netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

44 odpowiedzi17 410 wyświetleńzałożony przez agusia9021, 22.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1 Ostatnio edytowany przez agusia9021 (2011-09-22 21:10:46)

Temat: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Nie wiem już jak mam do niego dotrzeć, żadne rozmowy nie pomagają, twierdzi że za dużo wymagam... Chciałabym aby maż bardziej angażował się w nasze życie, miał więcej chęci do wychodzenia z domu, wspólnej zabawy z dzieckiem, baa chociaż wspólne wypicie kawy. Przychodzi z pracy i pierwsze co to odpoczywa i opowiada jak mu minął dzień - rozumiem zmęczenie ale ile można?! Później wymyśla sobie jakieś zajęcia na dworze (uwielbia pracować koło domu), ogląda tv lub siada przed komputerem. A dla mnie i dziecka czasu już nie ma. Jest mi bardzo przykro z tego powodu bo wydaje mi się że powinien poświęcać nam trochę więcej czasu.  Jesteśmy młodym małżeństwem i mamy 16 miesięcznego synka. Chciałabym nieraz gdzieś wyjść, coś porobić razem. Najbardziej brakuje mi jego bliskosci, milych słów, gestów. Wiem że nie będzie wiecznie we mnie zapatrzony tak jak na początku naszej znajomości, ale to nie znaczy chyba że mamy żyć jak stare dobre małżeństwo!!!Ludzie ja mam 21 lat i chcę jeszcze coś w moim życiu robić! Sex tak oczywiście zawsze jest chętny, nawet ma pretensje że 2-3 razy w tygodniu to dużo za mało i twierdzi że dlatego oddalamy się od siebie. Też czuje że się oddalamy ale chcę aby były takie momenty żeby zamiast sexu była po prostu miła rozmowa.

Jestem tu nowa. Może ktoś się odezwie ?

2

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

A ty pracujesz?

3

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

A może Ty po prostu rozmawiasz z nim w niewłaściwy sposób? Pełna pretensji, nie słuchając tego czego on by chciał ?

4

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Nie ja siedzę w domu synkiem. Na początku oczywiście nie mówiłam mu tego prosto w oczy tylko dawałam mu to delikatnie do zrozumienia. Później coraz bardziej aż w końcu przychodzi taki czas że człowiek nie wytrzymuje i wali prosto z mostu. On twierdzi że ja o wszystko się czepiam i za dużo od niego wymagam. Ale czy to tak na prawdę jest dużo???

5

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Macie teraz zupełni inne oczekiwania.
Ty, po całodziennym siedzeniu w domu z dzieckiem, wyrywasz się do wyjścia poza.
On, po całodziennej pracy poza domem, marzy o spokojnym, często nawet bezmyślnym odpoczynku w  waszym domu.

Spróbuj wyjść z własnego domu na kilka godzin bez męża i bez dziecka. Do koleżanek, połazić po mieście, po okolicy. Nacieszyć się wolnością i swobodą.

Napisałaś o braku czułych słów, gestów. Czy Ty jemu to zapewniasz i brak z jego strony odzewu?

I czemu do robienia czegoś w życiu jest Ci niezbędny Twój mąż?

A do "oddalania się" trzeba dwojga. Masz w tym swój udział. Zacznij od siebie. Na swoje zachowanie masz wpływ, na jego - nie.

6 Ostatnio edytowany przez Monicy (2011-09-22 21:50:18)

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

A ile godzin dziennie mąż pracuje i na jakim stanowisku? Jak Wam mijają weekendy ?

7

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Z mojej strony jest bardzo dużo czułości, dotyku i słów. W tym czasie nie mam jakoś chęci wychodzić ze znajomymi bo bardziej brakuje mi jego. Gdy jesteśmy u moich rodziców wtedy zawsze mam czas aby wyjść gdzieś samemu lub z koleżanką bo oni mogą wtedy przypilnować małego (on by nie został z nim). Jednak ostatnio do szczęścia potrzeba mi tylko jego zainteresowania. Ja mu już to wszystko mówiłam ale on to chyba myśli że "marudzę i kiedyś mi przejdzie"

8

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Czemu nie chce zostawać sam z własnym synem?

9

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

8 godzin na magazynie. Pakowanie zacisków do aut itp. Jak przychodzi to od razu mówi że jest zmęczony bo dużo roboty mieli, a później nagle mówi że w robocie prawie nic nie robił tylko na necie filmiki z chłopakami oglądali. W weekendy przeważnie jeździmy do rodziców, mamy można powiedzieć okazję odpocząć od małego smile on wtedy śpi parę godzin w dzień lub siedzi na komputerze. Ciagle próbuje go gdzieś wyciągnać ale mówi że mu się nie chce, że nie ma czasu lub że nie mamy pieniędzy. Zawsze jest któryś z tych wariantów.

10

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Hmm....powiedz prosto z mostu w delikatny sposób o swoich potrzebach jak będziecie sobie leżeć w łóżeczku. Przytul się pierwsza, zobaczysz jak mu się miło zrobi. I wtedy mów co Cię boli.
Ja z moim zawsze rozmawiam twarzą w twarz prosto w oczy bo inaczej nie dotrze. Więc też to wypróbuj.

