netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

6 odpowiedzi2 970 wyświetleńzałożony przez Mascotte, 18.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Witam Drogie Panie.
Długo obserwowałam forum. W końcu odważyłam się i ja napisać. Poradzić się Was.

Jestem młodą mama 2 letniej cudownej dziewczynki. Ale mam ogromny problem z jej ojcem. To taka zabawa w kotka i myszkę. Ciągłe rozstania i powroty. Zaczynam się zastanawiać czy to ma sens? Czy po prostu ja docenić nic nie potrafię. Żeby zarysować chociaż Wam sytuacje - zostawił Mnie jak byłam w ciąży, a więc musiałam sobie radzić sama (oczywiście pojawiał sie co 2-3 msc w moim życiu.. ale tylko na chwile) Po narodzinach małej również mało mogłam na niego liczyć. Ograniczało się to do krótkich wizyt (mieszkam z rodzicami, on również) Weekendami balował, a ja mogłam liczyć tylko na swoją mamę. Po pół roku zmieniło się to - stwierdził, że patrząc na Mnie docenił Mnie i znów się zakochał. Byłam w niebo wzięta.. Lecz nadal szacunku w nim nie wzbudzałam, wbrew pozorom. Jego odzywki, sposob zachowania mówił sam za siebie. Ale ja sie cieszyłam, że nie jestem sama.
Po roku role sie odróciły. Miałam dość. I to on sie starał, płakał, prosił. Znów uległam. Ale to już nie było to samo. Miałam i mam dziure w sercu, wielką rane. Bo pamiętam o tym wszystkim. I tak jest od kwietnia. Rozstania i powroty. Bo ciągle miałam i mam nadzieje, że to sie zmieni. Ale sama nie wiem czy to juuż się nie wypaliło we Mnie? Całe wakacje spędziliśmy oddzielnie. Mało odwiedzał Małą bo twierdził, że nie chce patrzec na mój "ryj". A ja wkońcu zaczełam wychodzić do ludzi. Oddychać.. Córeczka przesypia już noce a więc rodzice sami pchali Mnie żebym wychodziła z domu. Było mi samej dobrze, świetnie sobie radziłam! Ale gdy go zobaczyłam.. serce mocniej zabiło.I znów się zaczeło. Tydzień. Powtórka z rozrywki. Chamskie odzywki, gnojenie, poniżanie. Znów koniec. Zaczełam pracować, studiować, wychodzić. Znów pełna życia. Szczęsliwa przy córeczce bo poza Mna świata nie widziała.. Ale on zaczał sie zmieniać. Gdy ja szłam do pracy on codziennie z nią siedział. Mała zaczeła szaleć na jego punkcie. A Mnie szlag trafiał. Kupował jej ubranka, chusteczki i takie tam drobiazgi mimo ze dostawałam co miesiąc alimenty. Bardzo chciał zebysmy spedzili razem świeta. Cięzko mi było odmówic. Ale nie.. byłam nie ugieta. Płakałam bo od 4 lat pierwsze świeta bez niego. Nowy Rok bez niego. Uf. może będzie lżej, bo to takie toksyczne myślałam. Ale nieee ! Przyjechał jak miałam urlop. Spojrzałam na niego miałam miękkie nogi.. Rozmawialiśmy normalnie, jak kiedyś.. Gdy sie poznaliśmy.. Zaprosił na kolacje (1 raaz!) .. raz drugi.. Zeszliśmy się. Było cudownie, kolacje, świece wino.. Troska.. Wydawało mi się, że wkońcu zrozumiał. Obiecał, że nigdy więcej mnie nie wyzwie. Nie powie złego słowa. Noi mimo kłutni, sprzeczek faktycznie nie powiedział. Tylko akurat tym razem co innego mi przeszkadzaa.. Ha? może coś ze Mna nie tak ;/ mam przez niego tak niska samoocene, że samas już nie wiem. A więc jak wspomniałam pracuje, a więc po opłaceniu studiów i opiekunki zostaje mi pare groszy na swoje wydatki. Od kad zaczełam pracowac zaczełam tez bardziej dbac o siebie. solarium nowe ciuchy, buty na obcasie. Poczułam się wkoncu piękna. Od niego natomiast słyszłam, że jestem solarą, ze dla Mnie licza sie tylko nałozyc ładny ciuch obcas a nic w głowie nie mam. Znów niska samoocena?! Czułam się po tych słowach strasznie, wydawało mi się że tak jest. Jest dla Mnie dobry, czuły. A raptownie wybucha.. tak jak wczorajsza sytuacja. Poszedł mi zamek w butach.. i tak rozmawiam i mówie ze 2 tygodnie sie pomęcze i kupie nowe. Na co dostałam cudowną odpowiedz, czy jestem taka bogata żeby tyle par butów mieć ze moge w adiidasach chodzic. Darł sie.. Wybiegłam z samochodu krzyczac ze to koniec. Ciągle mówił o pieniadzach, wszystko wypominał, ze robie bez uzycia mozgu. Ze tyle pieniedzy wydaje na ciuchu dla siebie i małej.. Ale nie zauwazył ze przez 2 lata nic sobie nie kupowalam.. bo nie mialam za co. Najbardziej draznace jest to, ze czepia sie o ciuchy Malutkiej. Gdzie ja po prostu chce zeby wygladala zadbanie, jak ksieżniczka. Chce ze Mna zamieszkać mówi, że wtedy wszystko bedzie miedzy nami lepiej. ze przeciez widze ze on sie stara. Ale zastanawiam się czy nie zostala bym praczka, kucharka i sprzataczka w dziurawych skarpetkach z 5 dzieci w domu.. Mimo, ze sam jest mlody. (rówieśnik) Ma swoją firme, samochod.. Mówi mi ciagle, że jestem dzieckiem. Że nigdy nic nie osiagne bo nawet oszczedzac nie potrafie. A mi sie wydaje, że tez mi sie cos od zycia nalezy i ze zaslugujemy z córka na to.. Wszystko mu wypomniałam, Ha.. i oczywiscie nienawidzi Mnie. Bo jestem materialistka, a ludzie zyja miłoscia a nie pieniedzmi.. a mi zalezy tylko na ciuchach.. A ja poprostu nie moge znieśc ze nie po to haruje cały miesiac zeby tylko studia opłacic i opiekunke i odkladac do banku... Teraz dostaje smsy ze nie zasluguje na niego. Że jestem fałszywa .. Myśle czy ma racje? Wiem, namieszałam ale mam tyle myśli w głowie ze nie wiem jak to przelac.. Mam nadzieje ze w miare zrozumiale to napisałam. Proszę o rade..

