Gdy dzieje sie cos zlego to bijemy na alarm i wolamy ze walczymy o zwiazek albo bronimy sie przed uczuciem?
A co to tak naprawde znaczy?
Jak wedlug Was mozan uchronic sie przed zdrada, ponizeniem? Jak pracowac nad zwiazkiem?
Czego unikac?
Co zrobic gdy tylko nasz partner nie chce dbac o zwiazek?
Czy powinnismy zrobic sobie ustalenia na samym poczatku zwiazku zeby konsekwentnie rozliczac partnera z obietnicy?
a jak taka dbalosc ma wygladac w zwiazku "po przejsciach"?
Podobne tematy
po pierwsze według mnie to wybrać sobie partnera z podobnymi, jak nie z takimi samymi poglądami na życie. po drugie trzeba nauczyć się rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach np "chciała bym aby nasz związek wyglądał tak i tak" albo "wydaje mi się że powinniśmy zrobić to i to". mówić w prost o tym czego chcemy.
co zrobić jeśli partner nie chce dbać o związek ?? hmm nic nie zrobimy bo nie można zmusić człowieka do niczego, jeśli tego nie chce to widać że mu nie zależy i nie warto sobie szarpać nerwów. istnieje możliwość że wtedy kiedy odpuścimy i nie będziemy nad nim skakać on powie sobie "kurde ona nie gada ze mną nie miunczy, coś jest nie halo" i wtedy on sam przyjdzie do nas.
podstawą jest aby oboje partnerów mieli swoje osobne wyspy aby odpocząć od siebie, mieć swoje hobby zainteresowania koleżanki kolegów. bo kiedy nadejdzie potencjalne rozstanie nie zostaniemy bez niczego wyprane ze wszystkiego. Takie osobne "sprawy" przyczyniają się nawet do tego że w ciągu dnia tęsknimy już do tego wieczoru we dwoje do tego dnia kiedy znów się można przytulić usłyszeć i powiedzieć słowo kocham.
początki związków można porównać do kampanii wyborczej "wybierz mnie a dam ci to i to" ale z zasady się tak dzieje jak i w polityce że to tylko obiecanki cacanki. aby tego uniknąć dobrze by było ciągle budzić w nim uczucie "haa kolego hola hola jeszcze mnie do końca nie masz dla siebie". jeśli to jest właśnie ten jedyny to z biegiem lat on to doceni i nie będzie chciał odejść.
zupełnie inna kwestią jest także to że trzeba czuć się atrakcyjną, nie bać się potencjalnego bycia singlem. facet wyczuje w nas brak pewności siebie i wykorzysta to przeciwko nam owinie sobie nas w okół palca. robi się to nie świadomie, tak więc krótka piłeczka.
właśnie tego póki do życie mnie nauczyło.
Podstawowym bledem, chyba ktory popelniaja mezczyzni (ale kobiety pewnie tez) to zabieganie o siebie tylko na poczatku, a poprzestanie w miare jak zwiazek rozkwita i dojrzewa.
Przewaznie staramy sie o ta druga osobe jak ja zdobywamy, jak chcemy zachecic aby z nami byla, natomiast jak juz nam to sie uda, czesto spoczywamy na laurach, zapominamy czasem w prosty sposob okazac, jak nam bardzo zalezy na tej drugiej osobie.
Potem sie slyszy, ze nie jestes juz taki jak na poczatku, juz sie tak o mnie nie starasz i niewiadomo jakie jeszcze zarzuty. Przekonalem sie o tym na wlasnej skorze, zapominajac pokazac czasem w najprostszy sposob mojej drugiej polowce, ze ja strasznie kocham i caly czas byla moim zajaczkiem a ja wilkiem, ktory probowal ja zdobyc ![]()
Nie mozna pozwolic sobie na rutyne i nude, trzeba sie czasem zaskoczyc nawzajem, zrobic cos spontanicznego, zaszalec ale wg mnie przede wszystkim dawac kobiecie odczuc, ze jest adorowna, jest ta "naj" pod kazdym wzgledem i ze ja doceniamy a facetowi, ze jest jej bohaterem, zdobywca, najcudowniejszym kochankiem, obronca.
Skomplikowana ta gra ale jak sie gra wg regul, to powinno chyba byc dobrze ![]()
Gdy dzieje sie cos zlego to bijemy na alarm i wolamy ze walczymy o zwiazek albo bronimy sie przed uczuciem?
