Nie wiem czy tu powinnam zamieszczać ten wątek. Ale jakoś może lepiej mi będzie jak poczytam Wasze zdania na temat mojej sytuacji.
Studiuję z dala od przyjaciół i rodziny. Męczę się okropnie. I nie wiem czy to za sprawą rozłąki czy za sprawą faceta. Myślę jednak, że to drugie.
Otóż sprawa ma się następująco. Z widzenia znamy się długo. Zaproponował kiedyś spotkanie, zgodziłam się. Widywaliśmy się od czasu do czasu. Facet super. Ja-młoda, inteligentna, atrakcyjna(problemów z kompleksami nie mam). Dotychczas sama, męcząca się okropnie bez mężczyzny, najzwyczajniej w świecie zrobiłam sobie nadzieje. To on proponuje spotkania, w miarę możliwości, gdyż jak pisałam, jestem daleko na studiach. W czasie spotkań naprawdę to niebo i czuję, że on chce czegoś więcej. Co z tego, jeśli potem milczy. Ani nie napisze, ani nie zadzwoni, a ja myślę i myślę.I to myślenie mnie rozwala. Dopiero, gdy wie, że przyjeżdżam do domu, pyta o spotkanie. Zapytałam wprost, czego oczekuje. Odpowiedział, że niczego nie zakłada i niczego nie wyklucza. Jak długo ma się sytuacja ciągnąć? Nie wiem, ale nie wytrzymuję. I pytanie-czy on chce się spotykać tak ot? W ramach rozrywki czy wypełnienia wolnego czasu? Pomijając nasze spotkania, nie wyczuwam żadnej chęci czy entuzjazmu z jego strony. Mam mu truć tyłek, narzucać się? To nie w moim stylu. Dlatego zapytam Was: jak przyciągnąć do siebie faceta?
Podobne tematy
Po spotkaniu nic nie napisze? żadnej wiadomości? A może spróbujesz przez wzbudzenie zazdrości? Tzn jak będziesz wiedziała kiedy macie się spotkać to poproś np jakąś dobrą koleżankę, żeby wysłała Ci kilka sms`ów i niby od tak powiedz, że to znowu ten chłopak, który chce się z Tobą umówić czy coś takiego
Nie wiem czy to jest wyjście, ale to był mój pierwszy pomysł jaki sie nasunął
Chyba że szczera poważna rozmowa
Nie muszę tego robić, ostatnio taka sytuacja sama wyszła, więc jak widać to nie pomaga...
Wygląda na to, że chłopak nie jest Tobą zainteresowany w taki sposób jakbyś chciała. (Przynajmniej nie w tej chwili) Bez przesady przecież (...)! Dla równowagi koniecznie odmów Mu spotkania. Nie wychodź z inicjatywą i czekaj cierpliwe. Nie rozmyślaj o tym. O ile to możliwe
Zobacz czy jednak zatęskni. Czasem taka powściągliwość powoduje, że druga strona coś dostrzega..
Już bywało, że odmawiałam. Rozmyślać się nie da, próbuję cały czas zająć myśli czymś innym... Już sprawdzałam, po czasie on i tak w końcu się odezwie. Tylko ja chcę się w coś zaangażować w 100%. A nie takie spotkania raz po raz. I wszystko bym rozumiała, gdyby nie to, że w czasie tych spotkań czuję, że on naprawdę traktuje to poważnie. Nie chcę mu tego mówić, bo pomyśli, że jestem jakąś marudną desperatką. Czekam cierpliwie, ale ile można? Jeśli to ma się rozwijać w tak ślimaczym tempie, to chyba wyjdę za mąż po 40-stce:(
No właśnie - niech zatęskni, niech pomyśli, że Ty nie będziesz biegła na każde spotkanie z nim skoro on nie potrafi się określić.
Mówiłam mu o tym, że robi mi nadzieję i jeśli ma zamiar spotykać się ze mną tak ot, to ma odpuścić. Jednak tego nie zrobił. Dlatego mam nadzieję. A zatęsknić to on już zatęsknił, bo bywały okresy, że nie odzywałam się miesiąc, po czym jednak napisał.
Widać, że facet sam nie wie czego chce... Takie jest moje zdanie. I możesz przez niego tak długo się męczyć. Też myślałam o tym, żeby Ci zaproponować odwołanie jakiegoś spotkania, ale widać, że to nie skutkuje... Moim zdaniem zrobiłaś wszystko co mogłaś (wzbudzanie zazdrości, tęsknoty, szczera rozmowa), a skoro to w ogóle nie skutkuje, to uważam, że gość po prostu nie potrafi się określić. Postaraj się go traktować jak normalnego kolegę, bo chyba do niczego więcej nie dojdzie... Obym się myliła:)
Tłumaczę sobie wszystko tym, że jest na ciężkich studiach, nie ma czasu itd. Nie wiem już co mam robić, czy cholera oni muszą być jacyś tacy inni niż my?
