozy lekarskie tylko nasze rady i spostrzeżenia.
Powodzenia
widze ze nie jestem sama z tym hm..problemem tyle ze ja jestem w zwiazku z moim partnerem od niecalych 2 miesiecy,na poczatku bylo super,kochalismy sie,to on za zwyczaj chcial sie kochac,dodam ze mam 2 dzieci 3 i 4 lata i od jakiegos czasu nie dochodzi do zblizen miedzy nami,mowi ze jest zmeczony bo dzieci pochlaniaja jego czas i energie i pozniej mu sie nic nie chce,a dzisiaj mi powiedzial ze on nie ma ochoty na seks,bo nie potrzebuje tego,mowil tez ze nasze zycie musi sie ustabilizowac,to wszystko sie zmieni,a i cos o posilkach mowil ze musimy sie zdrowiej odzywiac i mam mu gotowac zdrowsze i energetyczne posilki,ostatni tydzien spedzilismy razem i moze z 2 razy sie kochalismy,nie mieszkamy razem,spedzamy z soba tylko weekendy,a przez ten tydzien ktory spedzilismy razem nie pracowal nie musial w domu nic robic bo ja gotowalam ,sprzatalam a on sie bawil z dziecmi,i spedzal z nimi czas.podoba mi sie to ze traktuje je jak wlasne dzieci,mowi ciagle ze to NASZE dzieci i kocha je i mnie ale ja odkad nie daje mi czulosci nie czuje sie kobieca,atrakcyjna,jest mi przykro,nie wiem co mam robic,jak kladziemy sie spac to nawet mnie nie przytula,ja musze mowic zeby to zrobil a on jeszcze mi odpowie ty mnie przytul,nie wiem czy taki zwiazek ma sens,chce zebysmy zamieszkali razem,chcialam ,ale teraz odkad mi powiedzial ze nie ma ochoty na seks to ja nie wiem czy to ma jakis sens,owszem seks nie jest najwazniejszy ale jaka kobieta nie chciala by byc dotykana z czuloscia i dawac czulosc swojemu ukochanemu,watpie czy taka by sie znalazla,i to w dodatku tak jak u mnie,po 2 miesiacach bycia razem?czuje sie jak bym tkwila w jakims dlugim malzenstwie z rutyna bo facet nie ma ochoty sie ze mna kochac,dodam ze ja mam 25 lat jestem szczupla wysoka i atrakcyjna kobieta,a on ma 32 lata.doradzcie mi cos.dziekuje.
Jeśli ci wasi faceci nie zdradzają was i nie są homo to rzeczywiście jest to dziwne bo jakoś trudno byłoby uwierzyć, że wszyscy mają problem z hydrauliką podnośnika?!?
Człowiekowi nie zawsze się chce tak samo jak nie chce się rano wstawać do pracy ale wstaje się bo trzeba i tyle.
Ja mam inny "problem" - jestem tzw. długodystansowcem w 110% rozumieniu tego słowa i "zrobienie nocki" to żaden wyczyn, mój organizm świetnie współgra. Jednak moja żona woli x razy pod rząd. Cholernie trudno jest wyrobić 3, 4 razy na jednym "wdechu" nie dekoncentrując się i zachowując krótki czas przeładowania.
Więc nie bardzo umiem sobie wyobrazić jak facet mówi własnej dziewczynie/partnerce/żonie że mu się nie chce i nie ma potrzeby???, gdzie duch walki, instynkt, samcza żądza...no chyba, że to ja powinienem się leczyć bo mam nie równo pod kopułą.
juz nie musze sie zastanawiac co mam robic z tym problemem w czoraj sie rozstalismy,bo nie chcialam sie jego sluchac tzn,robic co mi kaze,wstawac kiedy mi kaze i ogolnie wszystko.a najlepsze jest to ze mowil ze mnie kocha ciagle a rozstal sie ze mna wysylajac mi sms.