A co to tak naprawde znaczy?
Jak wedlug Was mozan uchronic sie przed zdrada, ponizeniem? Jak pracowac nad zwiazkiem?
Czego unikac?
Co zrobic gdy tylko nasz partner nie chce dbac o zwiazek?
Czy powinnismy zrobic sobie ustalenia na samym poczatku zwiazku zeby konsekwentnie rozliczac partnera z obietnicy?
a jak taka dbalosc ma wygladac w zwiazku "po przejsciach"?
Mnie kiedyś przez Ciebie mózg eksploduje od myślenia ![]()
Opierając się na własnych przeżyciach, ale też na historiach tu przeczytanych spróbuję się zmierzyć z tak ciężkim tematem.
Sytuacją idealną byłoby, gdyby w związek wchodziły 2 dojrzałe osoby. Dojrzałe oczywiście w kwestii mentalnej, a nie wiekowej
Ale rzadko tak jest, prawda? I na dodatek często wielu z nas wchodzi w dorosłe życie z bagażem trudnych doświadczeń.
O d czego więc zacząć? Ci jest niezbędne? Co jest najważniejsze?
Mózg mi naprawdę wskoczył na najwyższe obroty i doszłam do wniosku, że dla mnie najważniejszy jest SZACUNEK. Dla siebie samego i dla innych. Jeśli szanuję siebie - nie pozwolę się skrzywdzić, będę walczyć o siebie i będę wiedziała, kiedy powiedzieć DOŚĆ. Jeśli szanuję innych - nie krzywdzę ich, nie pozwalam też aby ktoś inny ich krzywdził.
Ważne jest też wyznaczenie jasnych granic. Miałam napisać, że bawi mnie to "przybieranie ról" w początkowych fazach związku. Ale to nieprawda, wcale mnie to nie bawi. Bo ja nie udaję, nie ma we mnie takiej potrzeby. Al e moim partnerzy to robili. I wcale nie były to piękne piórka w sensie fizycznym. Nie - stroili się w cechy , których ja wymagałam. Lojalność, szacunek, wierność,uczciwość - tak, oczywiście, na zawsze. Ale z czasem ochota na trzymanie się reguł blakła.
I co wtedy? Ja się "szarpałam", robiłam wyrzuty, gadałam, gadałam, gadałam.... Ostrzegałam, że odejdę. Skutkowało na jakiś czas.. Znacie to, prawda? Taka sinusoida trwała zawsze do chwili, aż kategorycznie mówiłam KONIEC. Tak, większość moich związków (także tych młodzieńczych) kończyłam ja. I nie dlatego, że taka ze mnie łamaczka męskich serc. Nie, po prostu w pewnym momencie włączał się mój ostatni przyjaciel - INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY (zawsze mogę na niego liczyć, ale szkoda, że tak późno). I wtedy to zdumienie w ich oczach: że co? dlaczego? nie będzie kolejnego "następnego razu"? No to teraz zagram ostatnią kartą: padnę na kolana, będę płakał, groził, że się zabiję. Nie skutkuje? No to mam jeszcze wyjście awaryjne: powiem że jesteś suką niezdolną do kochania innych ludzi, że kochasz tylko siebie. Nie będę Cię miał, to przynajmniej Ci dokopię.
To jasne, że w takim przypadku nie ma mowy o związku. Ale gdybym była bardziej stanowcza wcześniej, to mogłabym coś zmienić. Teraz już wiem - ciche dni, boczenie się, miny, ględzenie, insynuowanie - DO KOSZA. Nic nie pomagają, tylko przedłużają agonię. Niestety przeważnie moją
Jasne, krótkie komunikaty i konsekwencja w postępowaniu - jak z dzieckiem. Po co się obrażać? Prościej podejść i powiedzieć, że nie akceptuję takiego zachowania. Albo je zmieni, albo nie będziemy razem. Niech decyduje, w końcu jest mądrym, dorosłym i samodzielnym człowiekiem. I przecież mnie kocha. Więc nie będzie mnie krzywdził.
Co zrobić, jeśli partner nie chce pracować nad związkiem?
Co jeśli nie zmieni postępowania? Wstawcie sobie zaprzeczenia do tego co napisałam wcześniej ("w końcu jest mądrym, dorosłym i samodzielnym człowiekiem. I przecież mnie kocha. Więc nie będzie mnie krzywdził") Macie gotową odpowiedź.
