połtora miesiaca temu moj maz powiedzial mi ze nie widzi juz dla nas szans, ze mnie juz nie kocha i w ogole. temat cierpienia i ponizenia zostawiam, bo wiekszosc z Was doskonale wie o czym mowie. prosze byscie teraz Wy powiedzialy mi jakporadzic sobie z emocjami zwiazanymi z przyjazdami meza po dziecko... problem tkwi w tym ze ja nadal szalenie Go kocham, mimo tego ze mnie zdeptal i zniszczyl. nie jestem juz ta sama osoba, zabil we mnie radosc zycia, satysfakcje, usmiech, poczucie bezpieczenstwa, pewnosc ze jestem kochana, wazna, najwazniejsza... a gdy przyjezdza po maluszka, mimo ze zranil mnie jak nikt na swiecie, ja kompletnie sie sypie. On wchodzi, zabiera synka i wychodzi. bez emocji, jakby obcy czlowiek, kiedys najblizszy, dzis oschly, daleki...a ja czuje jak bardzo mi go brakuje, jest blisko, jest realny a ja nie moge Go dotknac, boje sie nawet spojrzec na Jego twarz tak bardzo za Nim tesknie.. staram sie jak tylko to mozliwe, by ktos mnie wyreczal w "wydawaniu" malucha, moze to sposob by powoli uczyc sie zycia bez Niego..? ale czy to mozliwe skoro po tylu tygodniach nie czuje sie ani troszke lepiej? nie moge sobie poradzic z tym uczuciem i totalna obojetnoscia, a raczej nienawiscia meza.. co robic gdy kocha sie za bardzo, gdy nie mozna sie odciac bo juz zawsze bedzie nas laczyl ten maly cud- owoc milosci-dziecko..?
Podobne tematy
Zdaję sobie sprawę jak Ci jest cholerne ciężko. Piszesz, że po tylu tygodniach nadal cierpisz. To jest dopiero półtora miesiąca nie oczekuj zbyt wiele od siebie. Ciężko jest przestać kochać, ale nikt Ci tego nie nakazuje robić. Możesz go kochać i ta miłość powoli zblednie. Przede wszystkim powinnaś się zająć sobą, w czasie kiedy ojciec ma się spotkać z dzieckiem bądź również gotowa do wyjścia. Myślę, że ten sposób będzie łatwiejszy. On zabierze małego, a Ty pójdziesz na zakupy lub do kina. Głowa do góry, bo ktoś taki jak on nie jest wart tego, że Ty nie możesz sobie ułożyć od nowa życia. Ostatnio chodzi za mną powiedzenie Carpe diem. Liczy się tu i teraz. Maluch wychodzi z ojcem, a to już było. Mijacie się. Z czasem będziecie dla dobra dziecka spotykać się i załatwiać sprawy wychowawcze, nie możecie być wrogami. Musisz mu wybaczyć dla swojego spokoju. Wybacz mu to, że okazał się zwykłym człowiekiem i popełnił błąd odchodząc od Ciebie. Wiem, że to trudne, ale musisz o nim przestać myśleć jak o kochanej osobie, zacznij myśleć jak o ojcu Twojego dziecka. Zrób coś co zawsze chciałaś zrobić. Chociażby idź do fryzjera. Czas na zmiany, a on zobaczy co stracił. Polecam wątek "prawo przyciągania a odzyskanie eks", nie dlatego, aby go odzyskać ![]()
3 2011-03-27 09:17:27 Ostatnio edytowany przez Klaudysia...tsa... (2011-03-27 09:18:24)
Bardzo dobrze rozumiem Twój ból ... Wiem co czuła moja mama , kiedy rozwodziła się z moim tatą ... Było to trudne , a ja jako mała dziewczynka poczułam się nie kochana , odrzucona , nie potrzebna . I dalej czasem tak się czuję . Strasznie dziwnie czujemy się my dzieci kiedy dwie najbliszsze nam osoby się nawzajem ranią ... Ale niestety czasem tak bywa ....W związku cierpi bardziej osoba , która mocniej kocha . Twoje emocje , czy jest to żecz ludzka ? No jasne , każdy ma emocje ... Nie ukrywaj ich , niech on wie , że przez niego cierpisz ... Niech się czuje winny temu co się stało ! ...A teraz o tym co w tobie zniszczył .
Każda kobieta jest wyjątkowa , ma w sobie coś magicznego ... Bóg nas tym obdażył ... To my same decydujemy czy weksponujemy to piękno ... Nie ma kobiet brzydkich ... są tylko niezadbane !
Pozdrawiam Kludyś tsa ... ; )
Ps .. Nie martw się może wszystko się ułoży ..Może Twój mąż zrozumie jaki skarb stracił ... ( przepraszam za błędy )
Faith, nie ma innego wyjścia jak tylko przeżyc do końca żal po stracie, wypłakać do konca łzy. To się nie dzieje szybko, półtora miesiąca to zaledwie początek całego procesu. Tu trzeba dać czas czasowi, bo czas leczy rany.
