netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Czy ja go nie podniecałam?

10 odpowiedzi4 046 wyświetleńzałożony przez martyna83, 07.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy ja go nie podniecałam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy ja go nie podniecałam?

Miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Stwierdził, że nic do mnie nie czuje. Było to dla mnie zaskoczenie ponieważ wszysko układało się dobrze, nie dawał mi znaków że coś może być nie tak.
Teraz próbuję znależć logiczne wytłumaczenie tego wszytkiego i zastanawiam się nad naszym seksem. Otóż kiedy zaczynaliśmy grę wstępną on był bardzo podniecony( albo przynajmniej mi sie tak wydawało), patrzył mi głęboko w oczy itd. kiedy zakładaliśmy prezerwatywę i kiedy miał we mnie wejść, jego członek opadał bardzo często, no ale nie zawsze.Kiedy już zaczęliśmy się kochać, on nie mógł długo wytrzymać więc kończył bardzo szybko. Tlumaczył to tym że nie ma dużego doświadczenia w seksie, że nie lubi prezerwatyw i że musi się wolniej podniecać, mówił rónież że będziemy nad tym pracować. Widziałam że mu zależy na tym by mnie również zaspokoić. Nie było to dla niego takie obojętne. Wydawało mi się nawet że ma z tego powodu wyrzuty sumienia, że nie może wytrzymać dłużej. Ja go uspakajałam i mówiłam że to jest tylko kwestia czasu, że możem nad tym pracować razem i że ten seks mimo wszystko sprawia mi dużo radości.

A może ja go poprostu nie podniecałam? Ja nie wiem ponieważ nie miałam za wielu parterów w moim życiu i również nie za bardzo znam się na tych sprawach.
Tego  dnia w którym rozstaliśmy się, powiedział m.in. że nic do mnie nie czuje i  że ten seks był "taki se". Bardzo mnie to zabolało, bo ja naprawde odczuwałam zawsze wielką radość i podniecenie że moge z nim być tak blisko i wydawało mi się że również go podniecam, nawet bardziej niż on mnie.
Co o tym myślicie?

2

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Nie analizuj. Rozstaliście się - i trudno. Twoje rozmyślania przyniosą tylko taki skutek, że zaczniesz się obwiniać, przypiszesz sobie winy, których nie popełniłaś. Czasem ludzie po prostu się rozstają. To, co nazywali miłością okazało się zauroczeniem, które minęło. Trzeba żyć dalej i szukac tej właściwej osoby.

Seks... Bardzo możliwe, że był "taki se". Aczkolwiek nie wiem skąd chłopak z małym doświadczeniem ma tak dobre rozeznanie w tej kwestii. Najbardziej prawdopodobne wydaje mi się to, że on czuł się winny i niemęski z powodu swoich "kompromitacji" w łóżku. Tego typu odczucia łatwo przenieść na partnera. Aby chronić siebie (często podświadomie) przerzucamy winę na drugą osobę. Tak mogło być w Waszym przypadku. W każdym razie nie powinnas tego brać do siebie. Skoro chlopak nie chciał lub nie był na tyle dojrzały, żeby stawic czoło problemom i próbowac pokonac je wspólnie - znaczy, że nie ma po kim rozpaczać.

Problem, który opisujesz jest charakterystyczny dla awersji do prezerwatyw o podłożu psychicznym. Są mężczyźni, których podniecenie opada na widok prezerwatywy. Mogło też być tak, że faktycznie facet jest bardzo niedoświadczony i skupienie się na czynności zakładania prezerwatywy tak bardzo go absorbuje, że wzwód znika. Jak by nie było - nie chciał się z Tobą podzielić problemem - jego strata. Absolutnie nie myśl, że jesteś do niczego i że go nie podniecałaś! Poszukaj sobie partnera, który obudzi w Tobie prawdziwą kobietę. Osobiście jestem zdania, że jak facet już trafi z kobietą do łóżka to choćby miała urodę wiedźmy Hogaty ze "Smerfów" to i tak nic mu nie opadnie...

