Witam,
Mam 23 lata i od prawie 5 jestem w związku.Wydawało by się że wszystko idealnie, wielka miłość,wakacje,sex poprostu sielanka. Jeden mały problem, on jest materialistą i ważniejsze dla niego jest to żeby mieć kase a nie żeby poświęcić mi troche czasu. Już nie raz płakałam bo nie miał czasu zadzwonić i powiedzieć że nie przyjedzie bo jest zajęty lub zmęczony i spał.Wtedy pracował na noce. Przetrawaliśmy, długie rozmowy i postanowił pracować tylko w dzień.Tak,cały dzień. jakiś czas było dobrze. Zaproponował abym się do niego wprowadziła, niby ok ale jego rodzice to nie są łatwi ludzie a on o wynajmowaniu nie chciał słyszeć bo po pierwsze nie będzie pchał kasy obcym a po drugie nie stać nas. Skończyło się wielką awanturą i rozstaniem. Miesiąc nie mieliśmy ze sobą kontaktu aż napisał czy dobrze mi bez niego. Tak się zaczął wielki come back... Znowu długie rozmowy,zapewnienia o miłośc, czułość. I na tym koniec. Nie widywaliśmy się często bo mi było glupio siedzieć u niego jak byli jego rodzice a on jakoś znowu nie mał czasu żeby przyjechać do mnie. Oczywiście powodem był brak kasy i dlatego musiał więcej pracować, przestał nawet mieć czas na dzwonienie choćby raz dziennie. Nie mieszkamy daleko od siebie ale nie było mowy żeby po pracy wpadł na chwile bo padał na twarz jak mówił. To było jakiś czas temu, oczywiście wie jak bardzo zależy mi na tym żebyśmy chociaż rozmawiali ze sobą ale dla niego nie ma to znaczenia. Dzwoni jak mu się przypomni i akurat ma czas a widzimy sie raz w tygodniu może na dwie godziny. Naprawde nie raz płakałam. Prezentów z żadnej okazji nie dostaje, bo on nie wie co mi kupić albo zwyczajnie nie ma na to czasu. Ostatnio dostałam na urodziny kolczyki które sama sobie wybrałam tyle że z miesięcznym opóźnieniem. Ale on bardzo mnie kocha jak mówi i niechce rozstania. Więc ja mu mówie że mi źle, on obiecuje poprawe i na tym koniec.Później czuje się jak kretynka która kolejny raz mu uwierzyła. Nie wiem może przesadzam dlatego proszę o radę. Tylko że ja czuję się jak bym była sama a nie w związku, nigdzie nie chodzimy razem bo on nie ma na to czasu. Pomocy...
Podobne tematy
Jeśli mu zalezy to nie wierze,ze nia ma wogule dla Ciebie czasu.Przeciesz nie pracuje 24 godz.na dobe.Mój terażniejszy mąż też wcześniej pracował,do tego studiował,a oprócz tego miał również inne obowiązki,ale zawsze znalazł czas aby się za mną spotkać.Pamiętaj,że dla chcącego nic trudnego,może zapytaj go jaki jest prawdziwy tego powod.......
dodam jeszcze że pilnuje bardzo swojego telefonu i ma hasło na gg a jak ja dostane sms to wyrywa mi tel. z ręki. Nigdy na zdradzie go nie przyłapałam.
Może powinnas się zastanowic,czy aby on w tym czasie,którego niby nie ma nie jest z kimś innym............oczywiście nie musi tak być,ale nie mozna tego wykluczyć..
