mam prawie 24 lata, byłam z facetem 3,5roku po czym zerwaliśmy. nie układało się. ciagłe rozstania, kłótnie, jego picie, wspólna kasa. i od tych wspolnych pieniedzy sie zaczeło. tego nie mozesz kupic, to za drogie. gdy wracalam z zakupow bylo tylko ile wydalas i na co? pracowalismy oboje za granica, zarabialismy nie malo. ciagle strzelal fochy o to ze ja szlam do dentysty albo do fryzjera. przez niego popsuly mi sie zeby, bo balam sie kolejnych klotni o to ile zaplacilam u stomatologa. meble zawsze chcial kupowac najtansze. ciuchy z przeceny. tylko na piwo i samochod nie bylo mu nigdy szkoda. po 3 latach bycia razem kupilismy samochod fakt faktem drogi bo 20tys ale on sie uparl. zgodzilam sie. problem w tym, ze ja nie moglam za bardzo jezdzic tym samochodem. bal sie ze w cos uderze albo cos. prawko mam juz 2 lata moze to nie duzo ale bez przesady wypadku nie mialam zadnego. kierowac moglam tylko wtedy kiedy on wypil. fakt czesto pil, ale jak juz wsiadlam to bylo pierd... ze zle jade, ze w zlym momencie zmieniam na dlugie i takie duperele. o wszystko sie burzyl. fakt faktem pral sprzatal gotowal pomagal mi w domu, ale co z tego
to co opisalam to jeszcze nic. najgorszy byl seks z nim. byl moim pierwszym facetem i owszem na poczatku myslalam ze 5 czy 10 min seksu to normalne ze tak musi byc. niestety po 2 latach jakos tak czegos mi brakowalo. gdy ja chcialam sie kochac on byl zmeczony. wieczorami nigdy nie chcial. natomiast rano gdy ja na prawde nie jestem do zycia on mial najwieksza ochote. budzil mnie 5 min doszedl i szedl spac. okropne. na mysl o tym szalu dostaje, ze ja tyle wytrzymalam. wydaje mi sie, drodzy internauci ze 5 min seksu w porywach do 10 to troche za malo?? wytrzymalam prawie 4 lata. zerwalismy wspolnie. doszlismy do wniosku, ze nie ma sensu. ja prosilam zeby poszedl do lekarza, zeby bral jakies tabletki na powstrzymanie erekcji, ale po co. gadala coagle ze on nie wie co moze jeszcze zrobic. zdziwiony ze mi zle.po seksie o ile mozna to tak nazwac kladlam sie spac z placzem. ciagle klotnie o to mnie dobijaly. on uwazal ze to nie w nim tkwi problem. ja na prawde sie staralam kupowalam seksowne majteczki albo stroje, ale to tylko przyspieszalo jego szczytowanie. tak wiec jak pisalam rozstalismy sie. przezylam to strasznie. pomimo ze bylo mi zle plakalam 2 miesiace.potem dowiedzialam sie ze on 2 tyg pio zerwaniu zwiazal sie z inna. teraz minelo prawie 5 miesiecy on planuje slub. nie zazdroszcze, zycze mu szczescia. i tu sie zaczyna moj problem. nie chcialam wiazac sie znowu z kims na stale. chcialam odpoczac pozyc sama dla siebie. kupilam samochod. decyduje sama o sobie, nikt mi nie zabrania isc do dentysty czy fryzjera, ale poznalam na prawde mozna powiedziec idealnego faceta. jestem z nim miesiac. jest czuly romantyczny, opiekunczy, bardzo zaradny, we wszystkim mi pomaga. seks z nim jest cudowny. nigdy nie przezylam czegos piekniejszego. oragazm za orgazem. on jest starszy o 5 lat. tez po dlugim nieudanym zwiazku. jest nam na prawde fajnie razem tylko problem w tym ze ja sie boje zaangazowac jak kiedys. boje sie ze on bedzie mi czegos zabranial. nie bede mogla decydowac sama o sobie. kocham go i zalezy mi na nim. wiem ze on za mna szaleje. zrobilby dla mnie wszystko. ale ten byly na [poczatku tez taki byl
boje sie zaangazowac. martwie sie tym, co bedzie pozniej. moj obecny facet ma 29 lat mowi ze jest juz pewien ze znalazl ta druga polowke. jestem nia ja. chce miec ze mna dziecko. powiedzial, ze normalne ze nie teraz juz, ale wiaze ze mna cale swoje zycie i na pewno kiedys w przyszlosci slub i dzieci. ja go kocham i jest mi z nim cudownie tylko chcialam pozyc troche sama dla siebie, zobaczyc co to zycie. bez zakazow nakazow i innych
co ja mam robic, nie chce go stracic, zalezy mi na nim strasznie, mimo to wydaje mi sie, ze dla mnie jest za wczesnie. pomozcie, doradzcie. dzis chce z nim porozmawiac ale nie wiem co mu powiedziec:( nie chce go zranic. nie chce tez powiedziec czegos glupiego. nie chce zeby pomyslal, ze mi nie zalezy. PISZCIE PROSZE CO O TYM SADZICIE. CZY TO NORMALNE. PRZECIEZ JAK KOGOS SIE KOCHA TO SIE KOCHA I JUZ
:(:(
Podobne tematy
Za szybko sie zwiazałas brakuje ci jak to sama ujęłaś życia samej dla siebie.....ale zwiazałaś się już z kims wiec moim zdaniem było by to troche samolubne tak go porzucić bo przecież nie wybawisz się a póżniej jak dojdziesz do wniosku że już masz dość to mu powiesz że już możecie być razem. Jednak nie jesteś mężatką nie masz dzieci a także nikt ci nie zakazuje życia swobodnego,nie znaczy że jak z kimś jesteś musisz odmawiać sobie przyjemności.
