Byłam z facetem 3 lata, 2 lata mieszkaliśmy razem, ale zamieszkaliśmy za wcześnie, bo ja miałam 19, on 22 lata... I do roku dopóki nie mieszkaliśmy razem było cudownie, po zamieszkaniu razem wszystko się spieprzyło;/ Ciągle się kłóciliśmy, za dużo zazdrości było między nami i takie awantury, że wszystko latało... Dlatego zamieszkaliśmy oddzielnie tydzień temu o brak kontaktu...;/ Czy to koniec? Miesiąc temu nie widzieliśmy się dwa tygodnie-napisał, że tęskni, co mnie zdziwiło, bo nie było już u nas takich słow, ciagle walki... Przyjechałam, weszłam na jego pocztę (Wiem, że źle, ale mówię u nas zazdrosc grała glowna role) a tam...? kolega mu wysłał zdjęcia dziewczyny, z którą kręcił przede mną, zrobiłam awanturę, zmienił hasło... mowie pisałes mi, że tesknisz... do kogo teskniles? do mnie czy do niej? przyznał się , że prosił o jej zdjecia, bo kolega ma ją w znajomych na fb, nie miał z nią kontaktu 4 lata i był ciekaw czy się zmieniła;/ a ja wiem, że sie rozstala z narzeczonym i może mój zrobił sobie nadzieje jakies? nie wiem jak to odczytac... kazałam mu wykasowac te zdj z maila, wykasował i zmienił hasło, nie wiedział, że znam też hasło na jego drugiego maila i kazał koledze wysłać te foty na drugiego maila! już to przemilczałam... Wcześniej po tej awanturze powiedziałam, ze wyjezdzam, że jade do mamy i jz sie nie zobaczymy, a wiedzialam, ze ide na urodziny do kolezanki i tam bede spała, chciałam, zeby poczuł się trochę zagrożony.. przyszedl z pracy i napisał: 'miałem nadzieję ze zostaniesz. Kocham Cię:('. Powiem Wam, że coś we mnie pękło... Po tych zdjęciach czuje się jakby mnie zdradził... Wyprowadził się, tęsknie, ale nie widzę sensu, chcialabym z nim jeszcze być, ale chciałąbym, żeby on zrozumiał... Zmienił się... I żeby we mnie to rozczarowanie minęło, bo jak narazie przykrywa mi cały świat... Przyjechał we wtorek po rzeczy, nie wdawałam się w dyskusje, pomogłam mu wynieść rzeczy do samochodu i poszłam dalej, on: dziekuje za pomoc, ja: nie ma za co, on: narazie, ja: narazie... Widziałąm, że ma dół, ostatnio nie chciał ze mną gadać, bo wiecznie był zmęczony i go 'męczyłam' a teraz nagle buzia mu się nie zamykała i skąd to zainteresowanie co u mnie? w środę zadzwonił że jest w pracy, zepsuł mu się sprzęt i nie ma pieniedzy, nie ma od kogo pożyczyc, a ze mamy w tym samym banku konto to jakbym mu przelała to zanim dojedzie do bankomatu już bedzie miał na koncie... po jakiś tam oporach i tekstach: jestes moja ostatnia nadzieja, przelałam... wypisywał, że uratowałam mu życie, napisałam: bez przesady, on: serio... Nie wiem od kiedy on taki wdzięczny...po pracy zajechał, bo kabla do tv zapomniał... i był bardzo rozgadany, już nie był zmęczony po pracy jak zawsze...aż dziwne. I od tamtej pory zero kontaktu... o pieniadze sie nie boje, wiem, ze odda, ale myslicie, że cos zrozumie? bo ja juz jakbym zauwazala mae zmiany w nim... Kocha? i czy we mnie zmieni się coś? czy wyparuje ten zal? Czy moze przesadziłam z tymi zdjęciam?
Podobne tematy
Esc, myślę ,że troszkę przesadziłaś co do tych zdjęć. Bo zdjęcia to żaden dramat, wyobraź sobie,że gdyby sam miał facebooka to by sobie jej zdjęcia obejrzał, a Ty byś nawet o tym nie wiedziała i sprawy by nie było. Prawda jest taka,że żyjemy w świecie zmysłów, więc skoro jemu kiedyś ona się podobała to z czystej ciekawości mógł chcieć zobaczyć, jak teraz wygląda. I domyślam się, jak mogłaś się poczuć widząc te zdjęcia,ponieważ ja też nie byłabym zachwycona.
