Witam, pisałem kilka wątków wcześniej o tym jak zawaliłem sprawę z kobietą którą kocham i jak odzyskać jej zaufanie miłość.
Mineło 1.5 miesiąca - i .. udało mi się obudzić w niej motyle
również zaufanie - nie mowie tego zeby sie przechwalac - stalem sie innym czlowiekiem i bardzo mi na niej zalezy.
Teoretycznie wszystko zmierza w dobrym kierunku ale... ale wciąż jest ten drugi...ten ktorym sie zafascynowala/zakochala kiedy ja Ją porzuciłem...
Początkowo nie wierzyła ze cokolwiek moja postawa zmieni ale aktualnie wygląda to tak, że nie wie co ma zrobić. Z tamtym nie wiąże Ją co prawda zaden zwiazek ale padly pewne slowa, deklaracje on tez zaczyna sie angazowac w ten zwiazek i zaczyna byc problem. Byc moze chcialaby zakonczyc ten zwiazek, odkochac sie ale nie bardzo potrafi.. poniewaz jakies uczucia zostaly w to zaangazowane.
Spotykamy sie prawie co dzien, jest bardzo milo, fajnie ale.. Ja tez sie bardzo angazuje, bardzo Ją kocham i zaczynam coraz bardziej Ją naciskać (taktownie) aczkolwiek coraz czesciej o decyzje.. Ona ma niestety dosc mocny argument poniewaz na moja decyzje czekala rok a ja chce wszystko po niespelna 2 miesiacach..
Jakkolwiek powiedziala ze do konca roku rozwiaze wszystkie kwestie bo to tez ja wykancza (jest bardzo konkretna osoba i wiem ze tak bedzie)
W czym rzecz... rzecz w tym ze czesto (zreszta sama sie do tego przyznaje) probuje mnie zniechecic do siebie (glownie rozmowa jaka ona to okropna jest itp - nie robi to na mnie wrazenia bo znam ja nie od dzis)
Jakos niedawno nie wytrzymalem i mowie jesli nie chcesz byc ze mna powiedz i nie bedzie problemu - na to ona ze Nie, nie moze tak poweidziec bo chce tylko przez to ze tamten niby"Zwiazek" jest to nie potrafi sie zaangazowac (ale nie potrafi tez tamtego zwiazku przerwac)
Niedawno spotkala sie z tamtym (ze wzgledu na odleglosc rzadko sie widuja) - zeby zobaczyc jak bedzie i... jak sama poweidziala motyli ktorymi sie kieruje w zyciu , nie bylo...(pomimo ze wczesniej byly) - stwierdzila ze to przez to co ja robię i jak to na nia dziala.
Ostatnio powiedziala ze musimy sie przestac spotykac lub conajmniej ograniczyc kontakt fizyczny poniewaz ona musi wiedziec czego naprawde chce i czy nie kieruje sie bliskoscia i chce zobaczyc czy zatęskni...
Kobiety - pytanie do was jak to jest? ja mam tak ze jak przestaję się z Nia widziec to 10 minut pozniej juz tesknie... Ona uwaza ze przez to ze ma mnie na codzien to to wypacza to jak ma podjac decyzje ...
Czy to dobry pomysl zgodzic sie na takie "odseparowanie" zeby faktycznie zobaczyla co i jak , czy tez lepiej byc przy niej caly czas...
Bardzo mi na niej zalezy , niestety/naszczescie (jakkolwiek spojrzec) ona doskonale to wie.. powiedziala ostatnio ze taką milość ktora sie ma na wyciagniecie reki powinno sie wziąc i nigdy nie puscic ale poki co nie potrafi (przez pryzmat tamtego zwiazku)
fakt faktem ze jak nie bylo tego drugiego to byla zupelnie inna... wlasnie taka co teskni juz po 10 minutach...
z gory dziekuje za wszlkie podpowiedzi/odpowiedzi...pozdrawiam