netkobietyWszystkie działy
Zdrowie kobiety

U mnie nie ma pogotowia :(

5 odpowiedzi3 065 wyświetleńzałożony przez Olinka, 07.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » U mnie nie ma pogotowia :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: U mnie nie ma pogotowia :(

Wczoraj (co wydaje mi się istotne, była to niedziela), po kilku godzinach walki z ostrym, bliżej nieokreślonym, bólem, trafiłam na izbę przyjęć pogotowia od zawsze znajdującego się przy moim szpitalu. Nie pierwszy raz miałam (wątpliwą) przyjemność tam się znaleźć, więc byłam pewna, że nie pomyliłam wejścia, ani tym bardziej budynku. Weszłam więc do środka, a pani w recepcji poprosiła o moje skierowanie, dziwiąc się mojej zaskoczonej minie. Co się okazało? Pogotowia w moim mieście (ponad 140 tys. mieszkańców) już nie ma, jest tylko pogotowie wyjazdowe do nagłych przypadków, a tu, przy szpitalu, przyjmują wyłącznie w stanach bezpośredniego zagrożenia życia. Oprócz mnie za chwilę pojawili się rodzice z dzieckiem, które spadło ze schodów, jakaś pani ze złamaniem nogi, ktoś tam jeszcze, ale nikt skierowania nie miał.

Grzecznie, ale stanowczo wyjaśniono nam, że chory powinien najpierw udać się do przychodni aktualnie pełniącej dyżur, a dopiero potem z ewentualnie otrzymanym skierowaniem do specjalisty dyżurującego w szpitalu. Na szczęście nikt nas spod drzwi szpitala nie cofnął, sytuacja jednak nie była zbyt przyjemna, tym bardziej, że w niedzielę wieczorem nikt przecież pogotowia nie odwiedza dla przyjemności.

Taki stan prawdopodobnie trwa już od 2008 roku, ale ta informacja do chwili obecnej do mnie nie dotarła, a nawet szukając w internecie czegoś na ten temat nie natknęłam się na żadną wzmiankę. Owszem, funkcjonuje Centrum Powiadamiania Ratunkowego, ale to już jakby zupełnie inna bajka.

I tu rozwijając temat chciałabym zapytać czy u Was również zamieniono pogotowie na dyżurujące przychodnie? Czy zostaliście poinformowani co zrobić w przypadku konieczności uzyskania pomocy medycznej późnym wieczorem lub w czasie weekendu, kiedy to nie ma możliwości skorzystania z usług zwykłej poradni?

2

Odp: U mnie nie ma pogotowia :(

U mnie na szczęście pogotowie jest, tyle tylko że jeździ jedynie do zagrożenia życia, w dodatku nie mają u siebie chirurgii, tylko wszystkich wożą lub kierują do izby przyjęć szpitala wojewódzkiego. Nawet głupiego kleszcza na pogotowiu nie chcieli wyjąć big_smile, a na izbie czeka się po kilka godzin. Tam pierwszeństwo mają osoby z wypadków, co jest zrozumiałe, ale raz czekałam na izbie przyjęć z moim partnerem, nic wielkiego mu nie było, "tylko" strzaskana kość. Po 4 godzinach nikogo z korytarza nie wpuścili, ciągle zwozili ludzi z wypadków. Potem drzwi się łaskawie otwarły i lekarz nas poinformował, że przyjmą kogoś za minimum dwie godziny. 8 osób wstało i wyszło, zostaliśmy my i dziecko z gwoździem w stopie. Gdzie poszła reszta? Do prywatnego szpitala, gdzie za wizytę płaci się 80-100 pln i do przychodni pełniących weekendowe dyżury. W każdym mieście są takie przychodnie, które mają dyżur od 18 do 6 rano i w weekendy, tam można jechać w razie jakichś drobniejszych urazów lub chorób.

3

Odp: U mnie nie ma pogotowia :(

Z uwagi na nowe doświadczenia wracam do tematu. Kilka tygodni temu mój syn miał dosyć drastyczny wypadek na rowerze. Tak się złożyło, że stłuczka miała miejsce tuż obok basenu, na terenie którego znajduje się również punkt pomocy medycznej. Tam udzielono mu pierwszej pomocy, opatrzono liczne rany i kazano obserwować czy przypadkiem nie zacznie dziać się coś niepokojącego.

Niestety noga zaczęła puchnąć, stopa bolała, mały czuł się coraz gorzej, nie było innego wyjścia jak skonsultować to z lekarzem. Nauczona doświadczeniem i wcześniej pouczona, zawiozłam dziecko do przychodni pełniącej całodobowy dyżur, ale tam niestety doznałam wyłącznie rozczarowania. Przyjął nas lekarz (jedyny w tym czasie obecny), stwarzający wrażenie początkującego, u którego to wręcz widać było bezradność w oczach. W takich przypadkach zwykle w pierwszej kolejności wykonuje się zdjęcie rentgenowskie, a tu nikt o tym nawet nie wspomniał, przypuszczam zresztą, że przychodnia nie jest wyposażona w pracownię RTG, a poza ogólnymi zewnętrznymi oględzinami nie wykonano żadnego badania, po prostu nic, co mogłoby wykluczyć poważniejsze skutki wypadku. Wyszliśmy z receptą na maść i pouczeniem, że jeśli do rana stan się nie poprawi to powinniśmy się udać do lekarza pierwszego kontaktu (nawiasem mówiąc dobrze, że mi to powiedział, bo sama pewnie nigdy bym na to nie wpadła tongue). Długo się nie namyślając wsiadłam do samochodu i nie zważając na potencjalną niechęć i komentarze personelu, udałam się wprost na pogotowie- w końcu chodziło tu o dziecko, które mogło mieć nie tylko pękniętą kość w stopie, ale również wstrząśnienie mózgu czy inne obrażenia wewnętrzne. Nic takiego na szczęście miejsca nie miało, ale należało to przecież zbadać, a biorąc pod uwagę, że w szpitalu nikt nie potraktował mnie jak intruza czy kogoś, kto ma bezpodstawne oczekiwania, wnioskuję, że moje obawy nie były bezpodstawne.

