To może ja wypowiem się dla odmiany jako kobieta, która nie potrzebuje kochać, by uprawiać seks 
- Na grę wstępną oczywiście zwracam uwagę, bo jakby nie było ciężko jest o seks, kiedy kobieta nie jest fizycznie przygotowana. I owa gra musi wyglądać inaczej, niż "dotknę parę razy tu, nacisnę tam i będzie gotowa".
- Atmosfera to rzecz bardzo względna. Osobiście nie jestem zwolenniczką świec i romantycznych kolacji, tym bardziej że po kolacji zwykle jestem zbyt najedzona by mieć jeszcze siłę i ochotę na seks
Wystarczy, że facet będzie namiętny i będę widziała, że ma na mnie ochotę.
- Wielkość członka - tu nie będę oryginalna. Jeśli uprawiam seks z moim własnym facetem, którego kocham, to podoba mi się jego penis jaki by nie był - w końcu kocham całokształt tego człowieka wraz z jego penisem. Jednak nie ukrywam, że malutki penis byłby dla mnie problemem - wolę większe. Wobec czego u faceta, z którym nie jestem w związku, tylko idę do łóżka, zwracam uwagę na rozmiar.
- Estetyka członka jest dla mnie dość ważna, ale zasada jest podobna jak w przypadku rozmiaru - większy nacisk na to kładę u faceta, którego nie kocham.
- Z doświadczeniem znów zasada jest taka sama: jeśli kocham, to nie ma znaczenia, bo w końcu decyduję się na bycie z całym człowiekiem, a doświadczenie seksualne jest jego częścią. W przypadku "seksualnych przygód" - mówię "nie" prawiczkom, nie mam tyle cierpliwości.
- Co do delikatności/ostrości - drażni mnie przesadna delikatność, nie lubię być "głaskana" przez pół nocy - chyba że to głaskanie nie ma nic wspólnego z seksem, a ma być po prostu miłe i przyjemne. I tu nie ma już znaczenia, czy robię to z kimś, kogo kocham, czy nie
Wolę zdecydowany dotyk i zdecydowane ruchy, ale też bez przesady - seks nie ma mnie boleć. Chyba, że akurat mam na to ochotę 
- Budowa ciała: tu zgodzę się z Różyczką, jeśli jestem z jakimś facetem, to znaczy że podoba mi się jego ciało. Ogólnie wolę raczej dobrze zbudowanych, lekko umięśnionych facetów, ale bez przesady - nie mięśniaków. Nie mam jednak zastrzeżeń do bardziej "misiowatej" budowy - nieraz podobają mi się więksi faceci, ale na pewno nie otyli i posiadający wielkie brzuchy. Jedyny typ budowy, który zawsze zdecydowanie odpada, to chudy (kościsty). Taki facet nie byłby w stanie mnie podniecić, niestety.
- Na co innego zwracam uwagę? Przede wszystkim na otwarcie w sprawach łóżkowych i umiejętność ekspresji swoich emocji związanych z przeżywaniem sypialnianych uniesień. Nie ma nic gorszego, niż "facet-kłoda", który tylko leży albo tylko macha tyłkiem i musisz zgadywać, czy mu przyjemnie. Albo taki, który czerwieni się, gdy mówi się mu o swoich fantazjach 