2

Odp: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Witaj
Gdyby 25 lat temu byl taki dostep do internetu to moze i moje zycie inaczej sie ulozylo
Rade jaka moge ci dac to taka zeby go zostawic jestes mloda zycie przed toba
jesli masz zamiar z nim sie meczyc dla dobra dziecka to uwierz ani dziecko ani ty nie bedziecie szczesliwe
moj syn mial rok jak wyszlam za jego ojca bo myslalam ze dla dobra dziecka
a teraz strasznie zaluje jedynie nie zaluje dzieci ktore z nim mam {2 syna i corke}
ale wiem o tym ze przez tyle lat naszych klotni i sprzeczek napewno odbilo sie to na dzieciach sa zamkniete w sobie
Jesli teraz cie tak traktuje to pomysl jak bedzie gdy zamieszkacie razem
moze zrobic cie kuchta gosposia
Jesli teraz cie krytykuje zamiast jakos ci pomoc to co bedzie pozniej jesli stwoerdzi ze jestes jego wlasnosci ??
Zastanow sie to decyzja na cale zycie
Pozdrawiam

3

Odp: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

No właśnie to jest decyzja na całe życie jak to powiedziała jedna z wielu
Więc dobrze to przemyśl masz jeszcze czas
Mam nadzieję że jak sobie to przemyślisz to dojdziesz do wniosku że życie z nim nie ma sensu

4

Odp: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Jednego jestem pewna- nie podejmuje się tak waznej decyzji dla dziecka...
to twoje życie.
Czy dziecko będzie szczęśliwe patrząc na twoje łzy?
na waszą szarpaninę?
na wasze wyzwiska i kłótnie?

