ZAGUBIONA chętnie przejdę to z kimś i jestem do dyspozycji
Po prostu sporo nas szczegółów w zachowaniu naszych partnerów myślę łączy - wiadomo - każda historia jest inna, ale w Twojej opowieści zauważyłam wiele zachowań swojego Ex (np. wyzywanie, niemożność zaakceptowania moich sukcesów okazywana jako agresja słowa - najczęściej zwyczajne umniejszanie moim "dokonaniom" chociaż ja będąc w jego wieku (jesteśmy rówieśnikami) i właściwie nie mając nic osiągniętego czułabym się dnem - i pewnie się tak czuje, ale na zewnątrz zrobi wszystko, żebym to ja się tak czuła; obracanie kota ogonem, wieczna manipulacja itp.,itd.)
Podaj mi maila to wyślę Ci książkę w pdf'ie 
Ja po prawie tygodniu naprawdę dobrego samopoczucia i naprawdę wewnętrznego uczucia, że "cieszę się że mam to za sobą i szczerze nie chcę być z tym człowiekiem" - dziś przyszło załamanie. Liczę oczywiście się z takimi dniami jak dziś, kiedy ból - za to jak zostałam potraktowana staje się silniejszy od tego, że WIEM, że go nie chcę, że bez niego NAPRAWDĘ będę szczęśliwsza (i uwierzcie, że nie jest to "wmawianie sobie" tylko tak czuje) i że człowiek ten tak naprawdę NICZYM mi nie imponuje, a wręcz gdybym go teraz poznała to nawet bym z nim na piwo jak z kolegą nie poszła. Jednak ból dziś wygrał, a czemu ? Muszę to gdzieś wywalić, (bo przyjaciółce jednej i drugiej nie chcę już smęcić) i chciałabym opisać co powoduje, że dziś chcę cały dzień ryczę (nie mogę jestem w pracy a w domu mama się czepia, że jeszcze "mi nie przeszło" [WTF?] ). Zastanawia mnie po prostu jego postępowanie wobec mnie po "rozstaniu".
Zaznaczę:
Rozstania oficjalnego nie było - równo 2 tyg temu w środę rano po kłótni z poprzedniego wieczoru, rano wymiana zdań on wyszedł ode mnie poszedł do domu i cisza.
Pierwszy kontakt z jego strony był 5tego - (nasz dzień - zawsze od 5.liczyliśmy ile ze sobą jesteśmy) - czyli w poniedzialek - 6 dni odkad wyszedł - zadzwonił wieczorem z pytaniem - czy jakby nie zadzwonił to bym się odezwałam, odpowiedziałam, że nie - spytał dlaczego - odpowiedzialam, ze to jak sie zachował w ostatniej kłótni i to że dopiero się teraz odzywa a wiedzial ze mam w sobote egazmin i nie bede sie mogla skupic i ze przez niego mam warunek i ze jak on mial zaliczenie calego roku tydzien wczesniej to lecialam do niego mimo ze powiedzial mi po tym jak sie mu zwierzylam o moich problemach z mama - że jestem jak SWOJA matka - a mimo to polecialam zeby go wspierac przed egzaminem. Powiedzial ze "ch.j mnie obchodzi twoj egzamin", 'wytlumaczyl' mi ze ta klotnia to moja wina , ze jestem nienormalna i ze on sie nie odezwie dopoki go nie przeprosze. Odpowiedzialam ze niestety go nie przeprosze i ze w takim razie mozemy sie pozegnac, powiedzialam że brak mu nabiału bo nie potrafi nawet przez tel powiedziec ze to koniec i sie rozlaczyłam.
Drugi kontakt nastapił w ostatni piątek 9tego - dostałam SMSa o uwaga: 24 godzinie, nie uslyszalam, nie zareagowałam. Teraz chciałabym pokazać jak do dziś wyglądała nasza relacja "sms" - może ktoś mi może powiedzieć - o co chodzi, bo ja wiem że go nie chce, ale po co mi woda w mozgu - ciągle robi coś żebym się zadreczała 
SMS:
10.09:
x: jestes?
x: ?