Nikogo nie mogę zmusić do pokochania mnie. Albo się kocha, albo nie. Jeśli mnie nie kocha - trudno, jakoś przeżyję. Ale nie zniosę oszukiwania.
Parę razy oberwało mi się tutaj za to, ale nadal tak uważam: odejście od partnera, który nie chce się zmienić często jest wyrazem miłości. Daję jasny sygnał: robisz tak źle, że pomimo mojej miłości do Ciebie nie jestem w stanie dłużej tego znosić. Walczyłam, leżałam na ziemi (to ja, osobiście), dałam się upodlić (to też ja) - ale DOŚĆ. Teraz Twoja kolej. Ty walcz.
No i tu trzeba wziąć pod uwagę to, że może nie będzie chciał walczyć. No cóż, bywa. Może też walczyć, ale nieskutecznie - tu potrzeba konsekwencji, żeby nie dać się zmanipulować. Może też być happy end: zawalczy i zmieni się (ale uwaga, to długotrwały proces). Może też być tak, że zawalczy , ale związku już nie da się odbudować. Wtedy pozostaje satysfakcja i radość, że ktoś kogo kiedyś kochałyśmy, kto jest np ojcem naszych dzieci zmienił się i być może stworzy udany związek z kimś innym.
Jest jeszcze jedno pytanie, które nie zostało przez mój mózg przemielone: jak ja mam kiedyś wejść w nowy związek? Jak nie przesadzić w stronę "zbytnich wymagań", jak zaufać komuś nowemu? Uff..
5 2010-11-28 17:42:23 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-28 17:45:28)
Najlepiej wcale nie dbac , czysty spontan,zywioł. To najlepsza recepta , przynajmniej dla młodych.
Taki polerowany związek to potem wychodzi niczym grat z połyskiem, całkiem prawie nowy zdatny do wielokrotnego jeszcze uzytku,,
6 2010-11-28 17:58:51 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-28 18:09:07)
hmmm.. a moze nie powinno prowadzic sie zadnej kampanii reklamowej? Moze powinno sie przestac grac i udawac? Wtedy nie trzebaby bylo odgrywac tej calej szopki przez cale malzenstwo? Nie byloby zalu, ze on juz nie taki i ona nie taka? Gdyby dwoje takich nieudajacych i nieukrywajacych przed soba niczego spotkaloby sie na swojej drodze... to moze ich milosc moglaby byc zyczliwa, szczera, przyjazna i spokojna (bez tych wzlotow i upadkow)?
Moze udajemy kogos innego bo nie wierzymy w swoja sile, bo wydaje nam sie, ze nikt nas nie pokocha takimi jakimi jestesmy wiec musimy troche sie podrasowac? a potem juz nie mamy sily udawac przez 30 lat, ze jestesmy tacy cudowni?
Moze lepiej ulozyc sobie zycie z kims kto jest ciekawy i czas spedzony z nim jest ciekawy, uczymy sie od niego czegos, mamy fajna zabawe, lubimy podobnie i wspolnie spedzac czas i nie jest nam nudno...
Jwsli w poczatkowym zauroczeniu nude zapelniamy seksem (co 5min) to i tak zdajemy sobie sprawe, ze miedzy nami jest nuda.
no i wreszcie kobiety wygladajace jak boginie na przedslubnych randkach, spedzaja w dresie kolejne 30 lat ale juz poslubnych.
Moze dresiarka powinna znalezc dresiarza? nie musialaby przez cale zycie ZMUSZAC sie do bycia piekna zadbana kobieta. Albo nie mialaby zalu ze jej facet juz jej tak nie adoruje? A co sie dziwic, ze nie adoruje, przeciez wzial za zone piekna zadbana kobiete a po 2ch latach okazalo sie ze ona jest dresiarzem?
kobieta, ktora ma NAWYK dbania o siebie, nie zrezygnuje z tego nigdy... to nawyk.
no a gentelmen! przedslubnie, rzuca swoj plaszc na ziemie by jego ukochana mogla przejsc bez zamoczenia bucika a po slubie puszcza jej w twarz drzwi w supermarkecie i sie smieje, ze oberwala bo miala siaty w rekach zbyt ciezkie by sie oslonic.