11

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
rozjasniacz napisał/a:

Hmm....powiedz prosto z mostu w delikatny sposób o swoich potrzebach jak będziecie sobie leżeć w łóżeczku. Przytul się pierwsza, zobaczysz jak mu się miło zrobi. I wtedy mów co Cię boli.
Ja z moim zawsze rozmawiam twarzą w twarz prosto w oczy bo inaczej nie dotrze. Więc też to wypróbuj.

Dzięki chyba dzisiaj tak zrobię bo zaraz wraca z pracy i z tęskniłam się za nim smile

12

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Monicy napisał/a:

Czemu nie chce zostawać sam z własnym synem?

Twierdzi że nie potrafi się nim dobrze zająć. Ale po prostu mu się nie chce go pilnować. Widziałam jak fajnie się razem bawią i dogadują i dobrze mu idzie. Tylko jemu się po prostu nie chce!

13

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
agusia9021 napisał/a:
Monicy napisał/a:

Czemu nie chce zostawać sam z własnym synem?

Twierdzi że nie potrafi się nim dobrze zająć. Ale po prostu mu się nie chce go pilnować. Widziałam jak fajnie się razem bawią i dogadują i dobrze mu idzie. Tylko jemu się po prostu nie chce!

To wyjdź z domu.
Zostaw w nim syna i męża bez jego "chcenia". Bez tego "chcenia" też zajmie się dzieckiem. Z konieczności.
Ty też wielokrotnie robisz różne rzeczy (w tym opieka nad dzieckiem) bez owego "chcenia", z obowiązku.

14

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Ja - podobnie jak rozjaśniacz - polecam szczerą rozmowę face2face. Jednak nie zaczynałabym kolejnych "kizi-mizi", tylko wywaliła z grubej rury o co chodzi.

Wasz synek ma 16 miesięcy. To właśnie teraz rozpoczyna się najfajniejszy okres w jego życiu. Inne też będą miały swoje pozytywne strony, ale w tym okresie Wasz brzdąc jest jeszcze taki "malutki, do kochania", a jednocześnie już więcej rozumie i łatwiej jest się z nim porozumieć smile  Twój małżonek nie uczestniczy w życiu rodzinnym, a Twoje relacje, że potomny pierwszy raz w swoim życiu podskoczył, nie oddadzą w pełni tego widoku uśmiechniętej buzi podskakującego szkraba smile Czy Twój małżonek wie, ile traci ? Zdaje sobie sprawę z tego, że od pewnego czasu za ścianą odbywają się rzeczy, które będą miały miejsce tylko jeden raz w życiu?
A powiedz , czy jak Wasz synek był młodszy, to mąż zajmował się nim częściej ?

Porozmawiajcie również o Was, że jesteś 21 letnią, zdrową dziewczyną, nie schorowaną 70letnią staruszką i chciałabyś od czasu do czasu wyjść z własnym mężem na miasto. Poza tym powiedz otwarcie, że brakuje Ci tego rodzinnego płomyka, wyjść w trójkę popołudniu na spacer, na plac zabaw. Powiedz, że czujesz się jak samotna Matka - bo na to wychodzi - i niech nie zasłania się pracą, bo jest wielu mężczyzn którzy pracują dłużej, ciężej, a po powrocie do domu też czekają na nich stęsknione dzieciaczki z żoną, którymi trzeba się zaopiekować i nie narzekają na to, tylko cieszą się rodziną.

15

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
agusia9021 napisał/a:

Z mojej strony jest bardzo dużo czułości, dotyku i słów. W tym czasie nie mam jakoś chęci wychodzić ze znajomymi bo bardziej brakuje mi jego.

Taak, taak... Uzależnij się od męża, pewnie. Po co mi znajomi skoro mam jego... Śpisz z nim, jesz z nim, wstajesz z nim i oglądasz go codziennie. Jak wyjdziesz z domu na 2 godziny nie zniknie i nie przepadnie jak bańka mydlana. Praca w magazynie jest odmóżdżająca i wcale się nie dziwię, że Twój mąż zachowuje się tak a nie inaczej. Poza tym spędza pewnie po 8-9 godzin ze znajomymi to się nagada i już mu towarzystwo nie potrzebne, a Tobie na odwrót. Zajmij się sobą, a przestaniesz jęczeć i wszyscy będą zadowoleni.

16

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Teo napisał/a:

Taak, taak... Uzależnij się od męża, pewnie. Po co mi znajomi skoro mam jego... Śpisz z nim, jesz z nim, wstajesz z nim i oglądasz go codziennie. Jak wyjdziesz z domu na 2 godziny nie zniknie i nie przepadnie jak bańka mydlana. Praca w magazynie jest odmóżdżająca i wcale się nie dziwię, że Twój mąż zachowuje się tak a nie inaczej. Poza tym spędza pewnie po 8-9 godzin ze znajomymi to się nagada i już mu towarzystwo nie potrzebne, a Tobie na odwrót. Zajmij się sobą, a przestaniesz jęczeć i wszyscy będą zadowoleni.