X: ok -zapamietam to sobie
ja: ...dobrze, jesli tak czujesz. przykro mi.
x: nie rozumiem twojej odp. - napisalem do ciebie a ty nic. wiec ? - zapamietam to sobie.
ja: piszesz do mnie o 12 w nocy - powinnam "to sobie zapamietac', ze o ten nienaturalnej porze ? bo tez tego nie rozumiem. Jesli jestes taki ze tylko "zapamietaujesz" to po prostu przykro mi.
x: jaka jest normalna pora ?
ja:wydawalo mi sie , ze ludzie kotaktują się ze sobąw jakims celu w dzien. Ty sobie zapamietujesz a ja o 24 to moge jak sporo ludzi juz spac. Kurcze wiesz o co chodzi. nie ptaj o cos na co znasz odpowiesz.skoro napisales teraz to czemu nie moglbys 12 h wczesniej - to oczywiscte.
na to nie dostalam juz odpowiedzi.
w sobotę cisza totalna
niedziela 11.09, około południa:
x: chcesz rozmawiać ?
ja: jesli chcesz mozemy sobie wyjasnic pewne sprawy
x: aha to jednak nie
ja: nie rozumiem, to pytasz czy chce rozmawiac a sam nie chcesz?
x: twoja odpowiedz mi nie pasuje
ja: hm a ty jakbys chcial rozmawiac jesli nie wyjasniac ?
x: 'jak chcesz', 'mozemy' - nie dziekuje
ja: "jesli" a nie "jak" a to roznica. nie jest mi to obojetne, ale nie chce zeby byla presja
x po jakims czasie: kiedy masz czas ? ja do 19 jestem w pracy (moj ex nie pracuje - ok 2 razy w miesiacu chodzi zeby miec nie wiem - kieszonkowe..)
ja: dzis nie, ale jutro wieczorem lub jesli uda mi sie dojsc na zajecia to wtedy we wtorek
x: ok
poniedzialek 12.09
ja: hej. mam zajecia w srode wiec mozemy sie dzis umowic
x: troche chory jestem , o ktorej mozesz?
ja: nie fajnie. po pracy albo ok 20
x: ok 20
ja" nie wiem na ile sie czujesz , ja bede autem wiec moge sie dostosowac do twoich mozliwosci - gdzie sie widzimy?
x: usttalismy to jescze - ok ?
x (mial dac znac do 18 i dal): ja sie zle czuje
ja: ...ok to sie nie widzimy (czesto bylo tak ze jak sie klociliosmy powaznie i nie widzielismy to jak mielismy sie w koncu spt i pogada to on byl chory lub cos sie dzialo)
x: musze to wylezec - spt sie przeciez wczesniej czy pozniej
ja: 2 tyg.to bardzo pozno dla mnie i akurat dzis. pisales wczoraj ze do 19 jestes w oracy i bylo ok z toba bo pytales o spotkanie, wiec kiedy ty to zdarzyles zlapac...nie wazne, moze masz racje ze tak czy siak sie potkamy,ale dla mnie te 2 tyg to naprawde bylo juz dlugo. dobrze w takim razie uwazaj na siebie
x: pokazalas to co zawsze.plus do tego jak zawsze mi nie wierzysz - pieknie - 2 tyg. to chyba jednak dla ciebie malo (zaznacze ze jakis miesiac temu prosilam go zeby jak sie klocimy to jesli musi odsapnac to zrobmy sobeidzien cisszy a potem rozmawiajmy bo gotuje mi pieklo milczac dniami i powiedzial ze mam racje i to zmieni)
ja: eh nie wazne,juz myslalam ze cos pojales. w porzadku, zycze ci szybkiego powrotu do zdrowia, bo w to akurat wierze
wtorek - wczoraj - wieczor:
x: o ktorej jutro ? ja na 17 mam lekarza
ja: prosze ?
x: czego nie rozumiesz ?
ja: 'o ktorej jutro?' - tego, bo pisalam wczoraj ze mam zajecia w srode,wiec myslalam,ze moze to nie do mnie.
x: a tak. myslalem ze tylko dzis masz zajecia-jakie to zajecia?
ja: hm - nie pisalam, ze mam jakiekolwiek zajecia we wtroki, jutro basen , ale nie mam czepka wiec jutro musze jechac do sklepu a basem na czwartek
(i tu niechcacy zadzownilam do niego ale sie zaraz rozlaczylam_
x: dzwonilas ?
ja: niby tak ale nie chcialam - 'urok' dotyk.tel
x:ok ja schodze do garazy (garaz - miesjce spotkan jego i jego kolegi czasami)
ja: chory do garazu - słabo. ok
x: musialem zejsc. ty nigdy nie przestaniesz mnie oslabiac
ja:raczej wiecznie martwic.