Byłam w podobnej sytuacji. Także myśli różne mnie nachodziły.
Zaczęliśmy spotykać się w czerwcu. Było cudownie. Spotkania trwające średnio 4-5godzin. Zazwyczaj wędrówki górskie. Po sesji ja pojechałam do siebie. Minimalny kontakt przez wakacje. Zastanawiałam się co on robi, czy nie ma czasu, spotyka się z kimś itp. Gdy spotykaliśmy się czułam całą sobą, że jestem dla niego ważna. Chociaż nie przytulał, nie całował. Czasami potrzymał za rękę. Ogólnie to pierwszy raz pocałowaliśmy się dopiero teraz w październiku (spotykamy się od czerwca). Więc myśli o tym, że chce mnie wykorzystać odpadły, już dawno by to próbował.
Kiedyś nie wytrzymałam i zapytałam go wprost dlaczego tak jest. Odpowiedział, że wciągu dnia ma sporo zajęć. Po za tym nie wiedział za bardzo co napisać (co było dla mnie dziwne ale ok). Ogólnie jest facetem mało wylewnym, niewiele mówi o uczuciach. Zrozumiałam, próbowałam zapomnieć, nie udało się. Z nowym rokiem akad. wszystko przyśpieszyło. Obecnie spotykamy się 2-3razy w tyg. Pisze w pozostałe dni. Niewiele, ale jest lepiej. Ja pierwsza nie piszę, ani nie dzwonię. Czasami się zdarza, ale niezbyt często.
Moim zdaniem powinnaś zapytać, dlaczego tak się zachowuje. Powiedzieć, że nie chcesz być dziewczyną na telefon (dzwoni jak chce się spotkać). Ja mniej więcej to powiedziałam i dowiedziałam się o co chodzi. Faceci naprawdę się czasami nie domyślają o co chodzi, trzeba im naświetlić sytuację. Można wyczuć jeżeli facet olewa sytuację, wtedy lepiej dać sobie spokój.
Tak. Niektórzy faceci sa po prostu mało wylewni. Tez kiedyś miałam do czynienia z taki i sam mnie nawet o ty poinformował ze jest mało wylewny.
Ogólnie wolę facetów którzy dzwonią do mnie codziennie, bo lubię sobie pogadać. A co z takim robić co ani be ani me ![]()
12 2010-11-17 16:25:34 Ostatnio edytowany przez jajaty (2010-11-17 16:27:02)
On jest raczej wylewnym facetem. Dużo opowiada. Mamy wielu wspólnych znajomych, mieszkamy niedaleko, dlatego wykorzystanie nie wchodzi w grę. Wiem, że to nie ten typ faceta. Ale dzisiaj zabrałam w sobie siły. Postanowiłam, że przez najbliższe 2 tygodnie nie będę wchodziła na gg czy inne portale, gdzie zauważam jego obecność. Myślę, że to mnie uspokoi. A potem najzwyczajniej w świecie będę milczeć. Gdy zaproponuje spotkanie, powiem mu, że na dotychczasowych zasadach to ja się nie chcę widywać. Zobaczymy co postąpi dalej...
Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Dam znać jak się sprawa potoczy i wieeeeelkie dziękuję:*
Ja myślę, że powinnaś z nim porozmawiać tak w cztery oczy o tym a nie przez tel. bo z tego tylko pózniej jakieś niejasności wychodzą. Powinnniście sobie wszystko wyjaśnić, przez tel. to troche dziecinne.
Ale zrobisz jak uważasz:)
Zawsze rozmawiam z nim w cztery oczy. Nic z nim nie załatwiam przez telefon. Do tego już dorosłam.
Nie sądzę, żeby Twój pomysł był dobry. A przynajmniej nie do tego stopnia, żeby miało się cokolwiek wyjaśnić. Jak sama przyznałaś nie raz milczałaś, a po miesiącu się odzywał i koło toczyło się dalej..a do czterdziestki jeszcze wiele czasu:) Być może ten facet ma jeszcze kilka takich koleżanek jak Ty? Być może lubi spędzać z Tobą czas? Być może to, co jest między Wami jest dla Niego wygodne? Być może boi się zobowiązań, skoro ma tak mało czasu wolnego? Być może (...) cokolwiek tu nie wypiszę, to na pewno na dzień dzisiejszy nie traktuje Waszych relacji jako, czegoś, co mogłoby przerodzić się w związek. Obawiam się, że gdy oznajmisz Mu, że na dotychczasowych zasadach, to Ty nie chcesz się widywać, On się więcej nie odezwie.. (Możliwe, że sam nie wie czego chce!) Jest facetem! Powinien wyjść pierwszy z inicjatywą ,,rozjaśnienia" Waszej sytuacji!!! Wydaje mi się, że takie podchody nie powinny długo trwać. Powinno zajść między Wami coś związkowego, a jeśli nic takiego nie zaszło, to nic z tego nie będzie. Przynajmniej nie teraz.