A użalić się nad ciężkim losem umęczonej 21-letniej matki i żony?
A podziwić starania o jak najlepsze uwieszenie się na mężu wracającym do domu?
A zrozumieć, że mąż i żona stanowią jedność i idą wszędzie razem, łącznie z WC?
Żadnego zrozumienia! tongue

17

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Monicy napisał/a:

Ja - podobnie jak rozjaśniacz - polecam szczerą rozmowę face2face. Jednak nie zaczynałabym kolejnych "kizi-mizi", tylko wywaliła z grubej rury o co chodzi.

Wasz synek ma 16 miesięcy. To właśnie teraz rozpoczyna się najfajniejszy okres w jego życiu. Inne też będą miały swoje pozytywne strony, ale w tym okresie Wasz brzdąc jest jeszcze taki "malutki, do kochania", a jednocześnie już więcej rozumie i łatwiej jest się z nim porozumieć smile  Twój małżonek nie uczestniczy w życiu rodzinnym, a Twoje relacje, że potomny pierwszy raz w swoim życiu podskoczył, nie oddadzą w pełni tego widoku uśmiechniętej buzi podskakującego szkraba smile Czy Twój małżonek wie, ile traci ? Zdaje sobie sprawę z tego, że od pewnego czasu za ścianą odbywają się rzeczy, które będą miały miejsce tylko jeden raz w życiu?
A powiedz , czy jak Wasz synek był młodszy, to mąż zajmował się nim częściej ?

Porozmawiajcie również o Was, że jesteś 21 letnią, zdrową dziewczyną, nie schorowaną 70letnią staruszką i chciałabyś od czasu do czasu wyjść z własnym mężem na miasto. Poza tym powiedz otwarcie, że brakuje Ci tego rodzinnego płomyka, wyjść w trójkę popołudniu na spacer, na plac zabaw. Powiedz, że czujesz się jak samotna Matka - bo na to wychodzi - i niech nie zasłania się pracą, bo jest wielu mężczyzn którzy pracują dłużej, ciężej, a po powrocie do domu też czekają na nich stęsknione dzieciaczki z żoną, którymi trzeba się zaopiekować i nie narzekają na to, tylko cieszą się rodziną.

Już nie wiem jak mam do niego dotrzeć, ciągle mówię mu o moich potrzebach ale do niego w ogóle to nie dociera hmm Mam dużo znajomych z którymi wychodzę przeważnie sama bez niego, ale to nie wystarczy. Do szczęścia brakuje mi jeszcze tylko jego zaangażowania.

18

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
agusia9021 napisał/a:

Już nie wiem jak mam do niego dotrzeć, ciągle mówię mu o moich potrzebach ale do niego w ogóle to nie dociera hmm Mam dużo znajomych z którymi wychodzę przeważnie sama bez niego, ale to nie wystarczy. Do szczęścia brakuje mi jeszcze tylko jego zaangażowania.

A znasz jego potrzeby?

19

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Jego jedyna potrzeba to odpoczynek i sex.

20

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
agusia9021 napisał/a:

Jego jedyna potrzeba to odpoczynek i sex.

Rozumiem, że to wiesz od niego. On Tobie powiedział, że nic go nie interesuje, nic go nie cieszy, niczego do szczęścia mu nie potrzeba.
Bo wiesz, odpoczywać też można w różny sposób.
Wiesz co lubi robić wówczas, gdy jest wypoczęty, a nie zmięty jak szmata i ma siłę tylko na to, by paść na fotelu z pilotem w ręce?

21

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:
agusia9021 napisał/a:

Jego jedyna potrzeba to odpoczynek i sex.

Rozumiem, że to wiesz od niego. On Tobie powiedział, że nic go nie interesuje, nic go nie cieszy, niczego do szczęścia mu nie potrzeba.
Bo wiesz, odpoczywać też można w różny sposób.
Wiesz co lubi robić wówczas, gdy jest wypoczęty, a nie zmięty jak szmata i ma siłę tylko na to, by paść na fotelu z pilotem w ręce?

Niby mówi że interesuje się nami ale nie widać tego. I że jak byśmy częściej uprawiali sex to było by inaczej. Ja sądzę że nie, bo już pare razy sprawdzałam i nie było żanej zmiany z jego strony. Najchętniej nic by nie robił. Wydaje mi się że on po prostu zobaczył że wszystkim zajmuje się ja więc on już nie musi nic robić (chodzi mi tutaj o dziecko). Wyszłam dzisiaj z pokoju i zostawiłam ich samych aby zajął się nim trochę. Nie mogłam słuchać jak mały przynosi mu zabawki żeby z nim się bawił a on nawet dupy z łóżka nie ruszał. Tylko jakieś słówka do niego mówił żeby nie było.

22

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
agusia9021 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
agusia9021 napisał/a:

Jego jedyna potrzeba to odpoczynek i sex.

