Ostatnio zastanowiła mnie jedna rzecz. Przez rok czasu mieszkałam w piwnicy - przystosowanej na mieszkanie, ale jednak piwnicy, wilgotnej, ciemnej, dusznej, co z tego, że odmalowanej. Na meblach z drugiej strony osadził się grzyb, przebijał się przez półki, wilgocią przesiąkały mi ubrania i pościel, czuć było wszędzie stęchliznę i wilgoć. Pościel czasem była nieco wilgotna. sama nie wiem jak dałam radę, ale nie w tym rzecz - czy grozi mi coś z punktu widzenia medycznego? Powinnam robić jakieś badania na grzyby, pleśnie? Przebywałam tam dużo.
Podobne tematy
Nie chcę Cię martwić, ale niestety może mieć to przykre konsekwencje. Wiem, że długie przebywanie w takim mieszkaniu może spowodować wiele chorób i dolegliwośći. Pozwoliłam sobie sprawdzić, jakie konkretnie, o to co znalazłam:
" Wydzielane przez grzyby kwasy organiczne, lotne substancje toksyczne oraz milionowe ilości zarodników wytwarzanych przez grzyby w okresie owocowania, powodują silne skażenie powietrza w mikrośrodowisku mieszkalnym,
a przykre zapachy wpływają ujemnie na drogi oddechowe, drażniąc narządy powonienia, powodując złe samopoczucie, bóle głowy, senność, nudności, wymioty, zmianę rytmu oddechowego oraz niedotlenienie krwi i tkanek całego organizmu. Pleśń u osób stale przebywających w zagrzybionych pomieszczeniach może spowodować: ogólne podrażnienie nerwowe, anemię, zawroty głowy, zaburzenia przewodu pokarmowego oraz infekcję paciorkowca w powstawaniu choroby reumatycznej. Pleśnie wytwarzają ogromne ilości zarodników. Grzyby te atakują m.in. płuca, układ nerwowy, gałkę oczną, mięsień sercowy i wywołują inne schorzenia, ogólnie objęte nazwą aspergilozy. Jak wynika z referatu prof. Juliana Aleksandrowicza z Akademii Medycznej w Krakowie i najaktualniejszego stanu wiedzy (UNESCO) - choroby ludzi wywołane trującym działaniem mykotoksyn, czyli metabolitów pleśni (grzyby zwane rakotwórczymi), mają ścisły związek z powstawaniem chorób nowotworowych, takich jak: rak wątroby, rak płuc, rak przełyku, rak żołądka, guzy mózgu i białaczka."
Dziękuję, a jak mogę się przebadać?
Myślę, że powinnaś pójść do lekarza pierwszego kontaktu, przedstawić mu sytuację i on powinien dać Ci skierowania na konkretne badania. Sama się na tym, aż tak szczegółowo nie znam, aczkolwiek wydaje mi się, że bez skierowania to ani rusz ![]()
Podejrzewam, że za bardzo przebadać się nie możesz. Możesz tylko mieć nadzieję, że żadna z opisanych przez Tishę chorób Cię nie dotknie. Te grzyby na ludzi się nie przenoszą, więc w Twoim organizmie nie będą obecne i badanie ich nie wykryje. A wyżej wspomniane konsekwencje mieszkania w zagrzybionym pomieszczeniu wymagają raczej badania każdego narządu oddzielnie, co wielkiego sensu nie ma. Pocieszę Cię, że rok to nie jest jakoś strasznie długo i u zdrowego, dorosłego człowieka z normalną odpornością prawdopodobieństwo, że będą tego jakieś konsekwencje nie jest duże.
Teraz staramy się o dziecko, czy są jakieś możliwe konsekwencje dla płodu?
Jeśli już tam nie mieszkasz to raczej nie. Zapytaj po prostu ginekologa lub lekarza pierwszego kontaktu. Natomiast jeśli jakaś choroba się u Ciebie rozwinęła - wtedy może być zagrożeniem dla ciąży. Ale, powtórzę, przez rok prawdopodobnie nic Ci się rozwinąć nie zdążyło i prawdopodobnie nie rozwinie.