40 2012-06-15 15:32:48 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-06-15 15:34:04)
Jeśli ci wasi faceci nie zdradzają was i nie są homo to rzeczywiście jest to dziwne bo jakoś trudno byłoby uwierzyć, że wszyscy mają problem z hydrauliką podnośnika?!?
Człowiekowi nie zawsze się chce tak samo jak nie chce się rano wstawać do pracy ale wstaje się bo trzeba i tyle.
Ja mam inny "problem" - jestem tzw. długodystansowcem w 110% rozumieniu tego słowa i "zrobienie nocki" to żaden wyczyn, mój organizm świetnie współgra. Jednak moja żona woli x razy pod rząd. Cholernie trudno jest wyrobić 3, 4 razy na jednym "wdechu" nie dekoncentrując się i zachowując krótki czas przeładowania.
Więc nie bardzo umiem sobie wyobrazić jak facet mówi własnej dziewczynie/partnerce/żonie że mu się nie chce i nie ma potrzeby???, gdzie duch walki, instynkt, samcza żądza...no chyba, że to ja powinienem się leczyć bo mam nie równo pod kopułą.
hahaha alem się uśmiała
naprawde przezabawne Glock. szczególnie rozczulił mnie ten duch walki
. ehhh.... widzisz ja mam podobny problem co autorki i ci powiem tu nie ma ani ducha walki ani samczej żądzy. a do tego ostatnio mój partner mi powiedział że dla niego wyczerpujące jest staranie się bym miała orgazm dlatego też mam wprowadzoną ostrą reglamentację seksu o właśnie owe 2 do 4 razy w miesiącu i ZAWSZE kiedy ja poproszę. na pytanie dlaczego krótka odpowiedź "bo ja taki jestem". facet sobie kiedyś tam założył że będzie o kobiete w seksie dbał i to czyni niemniej kosztem częstotliwości bo to podobno was mężczyzn mocno kosztuje wysiłku i do tego powstrzymywanie się przed wystryskiem i do tego stosunek przerywany i jeszcze do tego jakieś tam małe kłótnie zniechęcają i jeszcze miałam wyminione parę innych rzeczy. dlatego też czasami waży czy kochać się ze mną czy lepiej "ściągnąć z krzyża" przy filmiku porno. póki co mam "wrażenie" że wygrywa to drugie. a złość we mnie taka że zjada mnie od środka. a nie nie nie kochani żadnego nie ma uzależnieia od pornografii i mówię wam to całkowicie świadoma bom w jednym pokoju i nie ma kiedy. a ja nie chcę odejść bo bardzo sobię jego cenię jako partera do życia nadajemy na tych samych falach ale sex..... tragedia. no i rozpisała się frustratka. sorki.
Jak się człowiek dowie na ile rzeczy trzeba uważać w życiu to mu się żyć odechciewa.
To dodam z mojego podwórka. Ostatnie tygodnie były słabe. Zwolniłem się z pracy w trybie natychmiastowym. Jestem bez pracy. Ta na odległość nawet nie opisywała na smsy a czytała. Tak hydraulika siadła. Żaden sygnał z mózgu typu stań nie docieraly do niego. Dotyk też nie. Klapa. No i w niedzielę mówie trzeba coś zrobić. Odezwała się samcza natura zdobywcy i stoi bardzo często w ciągu dnia. Ale jest problem bo żadna się nie nawinęła a nie mam czasu na polowanie.:-)
hahaha alem się uśmiała
naprawde przezabawne Glock. szczególnie rozczulił mnie ten duch walki
. ehhh.... widzisz ja mam podobny problem co autorki i ci powiem tu nie ma ani ducha walki ani samczej żądzy. a do tego ostatnio mój partner mi powiedział że dla niego wyczerpujące jest staranie się bym miała orgazm dlatego też mam wprowadzoną ostrą reglamentację seksu o właśnie owe 2 do 4 razy w miesiącu i ZAWSZE kiedy ja poproszę. na pytanie dlaczego krótka odpowiedź "bo ja taki jestem". facet sobie kiedyś tam założył że będzie o kobiete w seksie dbał i to czyni niemniej kosztem częstotliwości bo to podobno was mężczyzn mocno kosztuje wysiłku i do tego powstrzymywanie się przed wystryskiem i do tego stosunek przerywany i jeszcze do tego jakieś tam małe kłótnie zniechęcają i jeszcze miałam wyminione parę innych rzeczy. dlatego też czasami waży czy kochać się ze mną czy lepiej "ściągnąć z krzyża" przy filmiku porno. póki co mam "wrażenie" że wygrywa to drugie. a złość we mnie taka że zjada mnie od środka. a nie nie nie kochani żadnego nie ma uzależnieia od pornografii i mówię wam to całkowicie świadoma bom w jednym pokoju i nie ma kiedy. a ja nie chcę odejść bo bardzo sobię jego cenię jako partera do życia nadajemy na tych samych falach ale sex..... tragedia. no i rozpisała się frustratka. sorki.