a ja mysle ze on cie nie kocha.moze to straszne ale tak mysle.gdyby cie kochal to mial by czas dla ciebie nawet po pracy kazdy pracuje a jedna ludzie sie spotykaja:P.nie rozumiem czemu nie mieszkacie juz razem czemu sie wyprowadzilas
nie mieszkamy razem bo tego nie chcialam. w ciasnym mieszkaniu z jego rodzicami do tego jego ojciec lubi wypić. on do tej pory mi to wypomina chociaz nie raz mu tlumaczylam dlaczego. mam wrazenie ze sie msci
7 2010-06-21 20:17:59 Ostatnio edytowany przez RollingDot (2010-06-21 20:24:39)
Porozmawiaj z nim i powiedz ,że chcesz się spotykać po jego pracy , niekoniecznie u niego ale gdzieś w innym miejscu, Albo u Ciebie albo poprostu gdzieś w miejscu w którym można porozmawiać , poprzebywac ze sobą. Pozatym ty masz święte prawo "żądać" spotkania jeśli masz na takie ochote. Jesteś jego kobietą która kocha jego i którą ponoć kocha on, wiec to jest oczywiste że chcesz się widywać. Pozatym jeśli mieszkacie niedaleko od siebie a widujecie się raz w tygodniu na 2 godziny, to niepokojąca rzecz jak dla mnie. Człowiek sam wyczuwa potrzebę widywania TEJ osoby nawet jesli haruje. Być może to moje idealistyczne nastawienie do miłości , bo jestem młoda, ale ja osobiście tak właśnie to widzę. W związku chcę czuć się potrzebna i widywana. Nie raz na jakiś czas, ale często.
on jest kierowcą i pracuje zazwyczaj do 19 chociaz tak na prawde to powinien przynajmniej 3 razy w tygodniu kończyć o 15.....
Myslałam , że naprawde jest zapracowany ale z tego ci piszesz, facet pracuje normalnie w tygodniu . I dla mnie to jest conajmniej dziwne że spotykacie się tylko raz w tyodniu. Rozmawiałaś z nim ze chcesz sie częsciej spotykać?
Nie raz rozmawialiśmy i nie raz obiecywał i mówił że naprawde chce to zmienić tyle że jakoś nie widze zmian.
Hmmm. A jesteś pewna, że chodzi mu tylko o prace? Na pewno jesteś tylko ty?
dodam jeszcze że pilnuje bardzo swojego telefonu i ma hasło na gg a jak ja dostane sms to wyrywa mi tel. z ręki. Nigdy na zdradzie go nie przyłapałam.
Takie postępowanie partnera raczej powinno skłonić Cię do podejrzeń.. No i ten brak czasu, blablabla. Szyszko obiecaj, że jeśli odkryjesz, że Cię zdradza (bardzo chcę wierzyć w to, że nie!), podzielisz się z nami. Przepraszam, że tak piszę, ale po przeczytaniu postów, jestem prawie pewna. Jednak nie wiem jak z Waszym wzajemnym zaufaniem. Kiedyś partnerom ufałam bezgranicznie, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że zdradzić jest tak łatwo. Teraz, to się zmieniło i opisane przez Ciebie zachowania Twojego partnera byłyby dla mnie lampką.
Szyszko zapytam jeszcze, czy zawsze tak było, jak piszesz, czy jest tak od jakiegoś czasu?
niestety jest tak od dawna.... bywało lepiej ale nie na stałe. od momentu kidy skończyliśmy szkołę i zaczęła się praca tak to właśnie wygląda. niby za dziewczynami się nie ogląda ale kiedyś znalazłam jego rozmowe ze swoją byłą i ona go zapytała jak wygląda nago i on jej odpisał żę super.... a mi mówił że jest paskudna oczywiście. ja faktycznie bardzo mu ufam....może błąd ale tak trudno jest pogodzić się z myślą że ta najbliższa osoba okłamuje. może coś w tym jest bo kiedyś była dziwna sytuacja....byliśmy na działce ze znajomymi i jeden z nich po alkoholu powiedzial mi ze on mnie zdradza. nie uwierzylam bo ja sie temu zanjomemu podobalam. powiedzialam o tym swojemu chlopakowi i bardzo sie wkurzyl ale nie juz sama nie wiem co myslec. przy mnie nigdy nie zwracal uwagi na inne dziewczyny
Szyszko nie chcę Cię martwić, ale kolega może mieć rację.. Nie mówiłby tak, aby Was poróżnić, by mieć nadzieję, że wówczas będziesz z Nim..nie nie. Z takich i podobnych sytuacji wyciągaj wnioski.. Wiem, że kobiety nie dopuszczają do siebie takich myśli, ale jak wiesz, zdrady zdarzają się nawet w związkach na pozór udanych. Nie możesz być pewna, dopóki nie ,,złapiesz za rękę". Polecam czujność. Postaraj się nie wspominać partnerowi o swoich podejrzeniach czy obawach, bo zacznie się lepiej kamuflować. Po prostu obserwuj..nawet w żartach, żeby Ci się nie wyrwało słówko! Po pewnym czasie jak już sytuacja się wyklaruje, a On okaże się lojalny, przestaniesz ,,węszyć" i będziesz się z tego śmiała. Powodzenia!!