Moze niechluj i gbur powinien pokazac swoje ja przed dziewczynami... i znalazlby taka partnerke co mu za te drzwi dosypie cykuty do zupy i beda sobie robic codzienny fun i prowadzic rozrywkowe zycie na krawedzi.
Moze nie byloby tego starania sie o zwiazek gdybysmy na poczatku drogi nie ulegli pokusie wzajemnej reklamy?
7 2010-11-28 18:03:18 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-28 18:07:34)
Ja nigdy nikogo nie udawałam, niestety zawsze jestem byłam i bede sobą .
Jestem dresiarka , prosta kobietą , ale jestem sobą U mnie reklama i teatr nigdy nie wchodzily w gre. jestem uparta i zawsze byłam. teraz juz jestem zdzieciniała starsza kobietą .
Sugerujesz , ze dresiarka nie powinna podskoczyc wyzej by dosiegnąc wyzsej półki? Jak jest się młodą cielęcina to skoczy sie wysoko i nawet pacnie, uwierz mi.
Tak jest! Reklamie mówię zdecydowanie NIE!
9 2010-11-28 18:13:35 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-28 18:16:13)
oczywiscie, ze dresiara moze siegnac wyzszej polki i tak jak napisalas podrasowac sie na polerowana... ale czy to nie przyniesie jej samej szkody? Przeciez odmawia sobie w ten sposob partnera dla niej idealnego. To jest niuczciwe, ze udaje tylko przed slubem. Zdecydowala sie udawac, ze jest zadbana kobieta... to niech juz udaje do smierci...
Ktos sie zdecydowal na udawanie gentelmena.. no to niech juz udaje do swojej smierci
10 2010-11-28 18:15:17 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-28 18:22:42)
Nie, źle mnie zrozumiałas. Dresiarka nie musi udawac, nie ma potrzeby.
Czytam i .smieje sie......czuje sie jak samozwańczy adwokat dresiarek ![]()
Zazdrośc , ale cieta jesteś na dres ![]()
I ja i X jestesmy wizerunkowo i statusowo spolecznie dresiki, a on i tak innego dresika wyrwal....:)Czyli mój dres nie pasował jemu.. ta z sanatorium mieściła sie w swoim dresie w jego kanonach piekna....
prosze o riposte
11 2010-11-28 18:26:48 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-11-28 18:30:35)
oczywiscie, ze dresiara moze siegnac wyzszej polki i tak jak napisalas podrasowac sie na polerowana... ale czy to nie przyniesie jej samej szkody? Przeciez odmawia sobie w ten sposob partnera dla niej idealnego. To jest niuczciwe, ze udaje tylko przed slubem. Zdecydowala sie udawac, ze jest zadbana kobieta... to niech juz udaje do smierci...
Ktos sie zdecydowal na udawanie gentelmena.. no to niech juz udaje do swojej smierci
Ja jestem Pani Wygoda. Szybko się poruszam, więc eleganckie "wykończenia" utrudniają mi życie. Zawsze taka byłam.
Ale na co dzień dbam o siebie. A przy odpowiedniej okazji umiem "zadać szyku"
Ale nigdy nie udawałam, że tak wyglądam na co dzień.
Gaziu, faceci tak mają. Czy widziałaś, jak wygląda Eva Longoria? A mąż ją zdradzał wielokrotnie, zaraz po ślubie.
Wygląd nie ma tu nic do rzeczy.
Gdy dzieje sie cos zlego to bijemy na alarm i wolamy ze walczymy o zwiazek albo bronimy sie przed uczuciem?
A co to tak naprawde znaczy?
Jak wedlug Was mozan uchronic sie przed zdrada, ponizeniem? Jak pracowac nad zwiazkiem?
Czego unikac?
Co zrobic gdy tylko nasz partner nie chce dbac o zwiazek?
Czy powinnismy zrobic sobie ustalenia na samym poczatku zwiazku zeby konsekwentnie rozliczac partnera z obietnicy?
a jak taka dbalosc ma wygladac w zwiazku "po przejsciach"?
Jak walczymy o związek? przeważnie rozmawiamy i rozbieramy wszystkie aspekty na elementy pierwsze. (Cóż kiedy czasem jest za późno. Może już nie być wspólnego języka i zrozumienia. Mogą dojść do głosu zadawnione pretensje i żale. Może być brak chęci do jakiejkolwiek współpracy).
Nie mam pojęcia jak to zrobić. Chyba żyjemy zbyt prędko.
