Mam nadzieje, że umieściłam post w odpowiednim dziale.
Od przeszło miesiąca zmienił mi sie troche tryb zycia. Taka praca i studia. Wstaje o 12 - zajęcia i praca do 23 ( w tym czasie moge nie jesc zupełnie nic, albo jeść bardzo mało) i wieczorem gdy wracam do domu, jem wszystko co widzę. I tak do 1 w nocy. Obżeram się. Nie potrafie powstrzymac głodu wieczornego. Bardzo bym chciała nad tym zapanowac. raz nawet próbowałam jesć wiecej w ciągu dnia liczac ze wieczorem zjem mniej. Nie udało sie- napad głodu i tak powrócił.
Nie wiem czym to jest uwarunkowane. Tak czy siak bardziej mnie interesuje jak zmniejszyć wieczorny głód. Co jeśc by nie przytyc gdy mam takie ataki ?
Jesli ktos mysli ze to nerwowe- raczej watpie. Ja w sytuacjach nerwowych i stresu mam odwrotną rekakcje- nie jem.
A tymczasem... Za dużo zjadam.
Jakaś rada ?:)