!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
1 2011-08-27 12:40:05 Ostatnio edytowany przez Anastazja606 (2011-08-27 13:42:26)
Podobne tematy
"Nie jestem dewotką, ale wiem, że moja wiara jest słuszna, a oni są zmanipulowaną sektą!"
On też pewnie nie jest dewotem, ale wie, że jego wiara jest słuszna, a katolicy to zmanipulowana sekta.
Swoją drogą, piękna, niemal jezuicka retoryka.
Jeszcze jedna rzecz, której nie rozumiem:
"Świetnie się dogadywaliśmy, czułam, ze pasujemy do siebie. Poświęciłam mu się bez pamięci zrezygnowałam z przyjaciół, zawaliłam studia, kłócę się z rodziną."
Czyli wszystko cudownie? To też się cieszę.
3 2011-08-27 12:57:56 Ostatnio edytowany przez Anastazja606 (2011-08-27 13:43:04)
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
4 2011-08-27 13:05:14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-27 13:10:58)
Zapytam przewrotnie.
Czemu to on ma zmieniać dla Ciebie swą wiarę?
Bo TY uważasz, że to słuszne?
Bo TY uważasz swoją wiarę za jedynie słuszną, jego zaś - nie?
Bo TY nie wyobrażasz sobie wychowywania dzieci w domu, gdzie każdy z rodziców jest w innym kościele?
Bo TWOJA RODZINA nie zgodzi się na dłuższą metę na taki związek?
I jeszcze jedna uwaga.
Napisałaś:
(...)Poświęciłam mu się bez pamięci zrezygnowałam z przyjaciół, zawaliłam studia, kłócę się z rodziną.(...)
Czy to, co napisałaś, uznajesz za synonim dobrego związku?
Że na skutek trwania związku:
- poświęciłaś mu się bez pamięci (cokolwiek to poświęcenie oznacza);
- zrezygnowałaś z przyjaciół (więc, nie traktowałaś ich jak przyjaciół);
- zawaliłaś studia;
- kłócisz się z rodziną.
Moim zdaniem, to oznaki związku toksycznego, ale ile osób tyle opinii.
A jednocześnie:
(...)Nie chce przejsć na ich wiarę, a jednocześnie nie mogę zrezygnować z mojego chłopaka.(...)
Rozumiem, że się sklonujesz. Jedna z was pozostanie katoliczką, druga będzie z chłopakiem.
I dalej:
(...)Zrezygnować z niego, czy dalej w to brnąć?(...)
Zdecyduj się na coś. Albo Twój związek jest udanym, albo w niego brniesz.
A dzieci wychowywać można w jednej wierze, na którą rodzice się umówią, nie zmuszając żadnego z nich do zmiany własnej religii. Ty jednak uznajesz, że tylko Twoja jest prawdziwą i słuszną.
Edycja po przeczytaniu kolejnego Twojego postu:
1. Nie znam jego nazwy, ale można zawrzeć ślub kościelny z wyznawcą innej religii lub nawet z ateistą.
2. Rozumiem, że gdy Ty chcesz przeciągnąć jego na swoją stronę - to dobrze według Ciebie i Twej mamy. Źle, gdy to on chce przeciągnąć Ciebie. Poza tym, nic do tej pory nie napisałaś, że on cokolwiek chce z Twoją wiarą zrobić. Póki co, są to tylko wyobrażenia Twojej mamy.
(...)Nie wyobrażam sobie z nim dalszego życia jeżeli On nie zmieni swojego wyznania. (...)
Poraziło mnie to zdanie
Jeśli nie potrafisz zaakceptować go takim, jaki jest to go po prostu zostaw! Zrobi to dobrze dla niego, bo już sobie wyobrażam jaką panikę siejesz na co dzień i jak suszysz głowę dla biednego faceta ![]()
Pomyśl jak Ty byś się czuła jakby on powiedział Ci to samo zdanie, że albo zmieniasz wiarę, albo to koniec...
Ile Ty masz w ogóle lat, że masz do tego takie podejście... ??? ![]()