17 2010-11-18 13:48:08 Ostatnio edytowany przez jajaty (2010-11-18 13:51:03)
Kurcze...to co mam w końcu zrobić?Nie będę się narzucała, bo to pogorszy całość sprawy. Milczenie mnie rozwala. Pozostaje mi na najbliższym spotkaniu przedstawić, jak sprawa stoi z mojej strony. Czuję bezradność, bo już mu mówiłam, że robi złudne nadzieje. Mimo to, nadal się ze mną umawiał. Biorę pod uwagę to, że on nie chce się wiązać, a ta sytuacja jest dla niego najzwyczajniej wygodna. Chyba ma lekkie przejawy egoizmu...
Zdaje się, że bardzo byś chciała, aby między Wami do czegoś doszło. Tak bardziej to On powinien zrobić krok do przodu, bo Ty postawiłaś sprawę jasno. Wydaje się, więc że Twoja sympatia nie bardzo jest zainteresowana związkiem z Tobą. Wiem, że się powtórzę, ale:przynajmniej nie teraz. Pomyśl tylko jak On ma łatwo. Wie, że jesteś Nim zainteresowana, a nic nie robi. Sama chyba rozumiesz, że musisz sobie Go odpuścić! Nic na to nie poradzisz! Skoro tak jasna dla Niego wskazówka nie pociągnęła za sobą Jego jasnej odpowiedzi, to znaczy, że On traktuje Cię poważnie, ale jako koleżankę. Może się mylę, bo przecież nie byłam naocznym świadkiem Waszego spotkania i nie wiem, co się między Wami wówczas wydarza:) Jesteś w nowym środowisku. Rozejrzyj się za Kimś bardziej odpowiednim dla Ciebie!!!
No chyba masz racje. Jednak kiedy się spotykamy, czasami odrzucam jego pocałunki, dlatego by zrozumiał, że nie chcę się spotykać tak ot. I boję się, że może to odbierać tak, że go nie chcę. Muszę chyba jednak odpuścić i poczekać jak wszystko się ułoży. A najgorsze to, iż wiem, że to jest suuuper facet i byłby odpowiedni dla mnie...ehhhh
Napisał do mnie. To teraz ja już w ogóle nic nie rozumiem. Chyba po prostu muszę to przetrwać i zobaczyć co z tego wyjdzie. Pozdrawiam Was wszystkie:)
Z tym odrzucaniem pocałunków to możesz mieć rację! Pamiętaj, że faceci nigdy nie domyślają się co mamy na myśli robiąc to czy tamto. Dla Niego sprawa wyglądała, tak: Ona nie chce bym Ją całował, a nie: Ona daje mi do zrozumienia, że nasze spotkania nie mogą być tak ot.
:) Więc być może sama sobie zaszkodziłaś.
No nie rozumiem zagrań facetów. Każdy ma inne, trudno je rozszyfrować. Nie wiem cholera czy on chce, czy nie chce. A ta niejasna sytuacja doprowadza mnie do szału. Tęsknię za rodziną, przyjaciółmi i w końcu chcę pokochać i czuć się kochana...
jajaty - z tego co zrozumiałam studiujecie w innych miastach i widujecie się od czasu do czasu. Jeżeli tak jest to są tacy mężczyźni którzy nie potrafią zaangarzować się bez reszty w związek na odległość - powód nie są pewni uczuć, wierności drugiej strony dlatego nie chcą cierpieć a z drugiej strony zależy im na danej dziewczynie i uważają że w pewnym stopniu podtrzymają tą znajomość natekich zasadach do momentu gdy będą mogli być na stałę z dziewczyną i wtedy pozwolą na rozwój znajomości w bardziej intymny związek.
Myślę, że właśnie to może być klucz do rozwiązania. Może jeszcze nic szczególnego do mnie nie czuje, a to, że studiujemy w dwóch różnych miastach nie sprzyja rozwojowi sytuacji. Ja jednak jestem gotowa zrobić wszystko! Zobaczymy jak z jego strony...