3

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Partner, który odchodząc wylewa wiadra pomyj na życie seksualne, które współtworzył - niezależnie od tego, czy to kobieta, czy mężczyzna - to człowiek, który nie dość, że nie szanuje byłego partnera, to jeszcze nie dojrzał: ani do związku, ani do seksu.

Oznaką zdrowej gotowości do zbudowania związku jest m.in. umiejętność rozmowy. Mówienia o tym, co nie układa się dobrze i chęć wspólnego rozwiązania problemu. Bawili mnie zawsze faceci, którzy nadmuchiwali swoje ego przez kilka miesięcy/lat związku, żeby nagle pokazać, że w gruncie rzeczy wciąż noszą krótkie spodenki i nie potrafią zrobić nic poza ucieczką z relacji.

Być może oskarżenie Ciebie było próbą przeniesienia winy - czuł się upokorzony problemami z utrzymaniem erekcji, niewystarczającą długością Waszego seksu i na zakończenie chciał, żebyś zamiast myśleć o nim "łóżkowy nieudacznik" poczuła się winna.
Mogło być i tak, że oczekiwał innego zachowania z Twojej strony i miał inne oczekiwania względem Waszego seksu - ale nawet w takiej sytuacji, należało o tym rozmawiać, zamiast przy rozstaniu robić wszystko, byle Cię pogrążyć. Absolutny brak klasy!

Mam nadzieję, że nie spotkasz więcej podobnych facetów...

4

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Jestem tego samego zdania,co moje poprzedniczki.Tylko szczera rozmowa jest podstawą udanego związku,a zachowanie twojego partnera wynika z niedojrzałości emocjonalnej;jest to ewidentny brak umiejjętności radzenia sobie z problemami.Posłużył się zasadą-najlepsza obrona to atak!!

5

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Ten seks to był jeden z powodów. Wymieniał też inne powody - m. in. to że nie potrafi być szczęsliwie zakochany ( bzudra wiem!!!), że nie czuje euforii, chemii, mówił również że nie ma nic, niczego w zyciu się nie dorobił, że nie potrafi rozmawiać z ludźmi, że czuje się psychicznie rozbity, pusty w środku  itd. no i że jest nadal zakochany w sowjej byłej dziewczynie z którą rozstał się 2,5 roku temu. Ona jest z kimś innym i jest bardzo szczesliwa.  A poza tym mówił, że on wie że sobie lepszej dziewczyny nie znajdzie ode mnie i że ja mu z nieba spadłam ( wiem wiem głupie gadanie ...ale po co?)

Wcześniej faktycznie nie rozmawiał ze mną na temat seksu, tzn że coś mu nie pasuje, że chciałby coś zmienić. Ja mu mówiłam o sowich potrzebach i starał się je spełniać...no oprócz tej jednej - czyli nie mógł długo wytrzymać. Ja też miałam pewne problemy ale je pokonałam. Zadziwjające jet to jak bardzo szybko uporałam się z pewnymi blokadami itd. Byłam bardzo zblokowana seksulanie a  teraz mam ochote na seks i nie mam z kim hehe.


Wiem zachował się jak gówniarz. Zamiast porozmawiać ze mną że coś jest nie tak, to on wolał udawać że wszystko jest wporządku i wprowadzać mnie w błąd. Minoł już miesiąc a ja nie potrafie zrozumieć i przestać o tym myśleć. Może spotkanie z nim i ponowna rozmowa by coś dała, ale boje się że bardziej zatęsknie itd.

