netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

162 odpowiedzi12 711 wyświetleńzałożony przez nataszka 23, 16.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 163 ]

1 Ostatnio edytowany przez nataszka 23 (2010-08-16 21:28:47)

Temat: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Chciała bym sie dowiedziec czy przez sytuacje która wam opisze staje sie wlasnością swojego faceta i swiata pieniedzy.
Pochodze z bogatej rodziny ojciec jest prawnikiem a mam architektem a ja oczywiscie kontynuuje tradycje i studiuje prowo wedle marzeń mojego dziadka i taty. Od kiedy wyjechalam do Warszawy na studia to tata kupił mi nowy dom. Zawsze wiązałam się z mezczyznami z tzw. dobrych rodzin i zawsze byłam obsypywana przez nich drogimi prezentami. Obecnie jestem w zwiazku pół roku z mezczyzną który uważa że człowiek nie majacy bogatej rodziny i duzej sumy na koncie nie jest nic wart i niczego w życiu nie dokona i zaznaczz że jest on bardzo pewny siebie i obchodzi sie z takimi ludzmi niezbyt przyjemnie. Gdy idziemy na zakupy  i nawet jak płace za swoje kupione rzeczy to i tak sukienka która sie jemu podobała a ja jej nie kupiłam ląduje w mojej szafie na drugi dzień. Kupuje mi droga biizuterię, zabiera na wyjazdy ot tak sobie dla kaprysu. I nie wiem czy on robi to bo mnie kocha a mowi to codziennie i zapewnia o tym czy po to rzeby się mna pochwalic w klubie czy w kregu znajomych. Nigdy nie ukrywa że zarówno on jaki i ja jesteśmy z wyższych sfer. Całe życie byłam utwierdzana przez swoja rodzine że pieniądze, uroda, kariera zawodowa i dobry związek z odpowiednim facetem to piorytety życiowe każdego człowieka z klasą. Ale czy tak naprawdę jest? Nawet teraz  w czasie wakacji chciałam podjąć pracę to mój partner zrobil mi wykład że wakacje sa poo to by odpoczać a niech pracuja ci którzy gorsi a my jesteśmy niby tymi lepszymi  i nie ma mowy o tym abym pracowala. Takie samo zdanie ma mój ojciec ktory tylko przelewa mi na konto pieniadze żebym mogło ubiera c sie w najlepszych sklepach ostatnio nawet kupił mi bilet do paryża na zakupy i nawet nie zapytał czy mi to odpowoada poprostu zawsze jestem stawiana przed faktem dokonanym a gdy usłyszało pracy to się wsciekł bo twierdzi że jego obowiązkiem jest moje utrzymywanie i nie pozwoli żebym z takim nazwiskiem pracowała byle gdzie. Dziewczyny czy z boku nie wyglad ato dziwnie? Czy ja nie jestem własnoscią tych dwóch osób swojego partnera i ojca? Dodoam że takie prezenty zdarzaja sie bardzo czesto ja sama raz w tygodniu kupuje sobie ubrania.

2

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Studiuję to samo co Ty, ale na w innym mieście, podobno na najlepszym Uniwersytecie w tym kraju. (podobno tongue ) Jaki jest mój ojciec, codziennie od niego słyszę, że jestem nieudacznikiem, że jestem beznadziejna, czemu nie pracuję, bo on nie ma zamiaru łożyć na mnie żadnych pieniędzy. Teraz są wakacje a ja muszę ciężko pracować, i wiesz ciesze się, że mam szansę, że mogę zarobić sobie trochę, praca jak dla przyszłego prawnika, którym pewnie nie zostanę, bo w przeciwieństwie do Ciebie pochodzę z ubogiej rodziny. Przez ojca nigdy nie miałam żadnego faceta, zawsze mi bronił tego, bo powinnam się uczyć, pomagać rodzeństwu pomagać w domu. Nie miałam prawa do znajomych. Często mnie poniża, a tak na prawdę od niego mam niewiele. Jeżeli Ty mówisz, że jesteś własnością ojca, to co ja mam powiedzieć?
Piszesz pieniądze są podstawą ja ich nigdy nie miałam, nie dostawałam, a mimo to stałam się własnością ojca, rodziny. Uroda całe życie słyszałam, że jestem brzydka, że mam to czy tamto złe. Kariera zawodowa o to muszę się starać sama. I to ostatnie do czego nigdy nie miałam prawa, a teraz jest już za późno.
Często narzekamy na to co mamy, a może czasem warto zobaczyć o ile mniej mają inni? Ja mam nie wiele, właściwie tylko to co mam w głowie. Co więcej nie mam perspektyw na posiadanie czegoś więcej, a mimo to cieszę się z tego.
Ja jestem poniżana przez ojca, a mimo wszystko go kocham. Może warto docenić ile ten człowiek dla Ciebie zrobił i nadal robi?

3

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Może tak nieco poza tematem. Żal mi Twojego faceta, naprawdę jest strasznie ograniczony. Tekstu o ludziach lepszych i gorszych już w ogóle nie skomentuje...

A czy jesteś czyjąś własnością to tak naprawdę zależy od Ciebie. Inną sprawą jest że jesteś rozpieszczana, a inną to że nie mogłabyś robić tak naprawdę tego czego chcesz. Z tego co piszesz nie wynika aby Cie tak strasznie ograniczali, moim zdaniem szukasz trochę dziury w tym wszystkim. No chyba że fakt że ktoś funduje Ci wyjazd do paryża jest dla Ciebie jednoznaczne z tym że jesteś czyjąś własnością? Jeżeli tak to sama sobie odpwiedziałaś na swoje pytanie, co ciekawsze uznałaś że da się Ciebie kupić.

4

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Dokładnie też uważam jak KAMIL że szukasz dziury w całym. Nie potrafię się zorientować jaki masz problem i z czym ci jest źle.
Może się mylę ale nie piszesz że jest ci w tej sytuacji nie tak. Skoro koleś i ojciec cię sponsorują to nie dziw się że traktują cię jak własność.

5

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Doceniam to co robi dla mnie ojciec ale czasem przesadza. Irytuje że planuje moja przyszłośc za moimi plecami juz chyba zanim sie urodziłam wiedzial ze bedę prawnikiem. Nawet zaplanował juz moja aplikację w warszwskiej kancelarii notorialnej i nie dał mi szansy zebym to sobie sama zalatwiła. Inne dziewczyny mi zazdroszcza pieniędzy i faceta ktory mnie rozpieszcza i jest we mnie jak sadza zapatrzony jak w obrazek ale to staje się meczac Ciągle stawianie wymagań i ribienie tego co chce mój ojciec i facet. Naprawdę chciała bym sie chociaz na jeden dzień stać normalna dziewczyną bez wymagan i juz nawet bez karty bankomatowej. Ale moze znacie jakiś sposób zeby chociaż moj facet stal sie bardziej dost epny dla normalnych ludzi?

6

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Wybacz, ale ja nie znam. Ja czytam takie wypowiedzi rozpieszczonych dziewczyn jak Ty to nie wiem czy mam się wściec, ze złości zabić czy płakać. Masz wszystko a nadal Ci źle!

7

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Niewiem czy dla twojego -jak piszesz faceta -takie określenie jest odpowiednie.
Facet według mnie to ktoś dorosły a on z tego co opisujesz dorosłym nie jest. Sposób żeby stał się dostępny dla normalnych ludzi-a kto dla niego jest "normalnym ludziem"?

8

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

To nie jest szukanie dziury całym. Chciała bym się dowiedziec jak to wygląda z boku i czy waszym zdaniem nie jest to dziwna sytuacja i czy mozna ją jakos zmienic choćby rozmowa nawet juz nie z ojcem ale z facetem z którym obecnie jestem. Jak myslicie rozmowa cos da?

9

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Ja chyba wiem o co chodzi nataszce.... mężczyźni,których kocha próbują wpoić jej swoją ideologie i uszczęśliwić na siłę.... tylko nie rozumiem czemu dziewczyna nie potrafi zaprotestować....
nataszko....chyba jednak powoli stajesz się ich własnością niestety sad

10

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
Martyna777 napisał/a:

Wybacz, ale ja nie znam. Ja czytam takie wypowiedzi rozpieszczonych dziewczyn jak Ty to nie wiem czy mam się wściec, ze złości zabić czy płakać. Masz wszystko a nadal Ci źle!