Rozumiem, że to wiesz od niego. On Tobie powiedział, że nic go nie interesuje, nic go nie cieszy, niczego do szczęścia mu nie potrzeba.
Bo wiesz, odpoczywać też można w różny sposób.
Wiesz co lubi robić wówczas, gdy jest wypoczęty, a nie zmięty jak szmata i ma siłę tylko na to, by paść na fotelu z pilotem w ręce?

Niby mówi że interesuje się nami ale nie widać tego.

Ależ ja nie myślałam o zainteresowaniu się wami.
Ciekawiło mnie, czym Twój mąż się interesuje, co jego ciekawi, co on lubi robić dla przyjemnego spędzenia czasu, dla rozrywki.

23

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

No i co... mamy tu kolejny dowod na to ze faceci mysla jajami a nie mozgiem. Czy tak ciezko jest zrozumiec ze kobieta siedzi caly dzien w domu, z dzieckiem i mimo tego ze ma dziecko, ma znajomych to i tak czuje sie samotna! Bo ma prawo tak sie czuc! Ma wszystko tylko nie swojego meza... wiec po co ma dazyc do robienia kij wie czego samej, jak ona potrzebuje z nim gdzies wyjsc, z nim porozmawiac, z nim spedzac milo czas! No proste jak drut do cholery! A ze on zachowuje sie jak 80-letni dziadek po przyjsciu z pracy to ja sie pytam... co to za mezczyzna jest?! To jakas niemota, ktora zona nie umie sie zajac! totalny kapec! Odpoczywac i siedziec przed tv bedzie na emerytuze... ja zawsze mowie ze zycie jest po to zeby zyc i cieszyc sie pelnia zycia a odpoczywac po smierci bo tam i tak juz nie ma co robic. Brat mojego chlopaka pracuje po 13-14 godz dziennie na budowie ale czas dla swojej lubej tez potrafi znalesc i dziewczyna nie narzeka. I to jest mezczyzna!!! Ja bym na Twoim miejscu kochana juz dawno taka awanture zrobila ze ho ho! Bo skoro sygnaly nie dotarly do niego (chociaz to byl z gory przegrany pomysl bo do facetow cos takiego nie dociera ) slowa i tlumaczenia tez nie, to zacznij zadac tego co Ci sie slusznie nalezy! Powodzenia wink

24

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Za parę lat uslyszysz od męża, że go zaniedbywałaś, bo zajęłas się dzieckiem.
Skoro macie wspólne weekendy - nie oddawajcie dziecka dziadkom, nie odwiedzajcie ich - to koszmarny błąd, jak młodzi nie potrafia zyć własnym życiem, tylko te obiadki u mamusi, raz jednej, raz drugiej. Bo tak wygodniej? Dramat. Wasza rodzina składa się z męża (ojca), żony (matki) i dziecka. I to wasza trójka ma chodzić na spacery, wycieczki, jeść razem obiad, ogladać telewizję, plotkować ze znajomymi. I szanować sie nawzajem.
Do Wielokropka: udaje Ci się żyć z mężem, ale naprawdę obok niego? Mysleć tylko o sobie? Mój właśnie zaczyna do tego zmierzać, a dla mnie czas spędzony bez niego i naszych synów, to tragedia. I doskonale rozumiem, że mam się zająć sobą, bo on już mną zajmować się nie chce. On jedzie w jedne góry, ja w drugie, ten weekend on ze swom towarzystwem, ja na wystawę. Tak to ma według Ciebie wygladać? I żyć z nim dalej (nie mam żadnych obiektywnych zarzutów do niego - w obowiązki domowe się nigdy nie angażował, ale dawałam radę, bo pracował, zarabiał i dbał o rodzinę). Bo jak odejdę, będzie mi jeszcze gorzej? Przeczekać, aż skończy się jego "kryzys wieku średniego"?
Ja widzę, że on nie jest specjalnie szczęśliwy, ale pomocy mojej sobie nie życzy. Chyba, że się zakochał....

25

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:
agusia9021 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że to wiesz od niego. On Tobie powiedział, że nic go nie interesuje, nic go nie cieszy, niczego do szczęścia mu nie potrzeba.
Bo wiesz, odpoczywać też można w różny sposób.
Wiesz co lubi robić wówczas, gdy jest wypoczęty, a nie zmięty jak szmata i ma siłę tylko na to, by paść na fotelu z pilotem w ręce?

Niby mówi że interesuje się nami ale nie widać tego.

Ależ ja nie myślałam o zainteresowaniu się wami.
Ciekawiło mnie, czym Twój mąż się interesuje, co jego ciekawi, co on lubi robić dla przyjemnego spędzenia czasu, dla rozrywki.

Wielokropku, bo Ty nie wiesz, że głównym zainteresowaniem męża MA BYĆ jego żona i jej potrzeby. Niestety, omawiany samiec, nie wykazuje najmniejszego zainteresowania tym, czym powinien interesować się najbardziej. Co tam jego hobby i pasje, teraz jest żonaty i ma się interesować tylko żoną!