Szacunek jako podstawa. OK. Ale zmusić partnera do współpracy nie sposób. Przeważnie to wygląda tak, że jak dojdzie do jakichś ustaleń, to starania trwają jakiś czas a potem wszystko wraca do poprzedniego stanu. Rutyna? przyzwyczajenie? brak czasu? brak dostatecznej uwagi?
W związkach po "przejściach" teoretycznie jest o tyle łatwiej, że zwracamy baczniejszą uwagę na błędy wyłapane w poprzednim związku, ale popełniamy nowe.
Musi być jakaś przestrzeń osobista i możliwość rozwoju. Potrzebna jest tolerancja i zrozumienie inności partnera.
Czy można na początku poczynić ustalenia. Można, czemu nie.
Wiadomo, zakochanie przekształca się w miłość. Kończą się fajerwerki a zaczyna szara codzienność z wszystkimi troskami. Nie każdy potrafi to znieść, niektórzy potrzebują ciągle adrenaliny a codzienność ich nuży. Albo się uzupełniamy albo każdy zaczyna kroczyć swoją drogą. Nie widzę na to rady
Przed zdradą uchronić się nie da. Rzekłabym siła wyższa - wszystko zależy od siły wartości moralnych wyznawanych przez oboje i siły ich charakteru.
Niekochana i Gaziu ja nie chcialam powiedziec, ze kobieta zadbana to ideal do ktorego wszyscy maja dazyc...
moze byc kobieta Wygoda
, moze byc dresiara, moze byc "Naprzemienna"... chodzi tylko aby zrozumiec kim sie jest i nie udawac "na sile"
przyklad miedzy zadbana a gresiara byl tylko dlatego by wyodrebnic roznice... Sa jeszcze przesadne dresiary (brudasy) i przesadne zadbane (100 operacji plastycznych)...
jest duzo roznych kobiet... ale niekoniecznie te z okladek magazynow dla kobiet to ideal...
Nie musimy sie "photshopowac" na randki przedslubne ![]()
Niekochana i Gaziu ja nie chcialam powiedziec, ze kobieta zadbana to ideal do ktorego wszyscy maja dazyc...
moze byc kobieta Wygoda, moze byc dresiara, moze byc "Naprzemienna"... chodzi tylko aby zrozumiec kim sie jest i nie udawac "na sile"
przyklad miedzy zadbana a gresiara byl tylko dlatego by wyodrebnic roznice... Sa jeszcze przesadne dresiary (brudasy) i przesadne zadbane (100 operacji plastycznych)...
jest duzo roznych kobiet... ale niekoniecznie te z okladek magazynow dla kobiet to ideal...
Nie musimy sie "photshopowac" na randki przedslubne
Rozumiem, co chciałaś powiedzieć
Napisałam, że jestem "Wygoda" i tego nie ukrywałam, bo często kobiety "wchodzą w role" zgodnie z oczekiwaniami mężczyzn, którzy naoglądali się nieodpowiednich filmów i gazet
No i potem się biedaczki męczą, albo szokują nagle Bogu ducha winnego partnera zgoła odmiennym wizerunkiem "saute" ![]()
Trzeba o siebie dbać, zwłaszcza dla własnego dobrego samopoczucia.
To bardzo trudne pytanie, tak jak i temat związków, można pisać i pisać, generalnie mogłabym zacytować Niekochaną bowiem zgadzam się co do joty.
Każdy z nas ma swoje doświadczenia, odczucia, wnioski, emocje.
Najważniejszy jest szacunek, SZACUNEK i jeszcze raz szacunek, potem lojalność, uczciwość i pogoda ducha ![]()
Według mnie szanuję partnera, moje manipulowania owszem mają miejsce, ale staram się to "kontrolować" - uwaga: złe słowo, ale świadomość, że jest to w końcu mój AS w rękawie.
Aż sama nie mogę uwierzyć, że tyle odpuściłam, i co? I nic, nic złego się nie dzieje, świat się nie zawalił, a ja mam więcej wolnego czasu.
Oczywiście nikogo nie można zmusić do niczego.
Wcześniej brałam wszystko na klatę, wszystko. Nie akceptowałam bólu, smutku, złości. Absolutnie nie.
A teraz daje sobie do tego prawo, daje prawo partnerowi. I jak za dotknięciem magicznej różdżki inne sprawy też wokół zaczynają sama się prostować, w miarę jak ja odpuszczam.