Patrzysz wyłącznie na sytuację przez pryzmat możliwości finansowych a to raczej nie o to chodzi mi się wydaję że dziewczyna została w pewien sposób wychowana w pewnej konwencji przygotowującej ją do życia w określony sposób teraz dostrzega że może nie do końca o to w tym wszystkim chodzi że gdzieś zatarła się ona i jest "produktem" bez własnej tożsamości...

A co zrobić w takiej sytuacji spróbować w tym wszystkim odnaleźć siebie bo kasa i możliwości to nie wszystko.

11

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Na mój gust jeżeli gościu ocenia ludzi po stanie portwela to jest niereformowalny pod tym względem. Tak szczerze to chciałbym go poznać, pośmialibyśmy się i w ogóle...

Jeżeli Ty chcesz się wyrwać to po prostu to zrób a nie lamentujesz. Pieniędzy na życie Ci "raczej" nie zabraknie więc niczym nie ryzykujesz, bo przecież chyba nie zamkną Cie w klatce.

12

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Dla niego normalny czlowiek to taki ktory posiada odpowiednia sume na koncie ma zalatwiona pewnąi dobrze oplacalna prace, dom,zapewniona przyszłość. Dorosły to on jest potrafi zachować sie jak facet ale jest momentami bezczelny ze swoja pewnością siebie. Własnie bedzie zaczynał aplikacje adwokacką. Poprostu myśli ze cały świat należy do niego. Ma strasznie duuuuuuuuużo wad dotyczacych charakteru ale zalety tez ma największa jest to ze nie dał by mi zrobic krzywdy. Ale kochala bym go jeszcze bardziej gdyby zmienił swoje podejscie do innych ludzi.

13 Ostatnio edytowany przez chollerka (2010-08-16 22:19:03)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
Martyna777 napisał/a:

Wybacz, ale ja nie znam. Ja czytam takie wypowiedzi rozpieszczonych dziewczyn jak Ty to nie wiem czy mam się wściec, ze złości zabić czy płakać. Masz wszystko a nadal Ci źle!

Martyna777 ja wiem o co chodzi.... dziewczyna jest nistety zamknieta w złotej klatce,która pozornie powinna ja uszczęśliwiac... sprzeciwiajac sie i protestujac moze stracić  tych,któryh kocha.

nataszko.... spróbuj porozmawiać spokojnie i powiedzieć,że nie do końca pasuje Ci ta sytuacja....wytłumacz dlaczego i zobaczysz jaka będzie reakcja

14 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-08-16 22:20:36)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Mama nadzieję, że nigdy nie będzie mi dane spotkać się z twoim facetem, bo zostanę potraktowana jako najgorsze zero i dno. Pozdrów go!

Coś wiem o sprzeciwianiu, bo ja w przeciwieństwie do niej postawiłam się rodzinie. Zrobiłam to co chciałam sama wybrałam studia, mimo tego że cała rodzina była przeciwna. Wiem że dzień i noc się modlą żeby mi nie wyszło, świętują każde moje najmniejsze niepowodzenia, a mimo wszystko się sprzeciwiłam. Da się? Jak widać da się!

15

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Wydaje mi się, że wiem, o co Ci chodzi. Po prostu od zawsze wszystko Ci planowano, tak naprawdę nie dali Ci nawet szans przekonać się, czy prawo jest tym kierunkiem, który pragniesz studiować, to Twoje życie, ale nauczono Cię, ze nie masz nic do powiedzenia na jego temat. Nawet daty zakupów czasem wybrać nie możesz, bo po prostu nikt z Tobą nie ustala terminu tylko daje Ci bilet na konkretną datę. A Ty chciałabyś pooddychać tylko swoim powietrzem... Móc sama o sobie decydować.
Co do Twojego faceta, to moim zdaniem nieporozumieniem jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. On się wywyższa. To nie jest dobre i w ogóle nie najlepiej o nim świadczy. Powiedz mu wprost to, co myślisz i egzekwuj prawo do własnej przestrzeni, samodzielności.

16 Ostatnio edytowany przez nataszka 23 (2010-08-16 22:20:55)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
Kamil napisał/a:

Na mój gust jeżeli gościu ocenia ludzi po stanie portwela to jest niereformowalny pod tym względem. Tak szczerze to chciałbym go poznać, pośmialibyśmy się i w ogóle...

Jeżeli Ty chcesz się wyrwać to po prostu to zrób a nie lamentujesz. Pieniędzy na życie Ci "raczej" nie zabraknie więc niczym nie ryzykujesz, bo przecież chyba nie zamkną Cie w klatce.

Wierz mi nie pogadał byś. Ryzykuje utrata jego a tego bym nie chciała dlatego próbyje go zmienić.

17

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

A co mości pan nie otworzyłby do mnie buzi?

Na mój gust jego strata to żadna strata, przecież ten człowiek na wszystko patrzy przez pryzmat pieniędzy, kto wie czy Twoją wartość nie przelicza w zależności od kursu euro...

18

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Prawo zawsze mnie fascynowało a rodzina jeszcze bardziej to wemnie zakorzeniała i wkońcu po nieprzespanych nocach spędzonych nad ksiażkami udało sie i zdałam na UW. Ja się cieszyłam a jeszcze bardziej moj ojciec poprostu nie posiadał sie z radości. Nie mam odwagi a wlaściwie nie wiem dlaczego nie chce się przeciwstwic poprostu widze ile czasu i zaangażowania wklada w to mojojciec i jaki jest dumny. Co do mojego faceta to juz przed miesiącem probowałam rozmowy było nawet 2 tygodniowe rozstanie al epotem nie miałam juz sily sie do niego nie odzywac i jeszcze jak zjawil sie żeby mni eprzeprosic czego nigdy nie robi to ulegla znów i już myslałam ze cos drgneło z miejsca az znowu przekonałam sie że nic się nie zmienił. Musze go zmienic choćby na siłę.

19

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Aha, czyli nie kochasz jego tylko swoje wyobrażenie o nim? W sumie to siebie warci jesteście. Szczęścia życzę.

20

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nie chodzi tu a odezwanie sie czy nie ale o fakt ze w tym momencie masz juz o nim zdanie i nie potrafilibyscie sie dogadać.
A co do mnie to czasem mam watpliwosci ale zapewnia mnie że kocha i nie zrobił by czegos takiego ale momentami mam inne wrażenie.

21

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Zgadzam się z Kamilem. Jeśli twój ukochany zarabiam we frankach szwajcarskich to rozmawiaj z nim bo obecnie jest powyżej 3 zł. Jak w złotówkach to raczej nie bo ostatnio spadła w stosunku do euro big_smile

22

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Kamil jasne że kocham jego a nie wyobrazenie. Jest troche prawdy że miłosc jest  ślepa. Chiała bym go zmienic  i mam nadzieje że mi się uda ale jeśki nie to przeciez  nie wymarzę go ze swojego życia.

23

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

ja myślę, że niewiele będziesz mogła w nim zmienić... najpierw należy zmieniać siebie, a dopiero później innych... Jeśli przeszkadza Ci, że rodzina opłaca Ci wszystko i że nie musisz pracować to spróbuj z tego zrezygnować- porozmawiaj z nimi, że chcesz sama na siebie zarabiać. Obawiam się jednak, że po tylu latach "dobrego życia" zwyczajnie zacznie Ci tego wtedy brakować.
Możliwe, że źle zrozumiałam Twoje słowa, więc jeśli tak to proszę o wybaczenie.

24

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nataszko ja wyciągnęłam do Ciebie rękę, napisałam Ci ciepło z wyrozumiałością spokojnie, ale widzisz nie zauważyłaś tego. Jesteś skoncentrowana na sobie. Miałaś wszystko w życiu idealne, rodzinę, studia, faceta. Kiedy nagle okazało się, że on nie jest doskonały pojawił się problem. Jesteś nauczona do doskonałości, ale w życiu ciężko o idealnego człowieka. W podobnej sytuacji była moja przyjaciółka. Takich ludzi jak twój ukochany nie da się zmienić. Nie znam kobiety, która zmieniła faceta, a już zwłaszcza takiego. Możesz próbować zmniejszyć to co on robi, rozmawiać z nim, ale zapamiętaj nie da się zmienić kogoś.