26

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Jaguszka napisał/a:

(...)
Do Wielokropka: udaje Ci się żyć z mężem, ale naprawdę obok niego? Mysleć tylko o sobie? Mój właśnie zaczyna do tego zmierzać, a dla mnie czas spędzony bez niego i naszych synów, to tragedia. I doskonale rozumiem, że mam się zająć sobą, bo on już mną zajmować się nie chce. On jedzie w jedne góry, ja w drugie, ten weekend on ze swom towarzystwem, ja na wystawę. Tak to ma według Ciebie wygladać? I żyć z nim dalej (nie mam żadnych obiektywnych zarzutów do niego - w obowiązki domowe się nigdy nie angażował, ale dawałam radę, bo pracował, zarabiał i dbał o rodzinę). Bo jak odejdę, będzie mi jeszcze gorzej? Przeczekać, aż skończy się jego "kryzys wieku średniego"?
Ja widzę, że on nie jest specjalnie szczęśliwy, ale pomocy mojej sobie nie życzy. Chyba, że się zakochał....

Żyjemy razem.
Co nie oznacza, że cały swój wolny czas spędzamy ręka w rękę.
Usiłowałam żyć wg takiego stereotypowego myślenia "żona z mężem wszędzie razem, nawet w WC" przez jakiś czas. Pamiętam czas, gdy zmuszałam go do spędzenia czasu na ulubionych przeze mnie spacerach. Wracaliśmy, on - wściekły, bo był przymuszony, ja - rozczarowana, albo odwrotnie. Pogodziłam się z rzeczywistością i teraz część czasu spędzamy wspólnie, część - obok siebie (on ogląda TV, ja czytam obok, czy odwrotnie), część - zupełnie oddzielnie. Efekt? Po 28 latach jesteśmy dalej szczęśliwym, zgranym małżeństwem.

27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-23 12:23:25)

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Teo napisał/a:

Wielokropku, bo Ty nie wiesz, że głównym zainteresowaniem męża MA BYĆ jego żona i jej potrzeby. Niestety, omawiany samiec, nie wykazuje najmniejszego zainteresowania tym, czym powinien interesować się najbardziej. Co tam jego hobby i pasje, teraz jest żonaty i ma się interesować tylko żoną!

No, przepraszam.
I dziękuję za przywrócenie do pionu. Tak błądziłam.
Zawsze razem: do WC i na babskie ploty - też.
Niech żyje jedność małżeńska!
Tylko... jak długo?


Teo,
mam jedno pytanie.
Mój mąż pali papierosy. Ja - nie. Ale czy w ramach wspólnoty nie powinnam palić razem z nim?

28

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:

Tylko... jak długo?

U mnie: 17 lat... Ale teraz widzę, że szacunek do siebie zbudujemy szacując sie z osobna. Dzięki za radę!

29

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:

Teo,
mam jedno pytanie.
Mój mąż pali papierosy. Ja - nie. Ale czy w ramach wspólnoty nie powinnam palić razem z nim?

Nie, nie, nie. W tą stronę to nie działa. TY nie robisz tego co mąż. To mąż ma robić to co ty. Nigdy w drugą stronę! Dlatego jak to ty byś paliła to on MUSI palić z tobą, ale na odwrót już nie. Bardziej bym zaczęła go zmuszać do tego, żeby rzucił, bo przecież TY nie palisz.
Ja nie wiem, Wielokropku, jak Ci się udało przeżyć tyle w małżeństwie z taką niewiedzą?! tongue

30

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Problem autorki postu polega na tym, iż szanowny małżonek nie włącza się w życie rodzinne. Przychodzi do domu, wielce zmęczony po pracy i interesują go tylko i wyłącznie jego 4 litery posadzone na kanapie. A tak być (dla niego) niestety nie może. Ma żonę, ma syna, z którymi trzeba spędzić czas, trzeba się nimi zainteresować, zadbać o nich. W przeciwnym wypadku, pytam się : Po co zakładać rodzinę? Po co kobiecie mąż ? Bo o dawcę plemników nie byłoby trudno.

Problem nie polega na tym, że mąż autorki postu ma pełno zainteresowań, pasji i to przez nie rodzinę zaniedbuje. Tu chodzi o jego lenistwo i wieczne zaspokajanie wyłącznie jego potrzeb (sex, odpoczynek), olewackie podejście do potrzeb żony i syna.
Ktoś kiedyś na tym forum napisał, że cyt."Związek to nie więzienie, a małżonek nie jest kolegą z celi" i w 100% z tym się zgadzam. Ale to co prezentuje mąż autorki postu to przesada.

31

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Teo haha uśmiałam się, muszę to sobie zapisać gdzieś na boczku w zeszycie wink

Stażem w związku jestem młoda (2 lata) i cóż mogę stwierdzić? Takich problemów brak bo mamy podobne zainteresowania. Góry, spacery, rowery - obydwoje lubimy. Grać na komputerze - też lubimy, każde w swoją grę. Co nie zmienia faktu że mu suszę głowę i warczę jak siedzi przed komputerem do 1 w nocy a o 6 wstaje do pracy. A jak ma ochotę Formułę oglądać? Ja sobie mogę posiedzieć wtedy na forum i popisać, albo poczytać książkę, mogę też iść poprasować wink
Jesteśmy parą/małżeństwem ale nie rodzeństwem syjamskim! Wspólnie spędzać czas super, ale odetchnąć od siebie na troszkę też jest dobrze, chociażby po to żeby za sobą zatęsknić.

