Mam 45 lat . Mając 20 lat popełniłam straszny błąd , który stał się koszmarem mojego życia. Leczyłam się już w poradni nerwic , ale nie mogę funkcjonować z tym brzemieniem. Kochałam mężczyznę ale mimo to lubiłam imprezy i życie na pograniczu . Alkohol , narkotyki , papierosy . Zdradziłam tego mężczyznę na grupowej imprezie , on wiedział o tym i próbował popełnić samobójstwo. Mimo to nadal mnie kochał i został moim mężem . Po 23 latach poniża mnie , nazywa kurwą , szmatą żąda badania krwi naszego syna twierdząc , że nie jest jego synem . Upokarza mnie , boję się jego reakcji , zniszczyłam siebie i jego . Jak mam żyć z tą prawdą a może lepiej umrzeć?
Podobne tematy
Przede wszystkim powinnaś przebaczyć sobie samej to, co zrobiłaś. Byłaś młoda, nie miałaś dość samoświadomości, by tego nie zrobić. Każdy z nas popełnia błędy, nie koniecznie mniejsze czy większe - ale inne. Ty popełniłaś taki. W tej chwili masz 25 lat więcej i powinnaś zdystansować się do wyborów 20-latki, którą wtedy byłaś. Za bardzo się tym przejęłaś, gdy tymczasem już odpokutowałaś za to.
W tej chwili to Twój mąż ma problem. Zresztą miał go już w chwili, gdy dowiedział się o Twojej zdradzie. Dla mnie nic nie usprawiedliwia tak naprawdę próby samobójczej (oprócz depresji rzecz jasna). Podejrzewam, że był wtedy uzależniony id uczucia, jakie żywił do Ciebie. Dlaczego tak myślę? Bo zdrada bardzo boli, ale nawet jak się bardzo kocha, to nie myśli się o tym, by się zabić. On z pewnością odebrał to jako atak na jego godność, poczucie własnej wartości. Poczuł się jak śmieć, gdy tymczasem powinien pogonić Cię gdzie pieprz rośnie i ułożyć sobie życie z osobą mniej rozrywkową.
Jednak z jakichś dziwnych jemu tylko znanych powodów został Twoim mężem. A w tej chwili nie radzi sobie z tym, co stało się ćwierć wieku temu. Kiedy postanowił kontynuować związek, niejako zaakceptował to co zrobiłaś i przynajmniej teoretycznie wybaczył Ci. Powinien więc przejść nad tym do porządku dziennego i nigdy do tego nie wracać. Niestety, ma strasznie niskie poczucie własnej wartości, skoro usilnie drąży temat i poniża Cię. To już jest jego problem, nie Twój.
Ty naprawdę odpokutowałaś za to (a moim zdaniem ludzie robią gorsze rzeczy i nie zadręczają się nimi). Wpadłaś w nerwicę, bo jak sądzę nie potrafiłaś sobie wybaczyć własnej głupoty i zadręczałaś się. Masz tylko jedno życie i jak dobrze pójdzie to połowa przed Tobą. Pownnaś myśleć o sobie i nie pozwalać się krzywdzić nikomu. Ani mężowi ani samej sobie. Nie zaszkodzi Ci odrobina zdrowego egoizmu. Broń się przed jego agresją, nie pozwól mu się poniżać!
Nie wiem, czy jest sens utrzymywać to małżeństwo. Możesz oczywiście spróbować namówić go na terapię dla par, choć nie wiem, czy się zgodzi.
Pytasz jak żyć dalej? Cóż, jak wcześniej pisałam, przede wszystkim wybaczyć sobie. Przyjąć do wiadomości, że Ty 45-latka i Ty 20-latka to dwie różne osoby. Nie możesz ciągle odpowiadac za to, co zrobiłaś będąc smarkulą. Dziś byś już tego nie powtórzyła. I wytłumacz sobie, że to był tylko jeden z błędów młodości, każdy z nas ma ich wiele, a wierz mi, że niektóre dzisiejsze pannice mają gorsze rzeczy na sumieniu.
Może i jestem od Ciebie młodsza, ale też sporo przeżyłam, przeszłam depresję, bo nie potrafiłam wybaczyć samej sobie. Znam te traumatyczne uczucia bardoz dobrze. Myślę, że pora byś przestała niszczyć i dręczyć siebie samą, a zaczęła kochać się i akcpetować - taką jaką jesteś. Pozdrawiam ciepło
.
Dziękuję Ci , że mnie nie oceniłaś żle , że rozumiesz . Zawsze słucham piosenki Mały książę i róża i płaczę - nie wiem czy potrafię kochać już tak jak kiedyś . Czuję się wypalona
lalka, nie bardzo zrozumiałam, przez dwadziescia trzy lata upokarza cię, czy dopiero teraz?