25

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

[]ja myślę, że niewiele będziesz mogła w nim zmienić... najpierw należy zmieniać siebie, a dopiero później innych... Jeśli przeszkadza Ci, że rodzina opłaca Ci wszystko i że nie musisz pracować to spróbuj z tego zrezygnować- porozmawiaj z nimi, że chcesz sama na siebie zarabiać.
Tego nie dala bym rady teraz zrobic może teraz w wakacje jakos dała bym rade ale pozniej w czasie studiów nie pociagła byym za dlugo oplatytego domu kosztowały by mnie pewnie wiecej niz sama pensja.

26

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

MARTYNA 777 doceniłam to że wyciagnelas rekę i zauwazyłam. Szczerze? Podziwiam cie ze potrafiłas to zrobic i radzisz sobie sama. Moze uda mi się go zmienic lub chociaz zmniejszyc jego działanie w tej sprawie.

27

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nie wiem jak się zmienia faceta, nie umiem tego robić, nigdy tego nie robiłam. Wiem, że nie wyszło to żadnej z moich koleżanek, mojej mamie i innym znanym mi kobietom/
Co Ci szkodzi spróbować uniezależnić się od rodziny? Ja jestem a raczej byłam bardzo rodzinna, bardzo to przeżyłam, bo byłam blisko związana z rodziną zwłaszcza tą od strony mamy kiedy, oni się mnie wyparli, zaczęli jawnie szydzić. Znoszę to, ale postawiłam na swoim, pewnie źle zrobiłam, bo to nie był dobry pomysł wink Jednak mam to co chciałam, ja się z tym muszę zmierzyć.
Nie pozwolili Ci pracować, wiesz coś mi się wydaje, że Ty już nie potrzebujesz na to zgody rodziców wink

28

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nie pozwolili no cóż . Jak stwierdzil mój ojciec z dziadkiem nie mogę podważac renamy nazwiska bo przeciez jak by to wygladało cork atakiego prawnika i wnuczka równiez świetnego prawnika pracuje fizuacznie np. w jakims barze. A jeszcze kobieta takiego faceta ma pracowac? Właśnie takie teksty słyszałam więc dalam sobie spokój i wakacje spedzam na ciągłych rozjazdach . Ja w przeciwienstwie jestem tylko silnie związana z bratem starszym o rok i drugim mlodszym bratem ma 17 lat gorzej jest z siostra bo to ciagła buntowniczka i nic jej nigdy nie pasuje. Boje się ze gdybym to zrobila to nie dala bym rady naprawde dom w ktorym teraz mieszkam jest bardzo duzy i kosztpwny w utrzymaniu a nie mogła bym go sprzedać. Gdyby rodzina sie odemnie odwróciła a w szczegolnosci dziadek to nie zniosła bym tego. Jak widze ile on nadziei w nas pokłada to nie mam serca sie aprzeciwstawić.

29

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Rozumiem, że jest Ci ciężko, że zamknęli Cię w złotej klatce, bo sama przez to przeszłam, a raczej nadal przechodzę (  z tą różnicą, że moja klatka nie jest złota tongue ). Ja z ojcem od czasów LO jestem silnie związana, mimo tego jak bardzo mnie on krzywdzi. Nigdy nie miałam życia towarzyskiego, bo jemu się nie podobały moje koleżanki czy koledzy. Całe życie spędziłam w domu, bo inaczej słyszałam o szlajaniu lub jak wyjdę to mogę nie wracać. Kiedy słyszysz takie coś od 14 roku życia, to mając 20 lat pełnią normy jest to, że siedzisz w domu. Dlaczego nie porozmawiasz z rodzicami, żeby nie ingerowali w twoje życie, chociaż w jego części. Twoi rodzice to wykształceni ludzie nie usłyszysz odpowiedzi nie bo nie a na końcu jakiś wulgarnych słów wink Jeśli będziesz chciała wszystko na raz nie osiągniesz nic. Małymi krokami, powoli a raczej bardzo powoli to rób. Powiedz im grzecznie, że sama chciałabyś podjąć decyzję, przedstaw swój pomysł i poproś o radę. Taka rozmowa wygląda zupełnie inaczej, niż będzie tak i nie wtrącajcie się.

30

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Jak juz mowiłam rozmawialam ale stwierdzili że nie ma takiej opcji a ich rada brzmiała żebym skupiła się na studiach i wyszalala się puki mam czas i jestem mloda a na prace przyjdzie czas i będzie to praca w zawodzie a nie jakas inna. Byli zdziwieni że che coś zmienic. A mnie to juz męczy ludzie którzy mnie dobrze nie znaja a szczegolnie niektórzy na uczelni mysli o mnie ze jestem rozpieszczona cureczka tatusia i przedmiotem w rekach mojego faceta. A ja chciala bym byc postrzegana normalnie

31

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Domniemam, że masz 23 lata, więc prawdopodobnie został Ci jeszcze rok na uczelni, tym co się tam dzieje ja nie przejmowałabym się, skoro już tyle lat tak jest, to rok czy 2 wytrzymasz jeszcze. Ja mam przed sobą więcej lat do wytrzymania. Nigdy nie zaznałam życia studenckiego, nie byłam na żadnej imprezie, a jakoś idę dalej. Cieszę się, że mam taką możliwość. Ty masz szansę osiągnąć wszystko ja nie. Jeżeli chcesz mieć kontakt z innymi ludźmi to może pomyślisz o jakiejś fundacji. Każda organizacja pomagająca np. samotnym matką z chęcią nawiąże z Tobą współpracę. wink Pomożesz komuś, poznasz innych ludzi, może bardziej docenisz to co masz smile

32

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
nataszka 23 napisał/a:

Prawo zawsze mnie fascynowało a rodzina jeszcze bardziej to wemnie zakorzeniała i wkońcu po nieprzespanych nocach spędzonych nad ksiażkami udało sie i zdałam na UW. Ja się cieszyłam a jeszcze bardziej moj ojciec poprostu nie posiadał sie z radości. Nie mam odwagi a wlaściwie nie wiem dlaczego nie chce się przeciwstwic poprostu widze ile czasu i zaangażowania wklada w to mojojciec i jaki jest dumny. Co do mojego faceta to juz przed miesiącem probowałam rozmowy było nawet 2 tygodniowe rozstanie al epotem nie miałam juz sily sie do niego nie odzywac i jeszcze jak zjawil sie żeby mni eprzeprosic czego nigdy nie robi to ulegla znów i już myslałam ze cos drgneło z miejsca az znowu przekonałam sie że nic się nie zmienił. Musze go zmienic choćby na siłę.

Studiujesz prawo a błędy robisz kobietko:) Pozdrawiam:))

33

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Błędy nie maja tu nic do rzeczy pisząc tu nie dbam o to ile blędów popełniam.
Jasne że rok wytrzymam ale wolałabym nie przebywać w takim towarzystwie naszczescie mam tam paczkę osób które są zemną a co do imprez to jest ich dużo tylko że nie z tymi osobami. Co miałas na mysli pisząc że moge osiągnac wszystko?

34

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Jaka jest sytuacja w świecie prawników wie cała Polska, gdyż stało się to jedną z kart przetargowych partii politycznych. Dostęp do korporacji prawniczych jest dla nielicznych, co nie jest tajemnicą. Pochodząc z takiej rodziny Ty nie musisz się o nic martwić, bo jak sama napisałaś, masz już załatwioną kancelarię w której zrobisz aplikację.( jeszcze notarialną, o którą najtrudniej tongue ) Wiele osób nie ma tak łatwo, szuka miejsca gdzie mogliby za darmo pracować. Karierę masz praktycznie na wyciągnięcie ręki czyli już wiele możesz osiągnąć. Masz piękny duży dom w którym możesz zamieszkać z rodziną, czyli możesz mieć życie jak z bajki, pomyśl, ile dzisiaj kosztują nieruchomości, większości os. z którymi studiujesz nigdy nie będzie na to stać. Większość kłótni małżeński rozbitych rodzin jest przez to, że mieszkają z rodzicami jednego z małżonków, to że nie są wstanie zapewnić bytu frustruje ludzi. Ty tego unikniesz. Masz kochającego faceta, który zawsze Cię wspiera czy to nie ułatwia życia, że masz w kimś oparcie?

35

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Moim zdaniem to niejedna dziewczyna (czy chłopak) byłaby szczęśliwa majac takie możliwości jak Ty. Możesz spokojnie studiować nie martwiąc sie o to co będzie za rok, czy będziesz miała pieniądze czy nie a też to że jesteś pewna że bedziesz miała pracę po skończeniu studiów. Jeśli chodzi o faceta to nikogo sie na siłe nie zminisz jeśli człowiek sam tego nie chce. Naprawdę mogłaś gorzej trafić.