Dziwne to wszystko. Moja Milfetka ma potężne libido i spore wymagania ale pomimo tego to i tak ja w 8 razach na 10 muszę Ją adorować, wprowadzać w "nastrój" etc., szlag mnie czasami trafia bo te wszystkie gry wstępne i inne bzdety doprowadzają mnie do szału i kradną cenny czas;-)
Jak ma dzień i to Ona gra pierwsze skrzypce to jestem najszczęśliwszym samcem na świecie bo nie muszę robić tych wszystkich kretynizmów o których pisałem wyżej.
W sumie to fajnie mają ci wasi faceci skoro to Wy zabiegacie o nich a nie na odwrót - tak jak ja muszę cały czas;-) ale nie narzekam bo mam Damę na salonach i Kurtyzanę w sypialni.
Jestem kobietą po 30 mój były partner jest o 3 lata starszy ode mnie, bylismy z sobą 6 miesięcy...
Na początku kochalismy sie codziennie nawet kilka razy dziennie było wspaniale. Od jakichś dwóch miesiecy zauważyłam że partner nie ma ochoty na sex pytałam o co chodzi tłumaczył się zmeczeniem oraz problemami w pracy. Potrafie to oczywiscie zrozumieć i uszanować nie mniej jednak zaczęłam sie nad tym zastanawiać skoro spedzalismy razem aktywnie czas, siłownia, rower...spacery itd. wtedy nie narzekał na zmeczenie ale jak już bylismy w domu wszystkie moje próby sprowokowania go lub zainicjowania czegokolwiek spełzły na niczym. źle sie z tym czułam, obwiniałam siebie że go nie podniecam, ze nie potrafie sprawic by mężczyna chciał sie ze mna kochać by mnie pragnął...to było naprawdę smutne
rozmawialismy o tym powiedział mi ze to wcale nie tak ze ma problem sam z sobą ze nie wiem co się dzieje...
nie naciskałam byłam wyrozumiała a sex nie jest dla mnie najważniejszy. Musze dodać ze jestem atrakcyjną i zadbaną kobietą choć w tym wypadku nie ma to nic do rzeczy. Po jakims czasie okazało się że on jest w ciągłej korespondencji z pewną mężatką z którą spotykał sie na sex bedąc w związku ze mną
To strasznie smutne bynajmniej dla mnie ponieważ nigdy nie posądziłabym go o cos takiego.
Czasem facet ma trudności z odpowiednim odczytaniem sygnałów zachęty do zabawy płynących od kobiety. Oczywiście zmęczenie czasem wygrywa z ochotą na sex ale to raczej rzadkie przypadki.