Jasnym jest również, że nie umiem teraz w 100% tego wszystkiego zdefiniować. Bo bardzo pracuję nad:
- dystansem
- jasnym wyrażaniem - krótkie komunikaty
- nikogo do niczego nie zmuszę
- budowanie granic.
I to jest moja ówczesna dbałość o związek.
Skoro coś mi w partnerze nie odpowiada, mówię o tym, komunikuje, albo akceptuje i tyle.
Okazuje uczucia.
Nie, źle mnie zrozumiałas. Dresiarka nie musi udawac, nie ma potrzeby.
Czytam i .smieje sie......czuje sie jak samozwańczy adwokat dresiarek
Zazdrośc , ale cieta jesteś na dres
I ja i X jestesmy wizerunkowo i statusowo spolecznie dresiki, a on i tak innego dresika wyrwal....:)Czyli mój dres nie pasował jemu.. ta z sanatorium mieściła sie w swoim dresie w jego kanonach piekna....
prosze o riposte
Nie jestem cieta na dres... sama mam kilka (jeden lepsiejszy do teatru
)
nie jestem w zasadzie na nic cieta.... chyba, ze ktos w mojej obecnosci krzywdzi ludzi.. wtedy zakladam dres etyczny i ide do walki!
Najczesciej trafia mi sie bronic staruszkow zle traktowanych przez ekspedientki przy kasie w supermarketach... plaga jakas, czy co? Czy ktos tez sie z tym spotkal? Jak czlowiek ma 90 lat to moze nie miec karty bankowej, a jak ma to moze nie umiec sie nia poslugiwac, albo robic to w zwolnionym tempie... w zasadzie to cud, ze zyje i sam robi zakupy.
Denerwuje mnie brak szacunku dla staruszkow...
Wszyscy bedziemy staruszkami moge sie zalozyc, ze jak bede miala 90 lat to w zwiazku z poduszkowcami i zmiana przepisow o ruchu drogowym i powietrznym nie bede umiala przejsc przez ulice ![]()
Nie lubie tez patrzec jak ktos krzywdzi sam siebie ![]()
A ja jestem cięta na wszelką przemoc. Pomimo, iż do herosów nie należę (163 cm), to wtedy budzi się we mnie bestia ![]()
Reaguję, gdy partner stosuje przemoc wobec partnera, rodzic wobec dziecka - to mnie najbardziej wkurza. Często niestety widać mamy szarpiące dzieci - wtedy zawsze reaguję, niestety większość ludzi przechodzi obojętnie.
No, to też forma dbania o związek. Ich związek. Taki dzieciaczek ma okazję zobaczyć, że ktoś widzi, że dzieje się mu krzywda.
18 2010-12-01 14:02:37 Ostatnio edytowany przez mama.Niki (2010-12-01 14:04:14)
Wpadło mi w ręce trochę "teorii" bo odkryłam, że mam w domu książkę " Sztuka bycia razem".
Otóż znajdują się tam m.in. przykazania dla żon i mężów.
Dziesięć przykazań dla żon:
1. Poznaj prawdziwy sens miłości.
2. Porzuć marzenia o związku doskonałym i zmierzaj do małżeństwa dobrego.
3. Odkryj osobiste, wyjątkowe potrzeby twojego męśża i próbuj im sprostać.
4. Porzuć wszelką zależność od swych rodziców i powstrzymaj się od wszelkich uwag o teściach.
5. Chwal i doceniaj to, co robi twój mąż, nie oczekuj, że odwdzięczy ci się tym samym.
6. Nie bądź zaborcza ani zazdrosna.
7. Zawsze czule witaj swojego męża bez pretensji i żądań.
8. Uświadom sobie, że krytyką i agresją nie zmienisz go ani na jotę.
9. Wyrośnij z "syndromu księżniczki".
10. Módl się o cierpliwość.
Dziesięć przykazań dla mężów:
1. Postępuj z żoną delikatnie, ale stanowczo.
2. Nie szczędź jej pochwał i wzmacniaj jej wiarę w siebie.
3. Jasno określ zakres waszych obowiązków.
4. Unikaj krytycyzmu.
5. Pamiętaj, jak ważne są drobne sprawy.
6. Bądź świadomy, że żonie potrzebna jest twoja bliskość.
7. Zapewnij żonie poczucie bezpieczeństwa.
8. Dostrzegaj i doceniaj kobiece nastroje.
9. Współdziałaj z żoną zawsze, gdy próbuje ulepszyć wasz związek.
10. Odkryj jej osobiste, wyjątkowe pragnienia i próbuj na nie odpowiedzieć.
Co Wy na to? Bo dla mnie to takie "średnie" jest, ale może po prostu tego do końca nie czuję?