Strasznie jest to pisać nie znając człowieka, ale podpisuję się pod wypowiedziami, które podejrzewają, że facet Cię zdradza...
może macie racje tylko dlaczego tak jest? czy ja jestem slepa?? nie jest dobrze ale on ciagle mnie zapewnia o milosci
o tym ze chce zebym zostala jego zona, oczywiscie nie teraz tylko kiedys.....ale potrafi byc bardzo okrutny. w moje imieniny nawet nie zlozyl mi zyczeń bo był na mnie zly.....obcy ludzie mowili wszystkiego najlepszego a on nic......ach jakie to trudne. jak mu mowie o moich watpliwosciach to odpowiada ze ja tez nie jestem idealna.
Szyszko, nie jesteś ślepa. Jak masz cokolwiek zobaczyć, skoro się z nim praktycznie nie widujesz? Facet wypracował sobie doskonałe warunki do tego, żeby bez wzbudzania podejrzeń mógł robić co chce. Zatytułowałaś wątek "kiedy podejmujesz decyzję o rozstaniu z kimś kto mówi że cię kocha". Jeśli jedyną rzeczą, jaka Cię przy nim trzyma są jego wyznania miłości to zabieraj swoje zabawki i zwiewaj do kogoś, kto Ci pokaże, że zasługujesz na miłość, szacunek i uwagę.
ujęłaś to idealnie... mnie już trzyma chyba tylko myśl że może faktycznie on mnie kocha, no i wspomnienia ale na tym budować się nie da. ![]()
Szyszko, ja przez wiele lat tkwiłam w pseudozwiązku, który opierał się głównie na wspomnieniach tego, jaki mój luby był kiedyś. Zapewniał, że mnie kocha i dla mnie było to nawet dostatecznym powodem, żeby próbować wybaczyć zdradę. Nie wiem dlaczego nam kobietom tak trudno jest oddzielić wspomnienia od chwili obecnej, wyidealizowany obraz partnera od tego, co mamy na codzień... A teraz? On nadal twierdzi, że mnie kocha, że jestem jedyną i największą miłością jego życia. A ja jestem szczęśliwa. Tyle, że z innym...
może dlatego idealizujemy tych swoich ''facetów'' bo jest z nami ten strach przed samotnością i myśl- a co jeśli już nikt mnie nie pokocha i ja nie pokocham? Też chciała bym za jakiś czas powiedzieć że odeszłam i nie żałuje bo jestem teraz szcześliwa z innym....
Szyszko, prędzej czy później tak zrobisz i powiesz. Bo jeżeli on nie zmieni swojego zachowania (a nie zmieni) to długo tego nie wytrzymasz. Strach przed samotnością? To pojęcie jest mi obce. Już prędzej mogłabym mówić o przyzwyczajeniu. Po co szukać kogoś nowego jak jest ten stary, taki znany, taki mój (?), który kiedyś był takim fantastycznym facetem i może postanowi się poprawić i być taki jak dawniej?
ja już nie będe próbować ratować tego związku bo już nie raz obiecywał mi poprawę. Czas zastanowić się nad tym jaka jestem i z kim che być. Dziękuje za rady bo bardzo mi pomogły. wiem już że mam normalne oczekiwanie które on powinien spełnić. Jeszcze raz dziękuje......
Szyszko Twoje oczekiwania są jak najbardziej normalne, ale musisz wziąć pod uwagę, że to może być taki intensywny okres w Jego życiu. Etap, w którym ambicja wzięła górę. Możliwie, że chce Ci zaimponować tym, że jest zaradny i pracowity. Porozmawiaj z Nim czym się kieruje postępując tak, a nie inaczej. Zapytaj czy jesteś dla niego mniej ważna od pracy. Zaproponuj Mu zmianę pracy, pomóż w poszukiwaniach nowej. Obserwuj Go..Może jest niewinny..