Widzisz To jest istotna róznica. Jeżeli przez dwadzieścia trzy lata byliscie w miarę dobrym małżeństwem to oznacza ,że jego zachowanie nie ma nic wspólnego w Twoją zdradą i tu się w żadnym wypadku nie obwiniaj. Nie wiem, ale jeżeli tak zachowywać sie zaczał po latach to raczej problem tkwi w nim, albo ma jakieś zaburzenia psychiczne ( tego nie można wykluczyć!) albo szuka pretekstu do kłótni i wyciąga sprawę sprzed wielu lat, albo zwyczajnie spycha na Ciebie własne zachowania bo być może sam nie jest w porządku wobec Ciebie, ma coś na sumieniu i wywleka sprawę sprzed lat.
Absolurnie się nie obwiniaj, zbyt wiele lat byłaś dobrą zoną by udowodnić mu swoją miłosć, myslę, że gdyby nie miał pretekstu tej zdrady to by i tak znalazł inny powód do znecania sie nad toba. To co chce zrobić wobec własnego syna po latach jest niewybaczalne, tak jaby na siłę szukał dowodów nie licząc się z uczuciami własnego dziecka,problem tkwi w nim, nie w Twojej przeszłości i absolutnie nie pozwalaj mu na takie zachowania!! Od zdarzenia upłyneło 25 lat i nagle chce testów na ojcostwo? A jak sie poczuje syn?
Nie bój się jego reakcji, nie byłaś wtedy jego zoną sam wiedział co robi żeniąc się z Toba i nie ma najmniejszego prawa Cię obrażac! Porozmawiaj z nim spokojnie albo z tym skończy i zacznie pracować na zwiazkiem, (zacznie sie leczyc), albo zwyczajnie kopnij go w dupę i uwolnij sie od niego. Jeżeli ma coś na sumieniu to i tak wyjdzie i sama wtedy zobaczysz,że ta zdrada sprzed lat nie miała z tym co sie dzieje obecnie nic wspólnego.
o żesz masakra.... ja jestem w podobnej BARDZO sytuacji jak Ty, mam 20lat i też taką głupotę zrobiłam mój chłopak jest ze mną... ciekawe czy jak bedziemy razem to za x lat też go najdzie na takie jazdy? ![]()
Tak to jest dziwne , przez lata był kochającym oddanym mężem , wspólne wczasy , miłość i tu od kilku tygodni upokorzenia , bardzo ordynarnie opisuje moje ekscesy ,np dawałaś dupy . szmata . Mój syn studiuje a na dodatek jest poważnie chory , to byłoby dla niego ciosem , boję się , że w awanturze usłyszy to - wtedy umrę ze wstydu
No właśnie - nie słuchaj piosenek, które Cię uwsteczniają, przy których płaczesz. Istotą życia jest rozwój. Stań, zatrzymaj się w tym miejscu, w którym jesteś i obiecaj sobie, że przestaniesz się zadręczać. Zrób sobie chwilę przerwy. To może być samotny wyjazd na weekend, albo choćby długi spacer po lesie. Znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcie, na pewno masz jakieś hobby. Albo po prostu poszukaj sobie czegoś nowego, fajnego, co można w życiu robić. Ja w pewnym momencie, kiedy miałam już całkiem dość, wyjęłam z szafki farby do malowania na szkle i zaczęłam ozdabiać każdą szklankę, która wpadła mi w rękę. Śmieszne, prawda? Ale dzięki temu czułam, że robię coś pozytywnego. Takie zajęcie jest doskonałym sposobem na wypalenie. Poza tym - możesz się dowartościować dzięki temu. A stamtąd prosta droga do większej miłości własnej i samoakceptacji. Bo od tego powinnaś zacząć. Po prostu pokochaj siebie.
Jak masz świadomość , że kochasz kogoś tyle lat a on zabija Cię słowami . Czujesz się jak porzucony piesek , samotny na rozstaju dróg i wiesz , że żadna z tych dróg nie zaprowadzi Cię do kogoś kto kocha mimo wszystko , przytuli wybaczy . Straszne jest uświadomić sobie taką rzeczywistość ........................boli bardzo boli
Od kilku tygodni? Czyli masz odpowiedz, facet albo ma zaburzenia psychiczne albo co jest bardziej prawdopodobne sam ma coś na sumieniu i szuka pretekstu by winą za całą sytuację obciążyć Ciebie.