Strasznie trudno "pożegnać się" z miłością, gdy ma się ją ciągle przed oczami. Dlatego myslę, że dobrze robisz wyręczając się kimś innym, gdy mąż przyjeżdża po dziecko, teraz gdy tak bardzo boli. Przyjdzie czas, że ochłoniesz i nabierzesz dystansu.
Teraz dbaj o siebie, otaczaj się ludźmi kochającymi, którzy nie boją się twojej rozpaczy, smutku i łez. Ważne byś miała wsparcie.
staram sie zajac czyms mysli i siebie, problem w tym ze teraz mieszkam z rodzicami na wsi, a mama pracuje i zabiera auto. wiec jak tu sie wyrwac...? mam wsparcie w bliskich, naprawde bardzo wiele dla mnie zrobili , ale nie mam pracy choc szukam juz prawie pol roku, nie mam zajecia i mysle...za chwile skoncza sie pieniadze na zycie, nie mowiac o jakichkolwiek drobnych przyjemnosciach... staram sie byc twarda gdy przyjedzie, ale gdy tylko On wychodzi i widze ze nie robi to na Nim wrazenia i ze jest Mu swietnie z tym ze jest wolny, bez obowiazkow, to kompletnie sie sypie... kochajac wciaz tak ze rozrywa mnie od srodka. dobrze wiedziec ze u wiekszosci kobiet to przechodzi. moze i ja kiedys jeszcze powiem ze jestem szczesliwa. dzis jeszcze prosze Was-wmawiajcie mi ze bedzie dobrze
staram sie zajac czyms mysli i siebie, problem w tym ze teraz mieszkam z rodzicami na wsi, a mama pracuje i zabiera auto. wiec jak tu sie wyrwac...? mam wsparcie w bliskich, naprawde bardzo wiele dla mnie zrobili , ale nie mam pracy choc szukam juz prawie pol roku, nie mam zajecia i mysle...za chwile skoncza sie pieniadze na zycie, nie mowiac o jakichkolwiek drobnych przyjemnosciach... staram sie byc twarda gdy przyjedzie, ale gdy tylko On wychodzi i widze ze nie robi to na Nim wrazenia i ze jest Mu swietnie z tym ze jest wolny, bez obowiazkow, to kompletnie sie sypie... kochajac wciaz tak ze rozrywa mnie od srodka. dobrze wiedziec ze u wiekszosci kobiet to przechodzi. moze i ja kiedys jeszcze powiem ze jestem szczesliwa. dzis jeszcze prosze Was-wmawiajcie mi ze bedzie dobrze
Rozumiem, jak Ci ciężko, ale... co nas nie zabije - to wzmocni.
Daj czasowi czas.
Gdybyś nie cierpiała, po tych wspólnych latach - byłoby dziwnie.
Jak będzie dalej?
Tylko lepiej.
Lepiej, niż gdybyście byli razem, a on Cię nie kochał.
Lepiej, niż gdybyście byli razem, a on ciągle poniżał, upokarzał.
Trzymam kciuki za Ciebie, Twoją siłę i słabość.
Będzie dobrze.
Będzie inaczej, ale dobrze. ![]()
Ładna pogoda się zbliża weź dobrą książkę i idź na spacer. Nie musisz wydawać fortuny, aby się na siłę uszczęśliwiać. A pracę szukaj nawet w okręgu 60 km, np. Na pewno coś znajdziesz. Trzymam kciuki.
Jeszcze jedno.
Napisałaś, że "musisz się nauczyć żyć bez niego". Zobacz, że to już umiesz - minął miesiąc, a Ty żyjesz. Łatwiej, trudniej, inaczej, ale żyjesz.
Jeśli omijanie eks-, jest dla Ciebie łatwiejsze, rób tak dalej.
witaj
To co piszesz to tak jak by moje życie mam tak samo od roku kiedy widzę mojego eks męża po prostu serce mi pęka.
Mamy super córeczkę mam prace dodatkowe zajęcia a mimo to ciągle siedzi w mojej głowie.
Zastanawiam sie co robi z kim jest po prostu można oszaleć ale staram się żyć dalej bo myślę sobie ze kiedyś na moim niebie zaświeci słońce i przegoni nie potrzebne chmury.
Trzymaj się
Powodzenia
Mam ten sam problem.
I też nie wiem jak , żyć.
Jakby nie dziecko to przynajmniej nie widywało by się ich, a tu te nasze maluszki nam ich najbardziej przypominają.
Jak można po tylu latach, przestać coś czuć z dnia na dzień, przecież wydaje się to nie możliwe.
Ja po nocach marzę o jego ustach o tym by znów mnie przytulił, mieszkamy razem tylko on na dole ja na górze.
Marzę aby przyszedł ocknął się i aby znów był , mój. Jednak to tylko moje marzenia , które nigdy już się nie spełnią:((