Cześć, mam 23 lata. W czerwcu lekarze zdiagnozowali u mnie nowotwór złośliwy jajnika. Usunięto mi lewy jajnik, a z prawego pobrano wycinek do badania. Lekarze są w kropce, jestem rzadkim przypadkiem ponieważ taki typ nowotworu nie występuje u tak młodych dziewczyn. Zalecili oczywiście chemioterapie którą niedawno zaczęłam, ale pozostaje problem drugiego jajnika. Powiedzieli że gdybym rodziła,gdybym miała dziecko to bez zastanawiania się i narażania mojego zdrowia podjęliby decyzję o operacji i o usunięciu narządów rodnych. Niestety nie rodziłam, nie mam dzieci a chciałabym je mieć. Jutro mam ostateczne konsylium lekarskie podczas którego okaże się czy będę musiała poddać się tej operacji. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie ale jaką podjąć?? Kocham dzieci zawsze chciałam je mieć, studiuję pedagogikę, nie wyobrażam sobie tego że mogłabym nigdy nie być w ciąży. Chciałabym chociaż raz tego doświadczyć. Ale z drugiej strony szali jest rak:( co wybrać?
Jaką decyzje podjęłybyście na moim miejscu?
Podobne tematy
Zobaczysz, co jutro powiedzą lekarze.
Swoją drogą (nie orientuję się akurat w tej kwestii, ale np. o raku piersi wiem co nieco), dlaczego lepiej usunąc ten drugi jajnik (przecież jest zdrowy, o ile dobrze zrozumiałam). Czy "tylko" ze względu na przerzuty?
To na pewno jest bardzo ciężka decyzja w życiu kobiety. Ja sama pewnie stanę przed takim wyborem przed czterdziestką tak było ze wszystkimi kobietami w mojej rodzinie, ale ja mam już synka. Każda decyzja może mieć dobre i złe strony. Moja mama dowiedziała się o chorobie gdy była ze mną w ciąży, podjęła decyzję że mnie urodzi, ale miała świadomość że choroba się może pogłębić. Niestety mama zmarła po pewnym czasie bo niestety choroba się nasiliła były przeżuty. Dziś nie ma jej ze mną, ale jest moją bohaterką, bo wybrała dała mi życie mimo ryzyka. Mam nadzieję że jutro lekarze przyniosą Ci dobre wieści i że spełnisz swoje marzenie o byciu mamą. Trzymam kciuki.
Decyzja bardzo trudna. I tak naprawdę chyba nie da się znaleźć odpowiedniego rozwiązania. Zawsze będzie "coś za coś".
Myślę,że powinnaś poczekać na wynik konsylium lekarskiego. Lekarze będą wiedzieć najlepiej.
W pewnym sensie Cię rozumiem. Dwa lata temu poroniłam. Miałam torbiel na prawej stronie jajowodu. Była operacja. Miało być wszystko w porządku. Z zajściem w ciąże też miało nie być problemów. Dwa tygodnie byłam na kontrolnym usg. Okazuje się, że mam teraz trzy torbiele. Znowu operacja, leczenie. Moja ginekolog powiedziała już bez owijania w bawełnę, że będą problemy z zajściem w ciążę nawet jeśli uda się do końca wyleczyć.
Czasami się zastanawiam dlaczego tak jest - osoby, które chcą mieć dzieci nie mogą; pojawiają się jakieś problemy itd. A ludzie, którzy nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci mają je i oddają do adopcji, porzucają na śmietnikach. Szkoda mówić...
Malwi,
życzę Ci dużo siły, wytrwałości, a przede wszystkim zdrowia! Napisz Nam koniecznie co i jak.
Trzymaj się!
a masz faceta?
JA gdybym miała to bezwzględnie postarałabym się o dziecko.
A wiesz czemu, bo później mogą być przerzuty lub w ogóle można nie zajść.
Życzę CI powodzena i dużo zdrówka.
Dziękuję wam za odpowiedzi.
Niestety nie mam faceta, a nawet jeśli to ciąża w mojej sytuacji niestety nie była by możliwa. Za duże ryzyko dla mnie i dla dziecka.
