Hey Wam,
Piszę do Was bo mam wielki problem. Jesteśmy razem z moja kobietą od 2,5 roku. Od jakiś 3 miesięcy wiedziałem, że coś jest nie tak. Cały czas siedzieliśmy w domy, nudziliśmy się, kłociliśmy się, siedzieliśmy 24 na dobe, spaliśmy razem, prawie codziennie bo tak oboje chcieliśmy. Wkońcu po jakiejś kłótni powiedziałem, że chce czasu zeby to wszystko przemyśleć czy chcemy być razem bo widze że z nami nei jest okey, ona sie zgodziła. Po 3 dniach napisałem jej że chce pogadac o tym i szczerze porozmawiać, a ona że nie bo sie teraz spotyka z Piotrkiem(kolega z podstawówki, miała sie z nim spotkać juz dawno ale jej sie nie chciało) i nie ma dla mnie czasu, tak bardzo sie wkurzyłem, że zn ia zerwałem, Powiedziałem, że to nie ma sensu, że widze że mnie zaczyna olewac i że to koniec. A ona, i tak do Siebie wrócimy bo sie kochamy i póxniej to zrozumiemy. Ale zgodziła się na to byśmy sie rozeszli. Usunąłem zdjęcia z grona i facebooka pozmieniałem wszystko, że widać było że juz nic tak jakby nas nie łaczyło(wiem że zachowałem sie jak szczeniak, ale emocje wzieły góre, poprostu niechciałem żeby cos mi ja przypominało bo wiedziałem że juz mnie niechce) Po jakiś 2 godzinach emocje opadły a ja zozumiałem co zrobiłem, zaczałem do niej wydzwaniać mówić że ją kocham, że przepraszam za to co powiedziałem itd. Ona nie odpisywała, zerwałem z nia w nocy koło 00 a pisałem o 2. Wkońcu odpisała mi o 5 że to koniec że ja to zakończyłem, że już neijestesmy razem żebym niedzwonił. Wkurzyłem się wziąłem taksówke a do niej przyjechałem, gdy byłem na miejscu otworzyła mi jej mama i powiedziała że jej nie ma bo jest na imprezie z przyjaciólką. Więc wróciłem do domu i czekałem az ona wróci i mi coś odpowie na te wszystkie smsy, naposiała że idzie spac bo jest zmeczona i żebym nie pisał. Umówiliśmy sie 2 dni pózniej, kupiłem bukiet kwiatów napisałem list, przyszełem powiedziałem że ja kocham żeby pozwoliła mi wrócic, ona mówiła ciągle ze zdania nie zmieni, że nie jesteśmy razem i że chce czasu, żeby wiedzieć czy kocha mnie na 100%. Gdy gadaliśmy szczerze powiedziała, że boi sie mi zaufac bo bardzo cierpiała w tym związku, że siedziała cały czas w domu, że gdy sie kłociliśmy ja ja obrazałem i szedłem do domu zostawiając ja gdy ona przez te kłotnie płakała, ja wracałem nastepnego dnia i przepraszałem i było wszystko wporzadku. Zrywaliśmy też pare razy, ale zawsze wszystko nastepnego dnia było ok albo i tego samego. Ale gdy sie spotkaliśmy normalnei sie przytulaliśmy dotykaliśmy się niechciała sie tylko pocałowac w usta i powiedziec że mnie kocha, na wszystko odpowiadała niewiem czy jej zależy czy mnie chce czy mnie kocha cały czas jej neiwiem, piwiedziała że mówi tak dlatego żeby nie dawac mi nadzieji. Jestem strasznie rozdarty, po 2 dniach spotkaliśmy się u Niej i powiedziałem, że neichce sie z Nia spotykac bo nie wytrzymam tego cierpienia wiedziec że nie dawno byliśmy razem, a niemoge jej pocałowac nie odpowie że mnie kocha...ale cały czas daje sie przytulać i całowac po policzkach, po dłoniach...nei wiem co to oznacza skoro cały czas moge ja dotykać i całowac a razem nie jesteśmy. Później ona napisała jak wróciłem do domu, że widzi że cierpie i że neichce zebym cierpiał, przeprisła za to że neiwie czego chce, jakos tak od słowa do słowa i normalnie zaczelismy gadać. Przypomne, że oboje mamy 19 lat i chodziliśmy do tej samej klasy i od poczatku 2 klasy jesteśmy razem tzn byliśmy, więc do od 2.5 roku przez 24 na dobe sie widzieliśmy. Wiem, ze duzo rzeczy robilem źle, źle się odzywaem, nie miaem do niej szacunku, miałem ja gdzieś gdy chciała isc na impreze zawsze puszczałem ja sama olewałem ją. Zawsze chodziłą z takim przyjacielem nie tylko z nim ale i z przyjaciólka jej chłopakiem i innymi kolegami mnie nie było bo mi sie neichciało a jak byłem zawsze sie kłociliśmy o byle gówno, że z kims tańczy ze z kims ja tańcze, że nie umiemy razem tańczyć bo zawsze któreś z nas dostaje po głowie itd. Gadałem z tym jej przyjacielem ja go tez znam bo to kolega tez z tej samej klasy, powiedział, że Klaudia niechce wrócic bo cierpiała w tym zwiazku, że bała sie ode mnie odejsc bo bała sie mojej reakcji. Powiedział, że jemu sie zawsze podobała i jeśli do mnie nei wróci od bedzie sie o nia starał. Spotkaliśmy sie z Klaudia znowu żeby pogadac o nas szczerze, powiedziała mi w oczy że to co on mówił jest nie prawda, że cierpiała, ale nigdy niechciała ode mnie odejsc i że chce czasu by zrozumieć czy mnie kocha w 100 %Tej nocy kiedy sie rozstaliśmy pisałem juz wczesniej pisaliśmy koło 5 i powiedziała mi z kim jest i w tych osobach był on. Spytałem sie czy byłaby z nim szcześliwa i czy jej sie podoba, na każdego smsa odpowiedziała, "nie wiem, może" gdy sie widzielismy spytałem o to powiedziała że napisała mi tak specjalnie zebym sie wkurzył i zeby zrobic mi na złość. Ciągle piszemy ona jak wraca do domu od przyjaciólki pisze do mnie co tam co robisz itd, mówi mi gdzie idzie z kim sie spotyka kiedy wróci, nei wiem co o tym myśleć, spotykac sie z Nia normalnie czy dać jej czas naprawde nie pisac nie dzwonić nie widywać sie. Powiedziała mi, że chce sie spotykać normalnie możen ie codzienie ale czesto. Nie wiem co maja dla niej znaczyc te spotkania. Mówimy do Siebie kociu kochanie, czy ona jest tak bardzo przywyczajona że tak pisze pozwala sie dotywac i całowac?
Czasem gdy pytam czy mnie kocha mówi że tak, ale potem mówi że neiwiem czy to nei jest tak że ona mnie jednak kocha i chce sie spotykac żeby sprawdzić czy sie zmieniłem dla niej ??
Strasznie ja kocham i neiwiem co będzie
Powiedziała mi też, że nie potrafi juz mi zaufac, że sie zmienie, że cały czas bede taki jak dawniej bede ja olewał, wogole sie nie starał. Co ja mam robić nie moge bezczynnie czekać kocham ja i wiem że jestem w stanei sie zmienić traktować ja jak księzniczke ![]()