I jest jeszcze tak zwana zgodność charakterów - jako domatorka mam faceta domatora i jest wszystko w porządku. Gdybym miała faceta który przesiada się z imprezy na imprezę a jeszcze w międzyczasie gdzieś na grillu siedzi u znajomych - nie wytrzymałabym z nim. My wyjścia do znajomych traktujemy w ten sam sposób - w weekend, jak najbardziej, w tygodniu ktoś wpadnie na kawę - super, rzadziej my się wybierzemy. Ale weekend spędzony w domu - też rewelacja.

agusia może powinniście znaleźć jakieś wspólne zainteresowania? Co was wcześniej do siebie zbliżyło? Przecież zanim zamieszkaliście razem, zanim urodziło się dziecko, coś was musiało łączyć poza seksem? Jak spędzaliście wolny czas? Może trzeba zacząć powolutku, małymi krokami?

32

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
mapiet napisał/a:

coś was musiało łączyć poza seksem?

Więcej seksu i ciemny pokój?

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-23 13:46:39)

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Teo napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Teo,
mam jedno pytanie.
Mój mąż pali papierosy. Ja - nie. Ale czy w ramach wspólnoty nie powinnam palić razem z nim?

Nie, nie, nie. W tą stronę to nie działa. TY nie robisz tego co mąż. To mąż ma robić to co ty. Nigdy w drugą stronę! Dlatego jak to ty byś paliła to on MUSI palić z tobą, ale na odwrót już nie. Bardziej bym zaczęła go zmuszać do tego, żeby rzucił, bo przecież TY nie palisz.
Ja nie wiem, Wielokropku, jak Ci się udało przeżyć tyle w małżeństwie z taką niewiedzą?! tongue

Z trudem. wink


Monicy napisał/a:

Problem autorki postu polega na tym, iż szanowny małżonek nie włącza się w życie rodzinne. Przychodzi do domu, wielce zmęczony po pracy i interesują go tylko i wyłącznie jego 4 litery posadzone na kanapie. A tak być (dla niego) niestety nie może. Ma żonę, ma syna, z którymi trzeba spędzić czas, trzeba się nimi zainteresować, zadbać o nich. W przeciwnym wypadku, pytam się : Po co zakładać rodzinę? Po co kobiecie mąż ? Bo o dawcę plemników nie byłoby trudno.

Problem nie polega na tym, że mąż autorki postu ma pełno zainteresowań, pasji i to przez nie rodzinę zaniedbuje. Tu chodzi o jego lenistwo i wieczne zaspokajanie wyłącznie jego potrzeb (sex, odpoczynek), olewackie podejście do potrzeb żony i syna.
Ktoś kiedyś na tym forum napisał, że cyt."Związek to nie więzienie, a małżonek nie jest kolegą z celi" i w 100% z tym się zgadzam. Ale to co prezentuje mąż autorki postu to przesada.

Dzięki za zwrócenie uwagi.

Problem polega na tym, że autorka na początku napisała, iż cały czas siedzi z dzieckiem w domu, później zaś że często wychodzi razem ze swymi znajomymi. Rozumiem, że na te swoje wypady autorka ciągnie ze sobą dziecko.

Problem polega na tym, że autorka widzi w swym mężu zło wszelakie, a ona jedyna jest oddaną matką i żoną. Mąż jest nieczułym, żądnym seksu facetem. Czyżby?

Problem polega na tym, że niemożliwa jest taka, niczym nie spowodowana (ślub tego nie tłumaczy) przemiana, z kochanego faceta w potwora.

Takie problemy można rozwiązać  j e d y n i e  za pomocą rozmowy, czyli dialogu, nie zaś przy użyciu podchodów czy wygłaszania swych pretensji.

34 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-09-23 13:49:16)

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Teo napisał/a:
mapiet napisał/a:

coś was musiało łączyć poza seksem?

Więcej seksu i ciemny pokój?

Baaardzo smieszne. Macie dzis z Wielokropkiem wspaniala zabawe kosztem autorki.

Mnie by tez cholera ciezka wziela jakby moj partner dzien w dzien wracal z pracy, dupskiem przed telewizorem zalegal i na tym konczyl swoja obecnosc w domu zaznaczac. Co to ma wspolnego z zainteresowaniami autorki? Jakby chciala skupic sie na paraglidingu to by sie do jakiegos klubu zapisala a nie za maz wychodzila. To, ze czlowiek ma swoje pasje i odmienne od partnera zainteresowania to wcale nie znaczy, ze ma calkowicie te druga osobe ignorowac. Ja chodze na tance latynoskie a moj partner lubi sobie pograc na gitarze. Ale jakos poza tym nie odczuwam, zebysmy sie oddalali. Bardzo duzo czasu spedzamy razem i jego ani moja praca nie jest wytlumaczeniem na brak zainteresowania ani nasze wspolne towarzystwo nie jest meka czy siedzeniem sobie w kieszeni. Po prostu lubimy ze soba byc a maz autorki najwyrazniej z nia nie.