Poczekam do jutra, mam nadzieję że lekarze będą mieli dla mnie dobre wieści:)
Malwi, doskonale wiem o czym mówisz.
Sama jestem już wiele lat po takiej operacji, niestety nie mogę mieć dzieci a bardzo zawsze o nich marzyłam. Jednak pamiętaj, że zdrowie jest NAJWAŻNIEJSZE. Przecież jest na świecie tyle porzuconych dzieci, które potrzebują rodziców. A my potrzebujemy - dziecka. Można sobie wzajemnie pomóc ![]()
Życzę siły pomimo wszystko!
Duska ja zawsze myślałam o adopcji nawet jeśli miałabym swoje dziecko. Moim marzeniem zawsze był rodzinny dom dziecka, ale niestety najpierw trzeba znaleźć męża który się na to zgodzi.
A problem jest w tym też, że boję się, że nie będzie to łatwe jeśli będę musiała poddać się zabiegowi usunięcia narządów rodnych:( Przecież każdy facet marzy o swoim dziecku...
Malwi a ja mam inne zdanie. Każdy mężczyzna marzy o mądrej, troskliwej, kochanej kobiecie, a będąc wspólnie dopiero myśli się o rodzinie i dzieciach.
Jeśli ktoś pokocha ciebie za to jaka jesteś to weźmie cię z całą twoją przeszłością. Jestem zdania że nic nie dzieje się ot tak. Sama nie mogę mieć dzieci, mam męża i na pewno jest to trudniejsze życie takie tylko we dwoje.
Ale uważałam od poczatku że skoro los chciał tak ze nie mam tych dzieci to znaczy że jest tam dla nas inny plan. Może pomóc innym dzieciom.
To że nie mam dziecka nie czyni mnie gorszym człowiekiem, mam tak samo instynkt macieżyński.
Jednak aby dłużej żyć, pomagać innym i mężowi muszę byc zdrowa. I ty też Malwi.
Ostatecznie mogliby zamrozić ci jajeczka pobrane z zdrowego jajnika i może kiedyś w przyszłości została byś mamą , jakaś surogatka mogła by urodzić wam dziecko.
Znam wyniki:( mam dwie różne diagnozy lekarzy, jedna zabiera mi wszystko, druga daje szanse.
Lekarze z Torunia twierdzą że mam nowotwór złośliwy ale nie dający przerzutów, i nawet nie musiałabym brać chemii. no i że drugi jajnik jest zdrowy.
Natomiast patolodzy z Bydgoszczy twierdzą że jest to również nowotwór złośliwy ale dający przerzuty. no i na dodatek najgorsza forma z możliwych. według nich muszę poddać się operacji usunięcia wszystkiego, co odbiera mi nadzieję na własne dziecko.
I który lekarzą zaufać. która diagnoza jest poprawna.
Czekam na diagnozę trzeciego innego patologa tym razem z Gdańska.
dopiero wtedy podejmę decyzję.
Malwi, tak mi przykro...
Skoro chcesz rady, to powiem, co ja o tym sądzę:
Onkologia w Bydgoszczy stoi na wysokim poziomie. Była tam operowana wiele lat temu moja siostra. Miała nowotwór jajnika. Usunęli jej wszystko...Później moja koleżanka - podobny zabieg. Fakt, obie miały już dzieci, dorosłe nawet.
Ale są nadal w doskonałej formie i wszelkie niebezpieczeństwo jest zażegnane.
Gdybyś była w ciąży, to mogłabyś sie zastanawiać...ale tak? Chyba nie ma nad czym sie zastanawiać.
Przecież i tak myślisz o adopcji...
Podejmij mądrą decyzję, życzę Ci i ściskam serdecznie.
malwi21, strasznie mnie poruszyła Twoja historia i bardzo Ci współczuję... Możesz mi zdradzić kto jest Twoim lekarzem w bydgoskim szpitalu? Może uda mi się dowiedzieć jaką ten lekarz ma opinię. Ale ogólnie Centrum Oknologii w Bydgoszczy jest na bardzo wysokim poziomie, ludzie z całej Polski tu przyjeżdżają, żeby się leczyć.
hej dziękuje wam za wszystkie odpowiedzi.
