poznałam bardzo fajnego chłopaka miły sympatyczny wesoły w ogóle super.. widywaliśmy się było wszystko ok... zaczynało sie tworzyc między nami coś wiecej... ale no właśnie... COS SIĘ STAŁo... zrobił się jakiś taki dziwny... mniej się odzywa...juz mu nie zalezy na spotkaniu tak bardzo jak wczesniej... nie wiem co robic...na prawde go lubie i nie chce by to co zaczęło sie miedzy nami tworzyc tak po prostu zniknęło....fakt jest nadal miły ale to juz nie to samo
jest mi smutno pomóżcie
Podobne tematy
Smoczuc1 - bardzo trudno Ci doradzić...
Nie wiem na jakim etapie jesteście, tzw."chodzenia" czy czegoś bliskiemu temu?
Rozmawialiście już o swoich uczuciach czy na razie jest to bardziej "koleżeński" etap?
Może w jakiś sposób się wystraszył?
A może po prostu nie ma teraz czasu?
Może troszkę bardziej opisz Wasz relacje kiedyś i jak się zmieniły teraz?
to jest mój sasiad więc niby sie przyjaźnimy ale to on insynuował wiele rzeczy które sa nietypowe dla czystej przyjaźni takie jak pocalunek to ze mnie przytuli.... i tp. CZas pewnie ma wczoraj chciał sie umówić na dzisiaj ale gdy przyszło co do czego to chyba zapomnial albo nie chciał pamietać... na prawde czułam ze cos zaczyna sie dziac miedzy nami więc nie rozumiem czemu tak nagle w sumie z dnia na dzień to uległo zmianie...
smoczus.......a moze pogadaj z Nim.Czasem nasza wyobraźnia stwarza Bóg wie jakie scenariusze- a tu po prostu może ma jakieś problemy- przejściowe - i Ty zeszłaś troszkę na dalszy plan.Przecież Nikt nie powiedział,że to tylko On musi zabiegać- może pora na Ciebie? Pomyśl.
zaproponowałam mu dzisiaj ze moze pójdziemy na spacer po południu... zobaczymy czy w ogóle co kolwiek odpowie na ta propozycje.... jak tak dalej pójdzie to oszaleje normalnie...wzięło mnie i to mocno ![]()
najgorsze jest to że wczoraj miał studniówke i był ze swoją jakaś tam kolezanką ze szkoły...no i właśnie nie wiadomo co tam w ogóle się działo.... staram sie nabrać więcej dystansu ale to trudne....tym bardzej ze tak jak wczesniej zaznaczyłam to mój sasiad i po prostu unikanie go jest nnnnnnnnniezbyt mozliwe...
smoczuś- i co?- zgodził się na ten spacer ?
a może on się wstydzi po prostu pokazać, co czuje do Ciebie? może rzeczywiście teraz Ty powinnaś przejąć inicjatywę. Ale tak subtelnie, kobieco
będzie dobrze, zobaczysz.
pewnie spi jeszcze wstanie cos po 12 bo jest po studniówce i zobaczymy bo napisałąm mu smska
3majcie kciuki
Agatka ma rację, może warto przejąć inicjatywę.. Tylko delikatnie.. Trzymamy kciuki...
Głowa do góry ![]()
na razie cisza ile mozna spać
Wiesz, moim zdaniem nie powinnaś się denerwować.. Ja po swojej studniówce spałam do 16..
no więc : odezwał sie do mnie powiedział że jak wróci bo jest w szkole w internacie i troche boi się wsiąźć za kółko to się zobaczymy
więć myslę że jednak
będzie dobrze ale bede wam opowiadac wszystko na bierząco:) na razie mi strzela uśmiechnięte buźki w smskach no zobaczymy
Dziekuję że jestescie i podnosicie mnie na duchu :*
smoczus- trzymamy kciuki
Koniecznie napisz co się wydarzy ![]()
nie wrócił jeszcze do domu...nici ze spotkania raczej ![]()
Może robią poprawinki...:) nie przejmuj sie ...jak wróci pewnie sie odezwie....
smoczuś- spokojnie... Dziś czy jutro- macie jeszcze dużo czasu
Skoro powiedział, że się spotkacie, to znaczy , że tak będzie ![]()
jutro to on bedzie 30 km z tąd bo jest w szkole z internatem
a w domu jest od piatku do niedzieli tylko...... najwyzej trudno sie mówi...