on: yhy...
dzis.
w pracy patrze na portal, a tam pol jego ostatniej aktywonosci skasowane - poczulam sie skołowana bo tu:
1. jest nie mily, ale
2. chce spotkania
3. kasuje aktywnosci
zadzwonilam - pierwszy raz kontakt wyszedl ode mnie:
powiedzialam, ze ogolnie wszystko jest dla mnie jasne ale co on wyprawia, powiedzial ze ogolnie kasuje cala historie i to nie ma nic wspolnego ze mna, spytalam czy w taki razie moje zdjecia niedlugo tez znikna - on ze tak i ze MOŻE w ogole skasuje konto - spytalam czy ja w takim razie u siebie tez mam pokasowac , a on ze - jak chcesz - ja pytam czy ci to obojetne - on, ze tak bo kasuje i tak wiekszosc. powiedzialam - ok milego dnia i sie rozlaczylam.
ale juz mi nerwy puscily - mam wode z mozgu. dlatego napisalam co mam zrobic z jego bluza bo nie wyrzuce bez jego pozowolenia , on opisał : mozesz mi ją oddac, wiec napisalam ,ze to moj ostatni kontakt i ze nie ma problemu jutro ja wysle (mieszkamy w jednym miescie ale juz nie chce go widziec) i zeby podal adres - myslalam - ze chce sie dzis spotkac jak pisal wczoraj, a on od razu mi adres podal, no i juz mimo tego ze myslalam zeby sie z nim spotkac i powiedziec mu w oczy , to stwierdzilam ze niektorzy na to nawet nie zasluguja chcoiaz nie chcialam tego konczc przez posrane smsy - ale on mnie zniza do swojego poziomu - wiec napisalam:
a: oki.ocena-obiektywnie: byles dla mnie potworem,udowodniles to przez ost. 2 tyg. bylo mi na poczatku przykro ze sie nie myle, bo ty zawsze mowiles ze to nieprawda - ale te 2 tyg. i twoje zachowanie w tym, to jakbys sie podpisal oficjalnie pod tym, ze bylam dla ciebie Rzeczą. mam to za sobą, bo nic nie stracilam,ale : nie chce cie znac, nigdy nie kontaktuj sie ze mna - juz nie chce. na to wlasnie czekales te 2 tyg. (pewnie wysle ci zyczenia,ale tego juz nie licz jako 'kontakt')
I tyle, nawet na to nie zareagowal.
Wiecie co, po prostu dla mnie bylo jasne:
- albo powalczy, ale nie tak jak wczensiej za ja po 2 dniach lecialam, tylko zobacze czy sie postara, ALBO
- da spokoj i sie przestanie odzywac.
i dla mnie to byloby jasne - ze nie walczyl no to jakos sie ocknelam i dobrze sie czulam nawet jak na dopiero 2 tygodnie,
ale jak zaczal z tym spotkaniem ale nadal bedac chamski - nie wiem czy to wyczuwacie w tych wiadomosciach, to ja nie wiem czego on oczekwial ode mnie -
ja sie moge pozdbierac,
ale TAKA NIEWIEDZA wyprowadza mnie z rownowagi, i dlatego dzis chce mi sie ryczec i czuje sie jak na poczatku "drogi zapominania: ;(
Przepraszam, ale chcę żyć, chcę wiedzieć co siędzieje, a nie chce już tym zadreczac przyjaciolki, a tak naprawde to mi po prostu wstyd o tym im opowiadac, ale z drugiej strony ta woda z mozgu mnie meczy ;(
ZAGUBIONA - PS. Ja po 3 latach zwiazku czyli 2 lata temu jak mnie zostawil tydzien przed matura - bylam jeszcze taka jak ty mialam wiare w mozliwosci swoje , nie mialam kompleksow - dzis czuje sie nikim mimo ze :
mam prace, szkole , znajomyc, malymi kroczkami ale staram sie isc do przodu i realizowac sie - niestety on mnie tak doluje ze jak sie klocimy to leze i placze, a on nie ma pracy, szkole 3 lata do tylu, tylko gra i narzeka, nigdzie nie chce wychodzic.
Cieszę się jesli bedziesz mogla z tego toksycznego zwiazku wyjsc teraz - bedzie ci łatwiej - no i pamietaj o wyzwiskach, a juz na pewno o tym jak cie uderzyl, ja czasami marzylam odkryc zdrade lub zeby mnie uderzyl - nie mialabym obiekcji.