I to juz KOniec!!!!! Nie wiem wogole co sie dzieje, i nie ogarniam sytuacji, ktora sie wydarzyla. :-(
Jestem po nieudanym 2 letnim zwiazku, po tym dlugo, przez kilka miesiecy mialam dosc facetow, dopoki nie pojawil sie ON, ten ktory rozpalil we mnie ogromne uczucie. Nie opisz Wam jaki byl swietny, tak szybko poszulismy do siebie cos wyjatkowego. On mnie oczarowal a ja Jego.
Te 3 miesiace, ktore ze soba bylismy byla dla mnie przewspaniale!!! wakacje, wsystko!!! Kochalismy sie namietnie zawsze, dogadywalam sie z NIm pod kazdym wzgledem. ON przedstawil mnie swoim znajomym, rodzinie, ja swoim...zapowoadalo sie tak swietnie!!!
Jeszcze dzien przed tym sie kochalismy!!! a wczoraj...jak odwozil mnie do Lodzi, podjelsimy powazna rozmowe...bo kiedys a dokladnie tydzien temu mielismy dziwna sytuacje. On chcial sie kochac bez gumki, ja bylam po okresie...ale sie nie zgodzilam...powiedzialam ze ja jeszcze nie jestem gotowac na dziecko. Maly zgrzyt miedzy Nami powstal bo On powiedzial., ze nawet jakbym wpadla czy co to On zawsze bedzie ze mna, ze mnie kocha bardzo i wogole...ale powstal maly zgrzyt. I po tym wlasnie ten tydzien byl dziwny...mniej sie jakos odzywal ale jak dzownil mowil ze teskni, e brakuje mu mnie i ze przeprsoil ze mnie troszke zaniedbal ale mlal ciezki wekend w pracy. On ma 27 lat ja 23 i jeszcze ostatni rok studiow...
Traktowalam go bardzo powaznie, jak mi mowil ze za rok mi sie oswiadczy...pozulam ze moze cos byc z tego wyjatkowego!!!
Tymczasem wczoraj, jak mielismy porozaiwac na powaznie o tej wtedy niedzieli..ja mu powiedzialam wszystko, ze jest dla mnie wazny ze chce zbudowac cos trwalego, a ON wtedy chyba postanowil byc szczery :-(
Powiedzial ze bardzo mu dobrze ze mna, ze mnie kocha, ze bylabym wspaniala zona, ze jestem wspaniala dziewczyna ale ze czasem ma mysli ze to jednak nie to, ze jestem malo ambitna( chodzi tu o to, ze na wakacje mialam znalezc sobie prace tzn w lipcu ale ciezko bylo i na miesiac pojechalam do domu, ON mi proponowal mieszaknie u siebie, tam prace u Niego ale nie wyszlo) Tlumaczylam mu, ze na ostatnim roku studiow nie znajde sobie nic na stale i nic ambitnego, bo jeszcze mam ostatni rok ktorego nie chce zaawalic wiec moge tylko dorywczo. Powiedzial jeszcze, ze czasem za malo bylo we mnie spontanicznosci, ze z pocztku to oN wychodzil inicjatywa ale ze sie ucieszyl ze go pokochalam i potem i mi strasznie zaczelo zalezec. Powiedzial tez, ze ja to chyba nie ta jedyna, ze jest mu dobrze ze mnie ale nie, ze nie moglby beze mnie zyc.
Poplakal sie jak mi to mowil..poryczalam sie i ja...Caly dzien...jednak troszczyl sie o mnie, zawiozl mnie do pracy na szkolenie, potem pojechalismy na kawe, trzymal mnie za reke, przepraszal...\Ja ciagle zadaalam pytania dlaczego?? Dlaczego tak nagle?? Zapytalam, czy to ma wplyw z ta sytuacja w lozku wtedy. ON powiedzial ze wtedy cos w Nim peklo, ze On chcialby miec juz zone, dziecko a ze ja chyba jeszcze nie jestem na to gotowa.
Zatkalo mnie...pzeciz dopiero 3 miesiace bylismy razem:(( Gdybym wiedziala ze tak bdzie..ehh;( Ja chcialam mu mieszkanie proponowac w padzierniku ale sie chyba spoznilam:((
Powiedzial mi trzmajac mnie za reke, zebym miala wiecej wiary w siebie ( bo czasem mialam troszke zle dni i troszke marudzilam, mialam mala wiare np jak szlam na spotanie o prace, a on strasznie tego nie lubil, zawsze mi mowil ze nie chce zebym tak sie zachowywala bo On nie chce zebym taa byla i malo optymistyczna byla w pewnych sprawach).
Dobilo mnie to wszystoko!!! Ja planowalam nasza przyszlosc a tu taki kop w tylek!!! Znowu mu łzy polecialy, ze nie chcial mnie skrzywdzic ale ze tak bedzie lepiej, bo mmy troszke inne perpsktywy na zycie.
Odczulam ze On t by chcial jakas bizneswomen albo co..juz nie wiem:(((
Jak zapytalam czy mnie wogole kochal, On powiedial ze i to bardzo!! Ale ze czasem walczy ze soba rozum i serce i ze u Niego wybralo serce, ze kocha mnie, ma ze mna najwspanialesze wspomnienia, ale ze ma swoje wymagania i ze nie dam mu chyba tego co chce. Ale ze zawsze bedzie mnie kochal i ze bedzie ze mna utrzmymywal kontakt. Ehhh..od wczoraj po prostu jestem wrakiem!!!! :cry: lzy cisna mi sie same do oczu..Wczoraj dzwonil i pytal sie co tam u Jego kochanej Olenki, i podziekowal za wszystko..
A ja cierpie!! Znowu!!! Niedawno przezywalam to samo i teraz znowu...byc moze fakt ze nie pasowalismy do siebie pod wzgledem tego ze ja jeszcze z dzieckiem chcialam poczekac troszke ale jak odchodzilam powoedzialam mu ze ja hcialm tego samego co ON, ze liczy sie dla mnie tylo ON, On powiedzial zebym to pokazala, ale potem jak rozmawialismy prez elfon jak zapytalam czy moge jakos sie starac o Niego powedzial ze nie chce mi dawac nadzieji, ze jak powiedzial A trzeb B powiedziec, a jeszcze wczesniej w amochodzie powiedzial ze kto wie, moze sie kedys spotkamy na kawe??:( Ehh juz nie wiem..dla mnie swiat sie zawalil!! Czemu ja musze tak cierpiec/? Dlaczego ON tak zrobil?? Kazdeog dnia powtarzal mi jak bardzo mnie kocha, jak sie kochalismy czulam ze licze sie tylko ja,mowil ze z nikim mu sie taks wietnie nie kochalo jak ze mna, kazdego dnia powtarzal ze jestem dla niego wazna, widzialam to i czulam!!! a ta jedna noc zepsula wszystko!! Jak to mozliwe??
Czemu ja nie zasluguje na szczescie?? Czy ja za duzo chce od zycia?? Kiedy z NIm bylam moj byly chcial d mnie wrocic ale go odzucilam a teraz jestem sama!! I placze ciagle..bo mi zle...kiedy znajde swe szczescie, czy ja tak duzo chce???:(((
Prosze pomozcie mi bo nie chce mi sie zyc:(((