Pierwszy raz pisze na forum. Nie dlatego, ze nie mam przyjaciol, ale dlatego, ze wstydze sie o tym z Nimi rozmawiac...
Moze zaczne od tego, ze bylismy ze soba ponad 2 lata. Nasz zwiazek, przez pierwszy rok byl naprawde bardzo fajny, na luzie rozumielismy sie rewelacyjnie. Nie pamietam dnia, kiedy cos zaczelo sie psuc... Zaczely sie klotnie, na poczatku wymiana zdan, a z czasem coraz powazniejsze. Nie bede ukrywala, zostalam spoliczkowana kilka razy, raz nawet duszona. Wybaczylam.
Pierwsza zdrada, wybaczylam, moze nie do konca, ale nadal z Nim bylam. Po wspolnych wakacjach, kiedy znow mnie uderzyl, nie wtytrzymalam i odeszlam, w sumie to wyprowadzilam sie z miasta gdzie mieszkalismy razem. Nie potrafie opisac tego, tak jakbym chciala, jednak minelo juz 8 msc, odkad odeszlam, a ja nadal jestem sama. Kontakt z Nim? -telefoniczny.Tak, od poczatku rozstania, czasem z tygodniowymi przerwami. Nie potrafie cieszyc sie zyciem, nie interesuja mnie inni faceci, nie umowilam sie na zadna randke. Praca, studia, dom. Od czasu do czasu gdzies wychodze. Chce dodac, ze przez ostatnie 3 tygodnie, zaczynalo podobac mi sie, ze jestem sama, zaczelam sie przyzwyczaiac i lapac na tym, ze juz nie mysle o Nim. Jednak wczoraj, znow zadzwonil, rozmawial ze mna w taki delikatny sposob, tak spokojnie, z opanowaniem...Cala noc nie spalam...
Wspomnienia wrocily, znow boli, znow te mysli, znow pustka. Nie jestem pewna, czy ktokolwiek to przeczyta, czy ktokolwiek to zrozumie, jednak naprawde czuje potrzebe wygadania/wypisania sie. Wracajac do wczorajszego telefonu, moj byly chlopak, oznajmil mi, ze jest w jakims chorym zwiazku, oczywiscie powiedzial z Kim. ( z moja bardzo dobra kolezanka ) Nie bede ukrywala, ze bardzo ta wiadomosc mnie zabolala. Jednak On nie mowil o Nich, a o Nas, ze kocha, ze teskni, ze nie radzi sobie, ze chce mnie zobaczyc, ze wszystko zrozumial itd... Czy znajdzie sie chociaz jedna osoba tutaj, ktora moze mi napisac, dlaczego ja po tym wszystkim nadal Go kocham?! Dlaczego, nadal serce mocno mi bije kiedy Go slysze?!
Bardzo jest mi zle, od wczoraj leze w lozku, przyznam, ze z tego wszystkiego, upilam sie. Nie mam sil. :-(