No ale przecież nie powiedział NIE .. Najwyżej w przyszłym tyg się spotkacie.
wczoraj sie spotkaliśmy u mnie przesiedział ze mna jakies 2 godziny a przy okazji było bardzo wesoło i zabawnie...w pewnym momencie tak go zawstydziłam że nie wiedzac co ma zrobić po prostu mnie przytulił no i obiecał spotkanie w nastepny weekend...ale jak zawsze musi być jakies ale
po spotkaniu wieczorem pisaliśmy sobie smsy nom i napisałam mu że zastanawiam sie w jakim kierunku zmierza nasza znajomość on na to że sam tez się zastanawia ale gdy zapytałam go o to czy chciałby aby to co jest miedzy nami rozwijało sie to powiedział -NIE WIEM....i wychodzi na to ze nadal nie wiem na czym stoje...
Bo za szybko chcesz wszystko wyjaśnić. Daj chłopakowi czas. Widać, że naprawdę nie wie. Gdyby nie chciał to by się z Tobą nie spotykał. Ewentualnie chce, ale wstydzi się to powiedzieć. Powoli, bo w tym tempie tylko go wystraszysz i Ci zwieje.
masz racje... czas przystopowac...i małymi kroczkami ![]()
No właśnie. I radzę się uzbroić w cierpliwość
Ja na przykład kręciłam się koło mojego rok, najpierw się przyjaźniliśmy, aż w końcu zrozumiał, że to jednak coś więcej. Także dawaj mu delikatne znaki, że Ci się podoba i że może z tego być coś więcej. Niech wie, że zawsze może na Ciebie liczyć itd.
Dziękuję za rady ![]()
ale wiecie co??dzisiaj rozmawialismy o planach na ferie i w momencie gdy powidziałam ze wyjezdżam to zrobił smutna minke i powiedzial -'' i zostawisz mnie samego?''
smoczuś, wszystko jest na dobrej drodze, więc bądź pełna nadziei. Tylko działaj powolutku i spokojnie. Nadmierny pośpiech czy nacisk z Twojej strony może pogorszyć sprawę, więc bądź ostrożna. Ale wierzę, ze się uda ![]()
nom u jutro sie widimy..powie wam ze po ostatnim spotkaniu jest lepiej :)ale strasznie deneruje mnie jak sie ze mna droczy...zobaczymy jak będzie po jutrze
juz mi sie nawet snio jak daje mi całuska ![]()
Hm.... to naprawdę wyglada dobrze, tak jakby powoli się zakochiwał. Dziewczyny maja racje, niczego nie przyspieszaj.
co zrobic?? umówilismy sie ok.15 a on po jakims czasie wypalił że jest na jakims pogrzebie o czym wczesniej wcogóle nie mówił nom i jest wpół do szóstej a go nie ma....nie wiem czy mam sie z nim spotkac powinien mnie wcześniej uprzedzic czekalam jak taka głupia....
co zrobic?? umówilismy sie ok.15 a on po jakims czasie wypalił że jest na jakims pogrzebie o czym wczesniej wcogóle nie mówił nom i jest wpół do szóstej a go nie ma....nie wiem czy mam sie z nim spotkac powinien mnie wcześniej uprzedzic czekalam jak taka głupia....
Może przez ten pogrzeb zapomniał,że się z Tobą umówił..... ???
