Kiedys rozmawialam z kolezanka ,ktora rozwiodla sie z mezem i powiedziala mi wtedy:"wiesz najbardziej sie boje ze zgorzknieje"
Jest taki stan,ze juz nic sie nie chce i w nic sie nie wierzy.A juz na pewno nie w ludzi.To zaklamanie ,falsz ,egocentryzm i nic poza tym.Ta sama kolezanka powiedziala mi pozniej"moglabym napisac ksiazke na temat tego jak traktuje sie ludzi samotnych"
Ja tez wiem jak to jest.Miedzy tym co ludzie mowia,a co robia jest przepasc.Ludziom samotnym naprawde zle sie zyje.
Kiedys slyszalam komentarz lekarki ,ktora mowila o osobie bardzo chorej ale nie bardzo starej:"na cale szczescie jej dzieci sa juz dorosle to nie jest tak zle,poradza sobie" Pomyslalam wtedy-a jakby powiedziala o mnie ,gdybym byla w tej sytuacji-nie ma dzieci to moze umierac,nie jest nikomu potrzebna.
Wiem co to znaczy zgorzkniec. I nawet nie wiem po co to pisze.
Podobne tematy
Kiedys rozmawialam z kolezanka ,ktora rozwiodla sie z mezem i powiedziala mi wtedy:"wiesz najbardziej sie boje ze zgorzknieje"
Jest taki stan,ze juz nic sie nie chce i w nic sie nie wierzy.A juz na pewno nie w ludzi.To zaklamanie ,falsz ,egocentryzm i nic poza tym.Ta sama kolezanka powiedziala mi pozniej"moglabym napisac ksiazke na temat tego jak traktuje sie ludzi samotnych"
Ja tez wiem jak to jest.Miedzy tym co ludzie mowia,a co robia jest przepasc.Ludziom samotnym naprawde zle sie zyje.
Kiedys slyszalam komentarz lekarki ,ktora mowila o osobie bardzo chorej ale nie bardzo starej:"na cale szczescie jej dzieci sa juz dorosle to nie jest tak zle,poradza sobie" Pomyslalam wtedy-a jakby powiedziala o mnie ,gdybym byla w tej sytuacji-nie ma dzieci to moze umierac,nie jest nikomu potrzebna.
Wiem co to znaczy zgorzkniec. I nawet nie wiem po co to pisze.
Zgorzkniec?
hmmm...
a moze spojrz na to tak, Barbaro:
To TY decydujesz (tak naprawde ) czy chcesz zgorzkniec, czy nie.
I to nie sa tylko slowa bez pokrycia.Tak naprawde jest. Ty decydujesz jak dalej zyc, co robic i myslec wstajac rano, jaki jest KOLOR Twoich mysli.
Tak samo jak jestes w stanie "robic" sobie dobre , cieple podtrzymujace na duchu mysli, tak samo jestes w stanie robic sobie oslabiajace , zle i przepelnione gorycza mysli.
Kazda mysl cos sprawia. Jest przyczyna.
Jak mi nie wierzysz -mozesz latwo sie o tym przekonac.Sprobuj.
Pomarańczowa ma 100 % racji.
Nikt nie rodzi się zgorzkniały. Czy Ty czy ktokolwiek inny stanie się zgorzkniały zależy tylko od danej osoby.
W amerykańskim światku psychiatrycznym toczy się właśnie dyskusja nad sensem uznania podobnego zespołu zachowań mianem choroby.
Ludzie, którzy przeżyli traumę i cierpią z tego powodu m.in. na stany lękowe są określani jako cierpiące na zespół stresu pourazowego. Psychiatrzy chcą teraz, by opierając się na tym wzorcu stworzyć termin "zespołu zgorzknienia pourazowego" (post-traumatic embitterment disorder).
Ludzie, którzy czują, że ktoś im kiedyś zrobił krzywdę i są tak zgorzkniali, że nie potrafią funkcjonować w społeczeństwie bez ciągłego odwoływania się do swojego przypadku, prześladowcy i krzywdy powinni być uznani za chorych umysłowo - stwierdzili lekarze na zjeździe Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrii w San Francisco.
Lekarze widzą w poczuciu utrzymującym się poczuciu krzywdy stan idący o wiele dalej niż zwykłą złość.
Zgorzkniali ludzie to zwykle przyzwoici meżczyźni czy kobiety, którzy ciężko pracowali nad czymś ważnym, gdy z jakiegoś powodu wszystko to rozpada się im w rękach. Niezależnie od tego, czy chodzi o związek z partnerem czy o pracę - tłumaczy "The Los Angeles Times". - Wtedy nabierają agresji do świata, stają się pesymistami którzy tylko nienawidzą - dodaje dziennik.
Tak więc można stać się zgorzkniałym, ale po co? Czy to ma sens?
Czy nie lepiej wstać rano i pomyśleć: dziś będzie piękny dzień! Jestem wspaniałą babką i nikt i nic mi tego nie odbierze.
I Ty Basiu i Twoja koleżanka jesteście młodymi kobietami i szkoda Waszego życia na umartwianie się.
Pozdrawiam ciepło
4 2011-11-14 13:39:47 Ostatnio edytowany przez Barbara122 (2011-11-14 14:04:33)
Margolcia w Twoim opisie zgorzknienia jest wszystko z czym sie zgadzam poza jednym,ja nie nienawidze.To raczej zal ,ze spotykamy ludzi,dla ktorych robimy tak wiele ,a zamiast wdziecznosci okazuja nam lekcewazenie ,ciesza sie ze nas "oszukali" i wykorzystali ,podkreslaja swoja waznosc np."bo ja jestem matka,a ty niczego nie rozumiesz bo jestes sama"itd.Zgorzknienie przychodzi nie z nienawisci ,a raczej z rozpaczy,ze cokolwiek zrobimy jestesmy skazani na porazke.Nie taka prawdziwa ,ale w spolecznym sensie.Tak jakbysmy byli ludzmi drugiego gatunku ,"dzieci gorszego Boga",niepotrzebny balst w tym "wspanialym"swiecie.
Zawsze gdy upominam sie o swoje ludzkie prawa do szacunku,prywatnosci slysze tylko jedno:"co ty wlasciwie chcesz?"
Nie jestem zwolennikiem PiS-u ani Jaroslawa Kaczynskiego.Ale pamietam wypowiedz Bartoszewskiego o Kaczynskim "ten pan nie ma zadnego doswiadczenia ,chyba ze w hodowli zwierzat futerkowych" Dlaczego o tym pisze? Bo to jest wlasnie to!!!!! Tak traktuje sie ludzi samotnych.Wszyscy wychowywalismy sie w rodzinach i wiemy jak rodziny funkcjonuja nawet jesli nie mamy wlasnych.Najczesciej nie majac wlasnych pomagamy innym angazujac sie czasami za bardzo.A jednak nic nie wiemy o zyciu i niczego nie potrafimy.
To prawda nikt nie rodzi sie zgorzknialym ,ale z czasem stajemy sie ,bo tak jak p.Bartoszewski mysli wiekszosc tego spoleczenstwa.I nie warto nawet na ten temat rozmawiac ,bo mam watpliwosci ze ktos to zrozumie oprocz samotnych ,zmeczonych zyciem!!!,zamknietych w kacikach swoich mieszkan i starajacych sie nie zaklucac rytmu tego "dobrego"swiata.