35 Ostatnio edytowany przez Monicy (2011-09-23 13:56:12)

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:
Monicy napisał/a:

Problem autorki postu polega na tym, iż szanowny małżonek nie włącza się w życie rodzinne. Przychodzi do domu, wielce zmęczony po pracy i interesują go tylko i wyłącznie jego 4 litery posadzone na kanapie. A tak być (dla niego) niestety nie może. Ma żonę, ma syna, z którymi trzeba spędzić czas, trzeba się nimi zainteresować, zadbać o nich. W przeciwnym wypadku, pytam się : Po co zakładać rodzinę? Po co kobiecie mąż ? Bo o dawcę plemników nie byłoby trudno.

Problem nie polega na tym, że mąż autorki postu ma pełno zainteresowań, pasji i to przez nie rodzinę zaniedbuje. Tu chodzi o jego lenistwo i wieczne zaspokajanie wyłącznie jego potrzeb (sex, odpoczynek), olewackie podejście do potrzeb żony i syna.
Ktoś kiedyś na tym forum napisał, że cyt."Związek to nie więzienie, a małżonek nie jest kolegą z celi" i w 100% z tym się zgadzam. Ale to co prezentuje mąż autorki postu to przesada.

Dzięki za zwrócenie uwagi.

Problem polega na tym, że autorka na początku napisała, iż cały czas siedzi z dzieckiem w domu, później zaś że często wychodzi razem ze swymi znajomymi. Rozumiem, że na te swoje wypady autorka ciągnie ze sobą dziecko.

Problem polega na tym, że autorka widzi w swym mężu zło wszelakie, a ona jedyna jest oddaną matką i żoną. Mąż jest nieczułym, żądnym seksu facetem. Czyżby?

Problem polega na tym, że niemożliwa jest taka, niczym nie spowodowana (ślub tego nie tłumaczy) przemiana, z kochanego faceta w potwora.

Takie problemy można rozwiązać  j e d y n i e  za pomocą rozmowy, czyli dialogu, nie zaś przy użyciu podchodów czy ogłaszania swych pretensji.

Wielokropku, czytając Twoje posty w 90% się z nimi zgadzam. Uważam, że są bardzo mądre i życiowe. W tym przypadku nie będzie inaczej. Jednak zwróć uwagę, ile jest przypadków, gdy dwoje ludzi składa sobie przysięgę, nakłada sobie obrączki na palce, a po miesiącu nie poznają siebie nawzajem. W męża wstępuje agresywna bestia, w żonę - przepraszam za określenie - zdradliwa suka... Myślę, że dla niektórych ludzi ślub jest swego rodzaju gwarancją, że będą już ze sobą do grobowej deski i tak jest w tym przypadku. Mąż autorki pomyślał, że skoro wstąpił w związek małżeński, to może sobie pofolgować. Oczywiście znamy sytuację tylko z wypowiedzi autorki tematu, nie znamy stanowiska męża w tej sprawie i tylko na podstawie owych wypowiedzi możemy się wypowiedzieć, aczkolwiek nic nie dzieje się bez przyczyny. W 100% zgodzę się ze stwierdzeniem,że takie problemy TRZEBA rozwiązywać jedynie za pomocą rozmowy w 4 oczy.

36

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Mussuka napisał/a:

Baaardzo smieszne. Macie dzis z Wielokropkiem wspaniala zabawe kosztem autorki. (...)

Wbrew pozorom i Twym podejrzeniom, wcale nie bawię się kosztem autorki. A to, że nie jestem śmiertelnie poważna, to inna sprawa. I nie będę.


Mussuka napisał/a:

(...)
Po prostu lubimy ze soba byc a maz autorki najwyrazniej z nia nie.

Problem w tym, że autorka, proszona o to, nie wymieniła niczego, co interesuje jej męża. A wspólnie można robić również to, co on lubi. Podejrzewam, że też nie lubiłabym swego męża, gdyby miał ciągle do mnie pretensje i żale. I jakoś nie zauważyłam (może przeoczenie), by autorka lubiła swego męża. Ona tylko wymaga, by się nią zainteresował. A to znaczna różnica.

37

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:

Ona tylko wymaga, by się nią zainteresował. .

Wymaga aby zainteresował się nią i ich 16 miesięcznym synem - w małżeństwie ma do tego prawo.

38

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Wielokropek napisał/a:

I jakoś nie zauważyłam (może przeoczenie), by autorka lubiła swego męża. Ona tylko wymaga, by się nią zainteresował. A to znaczna różnica.

Jesli chce z nim spedzac czas, wyjsc z nim, z dzieckiem, wypic wspolnie kawe to chyba go jednak lubi. Jesli on zas ucieka od niej do ogrodu, do garazu, przed TV lub komputer..ew. idzie spac..to raczej nie teskni za jej towarzystwem.