Byłem kiedyś w związku z dziewczyną która miała bardzo wysokie libido i prawie wciąż ochotę na igraszki. Na początku kochaliśmy się codziennie, często nawet po kilka razy. Potem tempo trochę spadło. Ja miałem też ciężki okres w pracy i przychodziłem do domu to coś zjadłem i często zasypiałem na siedząco na kanapie jak tylko wygodniej usiedłem. Ona zaczęła mieć pretensje że stałem się bierny,że nic nie robię, że jej unikam itd. To były w sumie całkiem uzasadnione pretensje bo patrząc na to z perspektywy lat widzę że faktycznie czasem mogło tak to dla niej wyglądać -że unikam sexu z nią. Ale po kilku szczerych rozmowach kiedy otwarcie mi powiedziała że czyje się czasami niedopieszczona czy zaniedbana przeze mnie zobaczyłem sprawę z jej perspektywy i zmieniłem podejście. Ale i ona
się zmieniła. Przestała czekać aż ja coś zacznę tylko dużo częściej sama jednoznacznie dawała mi znać na co ma ochotę. I to na nowo ożywiło wtedy nasz związek. Nawet kiedy przychodziłem zmęczony z pracy i zasypiałem na kanapie (dawała mi z godzinkę na regenerację sił
) a potem czułem jak się do mnie dobiera albo przytula do mnie. Bardzo mnie to podniecało i już po chwili byłem znów gotowy do działania
. To bardzo fajne kiedy kobieta bez skrępowania daje do zrozumienia facetowi na co ma ochotę. Oczywiście ja też nadal inicjowałem nasze igraszki. Fajne było też to że dowiedziałem się wtedy co ją podnieca i wprawia w nastrój podniecenia. Nauczyłem się jej dotykać tak jak to lubi i nawet w sytuacjach kiedy na początku nie miala ochoty to po kilku odpowiednich moich "sztuczkach" była już wilgotna i gotowa na mnie. Uwielbiała też kiedy robiłem jej minetkę
a że mnie też to bardzo podniecało to miała to Baaaardzo często.
Ale się rozpisałem
.
Podsumowując- dobrze jest szczerze określić swoje oczekiwania i nie myśleć tylko że druga strona sama powinna się domyśleć co , jak i kiedy lubimy czy czego pragniemy.Faceci są dość kiepscy w odczytywaniu sygnałów od kobiety,szczególnie sygnałów niewerbalnych.
Witam, chciałabym zapoznać się z opinią osób trzecich na temat braku ochoty na seks u faceta. Jestem z moim chłopakiem 2lata, na początku uprawialiśmy seks bardzo często, jednakże od kilku miesięcy zauważyłam, ze to ja częściej wychodze z inicjatywą, on często przychodzi po pracy zmęczony i mówi, że mu się nie chce, że lubi się kochać rano a nie wieczorem, a niestety rano zazwyczaj nie ma na to czasu, bo oboje pracujemy, ewentualnie w weekend. Jestem kobietą atrakcyjną, uważam, ze niczego mi nie brakuje, nasz seks w pełni zadowala i mnie i partnera, myślę, że zdrada nie wchodzi w gre, nie mam żadnych powodów żeby tak sądzić, wiem że mnie kocha i wiem że bardzo go pociągam, ale jednak seks 2-3 razy w tygodniu to dla mnie zdecydowanie za mało On jest w tych sprawach bardziej doświadczony, przezył znacznie więcej stosunków w życiu niż ja, tak naprawdę dopiero przy nim poznałam co to prawdziwy, dobry seks(chociaż nie jest moim pierwszym partnerem seksualnym). Może jest to też kwestia tego że seks już mu sie troche znudził? Dodam, że ma też czasem problemy z dochodzeniem jak się ze mną kocha. Wiem, że codziennie się masturbuje rano, jak mnie nie ma, czy to też może być jednym z powodów braku chęci na seks?