Mój lekarz to prof. Ł.Wicherek - on mnie ma też operować
na onkologi byłam u dr M. Osmańskiej i ordynatora Tujakowskiego.
mam dwie różne diagnozy i ciężko tak na 100% zaufać jednej. Poczekam na wyniki od trzeciej jednostki i zobacze która diagnoza się potwierdzi.
Jejciu, jaka trudna decyzja - loteria.
Bardzo Ci współczuję i trzymam mocno kciuki, żeby ta trzecia opinia lekarska była bardziej budująca i przyniosła pomyślne dla Ciebie rozwiązanie.
Pisz nam koniecznie jak tylko będziesz coś wiedziała.
Trzymaj się!
Cześć:)
A więc dziś dostałam trzecia diagnozę i sama nie wiem czy wszystko ze mną dobrze bo się cieszę:0
Gdańsk potwierdził co prawda diagnozę Bydgoszczy ale i też są nowinki. Okazało się że jestem jednym z trzech przypadków na świecie. okazuję się że na lewym jajniku miałam dwa nowotwory oba złośliwe ale każdy inny jeden miej groźny. Prawy jajnik narzazie zdrowy, ale to okaże się jeszcze po operacji która czeka mnie we wtorek. Lekarze usuną mi co prawda węzły, wyrostek itp. i pobiorą jeszcze raz wycinki z prawego. Jeśli nie będzie przerzutów to zostanie mi tylko chemioterapia, jeśli będą to niestety trzecia operacja i usunięcie macicy i jajnika który mi został.
Zastanawiacie się pewnie z czego się cieszę a no z tego że jest małe światełko w tunelu, że w przyszłości urodzę dziecko:)
pozostało mi modlić się do Boga o to by nie było przerzutów...
malwi no to pozostaje cieszyć się tym światełkiem w tunelu i trzymać kciuki. Trzymaj się kochana
17 2011-08-21 03:35:01 Ostatnio edytowany przez Magda77 (2011-08-21 03:36:29)
Malwi ktokolwiek z lekarzy ma racje ja proponuję abyś sama wspomogla swoje zdrowie. Po pierwsze poczytaj o diecie dr Budwik i jej paście...
Tu bardzo obszerna strona o tej pani
http://www.budwig-videos.com/categories/20071009_5
a tu kilka stron po polsku
http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/olej-lniany-na-zimno-tloczony/dieta-dr-budwig.html
http://budwig.vegie.pl/
http://amygdalina.streemo.pl/Community/24838,Blog_Wpis,ANTYNOWOTWOROWA_I_ANTYMIAZDZYCOWA_DIETA_DR_BUDWIG.html
a tu nawet o pani chorej wlasnie na noworwór jajnika..
http://www.nowotwor.eu/printview.php?t=807&start=60
Ja bardzo zainteresowalam się tą dietą kiedy 13 mcy temu mój pies zachorowal na bardzo zlosliwy nowotwór kości - osteosarcoma. Pies ten ma amputowaną lape i choć we wszystkich publikacjach piszą, że przez zlośliwość tego nowotworu (99% psów ma przezuty na pluca w momencie objawów kostnych) psy żyją max 5 mcy od momentu diagnozy on żyje już ponad rok! Jest wlaśnie na tej diecie. Nie je wogóle miesa tylko bialy chudy ser z olejem lnianym , ziemniaki i inne warzywa i przedewszystkim BROKULY!
http://kobieta.interia.pl/zdrowie/news/lecznicze-brokuly,1235144,1642
Cześć:)
Już po...
Operacja się udała, wyniki też mam dobre - nie mam przerzutów. Teraz tylko chemioterapia no i zagojenie rany po operacji.
Witaj Malwi!
To świetna wiadomość! Trzymamy kciuki dalej, żeby wszystko było ok. Wracaj szybciutko do zdrowia! ![]()
Witaj Malwi21 ,co u Ciebie, jak znosisz chemie,czy dużo ich dostaniesz?.Ja jestem po 8 chemiach ,leczenie trwało prawie rok ale na razie jest dobrze.Trzymaj się mocno i bądź silna.
hej dostałam 6 chemii. Wyniki mam dobre co chwila mam kontrole ale ogólnie jest dobrze:)