Witam Was serdecznie,
Jestem bardzo swiezo po zwiazku. To ja zerwalam, wiec na pewno jest mi latwiej, ale w tym momencie faceci mnie nie interesuja, chce sie skupic na pracy i znajomych i nie w glowie mi zadne nowe zwiazki.
Niestety (??!) jakies 2 tygodnie temu poznalam poprzez wspolnych znajomych jednego Ktosia .
Bardzo sympatyczny, niesamowicie inteligenty, cieply, wrazliwy, dojrzaly mezczyzna, ktory juz myslalam, ze nie istnieje.
T. jest mna strasznie zainteresowany, aczkolwiek zdaje sobie sprawe, ze jestem swiezo po zwiazku i mowi, ze bedzie czekac.
W czym problem? W tym, ze ja potrzebuje czasu by sie otworzyc na nowego mezczyzne, by chciec go obejmowac, calowac i kochac, a T. chce mi dac swoje serce i oczywiscie chce byc blisko mnie jak najczesciej i jak najdluzej. Pomimo tego, ze rozumie, ze mi przytulanki nie w glowie, to jednak ma duzo wieksza potrzebe trzymania mnie za reke czy jakiegos przypadkowego glaskania i tu jest niedobrze: ja dretwieje gdy mnie zlapie za reke i czuje, ze to za szybko i psychicznie jeszcze nie moge. On rozumie, ale czasem nie jest w stanie traktowac mnie jak zwykly kumpel czy przyjaciel, chce mnie otoczyc opieka, dac mi bezpieczenstwo, miosc i zaufanie. I to wszystko jest cholernie piekne i takiego faceta wlasnie chce, ale jakos... nie mam ochoty go przytulac... Nie teraz... Boje sie, ze moge go stracic przez to moje trzymanie sie na dystans, ale np. gdy ostatnio T. chcial mnie pocalowac, to przypominal mi sie moj byly chlopak, czulam sie dziwnie i nie mialam w ogole ochoty na taka bliskosc. Jakie jest na to rozwiazanie?
Bardzo dziekuje Wam za odpowiedz..