Ostatnio czytam coraz więcej o judaizmie i jedna rzecz mnie bardzo zaskoczyła.
Okazuje się, że w judaizmie piekło w takim sensie jak w chrześcijaństwie właściwie nie istnieje.
Zawsze myślałam, że wszystkie religie monoteistyczne mają bardzo podobną wizję – niebo dla dobrych ludzi i piekło dla złych na całą wieczność.
A tu się okazuje, że w judaizmie to wygląda dużo inaczej.
Istnieje tam pojęcie Gehenny, ale z tego co czytam to nie jest miejsce wiecznej kary. Raczej coś w rodzaju oczyszczenia duszy.
Podobno według wielu rabinów dusza trafia tam maksymalnie na 12 miesięcy, żeby oczyścić się ze swoich błędów.
A potem idzie dalej.
Czyli to bardziej przypomina coś jak czyściec niż wieczne piekło.
Natrafiłam też na ciekawą myśl rabiniczną:
„Kara Boga nie jest zemstą, ale naprawą.”
I zaczęłam się nad tym zastanawiać.
Bo jeżeli Bóg jest naprawdę dobry i sprawiedliwy, to czy miałoby sens żeby karał człowieka wiecznie za grzechy popełnione w ciągu kilkudziesięciu lat życia?
Trochę trudno mi to pogodzić z ideą miłosierdzia.
Z drugiej strony w wielu religiach piekło jest bardzo ważnym elementem. Często mówi się o nim w kazaniach, żeby przestrzec ludzi przed grzechem.
I czasami się zastanawiam czy ta koncepcja nie powstała częściowo po to, żeby ludzie bardziej bali się robić złe rzeczy.
Ale może się mylę.
W Torze też nie ma zbyt wielu dokładnych opisów życia po śmierci. Bardziej skupia się na tym jak żyć tu i teraz.
Jest taki fragment:
„Kładę dziś przed tobą życie i dobro, śmierć i zło… wybieraj więc życie.”
(Pwt 30,19)
I może właśnie o to chodzi – żeby skupić się na życiu i na tym jak traktujemy innych ludzi, zamiast ciągle myśleć o karze po śmierci.
Ja sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
Przez większość życia myślałam o piekle w taki sposób jak w chrześcijaństwie – jako miejscu wiecznej kary.
A teraz czytam, że w judaizmie to wcale nie jest takie proste.
I zaczynam się zastanawiać czy różne religie nie stworzyły po prostu różnych interpretacji tego samego problemu: co dzieje się z człowiekiem po śmierci i czy istnieje sprawiedliwość za nasze czyny.
Ciekawa jestem jak wy to widzicie.
Czy piekło naprawdę istnieje?
A może jest tylko symbolem konsekwencji naszych czynów?