Z góry dziękuję za odpowiedzi
Jeśli chodzi o takie problemy, to najczęściej problem leży w jego głowie
zawsze się stresuje, żeby było ok a efekt jest odwrotny
musicie coś wymyślić żeby o tym niemyślał ![]()
Jest też sposób aby nauczył się wyczuwać moment kiedy już ma dochodzić (może to wyćwiczyć w czasie masturbacji) i wtedy będzie wiedział kiedy ma przerwać. Wyjęcia członka na 10 sekund sprawi, że znowu będzie mógł. Zmieniajcie też często pozycje to będzie miał naturalne przerwy. nabierze pewności i będzie ok:)
Takie ćwiczenia czy nie wiadomo co mogą nic nie dać bo będzie ćwiczył i ćwiczył a z Tobą skończy znowu za szybko i będzie miał jeszczewiększego dołą ![]()
własnie problem polega na tym, ze kochamy sie, ja dojde, a on nagle mowi ze na pewno nie dojdzie, ze moze jakis problem z cisnieniem, tak bylo przez ostatnie 2 poranki, dla mnie taki seks jest niepełny, lubie jak zarówno i ja i partner mamy przyjemnosc z seksu. Jesli chodzi o pozycje to zmieniamy je baardzo czesto podczas jednego stosunku. Zastanawiam sie jak to jestz masturbacja, wiem ze moj partner lubi kochac sie rano, mnie nie ma bo jestem w pracy, wiec sam robi sobie dobrze, ale czy to moze mieć wpływ na to, ze wieczorem już mu sie nie bedzie chcialo ?
Właśnie zadzwonił do mnie Mój ukochany i pyta się jak mi mija czas. Mówię mu, że czytam właśnie takie porady dla kobiet co mają taki lub podobny problem co my. I on się pyta co doradzają. Mówię, że może mnie facet zdradzać, że trzeba szczerze porozmawiać albo iść do lekarza. Poprosił mnie więc czy mogę znaleźć u nas w mieście adres do takiego lekarza, bo zdradzać mnie nie zdradza i to wiem w 100%, rozmowe szczerą też mieliśmy i on po prostu mówi, że nie ma ochoty na sex, ale nie wie czym to jest spowodowane. Jestem wciąż dla Niego atrakcyjna i na pewno problem nie leży we mnie. Jest mu przykro z tego powodu, że nasze życie seksualne tak wygląda, ale on po prostu nie wiem co ma zrobić. Jesteśmy ze sobą rok, mieszkamy razem, planujemy wspólne życie, zakupujemy różne sprzęty i dekorujemy nasze mieszkanko, planujemy dziecko, a mnie się płakać chce, bo mój facet nie ma na mnie ochoty, nie ma ochoty na seks
Cholera! Źle mi z tym, bo ja wiem, że ON to moje przeznaczenie, a tu taka lipa. Dacie jakąś rade?
hm powiem Ci szczerze, ze główną przyczyna tego jesli chodzi o mojego faceta jest niestety PRACA I STRES. Wczoraj np nie byl w pracy, caly wolny dzien, rowerowanie itp, i co ? Seks 3 razy. A w tygodniu niestety natłok obowiązków i wyżej wspomniany stres powoduja ze po prostu się nie chce, nie można od razu z góry zakładać, że facet Cię zdradza czy przestałaś mu się podobać, chociaż wiadomo, że to pierwsze co przychodzi na myśl. Jeśli u Was faktycznie problem urósł do takich rozmiarów, że facetowi W OGÓLE NIE CHCE SIĘ KOCHAĆ to faktycznie, jedynym sensownym rozwiązaniem jest wizyta u lekarza. Chociaż zdradzę Ci kilka trików, które ja stosuje, żeby zachęcić mojego faceta do seksu: chodzę w samej bieliznie lub też bez niej po domu, przejdę obok niego, delikatnie dotkne i odejdę, żeby narobić mu apetytu, czasem zrobię jakąś kolację, kupię nowy żel/zabawkę do łóżka. Trzeba próbować wszystkiego ![]()
Witam.