Nie daj mu się i w żadnym wypadku się nie obwiniaj , co do syna uwierz,że stanie tu murem za Toba, to inne pokolenie takie rzeczy się dzieją, do licha to bylo przed ślubem! a syn z pewnoscią nie pozwoli by mąż sie nad Tobą znęcał.Nie sądzę by mąż chciał by syn się o tym dowiedział on po prostu znęca się nad Tobą w domowym zaciszu, wpędzając w depresję i poczucie winy.Niech Ci przestanie mydlić oczy ta zdradą i wreszcie powie co sam ma na sumieniu!
Dokładnie tak, jak pisze Maja, facet ma coś na sumieniu i dlatego tak się znęca. A Ty mu po prostu dajesz pole do popisu, zamiast się bronić. Synowi nic nie powie, a nawet jakby, to dzisiaj młodzi ludzie mają nie jedno na sumieniu. Co najwyżej przeżyje szok, jak każde dziecko, które dowiaduje się, że rodzice nie byli święci w jego wieku
.
Porozmawiaj z mezem i postaw twarde warunki albo bedzie Cie szanował albo rozwód lub separacja, byłas i jestes wspaniałą zoną i matką i nie ma prawa Cie tak obrażać i ponizać, i nie jesteś żadnym pieskiem na rozstaju dróg, jesteś silną, wartościową kobietą i nie pozwolisz mężowi aby Cię wdeptywał w glebę, bądź silna i walcz o swoje i nie płacz bo to nic nie da i oczu szkoda.
Wiesz co mi zrobił . najpierw napisał do mnie sms , że mnie kocha i ze nie może znieść myśli że byłam z kimś innym , a potem wieczorem przyprowadził tego kolegę z którym to wszystko miało miejsce przed 23 laty i kazał mi zerwać z przeszłością . Ubliżał mi przy nim , że jestem szmatą , dupodajką .Kolega odpowiedział na to , że mój mąż wyznał miłość kiedyś jego dziewczynie u nas na grillu kilka lat temu i zdradzał mnie na prawo i lewo , kiedy ja siedziałam w domu z dziećmi. Czułam się okropnie , nie wiem co robić nie mam dokąd się wyprowadzić , mam zobowiązania , ja na nie sama nie zarobię , muszę z nim mieszkać pod jednym dachem . Nie ma chyba wyjścia z tej sytuacji jestem w rozpaczy , rozczarowana poniżona ......................
rozwód z orzeczeniem o jego winie i walcz o alimenty i nie daj się nigdy przez niego poniżać, to co ty zrobiłaś jest niczym przy tym co on robił przez te lata, to skończony sku....yn jest,
14 2010-09-26 13:47:16 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-09-26 14:04:22)
Sama widzisz z kim zyjesz pod jednym dachem, Twoj mąż zdrada Cię od lat, może nawet w tej chwili kogoś ma, swoje wyrzuty sumienia przerzuca na Ciebie, jest coraz bardziej okrutny i nieobliczalny i będzie coraz gorzej.
Nie ma czegoś takiego jak brak wyjscia i tu musisz zacząć się absolutnie bronić bo Cię zniszczy psychicznie, z tyranem nie da się zyć a Ty masz prawo do spokoju. Po tym co zrobił z tym kolegą to zaczynam się zastanawiać czy on nie ma jakiś poważnych zaburzeń psychicznych bo to zachowanie nie jest normalne nawet u wieloletniego zdradzacza, ale czy on to zrozumie, zechce sie leczyc?
Po takich rewelacjach powinnaś go zwyczajnie wywalić z domu a kolegę powołać na świadka w sprawie rozwodowej, są alimenty i wiele kobiet daje dobie radę, Ty też dasz sobie radę,skoro standard zycia Ci sie pogorszy wystąp tez o alimenty na siebie, ratuj się bo maż zaczyna robić sie nieobliczalny, może zrobići krzywdę Tobie albo synowi,, kobieto on Cię zdradza od lat i zaczyna to sie odbijać na jego psychice, jest nieobliczalny,uciekaj od niego.
Ja bym nawet była za wizytą u psychiatry bo psycholog tu nie da rady, ale sęk w tym ,że on Cie zdradza od lat i ta sprawa plus jakies psychotyczne zachowanie mogą Ciebie przerosnąć,chory nie wie,że jest chory i raczej do leczenia go nie zmusisz, raczej mysl jak sie uwolnić i zyć normalnie, bo wyjscie zawsze jest, tylko wystarczy je dostrzec.
lalka, wiem ,że po tylu latach takie zachowanie i przeszłość męża są dla Ciebie ogromnym szokiem, ale zrozum on zaczyna tracić kontrolę nad swoim zachowaniem i może być niebezpieczny.