36

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Jest to duże ulatwienie tylko momentami nie czuje tej milości z jego strony mimo że mi to codziennie powtarza. nasze życie nie jest normalne mnie utrzymuja rodzice ale jego tez ojciec finansuje i jak tak dalej pujdzie to po skończeniu tej aplikacji przejmie kancelarie ojca a swojej nigdy nie zalozy a nasi rodzice i tak pewnie nawet gdybyśmy byli razem będą usilnie pomagać nam finansowo. Np. ostatnio gdy moj ojciec uslyszal ze chcielismy z jechać motocyklami do włoch to kupił mi motocykl turystyczny bo stwierdził że ani jeden z moich sportowych motocykli nie nadaje się na taka wyprawę a jednym sie nie zabierzemy ktory posiada mój facet to było juz lekkie przegięcie ze strony mojego ojca. Mogł by troche swojej ofiarności przezucić na moją mlodsza siostre a tak to skupia swoją uwage na mnie i na moich barciacd ale glównie na mnie i starszym bracie. Moją siostre traktuje troszkę niesprawiedliwie bo rozpieszcza nas a jej ciągl epowtarza że ma się uczyc np. gdy w tym roku nie miala świadectwa z paskiem to stwierdził że bedzie cale wakacje siedziała w domu bo na przyjemności trzeba sobie zapracowac.

37

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Natasza zobacz ile Ty masz a ile mają inni? Jakie ty masz możliwości, perspektywy a jakie mają inni? Porównaj swoje możliwości do moich, to może zobaczysz, że nie masz powodu do narzekań wink

38

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Może i mam perspektywy ale przebywam w specyficznym srodowisku gdzie każdy patrzy ile masz nan koncie. Chwilami chciała by nie mieć tego domu najlepszych samochodów, motocykli i bogatego faceta może wtedy zobaczyła bym troche prawdziwego zycia i zatęsknila bym za tym co mam teraz. Martyna ty tez masz szanse przecież nie tylko dzieci prawników uprawnione sa do tego żeby wykonywac ten zawów a w mojej sytuacji nie chciala byś być. Moj facet może mnie i kocha jest mily i czuly ale tylko w stosunku do mnie i akceptuje tylko ludzi z takiego samego środowiska inaczej jest zimny i wydaje się byc zarozumiałym. Więc nie wiem czy każdy chcial by mieć taka sytuacje.

39 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-08-17 17:35:18)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

aj widzisz...wszyscy ci zazdroszcza i niech nikt nie zaprzecza przeciez kazdy chcialby miec w wieku 23lat mieszkanie i to na wlasnosc:)
wiesz co przeciez ty nei liczysz si edla swojeo faceta tylko nazwisko i ilosc zer na konice!!! zdajesz sobei sprawe ze jakbys nie byla z takiej rodziny to on nie zwrocil by na ciebie uwagi, a wiec nie liczysz sie ty tylko prstisz.
a jakbyscie stali sie biedniejsi, ajkby cos tam sie wydazylo i twoja rodzina przestala byc bogata czy jestes pewna ze on by ci enie zostawil??
wiesz jaka to*** sparawa dorabiac sie samemu i wiedziec ze kazdy groszk, kazda plytka w laznience czy talzerz  wkuchni jest MOJE!! wzielam meza z patologicznje rodziny, bez niczego, kocham go i nie patrze na jego rodiznke, wykrztalcenie czy kase. liczy si eosobowosc. czlowiek!! a teraz po latach mamy dzieci (sami zrobilismy:P) samochody i mieszkanie po ciezkim ***... (oj przepraszam moze nie powinnam tak mowic ale chcem doo ciebie dotrzec) i jest ciezko, nie raz, nie raz ze zmeczenia zasypia sie  wlocie do podorzki ale mna nikt nie druguje, robie co chce, z kim chce i gdzie chce.
wiesz co a mi ciebie zal, bo zarowno tata kocha cie kasa jak i ty ich choc nie powiem skoro chcialas pracowac to jest tobei nadzieja ze mialas chco mysli madre. ja mysle ze patrzac jak twoj facet traktuje innych jest ryzyko ze i ciebie bedzi etak traktowac i tak bedzie. zauwazysz to z czasem. prawnik to sluzba ludziom w pomocy, a jak mozna sluzyc ludziom nie szanujac tym co beda dawac wam zarobic, jak ma zamiar rozmaiwac z tymi ktorzy zdesperowani oddzadza wszelki grosz zeby wygrac wazna sparwe a beda biednymi ludzmi, myslisz ze bedzie sie wyedy staral?? przeciez bedzie pracowal dla biedniejszego od siebie?

sprobuj zarobic sama kase-zobacz jak fajnie jak sie docenia:)
powiem ci szczeze ze tak jak ja nie mam szans na miliony tak ty masz znikoma lub zerowa sznase na parewdziwa milosc, na prawdziwe zycie.

40 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-08-17 12:56:30)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Natasza nie rozumiesz, ja mam szanse na pracę w podrzędnej kancelarii po aplikacji na 2000 zł brutto. Ja mam szansę tylko na wynajem pokoju całe życie na nic więcej. Nie mam szans na związek, bo nikt nie chce się wiązać z dziewczyną pochodzącą z najniższej warstwy społecznej. Nigdy nie będę mieć kochającego faceta, rodzina mnie nie znosi, nie mam koleżanek, bo myślisz że na mojej uczelni chcą się przyjaźnić z biedną dziewczyną? Nie! Wiem, że to są tylko, a może aż dobra materialne, których ja nigdy nie będę mieć i szczerze mi na nich nie zależy, całe życie nic nie miałam, to na stare lata, też mi nie będę potrzebne big_smile. Ja nie mam nikogo, jestem sama i co powinnam też siedzieć tu i użalać się, że czemu urodziłam się w takiej rodzinie? Nie! Jest jaka jest a mimo wszystko ich kocham. Nie mam koleżanek i pewnie ich nigdy miała nie będę a mimo to, te osoby które znam nazywam przyjaciółmi, co nieustannie mi dziewczyny tu tłumaczą, że to nie są przyjaciele. Nie mam faceta i nie mam nawet szans na to że go będę mieć. Użalałam się tu tyle czasu, że czemu ja nikogo nie mam. Mam już tyle lat i nigdy nie byłam zakochana, ja już na to nie mam szans. A mimo wszystko staram się cieszyć tym co mam, mimo że to jest bardzo trudne, bo codziennie widzę to jak inni mają dużo a ja nie mam nic i nawet nie mam szans na to. Może powiesz mi kto ma lepiej? Ja czy Ty?

Syla, wytłumaczę Ci, biedni ludzie nie przychodzą do takich kancelarii w jakiej ona/on będą pracować wink

41

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Ze prawnikiem bedzei dobrym jestem pewna jesli chodzi o zaloywianie takich spraw robi wszystko bardzo profesjonalnie. Będzie się starał bo będzie mial za to zapłate. Twoj post dal mi duzo do myslenia. Co do traktowania mnie nigdy nie usłyszalam podniesionego glosu lub jakiegos przykrego slowa nawet gdy się sprzeczamy. Raz wyprowadzil mnie z rownowagi i uderzyylam go w twarz a on poprostu wyszedł a potem wrocil z kwiatami i przepraszał. Pewnie gdybym nie pochodzila z takiej rodziny to nie spotkalibysmy sie i nie byli razem bo nie bylo by na to nawet najmniejszych szans. Tak jak napisalaś odnasze niekiedy wrażenie zwłaszcza w towarzystwie że chce się mną pochwalić przed znajomymi, w kancelarii swojego ojca, pokazać że udało mu się związac zemna. Niedawno przypadkiem uslyszałam dziwny tekst. Bylismy w klubie j awyszlam do lazienki a gdy wracalam uslyszalam jak mowil do niego że 'W KONCU UDAŁO CI SIĘ ZDOBYĆ TO CO CHCIAŁEŚ, NIE WIEDZIAŁEM ŻE POSUNIESZ SIĘ DO TAKIEGO CZEGOŚ ŻEBY JĄ ZDOBYC" do tej pory zastanawiam się jak mialam to odebrać? SYLA naprawdę myślisz że nie ma szans żeby nasz związek przetrwal?