Co do zamieszkania razem... jest to chyba najlepszy sposób na sprawdzenie, jak w dalszym życiu byłoby nam razem i czy nadajemy się do wspólnego życia na jednej przestrzeni. Jednak mieszkanie razem jest nie tylko sprawdzeniem naszego 'nadawania' się dla siebie, ale też formą odmawiania sobie niektórych rzeczy czy też zmieniania się w celu lepszej komunikacji z partnerem. Nie chodzi oczywiście o gruntowną zmianę charakteru tzn nie chodzi o udawanie kogoś innego,ale o próbę dochodzenia do kompromisów. Na zasadzie takiej, że Ty raz odpuszczasz ,a raz on. Mówi się,że bez zazdrości nie ma miłości
i jest to prawda ,ale trzeba też zaufania.
Z drugiej strony mówisz, że od momentu kiedy ze sobą nie mieszkacie i mu pomogłaś jest Ci wdzięczny, ale się nie odzywa. Wiesz z czego może wynikać to nie odzywanie się? Nie pozwalaj na to byś to Ty zawsze wyciągała do Niego rękę. Może mieszkanie razem to za duży krok jak na Was? Może warto spróbować od nowa,ale nie na głębokiej wodzie? ![]()
3 2011-08-09 04:56:16 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-08-09 04:56:55)
Byłam z facetem 3 lata, 2 lata mieszkaliśmy razem, ale zamieszkaliśmy za wcześnie, bo ja miałam 19, on 22 lata... I do roku dopóki nie mieszkaliśmy razem było cudownie, po zamieszkaniu razem wszystko się spieprzyło;/ Ciągle się kłóciliśmy, za dużo zazdrości było między nami i takie awantury, że wszystko latało...
Było cudownie, gdy po randce każde z Was wracało do siebie ze wspomnieniami mile przeżytych chwil. Gdy facet wprowadził się do Ciebie, zaczęła się proza życia we dwoje.Tak naprawdę, to dopiero wówczas zaczęliście się bliżej poznawać i okazało się, że oboje jesteście bardzo impulsywni i nie potraficie ze sobą rozmawiać. Awantury miały dość drastyczny przebieg skoro piszesz, że " wszystko latało".
Po jakimś czasie wspólnego zamieszkiwania zdecydowaliście , że zamieszkacie oddzielnie?
Kłótnie były na tle zazdrości ze strony obojga. Co wcześniej, oprócz tych zdjęć byłej faceta miałaś mu do zarzucenia, bo to zdarzenie raczej przepełniło miarę Twej goryczy - poza ty dowiedziałaś się o tym, kiedy już nie mieszkaliście razem. A facet z jakiego powodu robił Ci sceny zazdrości?
Nie piszesz, że zerwaliście ze sobą, ale raczej Twój facet tak to potraktował, skoro przypomniał sobie o swojej byłej dziewczynie, z którą nie miał kontaktu przez cztery lata. Na dodatek masz wiadomość, że jest w chwili obecnej sama, bo rozstała się z narzeczonym. Prawdopodobne jest, że Twój facet też się o tym dowiedział i myślę, że może być słuszne Twoje podejrzenie, iż probuje odnowić tę znajomość. Skasował , na Twoje żądanie jej zdjęcia z jednego emaila, ale prosił kolegę o wysłanie na drugi adres, myśląc pewnie, że go nie znasz.
Ten fakt, moim zdaniem wskazuje niezbicie, że myśli o NIEJ i bardzo pragnie nawiązać ponownie kontakt. Nie dasz rady mu w tym przeszkodzić, bo jak widzisz zawsze znajdzie furtkę wyjścia.
w środę zadzwonił że jest w pracy, zepsuł mu się sprzęt i nie ma pieniedzy, nie ma od kogo pożyczyc, a ze mamy w tym samym banku konto to jakbym mu przelała to zanim dojedzie do bankomatu już bedzie miał na koncie... po jakiś tam oporach i tekstach: jestes moja ostatnia nadzieja, przelałam... wypisywał, że uratowałam mu życie, napisałam: bez przesady, on: serio...
Rzadko kontaktuje się z Tobą, jednakże gdy miał problem finansowy, to zwrócił się właśnie o pomoc do Ciebie. Można by to potraktować jako fakt, że dalej jesteście razem...gdyby nie to, że od tej pory zero kontaktu, czyli co jesteś jego " koło ratunkowe"?
