Mussukawłaśnie "ta" młodzież jest edukowana na niewłaściwych źródłach. Wyobrażenie seksu często czerpią właśnie z porno, a ci, którzy nie czerpią - poddają się presji otoczenia i tak robią, bo wydaje im się, że to są właściwe dla ich wieku i rodzaju ludzkiego zachowania seksualne. Na szczęście "słoneczko" to wielki mit i wcale nie jest tak rozpowszechnione jak podekscytowane rozwiązłością nastolatków nieco starsze pokolenie próbuje wmawiać.
Mario, jak już Heathcliff wytłumaczył - wiedzieć, że coś jest możliwe nie znaczy robić to. Ja swoją edukację seksualną przeszłam na słowie pisanym - o kilka lat wcześniej wpadły mi w ręce poradniki Starowicza i Wisłockiej niż zobaczyłam pierwszy film porno. A więc najpierw się dowiedziałam, ze seks to wynik uczuć i/lub emocji między partnerami, ma sprawiać przyjemność obu stronom, dowiedziałam się, że każdy człowiek jest inny i każdemu coś innego sprawia przyjemność. Czytając o technikach seksu oralnego można sobie w głowie ułożyć własne wyobrażenie jak to ma wyglądać - a na pornoskach po prostu widzimy panią, której oczy wychodzą z orbit, kiedy pan jej wpycha penisa do żołądka... Wystarczy otwartość na świat seksu - a całą resztę można wymyślić w praktyce, bez patrzenia na skrzywiony obrazek "jak to robią inni".
Aczkolwiek, czy Cię to oburzy, czy nie - trój-, cztero- i innym kątom nie jestem przeciwna. A na filmach porno można znaleźć większe perwersje, niż jakieś figury geometryczne.
O wymiarach: statystyczny penis polskiego faceta w stanie wzwodu ma 14 cm (pierwsze lepsze statystyki z internetu, chodzi o rząd wielkości przecież, nie o milimetry). "Na oko" (moje
) penisy aktorów porno rzadko mają mniej niż 18 cm. Więc co ma wymyślić nastolatek, który ma 13 cm i cały mu się w dłoni mieści? Skąd ma wiedzieć, że jego penis jest tylko 1 cm mniejszy od średniej krajowej, skoro na filmach pan może sobie na przyrodzeniu obie dłonie położyć?
Heathliff, obejrzałam bardzo dużo filmów porno (wzrokowiec jestem i mnie to kręci
), ale "dobrych" i zaskakujących jakoś nie widziałam. Wszystkie są "na jedno kopyto" robione. To już więcej fantazji jest w filmach erotycznych - przynajmniej jakaś fabuła, a nie bzykanko od pierwszego kadru 