Dzieki za odpowiedzi i pomoc

6

Odp: Czy ja go nie podniecałam?
martyna83 napisał/a:

Ten seks to był jeden z powodów. Wymieniał też inne powody - m. in. to że nie potrafi być szczęsliwie zakochany ( bzudra wiem!!!), że nie czuje euforii, chemii, mówił również że nie ma nic, niczego w zyciu się nie dorobił, że nie potrafi rozmawiać z ludźmi, że czuje się psychicznie rozbity, pusty w środku  itd. no i że jest nadal zakochany w sowjej byłej dziewczynie z którą rozstał się 2,5 roku temu. Ona jest z kimś innym i jest bardzo szczesliwa.  A poza tym mówił, że on wie że sobie lepszej dziewczyny nie znajdzie ode mnie i że ja mu z nieba spadłam ( wiem wiem głupie gadanie ...ale po co?)

Wielu chłopców, nawet z 30stką na karku, odchodząc od kobiety zwyczajnie nie umie utrzymać pewnej klasy. Czują się winni, więc pocieszają, boją się łez, awantury, próbują temu przeciwdziałać. Wielu z nich łudzi się, że jeżeli naświetlą jak najgorszy obraz siebie, to kobieta im przyklaśnie i wszystko się obejdzie tak gładko, jak by tego chcieli.

Jest jeszcze druga grupa, której naprawdę leży na sercu to, żeby dziewczyna jak najszybciej doszła do siebie, bo mimo braku uczuć/braku umiejętności bycia w związku, objawiającej się tak czy inaczej - czują jakąś nić sympatii. Ale Twój były raczej się do nich nie zalicza, biorąc pod uwagę, jak "dla równowagi" próbował pozbawić Cię jakiejkolwiek seksualnej pewności siebie i zadać ból.

Nie wchodź w rolę przebaczającej Matki Teresy. Jeżeli facet obraził, mocno zranił, nie liczył się z Twoimi uczuciami - to należy go pogrzebać żywcem w umyśle zamiast zatruwać się setką scenariuszy "Co by było, gdyby". Nie brakuje kobiet, które zamiast się podnieść po rozstaniu, zakopują się głębiej w idealizowaniu, dopisywaniu szczęśliwych zakończeń czy bieganiu za byłym - a wszystkie prędzej czy później stają się żałosnym obrazem samych siebie. Nie dopuść do tego.

7

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Nie wchodź w rolę przebaczającej Matki Teresy. Jeżeli facet obraził, mocno zranił, nie liczył się z Twoimi uczuciami - to należy go pogrzebać żywcem w umyśle zamiast zatruwać się setką scenariuszy "Co by było, gdyby". Nie brakuje kobiet, które zamiast się podnieść po rozstaniu, zakopują się głębiej w idealizowaniu, dopisywaniu szczęśliwych zakończeń czy bieganiu za byłym - a wszystkie prędzej czy później stają się żałosnym obrazem samych siebie. Nie dopuść do tego.

Nie nie ja nie biegam za nim, od rozstania nie widziałam się z nim, skasowałam jego numer tel. Ogólnie znam swoją wartość i nie zamierzam starać się o to byśmy byli dalej razem. Chce się otworzyć na kogoś innego...mam nadzieje że to kiedyś nastąpi. Jest we mnie tylko te cholerne uczucie odtrącenia i chęć logicznego zrozumienia tego wszystkiego co się stało.

8 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-11-30 07:27:41)

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

.

9

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

Druga sprawa to mówił Ci że lepszej sobie od Ciebie nie znajdzie i że mu z nieba spadłaś, to on z Tobą był tylko bo Ty chciałaś tego? Może takich kategoriach byłaś postrzegana...

No teraz wychodzi na to że tak było. Był ze mną tylko po to bo ja tego chciałam  a ja myślałam że mu naprawdę na mnie zależy. Oszukiwał mnie. Miał poczucie winy i może dlatego nie rozmawiał ze mną o tym ani również nie sygnalizował że coś jest nie tak. Takie jego gadanie, że lepszej sobie dziewczyny ode mnie nie znajdzie to jest poprostu próba pocieszenia mnie, bo gdyby naprawde tak myślał to by ze mną chciał być. To logiczne.

10 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:55:54)

Odp: Czy ja go nie podniecałam?

.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy ja go nie podniecałam?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026