Zastanawiam się więc jaki sens ma tworzenie placówek pełniących funkcję pogotowia, jeśli one nie spełniają tego celu, nie posiadają odpowiedniego sprzętu, a pacjent nie uzyskawszy pomocy i tak musi się po nią udać gdzieś indziej. Dodam, że to nie był odosobniony przypadek, a wspomniana przychodnia jest jedyną w mieście, posiadającą kontrakt z NFZ na pełniące rolę pogotowia całodobowe dyżury.

4

Odp: U mnie nie ma pogotowia :(

Olinko, takich absurdów jest więcej.
Ja gdy miałam skręcone więzadła stawu kolanowego, to chciałam iść do ortopedy.
Musiał sprawdzić czy nie tworzy się zbiór, krwiak.
Niestety, ale lekarz który przyjmuje 7-15 ma 15 numerków, ja byłam 16 była godz.11.
Powiedział, że on skończył pracę, a ja dobrze wyglądam i na jego oko wytrzymam do jutra(!!!).

I co zrobiłam? Po wizytach w 5 przychodniach (najbliższy termin za 2 tyg, a krwiak trzeba ściągnąć natychmiast) umówiłam się na prywatną wizytę.
To ja pytam: po jaką....my płacimy podatki?
Choruję raz na ruski rok, 1 raz w życiu wymagałam wizyty u jakiegokolwiek specjalisty a tu jeszcze przyjąć mnie nie chce! Normalnie tak mnie denerwuje NFZ i cała ta Polska, w której wszyscy mamy piod górkę, że czasami to mam ochotę wyjechać stąd i nigdy nie wrócić!

5 Ostatnio edytowany przez Roskalinda (2011-09-07 09:24:37)

Odp: U mnie nie ma pogotowia :(

Ja mam u siebie w dużym mieście sprawę ułatwioną, a jednak nie do końca. W grudniu ubiegłego roku byliśmy na weselu i gdy tańczyłam z troszkę pijanym kolegą ten mnie nie złapał i upadłam głową na płytki. Co prawda nic mi nie było, więc wróciliśmy do zabawy. Po dwóch dniach wróciliśmy z mężem do domu, niestety głowa potwornie bolała dlatego postanowiłam pójść do szpitala, który jest 500 metrów od mojego domu. Bo z urazami głowy nigdy nic nie wiadomo. W szpitalu usłyszałam że mam jechać na drugi koniec miasta do szpitala który ma ostry dyżur chirurgiczny. I pewnie musiałabym jechać gdyby nie fakt że mi się słabo zrobiło, więc łaskawie zrobiono mi badania głowy i kręgosłupa. Okazało się że mam podejrzenie pęknięcia kręgosłupa, więc noc musiałam spędzić w poczekalni izby przyjęć ponieważ moje zdjęcia musiały zostać wysłane na konsultację do specjalisty. Na szczęście okazało się że głowa i kręgosłup są po prostu tylko mocno obite. Ale gdy rzeczywiście coś mi było, a ja miałabym jechać na drugi koniec miasta to mogłabym sobie zrobić jeszcze większą krzywdę. Nie bardzo rozumiem sensu jaki ma likwidowanie ostrych dyżurów w szpitalach. Przecież jeśli coś się człowiekowi dzieje złe nie ma czasu się zastanawiać w którym szpitalu jest adekwatny dla jego przypadku dyżur.


Juliette ja Ci się nie dziwię ja przez ostatnie pół roku wymagałam konsultacji u specjalistów i dziś gdy dochodzę do siebie po zabiegu cieszę się, że po kontroli będę mogła zapomnieć o lekarzach na jakiś czas. Bo pół roku leczenia skutecznie mi udowodniło, że płacę za nic. Bo niestety zamiast iść często do specjalisty, których w mojej dzielnicy jest mnóstwo musiałam jeździć po całym mieście, bo akurat na drugim jego końcu był lekarz, który mógł mnie przyjąć wtedy, gdy miałam niepokojące objawy, które pomagały postawić diagnozę. Na zabieg usunięcia migdałków które truły mi pół organizmu (siadły mi stawy i zaczęły nerki) czekałam ponad 3 miesiące. Dla lekarzy nie było ważne że przez ten czas mój stan się pogarszał i że byłam uwiązana w domu, bo każdy kontakt z osobą choćby zaziębioną kończył się u mnie poważną anginą z powikłaniami. To ja pytam dlaczego mam zabieraną większą część pensji na rzecz służby zdrowia, która nie do końca działa na korzyść pacjenta.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » U mnie nie ma pogotowia :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026