Do mnie osobiście bardziej przemawia koncepcja, o której wspomniano na mojej ostatniej terapii. Chodzi o to, że osobowość każdego człowieka składa się z Rodzica, Dorosłego i Dziecka. Nawet można sobie zrobić test, czego w nas najwięcej siedzi ![]()
Najbardziej konstruktywne powiązanie pomiędzy dwojgiem ludzi jest na poziomie Dorosły-Dorosły i do tego należy dążyć w związku, aby był satysfakcjonujący.
Tutaj coś więcej na ten temat: http://www.pozaschematy.pl/2008/08/05/d … ej-glowie/
Swoją drogą: czy da się "nawiązać łączność" na poziomie Dorosły-Dorosły z kimś, kto jest emocjonalnie niedojrzały???
19 2010-12-01 15:19:57 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-01 15:21:30)
Dla mnie te punkty nie są OK. Znów dużo manipulacji i udawania. Ja już się w takie rzeczy nie bawię
Szkoda urody ![]()
20 2010-12-02 05:19:04 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-02 05:38:20)
hmmm... a ja sobie pomyslalam, ze takie sprawy jak szacunek, wspoldzialanie, dbanie o wspolne dobr etc to nie jest dbalosc o zwiazek...
To podstawa istnienia zwiazku i jego fundament...
dbalosc o zwiazek to moze sa tylko male "sztuczki" w okazywaniu sobie troski i zainteresowania.
Bo przeciez nie mozna mowic o dbaniu o toksyczny zwiazek, w ktorym zabraklo owego szacunku i dbania o wzajemne dobro... to bylaby pomylka (w takim zwiazku "dbaloscia" bedzie wspolna decyzja o jakiejs terapii)
co o tym myslicie???
a zatem moze trzeba zalozyc, ze dbalosc o zwiazek zaczynaamy tam gdzie jest solidny fundament
Tam gdzie nie ma solidnego fundamentu musi byc BUDOWA PODSTAW ZWIAZKU, o ktory oczywiscie potem mozemy dbac.
bo jak ludzie sie nie szanuja to nie jest chyba zwiazek... raczej rozwiazlosc emocjonalno-moralna ![]()
a mielismy sie zastanawiac nad zwiazkiem...
Ja mialam dwa rozwiazki emocjonalno-moralne... ha ha ha ![]()
Zalozmy, ze uda nam sie stworzyc zdrowy zwiazek (wszystko jedno czy ze starym partnerem czy calkiem nowym i jeszcze z metka), wiec takie sprawy jak szacunek etc to sprawa oczywista...
co wtedy mozemy robic w ramach dbalosci?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
a na marginesie ![]()
SZACUNEK - czy ktos kto pozwala sie nieszanowac a zatem ma zaburzona postrzeganie swiata, postawe wartosciujaca drugiego czlowieka.. to czy moze byc pewny, ze potrafi okazac szacunek innym?
,,Szacunek, to uznanie godności osoby ludzkiej - kogoś drugiego i swojej własnej. Zasadą jest tu wzajemność, gdyż każda osoba ma prawo do uszanowania (...) Aby szanować innych, trzeba jednak najpierw nauczyć się szanować siebie samego."
Brigitte Beil
Powyzsze pytania pomoga Ci dokonać właściwej oceny, czy związek w którym jesteś lub byłaś jest/był zdrowy. Najważniejsze są twoje odczucia. Jeżeli chociaż przez moment wydawało Ci się, że coś jest nie w porządku, tak właśnie było:
1. Czy twój partner potrafi cieszyć się życiem?
2. Czy akceptujesz jego poglądy i czujesz że macie ze sobą wiele wspólnego?
3. Czy łączy cię z nim prwdziwa więź, czy potraficie się wspólnie smiać i nadajecie na tej samej fali?
4. Czy twój partner jest twoim najlepszym przyjacielem i vice versa?
5. Czy czujesz się przy nim swobodnie?
6. Czy możesz byc sobą, nie słysząc słów krytyki?
7. Czy partner dzieli się z tobą tym, co go interesuje, i potrafi się zaangazować w to, co interesuje ciebie?
8. Czy szczerze i otwarcie mówi o sobie?
9. Czy daje ci ciepło i zrozumienie?
10.Czy zdarza mu się robić sobie zarty czyimś kosztem, czy jego dowcipy są sarkastyczne lub obraźliwe, czy jesteś nimi skrępowana?