(...) problem w tym ze ja sie boje zaangazowac jak kiedys. boje sie ze on bedzie mi czegos zabranial. nie bede mogla decydowac sama o sobie. (...)
Każdy z nas ma swoja własna wolę i możliwość decydowania o sobie. Nawet jeśli Twój partner będzie czegoś zabraniał Tobie, to Ty będziesz podejmowała decyzję o swoim działaniu (może jeszcze sądownie przeprowadzić ubezwłasnowolnienie Ciebie). Chyba, że będziesz chciała się jego zdaniu podporządkować. Ale to również będzie Twoja decyzja.
tylko chcialam pozyc troche sama dla siebie, zobaczyc co to zycie. bez zakazow nakazow i innych
co ja mam robic, nie chce go stracic, zalezy mi na nim strasznie, mimo to wydaje mi sie, ze dla mnie jest za wczesnie.
Problem więc nie w tym, że potencjalnie może on czegoś zakazać Tobie, tylko w tym, że Ty nie chcesz podjąć decyzji o wspólnym życiu. I podjęłaś, przynajmniej na razie, dobrowolną decyzję.
pomozcie, doradzcie. dzis chce z nim porozmawiac ale nie wiem co mu powiedziec:( nie chce go zranic. nie chce tez powiedziec czegos glupiego. nie chce zeby pomyslal, ze mi nie zalezy. PISZCIE PROSZE CO O TYM SADZICIE. CZY TO NORMALNE. PRZECIEZ JAK KOGOS SIE KOCHA TO SIE KOCHA I JUZ
![]()
:(:(
Powiedz to samo, co tutaj napisałaś, że dla Ciebie jest zbyt wcześnie na podjęcie decyzji.
Mam wrazenie, ze wpadlas w ten drugi zwiazek, nie dając sobie czasu na żalobe po pierwszym. Zeby nie byc samej. a to jest bardzo wazne by pobyc ze soba. by polubic te samotnosc. Te spotkania z sama soba. Dopiero kiedy lubimy byc same jestesmy gotowe na zwiazek.
Mam wrazenie, ze wpadlas w ten drugi zwiazek, nie dając sobie czasu na żalobe po pierwszym. Zeby nie byc samej. a to jest bardzo wazne by pobyc ze soba. by polubic te samotnosc. Te spotkania z sama soba. Dopiero kiedy lubimy byc same jestesmy gotowe na zwiazek.
to nie jest do konca tak. ja od lutego, a dokladnie od walentynek jestem sama, wiec sporo czasu uplynelo
nie jestem z nim zeby sie pocieszyc, bo juz dawno zapomnialam o bylym. juz dawno wyleczylam sie po rozstaniu. nie chce po prostu skrzywdzic obecnego faceta, zrywajac, bo boje sie ze czegos mi zabroni czy bedzie mnie ograniczal. fakt faktem moze za szybko sie zwiazalam... za pozno. powiem mu o swoich obawach i razem rozwiazemy ten problem. pisalam z nim 4 miesiace zanim sie spotkalismy i wiem, ze to nie jest cos przelotnego. od pierwszego momentu zaiskrzylo. nie chce stracic tego przez strach... jakies glupie uczucie, ze mialam pozyc dla siebie,bez dzielenia sie soba z nikim... czas pokaze kocham go i staram sie nie myslec co bedzie pozniej
a jednak tp glupie uczucie powraca....on widzi, ze cos sie dzieje
a ja oklamywac go nie bede za bardzo mi na nim zalezy.