Skoro umówił się z Tobą, to logiczne, że sam nie wiedział o tym pogrzebie.
jest w domu juz nic....zero odzewu.... ja tez się do niego nie odzywam.... ![]()
jest w domu juz nic....zero odzewu.... ja tez się do niego nie odzywam....
A może poprostu zapytaj go wprost dlaczego wyszła taka sytuacja.Tak bez emocji...chcesz wyjasnić i tyle.Żeby sobie nie myślał,że może sobie z Tobą pogrywać....
Jeśli zastosujesz tygodniowe milczenie będziesz miała dwukrotnie większe szanse na rozkochanie go w sobie niż jeżeli zaczniesz rozmowę teraz.
zgadzam sie z samcem -- daj sobie na luz ,zastosuj cisze w eterze i zobaczysz ,co bedzie. a moze facet sie po prostu toba bawi? traktuje cie jak rezerwowa ,moze spotyka sie ztoba jak nie ma nic innego do roboty? pomilcz troche i w zadnym razie nie odzywaj sie pierwsza .
wiecie co?? wczoraj przyszedł...zaczął się tłumaczyc przepraszać i tp.no i skonczyło się tym ze mnie pocałował szczerze powiedziawszy byłam w takim szoku że się po tym odwróciłam i weszłam do domu....
udało sie:) jesteśmy para ![]()
mam problem, ostatnio mój kolega z uczelni mając dziewczynę 4 lata, uznał, że jestem super fajna ;]. Dodam, że ja mam narzeczonego. Dostałam masę komplementów typu, że jestem seksowna i piękna bla bla bla, że na miejscu mojego faceta on by na mnie dmuchał i chuchał od 2 tygodni codziennie mailowaliśmy, gdzie on ciągle zaznaczał, żebym się nie martwiła bo to wszystko w ramach przyjaźni, ja zaczynam mieć ostry mętlik w głowie, o czym mu powiedziałam a ten na to, żebym się nie martwiła, po czym na wykładach cały czas trzymał mnie za rękę bo miałam zimną...no i gdzie tu jest rozum? Po czym zarzeka się żebym czasem nie myślała, że on chce romansu ze mną...porażka, lubię go i w ogóle ale hm nie wiem co myśleć, nawet nie dałam mu cienia przychylności wcześniej, zaczęło się w sumie od wysłania mi notatek przez niego...
kiedy nie odprowadził mnie do końca na stację, przeprosił mnie za to później (gdzie mi do głowy by nie przyszło żeby się o to obrazić) po czym następnym razem też nie odprowadził do miejsca docelowego (ale bliżej niż wcześniej) i rzucił jakby od niechcenia "papa"...nie wiem jak to ogarnąć
dodaje, że on mówi, iż mocno kocha swoją laskę !!! ble ;/
mam problem, ostatnio mój kolega z uczelni mając dziewczynę 4 lata, uznał, że jestem super fajna ;]. Dodam, że ja mam narzeczonego. Dostałam masę komplementów typu, że jestem seksowna i piękna bla bla bla, że na miejscu mojego faceta on by na mnie dmuchał i chuchał od 2 tygodni codziennie mailowaliśmy, gdzie on ciągle zaznaczał, żebym się nie martwiła bo to wszystko w ramach przyjaźni, ja zaczynam mieć ostry mętlik w głowie, o czym mu powiedziałam a ten na to, żebym się nie martwiła, po czym na wykładach cały czas trzymał mnie za rękę bo miałam zimną...no i gdzie tu jest rozum? Po czym zarzeka się żebym czasem nie myślała, że on chce romansu ze mną...porażka, lubię go i w ogóle ale hm nie wiem co myśleć, nawet nie dałam mu cienia przychylności wcześniej, zaczęło się w sumie od wysłania mi notatek przez niego...