39

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Mussuka napisał/a:

Mnie by tez cholera ciezka wziela jakby moj partner dzien w dzien wracal z pracy, dupskiem przed telewizorem zalegal i na tym konczyl swoja obecnosc w domu zaznaczac.

Noale on chyba tak z dnia na dzień nie stał się telewizyjnym leniem? Chyba autorka wiedziała za kogo za mąż wychodzi? Chyba znała jego stosunek do rozrywek, jego upodobania i podejście do życia? W związku z tym w czym problem? Człowiek może się zmienić po ślubie, owszem, ale takie rzeczy jak lenistwo, nie interesowanie się życiem codziennym raczej objawia się już duuużo wcześnie. W związku z tym dalej twierdzę, że to, co łączyło przed ślubem Autorkę i jej męża to ciemny pokój, seks i skutek tego, czyli dziecko.

40

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Mussuka napisał/a:

(...)Jesli on zas ucieka od niej do ogrodu, do garazu, przed TV lub komputer..ew. idzie spac..to raczej nie teskni za jej towarzystwem.

I, dlatego od początku, nakłaniam autorkę wątku do zastanowienia się, czemu jej mąż ucieka od niej. Bo coś się musiało zmienić (i nie jest to obrączka na palcu). I zachęcam do przyjrzenia się sytuacji  również  j e g o  oczami.

41

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Teo napisał/a:

Noale on chyba tak z dnia na dzień nie stał się telewizyjnym leniem? Chyba autorka wiedziała za kogo za mąż wychodzi? Chyba znała jego stosunek do rozrywek, jego upodobania i podejście do życia? W związku z tym w czym problem? Człowiek może się zmienić po ślubie, owszem, ale takie rzeczy jak lenistwo, nie interesowanie się życiem codziennym raczej objawia się już duuużo wcześnie. W związku z tym dalej twierdzę, że to, co łączyło przed ślubem Autorkę i jej męża to ciemny pokój, seks i skutek tego, czyli dziecko.

niekoniecznie musiala go az tak dobrze znac jesli nie mieszkali razem, na randki to kazdy leci jak na skrzydlach, dwoi sie i troi a jak z roboty wraca do domu to juz inny z niego amor wychodzi. Nie mieli okazji pomieszkac razem wiec dopiero po slubie a rczej po wspolnym zamieszkaniu pewne cechy mozna wychwycic. W tzw. kawalerce bedac chlopak mogl podobnie sie zachowywac, mama podstawila obiadek pod nos, on sobie polezakowal, pogral, poogladal mecze a potem swiezy i wypoczety, pelen energii szedl na spotkanie z ukochana, tryskal czarem i pomyslami..przez kilka godzin.
A teraz ona przejela role mamusi i bum..czar prysl.

To hipoteza, nie wiemy jak to tam bylo.

Dlatego jestem zwolenniczka mieszkania i poznawania sie przed slubem, zeby takich niespodzianek uniknac.

42

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana
Mussuka napisał/a:

Dlatego jestem zwolenniczka mieszkania i poznawania sie przed slubem, zeby takich niespodzianek uniknac.

Ja również, dlatego baaardzo chwalę sobie metodę : wszystko od początku. Najpierw się poznajemy, potem ze sobą mieszkamy i poznajemy się jeszcze bardziej, a na końcu decydujemy się na ślub i dziecko. W odwrotnej kolejności jest nieco gorzej z resztą jak widać na załączonym obrazku.

43

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Z jednej strony - każdy musi mieć swoje 5 min sam na sam ze sobą, więc w tym sensie rozumiem Twojego męża, że chce zająć się sobą, po pracy, a co z Tobą? Ustalcie może, że piątek czy środa jest twoja  - twój czas, by iść do koleżanki, zacząć uczyć się języka, czy chodzić na siłownię, albo jeśli masz ochotę i możliwość zostawienia dziecka to idziecie razem na spacer, do kina, restauracji - tam gdzie TY chcesz.
Mężczyźni tak mają, zaczyna się to od "odpoczynku", ale później staje się to oczywiste, że dom, rodzina, wszelkie problemy - to w 100% twój problem. Dlatego staraj się utrzymać równowagę. Twoja praca w domu jest równie ciężka i ważna, co praca zarobkowa męża. Każde z was robi coś bardzo ważnego dla rodziny, dlatego jesteście rodziną, a nie singlami z dzieckiem śpiącymi pod jednym dachem.

Ty znasz swojego męża i tylko Ty wiesz jak "ustalić" cokolwiek - nie jest to proste, bo oni mówią jakby "innym" językiem ;-)

Mój ulubiony dowcip - chociaż może to jest jakaś głęboka analiza psychologiczna komunikacji między mężczyzną a kobietą
"Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spuścić. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem. "

44

Odp: Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Tak kiepska sytua cja ale ja jestem wgorszej .mieszkam na wsi  mam 3 dzieci:10,7,2letnich.maz nie pomaga w domu wogole a ja  przy zwierzakach robic musze idobrego.slowa nie uslysze

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż w nic się nie angażuje - zaniedbywana

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026