11.Czy twój partner jest nieufny wobec ludzi?
12.Czy kwestionuje twoje mysli, poglądy, uczucia i przezycia?
13.Czy czas, który z nim spedzasz, nie jest zazwyczaj tak miły, jak byś tego oczekiwała?
14.Czy jego swiat składa się z "dobrych" i "złych"?
15. Czy zdarza mu się interpretować lub pamietać pewne wydarzenia inaczej niż ty?
16. Czy partner ocenia cię na podstawie zmyslonych faktów?
Powyzsze pytania pomoga Ci dokonać właściwej oceny, czy związek w którym jesteś lub byłaś jest/był zdrowy. Najważniejsze są twoje odczucia. Jeżeli chociaż przez moment wydawało Ci się, że coś jest nie w porządku, tak właśnie było:
1. Czy twój partner potrafi cieszyć się życiem?
2. Czy akceptujesz jego poglądy i czujesz że macie ze sobą wiele wspólnego?
3. Czy łączy cię z nim prwdziwa więź, czy potraficie się wspólnie smiać i nadajecie na tej samej fali?
4. Czy twój partner jest twoim najlepszym przyjacielem i vice versa?
5. Czy czujesz się przy nim swobodnie?
6. Czy możesz byc sobą, nie słysząc słów krytyki?
7. Czy partner dzieli się z tobą tym, co go interesuje, i potrafi się zaangazować w to, co interesuje ciebie?
8. Czy szczerze i otwarcie mówi o sobie?
9. Czy daje ci ciepło i zrozumienie?
10.Czy zdarza mu się robić sobie zarty czyimś kosztem, czy jego dowcipy są sarkastyczne lub obraźliwe, czy jesteś nimi skrępowana?
11.Czy twój partner jest nieufny wobec ludzi?
12.Czy kwestionuje twoje mysli, poglądy, uczucia i przezycia?
13.Czy czas, który z nim spedzasz, nie jest zazwyczaj tak miły, jak byś tego oczekiwała?
14.Czy jego swiat składa się z "dobrych" i "złych"?
15. Czy zdarza mu się interpretować lub pamietać pewne wydarzenia inaczej niż ty?
16. Czy partner ocenia cię na podstawie zmyslonych faktów?
WOW - 16 na 16 ![]()
Jak coś mówi że jest super albo by chciał to szybko zapisuje w Messenger do siebie samej. I kupuje bez okazji chyba że drogie to w zależności od finansów.
Mamy też listę prezentów, przyjemności gdzie zapisujemy co byśmy chcieli razem lub osobno i to taka gotowa lista prezentów. Umówiliśmy się,że z tej listy sami sobie nie kupujemy np jeśli ja zapisze szczotkę do włosów to sama jej sobie nie kupię żeby się przypadkiem nie zdublowalo.
Z samego rana zaparzam mu aromatyczną herbatę https://studiokawy.pl/sklep/herbata/ Od siebie polecam to miejsce, można zakupić tam najlepsze herbaty z całego świata.
Jak coś mówi że jest super albo by chciał to szybko zapisuje w Messenger do siebie samej. I kupuje bez okazji chyba że drogie to w zależności od finansów.
Mamy też listę prezentów, przyjemności gdzie zapisujemy co byśmy chcieli razem lub osobno i to taka gotowa lista prezentów. Umówiliśmy się,że z tej listy sami sobie nie kupujemy np jeśli ja zapisze szczotkę do włosów to sama jej sobie nie kupię żeby się przypadkiem nie zdublowalo.Z samego rana zaparzam mu aromatyczną herbatę https://studiokawy.pl/sklep/herbata/ Od siebie polecam to miejsce, można zakupić tam najlepsze herbaty z całego świata.
Złota łopatka za odgrzebanie tematu sprzed czternastu lat. Brawo!
25 2024-01-12 22:37:51 Ostatnio edytowany przez Teufel (2024-01-12 22:39:30)
Dubel.