Jestem zmęczona doszczędnie wyczekiwaniem "dobrego momętu".Ciągle jest zmęczony,zestresowany...i co najgorsze..zawsze to ja inicjujuję...zaczynam się czuć jak baba-chłop..straszne..
od kiedy weszłam w tak zwane "dorosłe życie"każdy męszczyzna (przynajmniej)dawał mi odczuć że jestem Tą,o którą warto walczyć...A w tej chwili...porażka!
Jestem polka,która urodziła się i wychowała w innym kraju,więc pierwszych doznań...miałam przyjemność doświadczyć gdzie indziej..było bossssko...I pewnie gdy by w poprzednich stosunkach(damsko-męskich)było by tak samo jak teraz-nie było by problemu..Tyłe że byyyyło inaczej zupełnie co innego..I cały czas próboję by było przynajmniej podobnie ..Tyle że się nie da...Być może Jest to cechą Męszczyzn-Polaków...?
Jestem bardzo otwartą osobą..Rozmawiam....Proponuję....Prowokuję....Nigdy przed tym nie zrobiłam tyle....
Wiem że mogę udawać ...-nie mogę,nie potrafię...
Wiem że mogę zdrawdzić..-mogę ...nie chcę...już nie jestem w stanie sobie woobrazić...
Próbowałam więcej niż radzą psychologowie i seksuologowie...
Niestety...pomaga na chwile i nie na tyle bym wreszcie przypomniała sobie jak to ma być....
Czsto czyję iz jestem żalostna....nie -jestem nieszczęstliwa....
Bo chcę miec jednego partnera,kochanka,przyjeciela...?
Chore jest to wszysko...
Po tym jak to wszystko przeczytalam...-stwierdziłam ze wszystkie"pokrzywdzone" powinny wyjechać na wakację tam gdzie faceci tak (brzytko mówiąc )trzepią-że to kobiety udają zmęczone...tam gdzie potrafią parokrotnie doprowadzić do orgazmu zanim wejdą....i nie trzeba o to sie prosić...
I robią to na co dzień....
Czasem trzeba wybrać -w tą,czy we w tą....
Wybaczcie...nie bedę z wami rozpaczac...
Pozdrawiam i rzyczę spełnienia marzeń:-)
P.S.
A co do tych"zabawek"....
Chyba nie sypiasz z nieletnim:-0
Tak naprawdę...najlepszą zabawkę masz kobieto ....sama wiesz gdzie....
Dzięki chwili załamania,przeczytania tego ......wszystkiego...zdałam sobie sprawy z tego że(pisanie....czytanie....i t.d.) to była najgłupsza rzecz ,która przyszła mi do głowy
chodzilo mi o zabawkę erotyczną rzecz jasna, która jest dobrym urozmaiceniem życia seksualnego moim zdaniem
kup nową bieliznę, zaprezentuj się partnerowi, zacznij sobie sama robić dobrze, to ich podnieca ![]()
Współczuję, bo to chyba coraz powszechniejszy problem.
Niestety, nietrudno zauważyć, że w ostatnich latach ludzie coraz bardziej skupiają się na pracy, pieniądzach etc. Nie uważam, żeby to było złe, dopóki jednak nie zacznie wpływać na nasze zdrowie, życie seksualne czy relacje z innymi ludźmi. Grunt to odpowiednio rozdzielić czas pracy i zmartwień od czasu spędzanego z dziewczyną/żoną.
Wszystko też zależy od człowieka, ja też nie raz miałam problemy czy to w pracy, czy w szkole, czy w rodzinie, ale nigdy nie traciłam ochoty na seks, wręcz przeciwnie, chwile uniesienia z partnerem sprawiały, że zapominałam o tym wszystkim co złe i oddawałam się przyjemności.
57 2012-09-23 10:26:32 Ostatnio edytowany przez kris88 (2012-09-23 13:24:53)
zmienilem miejsce na glowna strone a nie umialem juz tutaj usunac wiec wybaczcie ze zasmiecam miejsce