Cześć. Widziałem już takie tematy na tym forum, ale postanowiłem założyć własny.
Ludzie nie czytają całości postów, więc napisze, jak najkrócej się da.
Czy według was brak seksu to powód do rozwodu?
Jeśli żona/mąż by bez powodu (a przynajmniej nie chciała o tym mówić) zrezygnowała z seksu na miesiące, a może lata, to zrezygnowalibyście z takiego małżeństwa? Czy żylibyście bez seksu nadal z żoną/mężem?
We wszystkim innym jest super. Żona zapewnia o miłości, randki, finanse wszystko ok. Ale musicie żyć w celibacie.
Ja jestem w takiej sytuacji i dziś myślę o tym. Za tydzień mija druga rocznica ślubu. A od roku nie uprawialiśmy seksu ani razu. Przed ślubem był ogień i ona miała bardzo wysokie libido.
Jednak jeszcze większy problem, że nie wiem, w czym problem, bo nie chce rozmawiać o seksie ze mną. Więc nie gadamy od miesięcy, bo nakładanie presji też nie jest dobre. A zaczynanie rozmów kończy się kłótnią. Ja zawsze byłem otwarty na sugestie, starałem się nie być egoistą w łóżku i ona też. Leczenie/terapie całkowicie wykluczyła.
Z jednej strony życie codzienne jest super z nią. Z drugiej... no "gryzę ściany" już, bo nic nie można od roku. I mimo że mi na niej zależy, to chyba wolałbym się rozwieźć. również dla jej dobra aby znalazła kogoś lepszego, kto jej będzie odpowiadał, nie tylko w życiu codziennym i "randkach" ale też w sypialni. Ona jest taka, że musi z kimś być, nie wytrzyma okresów samotności długo więc na 100% kogoś znajdzie, zwłaszcza, że jest bardzo atrakcyjna i młoda i ma duże powodzenia. Zawsze mógłbym ją wspierać, jako kumpel. Chociaż wiem, że ona nie chce rozwodu i jest dobrze jak jest, dla niej i nie chce tego zmieniać.
Ja natomiast mogę żyć sam, nie jest to problem dla mnie. Żyjąc sam, nawet jakiś czas bez seksu, nie miałbym "bodźca" w postaci mega atrakcyjnej żony chodzącej półnago po mieszkaniu. I też bym wyluzował.
A jak to jest u was? Czy więc seks jest czymś tak istotnym, że nie wykluczacie rozwodu ze swoją drugą połówką, jakby się zepsuło na miesiące/lata i druga strona nie chciała działać, rozmawiać? Czy jednak wspólne codzienne życie jest znacznie ważniejsze i zagryźlibyście zęby i żyli bez seksu przez następne lata? Jaki macie pogląd?