Więc podejmij decyzję dla siebie...
bo To twoje życie,, a twoja córeczka kiedyś będzie miała swoje życie...

W twojej historii ciąglę jest brak jego szacunku do ciebie,
w kluczowych momentach swojego życia nie mogłaś na niego liczyć...

Co do twojego dbania o siebie-Oczywisćie że masz prawo być kobietą zadbaną..
nie wiem na ile jest to przesadzone- np. kwestia solarium...

Może On po prostu jest zazdrosny O Ciebie...i stąd te wyrzuty...
jedno jest pewne -nadal nie ma do Ciebie szacunku i obawiam się iż tak juz pozostanie...

5

Odp: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Nikt tego lepiej by nie określił jak DORIS2727
Nie możesz podejmować decyzji dla dziecka musisz ją podjąć dla siebie

6 Ostatnio edytowany przez mirabi (2011-01-22 18:13:48)

Odp: Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Mascotte zastanawiam się co Cię tak trzyma przy tym toksycznym facecie... Jesteś zaradna, odpowiedzialna, nieźle sobie sama radzisz, wychowujesz córkę, pracujesz, studiujesz, w ważnych momentach życia sama sobie poradziłaś bez niego. Tak naprawdę jesteś silna, tylko tego nie widzisz! Masz niską samoocenę i pewnie kiepskie zdanie o sobie dlatego tak trzymasz się tego faceta i dajesz mu kolejne szanse, na które nie zasługuje, bo Cię nie szanuje jako człowieka.
Zacznij dostrzegać, że bez niego świetnie sobie poradziłaś i radzisz i że zasługujesz na kogoś lepszego niż on, kto będzie Cię  szanował, a nie wyzywał, krzyczał czy obniżał samoocenę.

Mascotte napisał/a:

Chce ze Mna zamieszkać mówi, że wtedy wszystko bedzie miedzy nami lepiej.

Tak naprawdę to jest mydlenie Ci oczu, że wszystko będzie dobrze. To sa tylko jego słowa, a czyny już w tej chwili są inne. Patrz na czyny! na to jak się zachowuje teraz (że dalej Cie nie szanuje), a nie na to co mówi, bo wszystko Ci może wmówić. Jak zamieszkacie razem to na początku może i będzie dobry, ale myślę, że potem znowu wyjdzie z niego ten toksyczny facet, który będzie na Ciebie krzyczał, poniżał, nie szanował i zamieszkanie z nim to trochę pułapka dla Ciebie.

Mascotte napisał/a:

Mówi mi ciagle, że jestem dzieckiem. Że nigdy nic nie osiagne bo nawet oszczedzac nie potrafie.

Nie jesteś dzieckiem, wprost przeciwnie - jesteś dojrzała, bo jesteś odpowiedzialna za córkę, dbasz o nią, kształcisz się, rozwijasz, pracujesz, sama dajesz sobie radę. To, że on Ci mówi, że nic nie osiągniesz to są bzdury, bo zobacz ile już sama osiągnęłaś, doceń to!, bo on tego nie doceni, tylko dalej będzie Ci mówił negatywne rzeczy. Czy on w ogóle wspiera Cię? Czy docenił to, że pracujesz, uczysz się i jeszcze zajmujesz się dzieckiem?
I masz prawo wydawać pieniądze na to co chcesz, bo to Twoje pieniądze i przez Ciebie zarobione. Przestań się skupiać na nim i na tym co negatywnego mówi, tylko zobacz ile sama osiągnęłaś, bo inaczej nie uwolnisz się od jego toksycznego gadania.

Mascotte napisał/a:

Teraz dostaje smsy ze nie zasluguje na niego. Że jestem fałszywa .. Myśle czy ma racje?

To on nie zasługuje na Ciebie! Szkoda, ze tego nie dostrzegasz.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026