Dzięki. Po prostu pójdę do lekarza, powiem co i jak i poproszę o skierowania na cokolwiek się da... W tych pomieszczeniach przebywałam od poniedziałku do piatku, w weekendy mnie nie było.
Najważniejsze, że już tam nie mieszkasz. Myślę, że dziecku już nic nie zaszkodzi. Ja mieszkałam przez rok w zagrzybiałym domu. Wiem co to znaczy. Na szczęście już tam nie mieszkam ![]()
Nie martw się. Będzie wszystko dobrze z Twoim dzidziusiem. Powodzenia
10 2011-08-22 10:16:38 Ostatnio edytowany przez Marlena_z_Poznania (2011-08-22 10:45:06)
Najważniejsze, że już tam nie mieszkasz. Myślę, że dziecku już nic nie zaszkodzi. Ja mieszkałam przez rok w zagrzybiałym domu. Wiem co to znaczy. Na szczęście już tam nie mieszkam
Nie martw się. Będzie wszystko dobrze z Twoim dzidziusiem. Powodzenia
Jesli jestem w ciazy, a na to wskazuje, to zaszłam w nią już po przeprowadzce. Mieszkanie tam było najgorszym okresem w moim życiu. Nie było tam grzybów na ścianach, nic nie ciekło itp - ale juz za meblami zielono. Nivc nie schło, wszystko mokre, wilgotne. Umyta podłoga potrafiła nie wyschnąć przez 3 dni. Pościel śmierdząca, za przeproszeniem (nikogo nie urażając) starszym człowiekiem. Taką wilgocią, pleśnią. Mogłam zmieniać pościel codziennie, nic nie pomagało.
Ja w zagrzybiały mieszkaniu, mieszkałam 7 lat.
Wszędzie wszystko pachniało a raczej śmierdziało stęchlizną. kiedy odsunęliśmy moje łóżko przy przeprowadzce ściana w rogu z żółtej (tak miałam umalowałam) była czarna i mokra ![]()
Na szczęście już tam nie mieszkam. Ale grzyb i zimno które tam panowało zimami nie wiadomo jak na mnie wpłynęła, kiedyś się okaże...
ja za malolata bylem na 2 rocznym wygnaniu
oczywiscie zartuje, ale wyjechalem na 2 lata i mieszkalem na tak zwanym ranczu, i warunki byly tam naprawde ciezkie. i poza zwyklym przeziebieniem nic mi nie bylo. co innego male dziecko, tu bym nie ryzykowal ;p
Warunki, które opisałaś sprzyjają rozwojowi łupieżu pstrego. To grzybek, który chętnie rozwija się tam gdzie jest dużo wilgoci: pościel, odzież. Nie jest on niebezpieczny jednak z punktu widzenia higieniczno - kosmetycznego stawiam że mogłaś to złapać. Nie jest niebezpieczny również dla dziecka. O objawach poczytaj w sieci, a ja już teraz proponuję pranie ciuszków i kąpiele z Nizoralem. Skutecznie zwalcza grzybka.
Mi też nic nie jest, na razie, chodziło mi raczej o takie "długofalowe skutki". nie chorowałam ani razu gdy tam mieszkałam, nie wiem sama czemu. Mam właściwie dobrą odporność. Pracuję z dziećmi, nikogo niczym nie zaraziłam, a łupieżu póki co nie mam, ale zastosuję Nizoral, w sumie nawet mam w domu, bo mój facet używa - mieszkam teraz u Niego. Ubrania poprałam wszystkie, w najwyższej temperaturze, w jakiej się dało. U mnie za łóżkiem nie było tak źle. Właściwie normalna ściana, tylko pościel była wilgotna, smierdząca grzybem... Weekendami wyjeźdżałam stamtąd. Dlaczego mieszkałaś w takich warunkach 7 lat? To był Twój dom rodzinny?