42

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Natasza zaczynam się zastanawiać jakiej rady Ty szukasz. Piszemy Ci, że faceta nie zmienisz, ale Ty usilnie w to wierzysz, jednak nic nie robisz. Rodziców się podobno nie wybiera. Doceń to co masz i przestań się przejmować. Masz życie niczym w bajce i dalej Ci źle. A co byś zrobiła gdybyś miała inne życie?

43

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Robie coś prubuje z nim rozmawiac żeby stal sie inny, stopuje go gdy widze ze coś jest nie tak ale to nie przynosi rezultatów. Nie wiem jak bym sobie radzila w innej sytuacji bo nigdy takiej nie miałam.Jak mam sie nie przejmować takim zachowaniem faceta ktory jest mi bliski a widze jaki jest chamski i zaborczy w stosunku do innych którzy nie nalezą do jego  srodowiska nie moge pozwolić na takie zachowanie bo przesiąknie materializmem na dobre. Ty na moim miejscu pozwoliła bys na takie zachowanie swojego faceta?

44

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Kochana Nataszo środowisko prawników od zawsze takie było! Od zawsze innych uważali za kogoś gorszego i to nie tylko twój facet, ja pochodzę z biednej rodziny, niewykształconej i nieustannie muszę słuchać, że jestem gorsza, że zależy mi żeby się z nimi przyjaźnić, bo chce sobie coś załatwić. Tacy są wszyscy prawnicy! Szczerze to ja właśnie takich ludzi uważam za gorszych.
Jego nie zmienisz Wy to macie zapisane w genach!

45 Ostatnio edytowany przez chollerka (2010-08-17 14:20:57)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

nataszka.... może to znak,że nie jesteś z osobą z którą chciałabyś być... Tak czy inaczej nie zmienisz go nigdy bo to zwyczajnie niewykonalne....
Dziewczyny słusznie Ci mówią,że masz wszystko i powinnas to docenić....Rozumiem,że to niełatwe żyć w "złotej klatce" lecz zawsze możesz to zmienić....

46 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-08-17 15:03:50)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nataszka masz zycie w "zlotej klatce" ktore nie do konca Ci sie podoba. Zmienic tego nie chcesz bo choc to klatka i dusi to jednak jest ze zlota ktore pieknie swieci smile
Faceta nie zmieniaj. Albo jestes z kims kogo kochasz i akceptujesz takim jakim jest albo nie lubisz jego ale wtedy lepiej sie rozstac. No chyba ze jestes z nim dla tzw "prestizu".
Chcialabys zeby osoby tobie najblizsze liczyly sie z Twoim zdaniem, do tego jednak czasami trzeba walnac mocno piescia w stol i tupnac noga. Musisz miec tez swiadomosc konsekwencji jakie mozesz poniesc. 
Masz do wyboru - zlota klatka i dziub w kubel albo tak jak Martyna - kazdego dnia stojac przed lustrem moze sobie pogratulowac samodzielnosci, pracy i odwagi ale zanim dojdzie do lustra musi poodgarniac wszystkie klody big_smile

Pieniadze, Prestiz, Dobra rodzina, Mieszkanie, Prezenty etc - a gdzie tu miejsce na milosc i szacunek?

nataszka napisał/a:

pieniądze, uroda, kariera zawodowa i dobry związek z odpowiednim facetem to piorytety życiowe każdego człowieka z klasą..

Za grosz nie mam klasy big_smile

Czego Ty wlasciwie chcesz? (pytam bez zlosliwosci)

47

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Chcę zycia w normalnym środowisku ale boje się sprzeciwstawiic rodzinie bo wiem że nie dam rady a na inny układ nie zgodzi sie moj ojciec a i moj partner bedzie miał cos do powiedzenia. Nie chciala bym stracić Aleksa bo go kocham i zalezy mi na nim ale mam wątpliwosci czy on kocha mnie tak samo. Ludzie muwią mi że mam wszystko pieniadze, przystojnego faceta, studia i nie mam powodu do narzekań ale jednak cos mnie w tym zwiazku uciska i chciala bym to zmienić i nie sluzyć facetowi tylko jako nazwisko. Widze jak na mnie patrzy ale nie rozumiem jego zachowania i jeszcze tego tekstu ktory opisalam wam wczesniej. Nie wiem co on takiego zrobil a o czym nie chce mi powiedzieć.

48 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-08-17 15:31:27)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Moze sie po prostu spytaj o co chodzilo z tym tekstem.
Chcesz zyc w "normalnym srodowisku"? Tzn jakim?
Jeszcze raz - Czego Ty wlasciwie chcesz? Jak Twoje zycie powinno wg Ciebie wygladac? Usiadz sobie spokojnie, zrob herbate i wypisz od myslnikow...

49

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Ja mam wrażenie że Ty sama nie wiesz czego chcesz.

Co dla Ciebie oznacza 'normalne środowisko'? 

Może poprostu porozmawiaj z nim, zapytaj o ten tekst. Miłości nie udowadnia sie słowami, mówić każdy sobie może. Widać to raczej w zachowaniu, a z tego co piszesz raczej nie masz obaw do niepokoju.

50

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

nataszka... musisz się zdecydować,niestety.... Nie da się mieć wszystkiego.... Ale wydaje mi się,że nie chcesz zrozumieć rad,które wszyscy Ci tu dają..... Skoro Ci źle tupnij nogą i tyle smile A z drugiej strony to dziwi mnie Twoja chęć zadawania się z tak pustym człowiekiem jak Twój facet??.....Chyba jednak jest Ci z tym lepiej niż piszesz wink

51 Ostatnio edytowany przez nataszka 23 (2010-08-17 15:52:01)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

moje życie moglo by wyglądać tak:
- sama zarabiać na siebie chociaż cześciowo
- rodzice mogli by nie ingerować w moje życie
- facet jest bardziej dostwpny dla otaczajacego go świata i ludzi'
- nie traktuje mnie jak przedmiotu
- powinnam byc pewna jego uczuć
- przebywać w kazdym środowisku i z kazdymi ludzmi zarówno tymi bogatymi jak i biednymi
-zyc bez uprzedzen i ciągłego kojarzenia mnie z ojcem
Moglo by to byc cos takiego. Rozumiem że rodzice pomagaja swoim dzieciom no ale to co wyczyniaja moi to przesada.
O tekst pytalam to powiedzial zebym lepiej nie wiedziala bo mogła by wyniknać z tego sytuacja trudna zarówno dla mnie jak i dla niego i że to juz nie wazne i mam nie myślec o przeszłości a jeśli ktoś bedzie próbował mi co wmowić to mam nie sluchać takich bzdur i powiedzieć jemu to to zalatwi. Narazie temat umilkl. Ale widze jak odbiera telefony od jakiegos nieznanego mi numeru i jak się wkurza gdy rozmawia z ta osoba. Gdy kiedys odebralam jego telefon to usłyszalam jakis męski glos ktory zaraz się rozlączył. Nie chcę juz wypytywac bo i tak mi nie powie, ale czuje że zrobil coś dziwnego tylko jeszcze nie wiem co. Mam wrażenie coraz cześciej że jestem z zupełnie obcym człowiekiem mimo jego zapewnien nawet gdy sie do niego przutulam czy trzymam za ręke to czuje e cos jest nie tak, inaczej. Jest dziwny, niespokojny, dzwoni w ciągu dnia i pyta czy wszystko w porządku i gdzie jestem.
Ale postanowilam to dzisiaj zalatwić. Umuwiłam się z nim gdy wyjdzie z kancelarii i porozmawiam z nim poważnie.

52

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

To już moja ostatnia wypowiedź w tej kwestii. Chciałabym mieć takie problemy jak Ty!
Pozdrawiam
Martyna

53

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

ojj dziewczyno.... za dużo od życia żądasz..."sama zarabiać na życie choć częściowo","rodzice mogliby nie ingerować w moje życie" ..... przecież to tak jak byś chciała "mieć cukierka i zjeść cukierka" jednocześnie....
Jak Ci źle z rezygnuj z domu,idź do pracy,wynajmij mieszkanie-żyj jak "normalni ludzie".Może wtedy docenisz to co masz.... A jeśli chodzi o faceta to po diabła z nim jesteś jak Ci z nim źle??