kiedy nie odprowadził mnie do końca na stację, przeprosił mnie za to później (gdzie mi do głowy by nie przyszło żeby się o to obrazić) po czym następnym razem też nie odprowadził do miejsca docelowego (ale bliżej niż wcześniej) i rzucił jakby od niechcenia "papa"...nie wiem jak to ogarnąć
dodaje, że on mówi, iż mocno kocha swoją laskę !!! ble ;/
Ale tu nie ma nic ogarniac. Facet zachowuje sie troche idiotycznie, a trzymanie Twojej zimnej raczki to juz po prostu podstawowka. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy zalezy Ci na Twoim narzeczonym. Bo jesli nie, to szkoda zawracac mu glowe. A kolega z uczelni powinien zrobic to samo, skoro ma dziewczyne od 4 lat.
zależy mi na nim bardzo.ale wiem, że zaniedbał mnie ostatnio...a ten z uczelni akurat trafiał w sedno ostatnio...
zależy mi na nim bardzo.ale wiem, że zaniedbał mnie ostatnio...a ten z uczelni akurat trafiał w sedno ostatnio...
Pogadaj ze swoim narzeczonym. Ten z uczelni jak trafial w sedno to OK, ale przeciez ma dziewczyne. I wie, ze z kims jestes. Z calego swojego doswiadczenia lat 30++ wiem,ze na takich samcow trzeba bardzo uwazac ![]()
Pogadaj ze swoim narzeczonym. bedziesz wiedziala, czy jest sens z nim byc, czy nie. Bedzie Ci latwiej. Analizowanie masazysty zimnych rak jest troche bez sensu. Wyglada, jakby po prostu chcial sie zabawic. Nudzi mu sie. Wiesz, co jest miedzy nim, a jego dziewczyna od innych osob, czy tylko od niego?
tylko od niego, opowiadał też o niej ogólnie w towarzystwie...nie bazuje tylko na tym, że masował mi łapki ;] jak pogadam z narzeczonym o tym to karze mi zmienić uczelnie ;]
Uważasz, że o coś może mu chodzić naprawdę? Jeżeli mam traktować go jak tylko kumpla to ja jestem w stanie ale nie chcę krzywych akcji później...
tylko od niego, opowiadał też o niej ogólnie w towarzystwie...nie bazuje tylko na tym, że masował mi łapki ;] jak pogadam z narzeczonym o tym to karze mi zmienić uczelnie ;]
Uważasz, że o coś może mu chodzić naprawdę? Jeżeli mam traktować go jak tylko kumpla to ja jestem w stanie ale nie chcę krzywych akcji później...
Z narzeczonym powinnas pogadac o zwiazku. Bo nie wspominasz o narzeczonym, tylko sie bardziej interesujesz jak masz traktowac masazyste
(przepraszam, nie moglam sie powstrzymac ![]()
Co do Pana-od-zimnych-lapek - Ty musisz sobie odpowiedziec na pytanie, jak masz go traktowac. Nie wiem, ile jestes ze swoim narzeczonym, ale wyobraz sobie jakbys sie czula, jakby on w podobny sposob sie zachowywal na swojej uczelni do innej kobiety. Jesli Ci wszystko jedno, to zakoncz ten zwiazek. Zastanow sie, czy ufalabys facetowi,ktory Cie podrywa, majac kogos od 4 lat. Ja bym sie troche bala, ze mi wykreci podobny numer.
nie wspominam o narzeczonym bo nawet nie chce myśleć o tym, że go zostawię...kocham go mocno...
co do masażysty to po prostu dupa jest bo on mnie fascynuje ;]
nie wspominam o narzeczonym bo nawet nie chce myśleć o tym, że go zostawię...kocham go mocno...
co do masażysty to po prostu dupa jest bo on mnie fascynuje ;]
Zastanow sie wiec, na ile Cie fascynuje - na lata czy bzykanko.
na lata na pewno nie z uwagi na to, że (tak jak nadmieniłaś wcześniej) nawet jakbym z nim była, to za parę lat zastąpi mnie inną ;], czy bzykanko? hmm zastanowię się ![]()