Poza tym tak myślę, czy facet czasem nie jest w długach, bo przecież jeżeli ma konto w banku to może korzystać z debetu do pewnej wysokości. Raczej na przyszłość radziłabym Ci podejść bardziej ostrożnie do udzielania mu pożyczek. Rozumiem, że trzeba sobie pomagać, ale jego zachowanie nie podoba mi się... w końcu, zakup sprzętu to nie jest jakaś pilna potrzeba.
Z pewnością też nie groszowy zakup.
Nasuwa mi się jeszcze takie pytanie, czy gdy mieszkaliście razem, to Twój facet miał określony udział finansowy przy prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego?
Rozumiem, że nadal jesteś z nim uczuciowo związana i na ten moment nie wiesz co dalej z Wami będzie. Czas pokaże...
Pozdrawiam Cię serdecznie.
jak mieszkaliśmy razem jeszcze była ta sprawa ze zdjęciami... Tyle, że juz wtedy uzgodnione było, że od 1 sierpnia mieszkamy oddzielnie, a to bło gdzieś w połowie lipca i wtedy jemu powiedziałam, że nie będzie spotkania się, tylko będzie koniec, bo ja mam gdzieś takiego faceta, co jeu nie wystarczam i o zdjecia innej prosi... i on mówił, że on sobie nie wyobraza ze to ma byc koniec, ze bedziemy sie spotykac i moze bedzie jak dawniej... Mowie, ze nie chce i ze jest koniec. w srode jak po pracy zajechał, jak wychodził rzucił: no to do zobaczenia, ja mowie: no nie wiem, a on: no to w takim razie 'czesc'. Chcę, żeby poczuł, że mnie stracił, bo tylko wtedy może coś zrozumie, nawet jak odnowi z nia kontakty, nie sadze, zeby im wyszło, skoro nie wyszło raz, poza tym ona jest raczej takim typem imprezowiczki, on nie lubi takich dziewczyn... Nie mielismy o co byc zazdrosni, poprostu bylismy i tylko tyle, zadnych podstaw... a postanowilismy zamieszkac oddzielnie po 2 latach i oplatami dzielilismy sie na pol...
A nie boisz się,że jak poczuje, że Cie straci to więcej się nie odezwie ? Ryzykowne. Chyba, że chcesz zapomnieć.
Witaj ESC.
Faktycznie jak wół napisane, że mieszkaliście razem dwa lata, nawet zacytowałam ten fragment.
Skoro facet uczestniczył w kosztach Waszego wspólnego gospodarowania, to z tej przyczyny nie było między Wami nieporozumień.
Jakoś nie mogę przyjąć, że cyt. "... Nie mielismy o co byc zazdrosni, poprostu bylismy i tylko tyle, zadnych podstaw.." U podstaw awantur leżą jakieś przyczyny. Jeżeli się śmiejesz, to dlatego że zobaczyłaś/usłyszałaś coś co Cię rozweseliło, jeżeli się złościsz, to dlatego, że spotkała Cię jakaś przykrość.
Postanowiliście, że od 1 sierpnia zamieszkacie osobno , a w połowie lipca zobaczyłaś te zdjęcia i wtedy zadecydowałaś, że nie będziecie już parą.
Wcale Ci się nie dziwię, że tak zareagowałaś, bo pod Twoją czasową nieobecność zainteresował się życiem swojej byłej. Ale myślę też, że to narastało już w Tobie ( już pisałam), bo Wasz związek miał burzliwy przebieg.
Myślę, że w chwili obecnej żałujesz tej decyzji, bo chciałaś mu dać nauczkę, a ON zachowuje się tak, jakby był zadowolony z sytuacji, wręcz dopisuje mu humor...kontaktuje się z Tobą tylko wtedy, gdy liczy na Twoją pomoc.
Spotkać się z Tobą musi, bo przecież ma zwrócić Ci pożyczkę...może wówczas porozmawiacie...chociaż może przelać Ci pieniądze na konto. A Ty do tego czasu przemyśl, czy warto zaczynać od nowa - rozważ wszystko za i przeciw.
P.s.
Czytam to, co napisałam i widzę ,że wypisuję Ci czarny scenariusz, ale wybacz tak mi myśl biegnie.