54

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Martyna każdy by chciał;)
Ale o ile mogłam na początku zrozumieć ta dziewczynę to teraz widzę,że jest tak rozpieszczona,że sama nie wie czego chce hmm

55

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Bo go kocham i nie jest mi z nim źle tylko nie wiem już sama czego chcę. Jedyne co sobie dzisiaj postanowiłam to konkretna rozmowa  z Aleksem i wyjasnienie tych dziwnych telefonow ktore go tak wkurzaja a mniemam że to jest związane zemną. Jest zoborczy, zbyt pewny siebie ale ma cos co przyciąga mnie do niego na silę i nie moge tego pokonać. Momentami mam dość ale nie umiem się na niego gniewać bo zawsze przychodzi skruszony i przeprasza.

56 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-08-17 17:29:42)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Odpowiadajac na pytanie zadane w temacie: "Czy jestem ich wlasnoscia?" - jestes Ich wlasnoscia big_smile Przepraszam ze sie smieje ale zycie jest jednak smieszne big_smile
Jestes "zabawka" do jego kolekcji, uzupelnieniem idealnego obrazka, idealnego swiata tzw. "wyzszych sfer". Najwyrazniej Ciebie jednak cos uwiera. Chyba juz czas zeby sobie usiasc i porozmawiac o waszym zwiazku,  macie rozne wizje co do tego jak ma to wszystko wygladac.
Jestescie w zwiazku, jestescie razem ale na jego warunkach. Masz nie zadawac niewygodnych pytan, nie spotykac sie z ludzmi o "nizszym statusie", nie pracowac na "nizszych"pozycjach. Proste. Od Ciebie zalezy czy to zaakceptujesz czy nie.

Odnosnie tego co Ty bys chciala:

nataszka 23 napisał/a:

- sama zarabiac na siebie chociaz czesciowo.

- rozumiem ze jesli poszlabys do pracy to tata i twoj chlopak by sie zdenerwowali (o bogowie jak ja bym tak chciala zeby to denerwowalo mojego meza big_smile ), moze pomysl o wolontariacie, pomocy biedniejszym (chlopakowi powiedz ze nawet ksiezna Diana sie tym zajmowala a to juz "smietanka wyzszych sfer" wiec nie powinien sie czepiac wink ) moze sie czegos dowiesz o innych ludziach i o sobie.
Mozesz tez podjac decyzje ze chcesz byc totalnie niezalezna i zarabiac sama na siebie ale czy jestes w stanie poniesc konsekwencje tego zyczenia?

nataszka 23 napisał/a:

- facet jest bardziej dostwpny dla otaczajacego go świata i ludzi'

- musialabys zmienic faceta w sensie zmienic na inny model.

nataszka 23 napisał/a:

- nie traktuje mnie jak przedmiotu '

- tutaj zostaje ci spokojna rozmowa z tata i facetem o tym jak sie czujesz albo tupniecie noga.

nataszka 23 napisał/a:

- powinnam byc pewna jego uczuć

- w uczuciach najpewniejsza jest niepewnosc.

nataszka 23 napisał/a:

- przebywać w kazdym środowisku i z kazdymi ludzmi zarówno tymi bogatymi jak i biednymi

- praca na wolontariacie moze Ci to zapewnic

nataszka 23 napisał/a:

- zyc bez uprzedzen i ciągłego kojarzenia mnie z ojcem

- Opinia osob na ktorych w sumie Ci nie zalezy jest tak bardzo wazna? Chcesz zyc bez uprzedzen - to po prostu zacznij tak zyc, uprzedzenia innych osob - to juz ich problem nie Twoj. Kojarzyc z ojcem beda Ciebie zawsze, najwazniejsze zebyscie sie szanowali i siebie nie wstydzili, reszta jest malo istotna. Jesli jednak tego brakuje - to masz kobieto problem...

57

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

mówi się, że czasem trzeba puścić wolno, to co się kocha.. Jak kocha to wróci. Może i Ty powinnaś tak zrobić.
Chciałabym naprawdę mieć takie problemy jak Ty hmm większość z nas musi się martwić tym, żeby starczyło nam na rachunki, leki, jedzenie... Ty masz wszystko i jest Ci z tym źle. Spróbuj przynajmniej miesiąc przeżyć za np. 1000zł- opłać w tym rachunek za mieszkanie (pokój), wykup potrzebne leki i jedzenie.. Ja jako studentka więcej nie dostaję, na przyszłe wakacje planuję zrobic praktyki i zabrać się do pracy, bo moi rodzice nie są w stanie ciągle mnie utrzymywać, a z kredytu studenckiego więcej niż 600 zł nie dostanę. Ile razy musiałam sobie odmawiać np. kupna nowej bluzki, bo potrzebne były leki albo jedzenie. Źle Ci w złotej klatce? To wyjdź z niej i zobacz jak wygląda życie większości studentów.

58 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-08-17 18:05:13)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Przeczytałam Twój wątek od początku. Nie wiesz, czego chcesz - to pewne. Ja też w czasie studiów nie musiałam pracować, bo moi rodzice uważali, że nie przystoi pracować panience z dobrego domu. Ojciec zawsze myślał że odpowiednie pochodzenie i kropelka błękitnej krwi zobowiązuje do tego bym się "szanowała" wink. Tyle tylko że ja nie studiowałam tak prestiżowego kierunku i kiedy w końcu poszłam do pracy do porządnie oberwało mi się od życia. Powiem Ci prawdę - życie jakiego byś chciała jest trudne i niezwykle stresujące, szczególnie gdy robisz wieczorami jako kelnerka a klienci klepią Cię po tyłku. Oczywiście nie wiesz, z czego zapłacić za akademik, nie kupujesz ciuchów w drogich sklepach a do Reserved albo Camaieu przychodzisz tylko na wyprzedaże. Nikt się z Tobą nie cacka. Ewentualnie możesz dostać stypendium naukowe, ale to jakieś 300 pln w najlepszym wypadku. Stołujesz się nie w restauracjach, a na stołówce na uczelni. Zreszta poszukaj na kulinarnym wątku o żarciu studenckim... parówki i takie tam...Musiałabyś mieć sporo samozaparcia, żeby udowodnić sobie (NIE RODZICOM!!!), że potrafisz tak żyć. Właśnie - nie musisz nikomu nic udowadniać ani wykłócać się z rodzicami o swoją autonomię. Żyj swoim życiem. Nie ich. Może po prostu powiedz im, że chcesz być sobą i dziękujesz im za wszystko, wiesz że bez nich sobie byś nie poradziła do tej pory - ale teraz chcesz żyć na własną rękę. Powiedz im, że chcesz się sprawdzić i że wiesz, że zawsze możesz na nich liczyć. Powiedz im, że bardzo ich kochasz i to się nigdy nie zmieni, ale jednocześnie daj do zrozumienia, że jesteś odrębną osobą, nie jesteś częścią ich.

A teraz powiedz, co tak napradwę chciałabyś robic w życiu? Jakie masz talenty, co jest Twoją pasją? Każdy z nas ma jakieś niezwiązane z życiem zawodowym. Zacznij je pielęgnować, roziwjać. Będziesz czuła się wtedy trochę lepiej.

Odnośnie Twojego faceta: nie zmienisz go, uwierz dziewczynom, które Ci to wcześniej pisały. Człowiek, by się zmienić, musi najpierw zrozumieć, a potem zechcieć. On nie ma ani jednego ani drugiego i Ty mu tego nie dasz. Żadna kobieta nie ma takiej mocy. I dzięki Bogu, nie chciałabym, żeby ktoś stosując jakieś manipulacyjki wpływał na to co myślę i czuję wink. Twój facet musi dojrzeć, pewnie za jakiś czas będzie miał problemy zdrowotne lub finansowe (każdy człowiek je ma, wierz mi) - wtedy być może coś do niego dotrze. Ale ja osobiście - i jest to tylko moje subiektywne przekonanie - nie brnęłabym w związek z człowiekiem, który ma za nic innych ludzi.

Kolejna kwestia. Większość pisze tutaj o prawnikach, którzy mówiąc łagodnie zadzierają nosa i gardzą innymi ludźmi. Tylko że takich prawników nie znam. Mój partner uprawia ten zwód - jest wspaniałym człowiekiem, zdarza mu się pomóc za darmo komuś, kto nie poradziłby sobie sam. Szanuje świat i ludzi wokół, bez względu na pochodzenie. I kocha mnie, bo jestem, a nie za to, jakie mam nazwisko, korzenie ani za urodę rzecz jasna. A Twój kochałby Cię, gdybyś nie była ładna, miała "zwykłych" rodziców (matkę nauczycielkę, a ojca kierowcę), a nazwisko w postaci rzeczownika (od ptaka jakiegoś zapożyczone np.)? Zapytaj go o to. Bo mi się wydaje, że on jest z Tobą dla ewentualnych korzyści w przyszłości (czyli dla teścia tak naprawdę) i dla prestiżu (może się Tobą chwalić, lansować bo ma fajną laskę itp.). Gdyby Cię kochał, to nie musiałby o tym mówić, czułabyś to.

Edit: A nad pisownią jednak popracuj i postaraj się pisać w zgodzie z nią. Regulamin naszego forum mówi jasno, że każda netkobieta jest zobowązana pisać zgodnie z zasadami pisowni polskiej, przestrzegać interpunkcji i dbać o kulturę języka.

59

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Moją psją są motocykle i historia glownie okres wojen światowych.

Co do zwiąku to już zabrnęłam za daleko. Nawet gdybym go teraz zostawila co mmi z tego przyjdzie? Odpowiedzcie bo ja nie wiem.
Kiedyś nie odzywaliśmy się do siebie przez dwa tygodnie a co za tym idzie nie widywaliśmy. Zarówno ja jak i on tęskniliśmy. On nigdzie nie wychodził ja nawet gdy wyszłam to wracałam do domu snulam się jak cień. Teraz widujemu się codziennie, wychodzimy na imprezy, do kina później jedziemy do niego lub do mnie rano wracamy do siebie. Widze jak na mnie patrzy i jak mowi że mu zależy, ale wiem że coś ukrywa i związane to jest z naszym związkiem. Ostatnio stał się zbytnio opiekuńczy za wszelką cenę chce pokazać jak mnie kocha a szczegolnie przed jednym z kolegow z ktorym rozmawial wtedy w tym klubie a ja nadal nie wiem o co chodzi.
Co do korzyści to on też ma ojca prawnika i nie miał by celu aby wykorzystywać mnie do swoich celów. Kiedyś zapytałam go czy gdybym nie miala pieniędzy i nie studiowala prawa to czy bylibyśmy razem i czy zwrocił by na mnie swoja uwagę to odpowiedział ze pewnie w takiej sytuacji nie spotkalibyśmy się bo ludzie mniej zamożni nie chodza do miejsc w którym się spotkaliśmy i stwierdzil że mam y szczeście że mamy taką a nie inna sytuację i możemy być razem.

Póżniej napiszę jak poszła mi rozmowa.

60 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-08-17 23:10:03)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Nataszka23 dobre masz wrażenie, że nie masz wpływu na własne życie, bo oni Ci je ustawiają. Dobrze, że już to dostrzegasz, bo możesz to zmienić.

Dobrze się zastanów czy chcesz być z facetem, który nie szanuje innych ludzi, patrzy na nich z góry i ma strasznie wielkie mniemanie o sobie, on jest po prostu zarozumiały i niestety jak ktoś tu wspomniał ograniczony. Teraz o Ciebie dba, ale za jakiś czas też może zacząć tak źle zachowywać sie wobec Ciebie , bo będzie miał przekonanie, że on jest najwspanialszy i nie musi szanować innych. Poza tym on już to robi, narzucając Ci swoją wolę, że masz nie pracować mimo, że sama chcesz. Powtórzę to co pisali inni nie zmienisz swojego faceta jeśli on tego nie będzie chciał, w ten sposób tylko się łudzisz, że możesz go zmienić.

Twój ojciec i chłopak niestety traktują Cię jak dziecko, a nie dorosłą kobietę. Narzucają Ci wszystko pod płaszczykiem troski i dobra dla Ciebie.
Tylko Ty sama możesz zmienić tą sytuację i zrobić tak, żeby zaczęli się z Tobą liczyć.

Nataszka23 widzę, że znalazłaś faceta na podobieństwo swojego ojca, czyli kogoś kto będzie Ci wszystko planował, układał, narzucał niby w imię troski o Ciebie, a Ty w tym układzie za bardzo nie będziesz miała nic do powiedzenia, z resztą juz nie masz. Jak dla mnie jesteś osaczona przez miłość tych dwóch osób, nie wiem czy to "zdrowa" miłość, bo Ty po prostu masz realizować wolę, pragnienia i ambicje tych dwóch osób (ojciec ma ambicję, żebys była w kancelarii, którą on wybrał, kontynuowała rodzinne tradycje, chłopak ma ambicję, żeby mieć dziewczynę z kasą, nazwiskiem i pochodzeniem). Smutne to niestety.

nataszka23 napisał/a:

ludzie którzy mnie dobrze nie znaja  mysli o mnie ze jestem rozpieszczona cureczka tatusia i przedmiotem w rekach mojego faceta.

Niestety, ale dopóki nie zaczniesz sama decydowac o sobie to będziesz właśnie przedmiotem w rękach swojego faceta. To, że to Cie męczy oznacza, że dochodzi do Ciebie po mału w jakiej sytuacji się znalazłaś i że ona Ci nie odpowiada. Niestety, ale ojciec zrobił Ci dużą krzywdę, bo przez to, że Ci wszystko planował, podtykał po nos to nie zostałaś nauczona podejmowania samodzielnie decyzji, dlatego nie liczą się z Twoim zdaniem i przez to znalazłaś się w sytuacji, że nie umiesz się postawić i sama decydować o tym co chcesz robić i masz realizować plany innych wobec Ciebie.

Podejrzewam, że jak byś się zbuntowała to Twój ojciec też przestałby Cię rozpieszczać. On chyba nie przyjmuje do wiadomości słowa sprzeciwu.

syla135 napisał/a:

wiesz co przeciez ty nie liczysz sie dla swojego faceta tylko nazwisko i ilosc zer na końcie!!! zdajesz sobei sprawe ze jakbys nie byla z takiej rodziny to on nie zwrocil by na ciebie uwagi, a wiec nie liczysz sie ty tylko prestisz. .

syla135 to świetnie ujęła, zreszta Twój chłopak też Ci to powiedział.

Nataszka23 masz dobre wrażenie, że Twój facet się Tobą chwali patrząc na to jakie on ma poglądy na życie, to przeczucie nie wzięło się znikąd, słuchaj siebie, słuchaj swojej intuicji, ona Ci wiele mądrych rzeczy może podpowiedzieć. Ten związek może przetrwać, ale Ty raczej nie będziesz w nim szczęśliwa.

nataszka23 napisał/a:

Niedawno przypadkiem uslyszałam dziwny tekst. Bylismy w klubie j awyszlam do lazienki a gdy wracalam uslyszalam jak mowil do niego że 'W KONCU UDAŁO CI SIĘ ZDOBYĆ TO CO CHCIAŁEŚ, NIE WIEDZIAŁEM ŻE POSUNIESZ SIĘ DO TAKIEGO CZEGOŚ ŻEBY JĄ ZDOBYC"

Tu by mi się czerwona lampka zapaliła, to nie brzmi dobrze i widocznie miałaś coś takiego usłyszeć, żeby dało Ci to do myślenia. Możliwe, że Twój chłopak się boi, że ten kolega wyjawi Ci prawdę stąd to jego dziwne zachowanie. Znaczy, że Twój facet ma coś nieczystego na sumieniu, nawet mnie to nie dziwi z jego podejściem do życia.

Dla Twojego faceta liczy się kasa, pochodzenie, ale nie człowiek. Ludzie są równi, nie ma czegoś takiego, że ktoś jest lepszy lub gorszy, Twój chłopak ma niestety skrzywione spojrzenie na tą sprawę (i niestetyt zepsuty charakter) i podejrzewam, że rodzice mu zaszczepili takie myślenie.

Twój problem polega na tym, że nie zostałaś nauczona samodzielnie sobie radzić, podejmować decyzji, bo wszystko miałaś podane na tacy i to nie jest Twoja wina, stworzono Ci ?złotą klatkę?, która Ci przeszkadza, ale nie umiesz z niej wyjść, bo boisz się, że sobie w prawdziwym życiu nie poradzisz gdzie trzeba np. samemu się utrzymywać, szukać pracy, żyć na nieco niższej stopie.

Współczuję Ci takiego faceta, naprawdę i jednocześnie nie dziwi mnie, że akurat z takim się związałaś. Jesteś mądrą dziewczyną, bo widzę, że dostrzegasz, że poza kasą, nazwiskiem jest coś jeszcze, że trzeba szanować drugiego człowieka, tzn., że nie nasiąknęłaś jeszcze tak bardzo mysleniem Twojego ojca i chłopaka. Niektórzy Ci tu radzą wolontariat i to jest świetny pomysł, bo zobaczysz wtedy jak wygląda życie innych ludzi i przestaniesz być tylko w zamkniętym, hermetycznym środowisku ludzi uważających się za lepszych.
Sorki, że tak się rozpisałam.

61

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
nataszka 23 napisał/a:

Moją psją są motocykle i historia glownie okres wojen światowych.

Pięknie smile. Więc rozwijaj się w tym kierunku, tak jak dyktuje Ci wyobraźnia.

nataszka 23 napisał/a:

Co do zwiąku to już zabrnęłam za daleko. Nawet gdybym go teraz zostawila co mmi z tego przyjdzie? Odpowiedzcie bo ja nie wiem.

Niegdy nie jest za późno na zmianę. Jeśli to "23" przy Twoim nicku oznacza wiek to masz całe życie przed sobą i szkoda, byś marnowała najlepsze lata przy takim człowieku.

nataszka 23 napisał/a:

Widze jak na mnie patrzy i jak mowi że mu zależy, ale wiem że coś ukrywa i związane to jest z naszym związkiem. Ostatnio stał się zbytnio opiekuńczy za wszelką cenę chce pokazać jak mnie kocha a szczegolnie przed jednym z kolegow z ktorym rozmawial wtedy w tym klubie a ja nadal nie wiem o co chodzi.

Pewnie zrobił coś głupiego i boi się przyznać. To mogłobyć wszystko - od "niewinnych" rozmów na gg po jakiś czarny scenariusz...

nataszka 23 napisał/a:

Kiedyś zapytałam go czy gdybym nie miala pieniędzy i nie studiowala prawa to czy bylibyśmy razem i czy zwrocił by na mnie swoja uwagę to odpowiedział ze pewnie w takiej sytuacji nie spotkalibyśmy się bo ludzie mniej zamożni nie chodza do miejsc w którym się spotkaliśmy i stwierdzil że mam y szczeście że mamy taką a nie inna sytuację i możemy być razem.

Mógł się wykazać większym romantyzmem, powiedzieć coś np. o przeznaczeniu, że kocha Cię taką jaką jesteś, nie Twoje studia, buzię, nazwisko i kasę (bo to w gruncie rzeczy powiedział). Bo spotkać miłość swojego życia można wszędzie, na portalu społecznościowym i w Tesco robiąc zakupy o 24 wink. Wykazał się facet egoizmem i niedojrzałością, no i oczywiście materialistycznym podejściem do życia. Trochę mi go żal, ma strasznie niskie poczucie własnej wartości, inaczej nie dowartowściowywałby się przyrównując się do innych ludzi. Myślisz, że osoba, która gardzi innymi tylko dlatego że zarabiają mniej, wyznaje również jakiekolwiek pozytywne wartości, jest w stanie pokochać kogoś bezgranicznie i na zawsze, ma szczere intencje i stosuje w życiu zasady moralne?

62 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-08-17 21:12:01)

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
Emilia napisał/a:

Trochę mi go żal, ma strasznie niskie poczucie własnej wartości, inaczej nie dowartowściowywałby się przyrównując się do innych ludzi.

Też tak myślę, że on ma niskie poczucie wartości. Pieniądze, aplikacja, dziewczyna z domu z prawniczymi tradycjami z nazwiskiem, pochodzenie daje mu złudzenie, że jest kimś, kimś lepszym od innych, a gdyby to nagle stracił to poczułby sie nikim, bo swoją wartość buduje tylko na tym co na zewnątrz jest, czyli rzeczy z zewnątrz mają mu dawać przekonanie o jego wartości, wspaniałości, byciu kimś. Na tym opiera się jego poczucie wartości. Nie dziwię się więc, że masz wątpliwości czy on Cię kocha.
Człowiek pewny siebie nie dowartościowuje się kosztem innych ludzi i poczuciem, że jest od nich lepszy.

Nataszka23 mam wrażenie, że Twój facet dowartościowuje się mając dziewczynę z tzw. dobrego domu, bo gdyby miał "normalną" dziewczynę to pewnie uważałby to za porażkę.

63

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

czekam na ta rozmowe i jej wynik.
teraz to nie chodzi o jego wywyzszanie sie nad biednymi tylko o to ze on cos "kreci"
sama pomysl czy twoj chlopak lubi wsyztskich bogatych?? jelsi tak to nie ma uczuc a jesli nie to znaczy ze jeszcze choc troche liczy si eczlowiek, przeciez bogaty moze byc tez chamem...nie zazdroszcze ci kasy, zawsze bym myslala ze kocha mnie dla tego ze pochodze  ztakiej rodziny. a jego nie zmienisz co najwyzej ebdzie sie przy tobie chamowal i tylko przy tobie nie bedzie mowic.
nie wiem czy zdajesz sobie sprawe czym jest ten zawod?? to tak jak lekarze czy ksiadz pomagacie w najtrudniejszych sytlacjach. gdy ludzie nie radza sobie w sytulacjach ktore nie pozwlaja im zyc ida do was-do parwnikow, jak mozna byc dobrym prawnikiem tak sie zachowujac? ty go kochasz wiec zakladam ze i tak nie odejdziesz a co bys zyskala?? moze faceta ktory szanowal by wsyztskich ludzi, oceniajac ich po harakterze i postepkach w zyciu a nie po ilosci potrwela, moglas si eurodzic w zupelnie innej rodzinie a wtedy bys nie mazyla nawet o wlasnym mieszkaniu czy o facecie z takigo srodowiska ale zato bylabys soba, bylabys wolna i bys oddychala pelna piersia bo teraz to tak sie skonczy ze i oddychac bedziesz na rozkas. pewnie ojciec chce ci dobrze ale jak nie bedziesz popelniac bedow czy nei bedziesz smakowac zycia to nie nabierzesz doswiadczenia, zycie to potkniecia i powstawianie.

chco wiesz co, twoj maz dzieli ludzi na bogatych i biednych, inni na zgrabnych i chudych nie dajac tym grubym sznas nawet si ewypowiedziec chco byc moze ta gruba osoba jeste wspaniala z charakteru, niektorzy dziela ludiz na bialych i kolorowych nie sluchajac nawet madrosci tych kolorowych, a niektorzy nie rozmoaiwaja z tymi co jezdza vw a nie BMW:P bo bmw to tylko marka godna jazdy:P i mysle ze to ich prawo dzielic ludzi, po prostu takie maja zdanie i tego si enie zmieni ale najwazniejsze jest aby szanowac i jedych i drugich i zaakceptowac to ze sa inni niz reszta. przeciez jakbysmy byli tacy samoi to byloby nudno tj gdybysmy byli wszyscy bogaci to twoj facet mial by penwi ejakies inne ale, jest poprostu zapatrziny w siebie i chce sie wywyzszac obawiam sie ze i ciebie zacznie z czasem gorzej traktowac bo w koncu tylko on jest najlepszy. a spytaj go czy jestes tak samo ok jak on? czy mozesz byc/czy bedziesz tak samo dobrym prawnikiem jak on? kto wie moze dowiesz sie ze kobiety nie maja na to szans:)
powodzenia i pisz co tam rozmowa dala

64

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

A, jeszcze jedno: chciałabyś mieć z nim dziecko? Jak sobie wyobrażasz jego w roli ojca? Przecież to duża odpowiedzialność, dziecko trzeba nauczyć szacunku do innych, tolerancji, kultury osobistej, nauczyć życia w zgodzie z wartościami, a nie zapominajmy, że żyjemy w kulturze chrześcijańskiej.

65

Odp: Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.
Emilia napisał/a:

A, jeszcze jedno: chciałabyś mieć z nim dziecko? Jak sobie wyobrażasz jego w roli ojca? Przecież to duża odpowiedzialność, dziecko trzeba nauczyć szacunku do innych, tolerancji, kultury osobistej, nauczyć życia w zgodzie z wartościami, a nie zapominajmy, że żyjemy w kulturze chrześcijańskiej.

wychowa w zgodzie ze swoimi wartosciami: "pieniądze, uroda, kariera zawodowa i dobry związek z odpowiednim facetem to piorytety życiowe każdego człowieka z klasą" big_smile

Posty [ 1 do 65 z 163 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jestem ich własnością? Prosze o opinie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026